Polskie salony a Wielka Polityka Światowa

16.04.04, 19:46

Homosovietice, myślę, że śledzenie związków naszych największych
intelektualistów z szemranymi organizacjami wspierającymi amerykańską zaborczość
nie powinno się odbywać na wątku poświęconemu ginącemu miastu irackiemu.
Dlatego przenoszę ją tutaj.

Słuchaj, to co znalazłeś, to nie jest jeszcze bomba, to tylko poszlaki.
POSZLAKI. A to dlatego, że to są opinie ludzi lub organizacji rozżalonych
sytuacją. Rozżalonych słusznie, ale to nie zmienia faktu, że każde ich
stwierdzenie trzeba sprawdzić w źródłach niezależnych, zanim się kupi. A więc
oprócz ich potępiających komentarzy wiemy na razie tyle, że:

(1) Leszek Balcerowicz, Janusz Onyszkiewicz, Radek Sikorski i Hanna Suchocka są
działaczami ,,New Atlantic Initiative''
    • stefan4 Five Steps to a More Stable Iraq 17.04.04, 01:13

      Skoro Michnik uważa, że ten ,,Council on Foreign Relations'' jest ciekawym
      miejscem, to my sobie też poczytajmy. Przejrzałem właśnie analizę
      www.cfr.org/pub6942/lawrence_j_korb/five_steps_to_a_more_stable_iraq.php
      z dn. 13 IV 2004, której autor Lawrence J. Korb maluje czarny obraz Ameryki
      przegrywającej wojnę w Iraku. Całość w stylu ,,a mówiłem, że to trzeba całkiem
      inaczej''.

      Te pięć kroków z tytułu są mniej więcej takie (odtąd do końca postu tylko moje
      pospieszne streszczenie artykułu; z autorem oczywiście się nie zgadzam):

      1. Bush powinien zacząć od otwartego przyznania przed narodem amerykańskim, że
      był w błędzie kiedy zaczynał wojnę i że teraz USA musi się przygotować na
      przedsięwzięcie długie, trudne i kosztowne
    • Gość: homo Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa IP: *.gdynia.mm.pl 17.04.04, 07:12
      Czy nie wzrosło by prawdopodobieństwo nadania tej sprawie większego rozgłosu,
      gdyby taki list wysłać do klubów partii, które domagają się zakończenia tej
      niesprawiedliwej wojny.Niesprawiedliwej w rozumieniu moralności
      chrześcijańskiej!
      • stefan4 Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 08:40
        homo:
        > Czy nie wzrosło by prawdopodobieństwo nadania tej sprawie większego rozgłosu,
        > gdyby taki list wysłać do klubów partii, które domagają się zakończenia tej
        > niesprawiedliwej wojny.

        Tylko że na razie nie widzę nic specjalnie nagannego w należeniu do tych
        organizacji. Ja akurat wybrałem coś o Iraku, ale one obie zajmują się mydłem,
        szwarcem i powidłem. We wszystkich tych sprawach starają się o analizy
        ,,obiektywne'' i różnorodne, czyli relacjonują różne poglądy. Najgorsze, co
        mogę o nich powiedzieć, to
        • colas.breugnon Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 08:51
          Wiesz, z tymi spiskami to jest tak, że robi się ich
          z tysiąc dziennie, każdy inny oczywiście, i zwykle
          któryś wyjść musi, no bo coś się musi dziać.
          Potem jakiś badacz dziejów dociera do dokumentów
          czy innych wspomnień, i woła: kurne, oni to
          zaplanowali! Ale to przecież jest zwykle nieprawda.
        • homosovieticus Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 09:33
          Jeśli podnoszę kwilenie przeciw myśli Adamowej , to dlatego ,że czuje jakiś
          wewnętrzny opór przeciwko głównemu celowi działań Michnika, jakim jest - moim
          zdaniem - przeoranie franciszkańskiej w formie duszy polskiej i posadzenie na
          niej oświeceniowego różanego krzewu.
          Mój wewnętrzny bunt pojawia się pewnie dlatego ,że nie musze rozstrzygać -jak
          Michnik - dylematu czy jestem Polakiem żydowskiego pochodzenia czy też Żydem
          wrośnietym w polską kulturę.I dlatego własnie dla mnie wojna w Iraku jest
          wojna niesprawiedliwą i nie powinienem na nią wyrazić przyzwolenia.A Michnik
          zrobił to.Znałem wielu Żydów .Należeli zawsze do wybijających się nad otoczenie
          osobowości.Imponować mogą szczególnie rozwinietą umysłowością i uporem w
          dążeniu do wytkniętego celu. Zasługują najcześciej ,żeby ich podziwiać a
          czasami i naśladować.Ale dobry Bog uczynił mnie Polakiem i powinienem być z
          tego dumnym.Tak, tak, siedzi we mnie świadamy polak - katolik- grzesznik.Nie
          dałem sie Brzozowskiemu ani Boyowi, nie dam się i Adamowi.
          Adam nie czuje takiej dumy, bo czuje się obywatelem świata. I Tak się
          zachowuje.Chęć uświadomienia Mu tego nie opuszcza mnie .
          • homosovieticus Tego tekstu Michnika nie rozumiem już 9-lat 17.04.04, 09:50
            Adam Michnik: tekst wygłoszony w Krakowie w czerwcu 1995 na konferencji "Pamięć
            polska - pamięć żydowska" , "Tygodnik Powszechny" Nr 29, 16 lipca 1995.
            O CZYM NIE LUBIĄ PAMIĘTAĆ POLACY I ŻYDZI

            Problemem żydowskiej pamięci na temat Polski jest antysemityzm. Ale problemem
            polskiej pamięci jest to, że Polacy często spotykają się z niechęcią Żydów.

            MOJE KORZENIE

            Moja perspektywa jest bardzo specyficzna i dlatego bardzo niechętnie wypowiadam
            się na ten temat. Zawsze mam poczucie pewnej nieklarowności własnego statusu.
            Statusu Polaka pochodzenia żydowskiego, a nie Żyda polskiego. Wszelako takiego
            Polaka, który bardzo chce być Żydem dla antysemitów i który zawsze antysemitom
            w twarz mówi "ja jestem Żydem". To jest taki szczególny rodzaj Polaka. Nie mam
            kompleksów w nazywaniu po imieniu antysemityzmu w Polsce. Właśnie dlatego, że
            jestem Polakiem. To jest moja duma narodowa i to jest moja tożsamość kulturowa.
            Jeżeli cokolwiek dobrego zrobiłem to właśnie w obrębie kultury polskiej, i
            wszystko co złe zrobiłem, zrobiłem w obrębie kultury polskiej.

            Jednocześnie mam poczucie, przepraszam za egocentryzm, że moi dziadowie wszyscy
            zginęli w Holocauście. Ich nikt nie pytał, kim oni są, czy Polakaini. Żydami,
            czy może Ukraińcami. To za nich postanowiono, że są Żydami i za to muszą
            zginąć. Diatego moim obowiązkiem jest powtarzać: "jestem Żydem". Dlatego, że
            inaczej splunąłbym na prochy mojej zamordowanej rodziny. Jestem przeto także
            dziwnym Polakiem, który się z Polską identyfikuje, nie ma żadnej innej
            tożsamości ani kulturalnej, ani moralnej, ani ideologicznej, ale też, który w
            chwili, gdy słyszy antvsemicki frazes mówi: ,,ja jestem Żydem". Mam nadzieję,
            że mi starczy determinacji, żeby tak postępować do końca życia.

            • homosovieticus Tego tekstu Michnika nie rozumiem już 9-lat cd. 17.04.04, 09:51
              całość:

              www.dialog.org/dialog_pl/michn01.html
              • leszek.sopot Re: Tego tekstu Michnika nie rozumiem już 9-lat 17.04.04, 12:26
                Co tu jest ciężkiego do zrozumienia? Ciekawy tekst napisany dobrą polszczyzną.
                Nie znalazłem w nim żadnych logicznych zasadzek czy kłamstw. Miejscami może
                jest zabarwiony pewną dozą teatralności, ale to przecież było wystąpienie na
                jakimś panelu dyskusyjnym
                • homosovieticus Re: Tego tekstu Michnika nie rozumiem już 9-lat 17.04.04, 13:09
                  dwa zdania poniższe.

                  "Zawsze mam poczucie pewnej nieklarowności własnego statusu.

                  Statusu Polaka pochodzenia żydowskiego, a nie Żyda polskiego."

                  Czy prze ten czas, jaki upłynął od tamtego wykładu Michnik uporał się z tym
                  brakiem klarownosci.A jesli tak, to z jakim obrazem Michnika, naczelnego GW,
                  mamy do czynienia w obszarze polityki.Kto jest w Iraku, Żyd polskiego
                  pochodzenia, czy Polak z obcymi dla "mentalnosci polskiej" korzeniami.Rozum i
                  wiedza o DNA, mówi mi, że z tym drugim typem mentalności mam do czynienia.To
                  jest MÓJ problem.Nie jest on bardzo ważnym dla mnie ale jest i pamietam o nim
                  jak słucham lub czytam Michnika.
          • stefan4 Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 10:24
            homosovieticus:
            > Jeśli podnoszę kwilenie przeciw myśli Adamowej , to dlatego ,że czuje jakiś
            > wewnętrzny opór przeciwko głównemu celowi działań Michnika

            Widzę, że strasznie Cię intrygują meandry myślenia Michnika. Ja tam do niego
            nie mam stosunku miłosno-nienawistnego, właściwie jest mi obojętny jako
            myśliciel, doceniam jego piękną kartę antykomunistyczną niestety już całkiem
            pożółkłą od starości, a teraz tylko w takim stopniu mnie interesuje, w jakim
            pomaga lub szkodzi mojemu krajowi
        • Gość: jack Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa IP: *.proxy.aol.com 17.04.04, 15:43
          Powiazania miedzy oboma organizacjami.
          Ich role w historii ostatnich 30 lat w USA.
          Organizacje te szkoliy Busha do roli prezydenta. Szczegoly znajdziesz w
          artykule:
          Die Insider und der Irak-Krieg von John F. McManus, Präsident der John Birch
          Society link:
          www.zeit-fragen.ch/ARCHIV/ZF_106a/T06.HTM
          angielska wersje mozesz sprowadzic.
          • stefan4 Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 20:06
            jack:
            > Szczegoly znajdziesz w artykule:
            > Die Insider und der Irak-Krieg von John F. McManus, Präsident der John Birch
            > Society link: www.zeit-fragen.ch/ARCHIV/ZF_106a/T06.HTM

            Ten artykuł jest podobny do innych pod tym względem, że
            • Gość: jack Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa IP: *.proxy.aol.com 17.04.04, 22:44
              Przede wszystkim artykul nie stawia zadnej tezy, tylko polemizuje z opcja i
              planami CFR.
              CFR to organizacja, dazaca do przestrukturowania ONZ w kierunku rzadu
              swiatowego, bez prawa veta,.. ale ktorym CFR bedzie przewodzila.
              Narzuca on USA jako panstwu „globalne zobowiazania“.
              CFR wspolpracuje scisle z neokonserwatywnym PNAC zwiazanego blisko z partia
              republikanska.
              Przedstawiony w IX.2000 projekt (("Project for a New American Century"), o
              przebudowie sytemu obronnego Stanow w swych planach w istocie kreuje USA jako
              panstwo, sile przewodnia w porzadku swiatowym, majacym nieprzerwany dostep do
              rezerw ropy a takze mozliwosc jednoczesnego prowadzena zwycieskich wojen w
              wielu miejscach globu.
              Wolfowitz, Rumsfeld i Cheney dali PNAC zlecenie dalszego rozwiniecia tego
              planu.
              I z ta nowa rola Stanow polemizuje autor, ktory twierdzi ze ten plan ma na celu
              uzaleznienie USA od tak stworzonej organizacji i narzucenie mu roli ktorej nie
              jest w interesie obywateli USA.
              Autor artykulu domaga sie do wyizolowania ludzi CFR z rzadu.
              (Dla zlosliwosci dodam, ze elita CFR ma zydowskie korzenie).
              CFR , Bilderberg, Komisja Trojstronna to nie wiejskie kolka rozancowe czy
              niewinne instytuty stosunkow miedzynarodowych.
              www.maloca.com/zagloba/sorosa~1.htm

              • stefan4 Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa 17.04.04, 23:28
                jack:
                > CFR wspolpracuje scisle z neokonserwatywnym PNAC zwiazanego blisko z partia
                > republikanska.

                I to stwierdzenie spróbuj uzasadnić. PNAC jest istotnie szczytem parszywości.
                Ale CFR jest czymś w rodzaju instytutu z długą tradycją. Tego, że one ściśle
                współpracują, nie twierdzi nawet autor, John F. McManus.

                jack:
                > Wolfowitz, Rumsfeld i Cheney dali PNAC zlecenie dalszego rozwiniecia tego
                > planu.

                Tak. Ale mówisz ciągle o PNAC a nie o CFR.

                jack:
                > Autor artykulu domaga sie do wyizolowania ludzi CFR z rzadu.

                Domaga się więcej: ,,es ist höchste Zeit, die USA aus der Uno herauszulösen'' --
                najwyższy czas wyzwolić USA z ONZ. Nie w sensie: wystąpić z bezużytecznej
                biurokratycznej organizacji, która mnóstwo kosztuje bez żadnej korzyści
                • Gość: jack Re: Polskie salony a Wielka Polityka Światowa IP: *.proxy.aol.com 18.04.04, 19:30
                  Napisales:
                  .. myślę, że śledzenie związków naszych największych
                  intelektualistów z szemranymi organizacjami wspierającymi amerykańską
                  zaborczość...

                  W zwiazku z tym podalem ci artykul polemizujacy z AKTUALNYMI elitami CFR
                  (czlonkami rzadu USA i doradcami Busha), ich programem, aktualna orezentowana
                  ideologia i powiazaniami z PNAC.
                  Wszystkie wymienione osoby sa w CFR (Cheney kierowal jednym z zespolow ten
                  raport redagujacy).
                  Konkluzja autora ww. artykulu bylo:
                  poza wycofaniem USA z ONZ, zdemaskowanie kontroli CFR nad rzadem Busha
                  (muss die Kontrolle der Insider über die Bush-Regierung entlarvt werden)
                  Jakich dowodow wiecej wymagasz?

                  -Michnik jest czlonkiem CFR.
                  -Michnik jako redaktor GW ma wplyw na ksztaltowanie opinii Polakow.
                  -Dla mnie jasne, ze mial decydujacy wplyw na czynny udzial Polski w wojnie z
                  Irakiem (paradoksalnie: panstwa z "socjaldemokratycznym" rzadem i prezydentem)
                  -Michnik wciaska narodowi teorie organizacji, ktorej jest czlonkiem, przez
                  popieranie na lamach swej gazety amerykanskiej iwazji na Irak i ja tlumaczy
                  -Michnik bedzie staral sie dalej realizowac program CFR w polityce zagranicznej
                  Polski i na lamach GW dajac jej uzasadnienie

                  Pytanie:czy taka dzialalnosc Michnika jest korzystna dla Polski jako czlonka EU?

    • homosovieticus To będzie 15-sto rundowy pojedynek a wynik jest ? 21.04.04, 11:09
      "Nie podobało mi się, kiedy [George W. Bush] przebrany w mundur wojskowy
      ogłaszał [1 maja 2003 r.] na lotniskowcu zwycięstwo w operacji irackiej. Stany
      Zjednoczone są bogatym, potężnym mocarstwem, amerykańskiemu przywódcy powinno
      wystarczyć ubranie cywilne. W dodatku prezydent Bush uniósł ręce w geście
      zwycięstwa po pierwszej rundzie. Ta walka może jednak trwać rund 15 i nie
      wiadomo, kto do końca zachowa więcej sił. Nasza obecność w Iraku mobilizuje
      przeciwników Ameryki. Organizacjom terrorystycznym na pewno łatwiej teraz
      rekrutować bojowników. Inna pomyłka Busha polegała na tym, iż oczekiwał, że
      nasi żołnierze zostaną powitani w Iraku jako wyzwoliciele".
      Amerykański publicysta i historyk David Halberstam w rozmowie z Karolem Wrublem
      w "Rzeczpospolitej" 17-18 kwietnia
    • Gość: homo Symptomatyczny głos ze strony niespodziewanej... IP: *.gdynia.mm.pl 26.04.04, 15:56
      Widmo Sajgonu



      Na naszych oczach ważą się losy nie tylko Iraku, ale i całego bliskowschodniego
      regionu. Obserwatorów niepokojem napawa fakt, że wbrew oczywistym faktom i
      politycznym realiom rząd najpotężniejszego państwa na świecie prowadzi skrajnie
      nierealistyczną politykę, a co gorsza - ustami swojego szefa zapewnia, że nie
      ustąpi z obranej drogi. W efekcie sytuacja w Iraku z każdym dniem się pogarsza,
      a Stany Zjednoczone, prowadząc swoją błędną politykę w Iraku, jawią się jako
      jedno z najbardziej awanturniczych i zagrażających ogólnemu pokojowi państw na
      świecie.

      Po ostatnich wydarzeniach w Iraku wszyscy zastanawiamy się nad przyszłością
      tego kraju. Eksperci wojskowi nie mają wątpliwości, że ponad rok po obaleniu
      Saddama Husajna okupacyjne władze Iraku znalazły się w swego rodzaju potrzasku.
      Powstanie szyitów pod wodzą Muktady al-Sadra doprowadziło do poważnego
      zaognienia antyamerykańskich nastrojów wśród Irakijczyków. Co ciekawe, mieliśmy
      wiele oznak tego, że Sadrowi udało się przerzucić, jeśli nawet nie mosty, to
      wiele kładek nad przepaścią dzielącą dotąd społeczności sunnicką i szyicką w
      Iraku. W wielu miastach szyici i sunnici ramię w ramię walczyli przeciwko
      żołnierzom sił okupacyjnych. Sadrowi udało się coś, o czym Amerykanie mogą
      tylko pomarzyć - praktycznie udało mu się zjednoczyć znaczną część irackiego
      społeczeństwa.

      Okupanci w opałach
      Potwierdziły się obawy wojskowych ekspertów, że Waszyngton ma w Iraku za mało
      żołnierzy, aby przejąć całkowitą kontrolę nad tym krajem. Gdyby nie panowanie
      Amerykanów w powietrzu, ich obecność w Iraku mogłaby się szybko zakończyć.
      Iraccy powstańcy osiągnęli niezaprzeczalne sukcesy. W ich rękach pozostaje
      kilka kluczowych miast w środkowej części kraju. Iluzoryczna jest także
      kontrola Amerykanów nad Bagdadem. Można bez przesady powiedzieć, że siły
      powstańcze kontrolują tereny w bezpośrednim sąsiedztwie baz. Prowadzą także
      intensywne akcje przeciwko siłom okupacyjnym i utworzonej przez Amerykanów
      irackiej policji w pozostałych regionach kraju. Doszło do tego, że utworzone
      przez Amerykanów zalążki przyszłej lojalnej wobec USA armii irackiej odmawiają
      uczestniczenia w walkach z powstańcami. Nic także nie wyszło z buńczucznie
      zapowiadanych przez Amerykanów planów wielkiej ofensywy przeciwko powstańcom.
      Groźby aresztowania czy wręcz zabicia ich przywódcy - al-Sadra - zakończyły się
      intensyfikacją walk i kolejnymi dotkliwymi stratami Amerykanów.

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040426&id=my11.txt
    • homosovieticus Semka w "Rzepie "o Amerykanach i wojnie w Iraqu 26.04.04, 20:53
      Waszyngton zaczyna uważać naszą obecność w Iraku za coś, o co nie trzeba
      specjalnie zabiegać

      Polskie prawo do krytyki


      Piotr Semka


      Na szczęście nie doszło do czołowego zderzenia. Polscy dowódcy mieli rację.
      Powstrzymanie się Amerykanów przed frontalnym uderzeniem na sunnicką Faludżę i
      szyicki Nadżaf umożliwiło negocjacje, które mogą rozładować ostatni kryzys w
      Iraku. Czy jest szansa, by zatrzymać zamienianie się Iraku w drugi Liban?
      Chwilowy spadek napięcia to dobry moment na postawienie paru pytań co do
      strategii USA w Iraku i polskiej obecności w tym kraju.


      Już za kilka dni odchodzi Leszek Miller. Powstać może nowy rząd. Czy nowy szef
      MSZ nie zmieni kursu w kierunku Paryża i Berlina? Czy nie zacznie się nacisk na
      wyznaczenie daty powrotu Polaków do kraju?

      Samoobrona już od dawna zbija punkty na potępianiu obecności Polaków nad
      Eufratem. Liga Polskich Rodzin wykupuje czas antenowy na antywojenne klipy.
      Dyskusję może wywołać choćby porwanie polskiego żołnierza. Jak Polacy będą
      reagować, gdy islamiści przysyłać będą nagrania, na których torturowany polski
      jeniec błagać będzie o wycofanie wojsk z Iraku?

      Nie piszę o tych koszmarnych scenariuszach, by epatować grozą. Piszę, by
      zapytać, jak głęboki jest konsensus co do naszej obecności w Iraku. Dotychczas
      bazował on na determinacji rządu Millera i opozycji prawicowej. Ułatwiały go
      stosunkowo spokojne warunki w polskiej strefie i niewielka liczba ofiar. Jednak
      wybuch walk w kwietniu pokazał, że może być znacznie gorzej. Pojawiające się w
      USA lęki przed powtórką z Wietnamu i rejterada Hiszpanów z Iraku po zamachu 11
      marca pokazują, jak łatwo zmieniają się społeczne nastroje. Czy ktoś
      przygotowuje Polaków do wytrwania w irackiej misji nawet w wypadku brutalizacji
      konfliktu?


      Głową, a nie młotem


      Niezależnie od nadziei na rozładowanie kryzysu w Nadżafie i Faludży bilans
      ostatnich paru miesięcy w Iraku jest mało krzepiący. Nie sprawdziło się
      przekonanie Amerykanów, że pojmanie Saddama Husajna stanie się cezurą w
      uspokajaniu sytuacji. Amerykanie nie dostrzegli na czas tworzenia się Armii
      Mahdiego i zostali zaskoczeni rozbłyskiem gwiazdy Muktady as-Sadra. Cóż z tego,
      że władowano setki milionów dolarów w systemy satelitarne, skoro Amerykanie nie
      mają informatorów na irackiej ulicy i bazarze? Wybuch ostatnich walk w Iraku na
      nieznaną od obalenia dyktatora skalę pokazuje ponurą prawdę. Niemal roczne
      wysiłki na rzecz stabilizacji i budowania władz irackich mogą zostać szybko
      przekreślone. Szkolona od pół roku policja iracka po wybuchu walk znikła jak
      kamfora.

      To poważne ostrzeżenie. Cóż z tego, że 30 czerwca szef amerykańskiej
      administracji Paul Bremer odda władzę jakiemuś wykreowanemu rządowi, gdy nie
      będzie on miał żadnego autorytetu? Do tworzenia własnych państw przy użyciu
      siły pretendują już nie tylko Kurdowie na północy kraju, ale i niezwykle wrogo
      do siebie nastawieni z przyczyn religijnych sunnici i szyici. Ameryka traci w
      Iraku autorytet. Gdzie tkwi błąd?

      całość:
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/popo_040426/popo_a_2.html
    • homosovieticus Czyżby tak wygladała prawda? o Bushu i Iraqu 27.04.04, 08:03
      "Tym razem Woodward zapewne nie spełnił wszystkich oczekiwań szefa
      państwa. „Plan ataku” zawiera kilka rewelacji, które stawiają Busha i jego
      urzędników w niezbyt korzystnym świetle. Oto już pięć dni po atakach z 11
      września amerykański lider oznajmił swej doradczyni ds. bezpieczeństwa
      narodowego, Condoleezzie Rice, że najpierw musi „załatwić Afganistan”, jest
      jednak zdecydowany „zrobić coś z Saddamem Husajnem”. 21 listopada 2001 r.,
      kiedy trwała wojna w Afganistanie, Bush polecił sekretarzowi obrony, Donaldowi
      Rumsfeldowi, opracowanie planów wojny z Irakiem. Miało to pozostać w
      najściślejszej tajemnicy, gdyż – jak stwierdził prezydent – ujawnienie tego
      przedsięwzięcia doprowadziłoby do „wielkiego lęku na arenie międzynarodowej i
      spekulacji w kraju”. Pierwszą ofiarą tego strachu stał się w grudniu 2001 r.
      gen. Tommy Franks, dowodzący właśnie operacjami militarnymi w Afganistanie.
      Kiedy się dowiedział, że następnym celem będzie Irak, wyrzucił z siebie stek
      przekleństw.
      Latem 2002 r. Bush bez wiedzy Kongresu zaaprobował przeznaczenie 700 mln dol.
      na „zadania przygotowawcze” w Zatoce Perskiej, takie jak "

      ciąg dalszy:
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=swiat&name=6
    • homosovieticus Powell dementuje rewelacje z książki Boba Woodward 27.04.04, 08:06
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,2031079.html
    • homosovieticus USA Rewelacje Boba Woodwarda 27.04.04, 08:09
      USA Rewelacje Boba Woodwarda
      19 Apr 2004, 18:09 UTC



      "Plan of Attack" by Bob Woodward
      W swojej najnowszej książce, zatytułowanej "Plan of Attack", zestępca redaktora
      naczelnego dziennika "Washington Post", Bob Woodward, twierdzi, że prezydent
      Bush planował atak na Irak na kilka miesięcy przed zamachami terrorystycznymi w
      USA. Według Woodwarda, prezydent utrzymywał te plany w ścisłej tajemnicy, nawet
      przed członkami własnego gabinetu.



      www.voanews.com/Polish/article.cfm?objectID=6F181136-F800-4901-988D47BA5C5E2A3B&title=Rewelacje%20Boba%20Woodwarda&catOID=45C9C78F-88AD-11D4-
      A57200A0CC5EE46C&categoryname=USA
Pełna wersja