Polskie prawo.

28.12.10, 13:34
Wchodzi przepis podwyższający dozwoloną maksymalną prędkość na autostradach i drogach ekspresowych. Jednocześnie przepis POZWALA przekroczyć zarządzony limit o 10%. Pomijam tu fakt, że podwyższa się prędkość na czymś, czego w zasadzie nie ma. Istotne jest co innego. PRAWO NAKAZUJE górną granicę i jednocześnie ZEZWALA NA JEJ ŁAMANIE. Inaczej mówiąc, prawo działa wbrew prawu. Pytanie. Czy takie prawo jest jeszcze w ogóle prawem? Moim zdaniem, ten kuriozalny w skali świata casus prawny oznacza KONIEC prawa w Polsce. Zapewne, jak zwykle przy skomponowaniu tego czegoś dostało żylaków na mózgach kilku idiotów z tytułami prof. prawa. Może nastała jakaś nowa "epoka prawna", w której prawo samo zezwala na łamanie siebie, czyli prawa, w której malwersanta i złodzieja na gigantyczną skalę, jak Chodorkowski, kreuje się na uciśnionego i prześladowanego politycznie, niewinnego altruistę? Może. W każdym razie to już chyba jawny KONIEC praworządności w Polsce. Gratulacje dla rządu, gratulacje dla sejmu, gratulacje dla prezydenta. Panowie, może bardziej się sprawdzicie nosząc palety w "biedronce"? Zastanówcie się poważnie nad tą opcją.
    • pamdirac Polska to kraj prawników. Niemcy, inżynierów. 28.12.10, 13:38
      Różnicę, niestety, widać.
      • spokojny.zenek Co ty nie powiesz? 28.12.10, 14:24
        Co ty nie powiesz?
        Tylko ciekawe, dlaczego w Niemczech przy tworzeniu nowego prawa specjaliści-prawnicy maja głos decydujący a w Polsce - prawie żaden, bo posłom sie zdaje, że na wszystkim znają sie najlepiej?
        • ave.duce Re: Co ty nie powiesz? 28.12.10, 14:57
          On ma na myśli Pi$prawników ;) Wyliczać chyba nie muszę.
          • spokojny.zenek Re: Co ty nie powiesz? 28.12.10, 15:36
            ave.duce napisała:

            > On ma na myśli Pi$prawników ;) Wyliczać chyba nie muszę.

            PiSprawnicy tyle mają wspólnego z prawnikami, co demokracja z demokracją socjalistyczną.


            • pamdirac Re: Co ty nie powiesz? 28.12.10, 15:45
              Zaplujesz się z tej nienawiści.
              • wos9 Re: Co ty nie powiesz? 29.12.10, 13:51
                pamdirac napisał:

                > Zaplujesz się z tej nienawiści.

                Po co? Niech się zapluwają prawnicy z PiS-u.
                • pamdirac Re: Co ty nie powiesz? 29.12.10, 16:15
                  Wytłumacz to koledze.
                • spokojny.zenek Re: Co ty nie powiesz? 29.12.10, 16:37
                  wos9 napisała:

                  > pamdirac napisał:
                  >
                  > > Zaplujesz się z tej nienawiści.
                  >
                  > Po co? Niech się zapluwają prawnicy z PiS-u.

                  Plus gołdzia - ich wierna popleczniczka :-)))


                  • pamdirac Re: Co ty nie powiesz? 30.12.10, 10:29
                    Argumentów panu polskiemu prawnikowi brakło?
            • ave.duce Re: Co ty nie powiesz? 28.12.10, 16:26
              A krzesło z krzesłem elektrycznym.
        • pamdirac Tyle, że nia odważą się tworzyć prawa dla swoich 28.12.10, 15:27
          partykularnych korzyści jak polska mafia...pardon...elita prawnicza.
          • spokojny.zenek Re: Tyle, że nia odważą się tworzyć prawa dla swo 28.12.10, 15:37
            Zaplujesz się z tej nienawiści.
            • pamdirac Re: Tyle, że nia odważą się tworzyć prawa dla swo 28.12.10, 15:44
              Dla ciebie to nienawiść, a dla zwykłych obywateli niestety rzeczywistość.
              • spokojny.zenek Chyba pisowska rzeczywistość równoległa. 28.12.10, 15:49
                Co jest tą "rzeczywistością"? Państwo, w którym prawo tworzą politycy nie licząc się w ogóle ze zdaniem specjalistów to "państwo prawników"? To jest "rzeczywistosć"? Chyba pisowska rzeczywistość równoległa.
                • pamdirac Nie zakrztuś się z tej nienawiści. 28.12.10, 15:56
                  Ty sobie przepraszam bardzo życzysz kadłubowego parlamentu, bo jeszcze ci mało prawniczych przywilejów? Nad sądami i prokuraturą nie ma żadnej społecznej kontroli, co samo w sobie z demokracją nie ma totalnie nic wspólnego. Organy władzy sądowniczej poprawiają sobie prawo tak jak zechcą, uznając je ze niekonstytucyjne kiedy im nie pasuje. Mało ci?
                  • spokojny.zenek przestań bredzić 28.12.10, 16:00
                    pamdirac napisał:

                    > Ty sobie przepraszam bardzo życzysz kadłubowego parlamentu, bo jeszcze ci mało
                    > prawniczych przywilejów?

                    Nie. Życzę sobie takich standardów, jak w krajach cywilizowanych, choćby w pobliskich Niemczech. Tam odsetek posłów z wykształceniem prawniczym jest też niezwykle niski, ale prawo tworzy się na bez porównania wyższym poziomie, niz w Polsce. Bo słucha sie kompetentnych fachowców a i sami posłowie CHCĄ sie czegos nauczyć.

                    I życzę sobie, żeby "ciemny lud" przestał nazywać coś tak absolutnie oczywistego, jak profesjonalizacja legislacji i liczenie się ze zdaniem fachowców przy pisaniu ustaw "przywilejami". Oraz przestał duby smalone bredzić o "kadłubowym parlamencie" przygotowującym prawo na przyzwoitym poziomie.


                    • pamdirac Re: przestań bredzić 28.12.10, 16:04
                      Tak, w Niemczech słucha się prawników w kwestiach technicznych tworzenia prawa, jako biegłych rzemieślników. A nie zatrudnia się lisa do pilnowania kurnika, tak jak się to dzieje w Polsce. Niemcy mogą sobie na to pozwolić, bo ich system oparty jest na odpowiedzialności, nie przywilejach.
                      • spokojny.zenek trzeba było sie uczyć 28.12.10, 16:07
                        pamdirac napisał:

                        > Tak, w Niemczech słucha się prawników w kwestiach technicznych tworzenia prawa,
                        > jako biegłych rzemieślników.

                        A o czym - do diabła ciężkiego - jest ta dyskusja?

                        > A nie zatrudnia się lisa do pilnowania kurnika, t
                        > ak jak się to dzieje w Polsce.

                        Co to ma niby być to "pilnowanie kurnika"? I co ma być tym "przywilejem"?
                        W Niemczech nie ma sądów? Nie ma Trybunału Konstytucyjnego (zreszta o bez porównania SZERSZYCH kompetencjach, niz w Polsce?

                        Co ty człowieku bredzisz?
                        Trzeba było sie uczyć, to nie musiałbyś teraz tak obsesyjnie zazdrościć tym, którzy doszli do jakiegos wykształcenia.

                        • marta.von.zpalacu Re: trzeba było sie uczyć 28.12.10, 16:15
                          spokojny.zenek napisał:

                          > A o czym - do diabła ciężkiego - jest ta dyskusja?

                          :))) No wlasnie. To ty nie wiesz, ze z pamdirac nawet o dupie Maryny nie da sie podyskutowac?
                          • spokojny.zenek Re: trzeba było sie uczyć 28.12.10, 16:19
                            marta.von.zpalacu napisał:

                            > spokojny.zenek napisał:
                            >
                            > > A o czym - do diabła ciężkiego - jest ta dyskusja?
                            >
                            > :))) No wlasnie. To ty nie wiesz, ze z pamdirac nawet o dupie Maryny nie da sie
                            > podyskutowac?

                            Nie. Dawno mnie tu nie było. :-))



                          • spokojny.zenek Re: trzeba było sie uczyć 28.12.10, 18:26
                            Trzeba było mnie ostrzec, ze to Gołdzia. Dyskutowałem, bo myślałem, że ktoś chce dyskutować w dobrej wierze.
                        • pamdirac Typowe zadufanie polskiego prawnika. 28.12.10, 16:19
                          To, że ktoś nie jest prawnikiem, jeszcze nie oznacza, że się nie uczył. Własnie w twoim sposobie myślenia leży problem. Niemieccy prawnicy nie roszczą sobie pretensji do nadrzędnej roli w społeczeństwie, tak jak ty to przed chwilą zrobiłeś, ale rozumieją swoją służebną rolę biegłych rzemieślników. W Polsce minie jeszcze wiele czasu aż podobni tobie zmienią sposób myślenia, a może się to nawet nie stać nigdy.
                          Owszem, w Niemczech są sądy, ale ich niezawisłość nie jest podniesiona do rangi absolutnego braku społecznej kontroli, co w Polsce skutkuje faktyczną bezkarnością. Owszem, jest Trybunał Konstytucyjny (bynajmniej nie o szerszych kompetencjach, których nie dowiodłeś), ale ich system prawny właściwie uniemożliwia wydawanie przezeń uznaniowych wyroków tak jak ma to miejsce w Polsce.
                          • spokojny.zenek znowu bełkot... 28.12.10, 16:30
                            pamdirac napisał:

                            > To, że ktoś nie jest prawnikiem, jeszcze nie oznacza, że się nie uczył.

                            Owszem. Nie oznacza. To zaś, że ktoś nie jest prawnikiem nie oznacza, że musi z nienawiścią im zazdrościć, że są prawnikami.

                            > Owszem, w Niemczech są sądy, ale ich niezawisłość nie jest podniesiona do rangi
                            > absolutnego braku społecznej kontroli

                            Co ty nie powiesz? Sądy w Niemczech są mneij niezawisłe, niż w Polsce? A czym to się niby miałoby objawiać? I na czym miałaby polegać ta "społeczna kontrola", którą poważnie traktowana niezawisłość rzekomo wyklucza? Możliwością zmiany każdego wyroku w drodze głosowania sms-owego? Możliwością odwołania sędziego, którego wyrok tobie się nie spodoba? W Niemczech są takie instrumenty?

                            > Owszem, jest Trybunał Konstytucyjny (bynajmniej nie o szerszych kompetenc
                            > jach

                            O, ciekawostka... Znaczy się - węższych? Albo takich samych?

                            > ale ich system prawny właściwie uniemożliwia wyda
                            > wanie przezeń uznaniowych wyroków tak jak ma to miejsce w Polsce.

                            A jakiś konkret, analfabeto prawny?
                            To dlaczego każdy głośny wyrok niemieckiego BGH budzi kontyrowersje, często większe, niz tych nielicznych wyroków TK, które w ogóle interesują szerszą publiczność?

                            I co to takiego ten "uznaniowy wyrok"? Taki wydany nei na telefon z KC PiS lecz w zgodzie z prawem i sumieniem tych, którzy go wydali? To w Polsce są niby "zunaniowe" a w Niemczech "zwiazane"? A jakis konkret?
                            Przecież ty nie masz bladego pojęcia o temacie! Ty tylko "wiesz"., że należy pluć na osoby o wykształceniu prawniczym i powtarzać jakieś brednie o "przywilejach". Ale konkretu - ZERO.

                            Kogo interesują twoje prywatne obsesje i nienawiść która uniemożliwia ci rzeczową dyskusję? Może upatrz sobie jakichś innych winnych twoich życiowych niepowodzeń? Jeśli już musisz jakichś mieć, ale najwyraźniej musisz.

                            Idź sobie na jakieś pisowskie forum - tam spotkasz wielu takich jak ty.




                            • pamdirac A ty, znowu niezwykle uprzejmy. 28.12.10, 16:49
                              Ale ten pospolity atak na temat zazdrości, to sobie juz odpuść. Nie przystoi godności prawniczej elity. O ile coś takiego istnieje. :)

                              > O, ciekawostka... Znaczy się - węższych? Albo takich samych?

                              To ty napisałeś, że szerszych i tego nie dowiodłeś. Ja nie podejmuję się tego oceniać. Z pewnością jednak różnią się choćby w sprawie, którą opisałem powyżej. A wynika to przede wszystkim z większej spójności systemu prawnego i znacznie prościej skonstruowanej konstytucji.

                              >Możliwością zmiany ka
                              > żdego wyroku w drodze głosowania sms-owego? Możliwością odwołania sędziego, któ
                              > rego wyrok tobie się nie spodoba?

                              Nie, takich mechanizmów tam na szczęście nie ma. Ale istnieje społeczna odpowiedzialność sędziów za błędne wyroki. Czyżbyś uważał, że w Niemczech tego nie ma?

                              > To dlaczego każdy głośny wyrok niemieckiego BGH budzi kontyrowersje, często wię
                              > ksze, niz tych nielicznych wyroków TK, które w ogóle interesują szerszą publicz
                              > ność?

                              Akurat kontrowersje są świetnym dowodem na różnicę pomiędzy polskim a niemieckim systemem prawnym. Oznaczają bowiem, że instytucja ta musi się liczyć ze społeczną opinią. W Polsce mamy podejście typu „umarł w butach”, któremu trudno się dziwić, skoro przeciętny obywatel ma świadomość, że TK jest w głównej mierze strażnikiem przywilejów środowisk prawniczych.

                              I nie pójdę na pisowskie forum. Będę nadal pisał na tym. Bez względu na to jak wiele kulturalny pan prawnik zechce jeszcze inwektyw na mnie rzucić.
                              • spokojny.zenek A ty, znowu niezwykle rzeczowy... 28.12.10, 17:02
                                pamdirac napisał:

                                > Ale ten pospolity atak na temat zazdrości, to sobie juz odpuść. Nie przystoi go
                                > dności prawniczej elity. O ile coś takiego istnieje. :)

                                Czuję się zaszczycony zaliczeniem do prawniczej elity. Myślę jednak, że to zbyte uprzejmości.
                                Sam nigdy się nie uważałem za kogoś takiego.


                                > To ty napisałeś, że szerszych i tego nie dowiodłeś. Ja nie podejmuję się tego o
                                > ceniać.

                                Skoro się nie podejmujesz, to czemu oceniasz?
                                Są znacznie szersze, choćby dlatego, że znacznie szersza jest dopuszcalnosć skargi konstytucyjnej.


                                > A wynika to przede wszystkim z większej spójności systemu prawnego i znacznie
                                > prościej skonstruowanej konstytucji.

                                Co do spójności systemu - bardzo dziękuję za przyznanie mi racji. A czemu jest spójniejszy? To proste - bo tworzy się go z poszanowaniem pewnych reguł i zawsze z wysłuchaniem głosu fachowców.
                                Co do Konstytucji - trudno zgadnąc, dalczego uważasz, że jest "prościej skonstruowana". Co mianowicie jest tak takiego "prostszego"?


                                > Nie, takich mechanizmów tam na szczęście nie ma. Ale istnieje społeczna odpowie
                                > dzialność sędziów za błędne wyroki. Czyżbyś uważał, że w Niemczech tego nie ma?

                                Jakaż to różnica istnieje między tą "społeczną odpowiedzialnością" w Polsce i w Niemczech? Tak w Polsce jak i Niemczech wymiar sprawiedliwosci jest poddany społecznej kontroli i ocenie, nie ma w tej mierze żadnej istotnej róznicy.


                                > Akurat kontrowersje są świetnym dowodem na różnicę pomiędzy polskim a niemiecki
                                > m systemem prawnym. Oznaczają bowiem, że instytucja ta musi się liczyć ze społe
                                > czną opinią.

                                Nie. Instytucja ta liczy się z OBOWIAZUJĄCYM prawem a nie oczekiwaniami ludzi uważających się za wyrazicieli "społecznej opinii".
                                Tak w Polsce jak i w Niemczech wyroki TK są dyskutowane, tak w Niemczech jak i w Poslce pisze sie o nich, począwszy od fachowych glos, na publicystyce skończywszy. Tak w Niemczech jak i w Polsce zarzuca sie Trubunałowi "poszerzanie swoich kompetencji", z tym, że na pewno bardzoej w Niemczech. Co zrozumiałe, bo niemiecki TK jest znacznie śmielszy w kreatywnej i proaktywnej wykładni, niż polski.
                                Notabene - publicystyka prawna w Niemczech stoi na poziomie O NIEBO wyższym.

                                > skoro przeciętny obywatel ma świadomość, że TK jest w główn
                                > ej mierze strażnikiem przywilejów środowisk prawniczych.

                                Być może jesteś "przeciętnym obywatelem" ale twoje zamiłowanie do formułowania absurdalnych, oderwanych od rzeczywistości w w ŻADEN sposób nie uzasadnionych zarzutów jest na pewno ponadprzeciętne.
                                Jakich "przywilejów"??? Jakim "strażnikiem"? Bo na stronie PiS tak napisali???
                                Jak mozna z tobą w ogóle dyskutować, jeśli nie potrafisz swoich twierdzeń poprzeć absolutnie żadnym konkretem, za to z niebywałą megalomania uważasz się za wyraziciela "opinii publicznej" i formułujesz tak głupie i absurdalne zarzuty?



                                • pamdirac Re: A ty, znowu niezwykle rzeczowy... 28.12.10, 17:18
                                  > Czuję się zaszczycony zaliczeniem do prawniczej elity. Myślę jednak, że to zbyt
                                  > e uprzejmości.
                                  > Sam nigdy się nie uważałem za kogoś takiego.

                                  No to aż strach pomyśleć jaką kulturę reprezentuje prawdziwa polska elita prawnicza. ;)

                                  > Skoro się nie podejmujesz, to czemu oceniasz?
                                  > Są znacznie szersze, choćby dlatego, że znacznie szersza jest dopuszcalnosć ska
                                  > rgi konstytucyjnej.

                                  Nie oceniam. Po prostu stwierdzam, że pojęcie „szersze” i „węższe” nie mają racji bytu w przypadku dwóch różnych systemów prawnych. Nawet gdyby dopuszczalność skargi była faktycznie szersza, to wciąż decyduje jedynie o ilości skarg, a nie o uznaniowości wyroków.

                                  > Co do spójności systemu - bardzo dziękuję za przyznanie mi racji. A czemu jest
                                  > spójniejszy? To proste - bo tworzy się go z poszanowaniem pewnych reguł i zawsz
                                  > e z wysłuchaniem głosu fachowców.

                                  Wręcz przeciwnie. W systemie nie ma lisów pilnujących kurnika a w związku z tym tworzącym prawo zależy na jego spójności.


                                  > Jakaż to różnica istnieje między tą "społeczną odpowiedzialnością" w Polsce i w
                                  > Niemczech? Tak w Polsce jak i Niemczech wymiar sprawiedliwosci jest poddany sp
                                  > ołecznej kontroli i ocenie, nie ma w tej mierze żadnej istotnej róznicy.

                                  Jeśli dla ciebie takie „drobiazgi” jak brak immunitetu sędziowskiego nie stanowią dla ciebie różnicy w odpowiedzialności, to trudno w tym temacie powiedzieć cokolwiek więcej.

                                  > Notabene - publicystyka prawna w Niemczech stoi na poziomie O NIEBO wyższym.

                                  Bo i prawnicy stoją na o NIEBO wyższym poziomie, co tylko oznacza, że system oparty o społeczną odpowiedzialność tak ich ukształtował. A od tego już tylko krok do stwierdzenia, że najpierw odpowiedzialność, a potem domaganie się wpływu na kształt prawa.

                                  Na zarzuty ad personam konsekwentnie nie odpowiadam. :)
                                  • spokojny.zenek Re: A ty, znowu niezwykle rzeczowy... 28.12.10, 17:30
                                    pamdirac napisał:

                                    > Nie oceniam. Po prostu stwierdzam, że pojęcie „szersze” i „wę
                                    > ższe” nie mają racji bytu w przypadku dwóch różnych systemów prawnych. Na
                                    > wet gdyby dopuszczalność skargi była faktycznie szersza, to wciąż decyduje jedy
                                    > nie o ilości skarg, a nie o uznaniowości wyroków.

                                    To, co nazywasz "uznaniowością" jest w obu systemach dokładnie identyczne. Sędziowie podlegają Konstytucji i na jej podstawie orzekają.


                                    > Wręcz przeciwnie. W systemie nie ma lisów pilnujących kurnika

                                    A moze za dziesiątym razem raczysz zamiast inwesktyw rzucić jakimś konkretem. Nie dałoby się?


                                    > > Jakaż to różnica istnieje między tą "społeczną odpowiedzialnością" w Pols
                                    > ce i w
                                    > > Niemczech? Tak w Polsce jak i Niemczech wymiar sprawiedliwosci jest podda
                                    > ny sp
                                    > > ołecznej kontroli i ocenie, nie ma w tej mierze żadnej istotnej róznicy.
                                    >
                                    > Jeśli dla ciebie takie „drobiazgi” jak brak immunitetu sędziowskiego

                                    A na temat nie dałoby się?
                                    Immunitet jest gwarancją niezawisłości. Owszem - mówiono, że w demokratycznym systemie jego zakres mógłby być węższy, niz obecnie, ale lata 2005-07 aż nazbyt wyraźnei pokazały, że aż tak dobrze nie jest.
                                    Tyle, że nie ma to nic wspólnego z kontrolą społeczną. Jest to gwarancja niezawisowści, zaś kontrola społeczna jest - jak sama nazwa wskazuje - społeczną kontrolą nad działaniem jakiejś instytucji.

                                    > > Notabene - publicystyka prawna w Niemczech stoi na poziomie O NIEBO wyższ
                                    > ym.
                                    >
                                    > Bo i prawnicy stoją na o NIEBO wyższym poziomie

                                    Publicystyką prawną nie parają sie prawnicy, lecz żurnaliści.

                                    > Na zarzuty ad personam konsekwentnie nie odpowiadam. :)

                                    Sęk w tym, ze nie odpowiadasz na JAKIEKOLWIEK zarzuty.
                                    A i konkretu nadal żadnego. Tylko bełkot o "lisie w kurniku" "przywilejach" itp.
                                    Ja też bym tak potrafił. Ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby tak czynić.



                                    • pamdirac Re: A ty, znowu niezwykle rzeczowy... 28.12.10, 17:46
                                      > To, co nazywasz "uznaniowością" jest w obu systemach dokładnie identyczne. Sędz
                                      > iowie podlegają Konstytucji i na jej podstawie orzekają.

                                      Owszem, ale jest jeszcze kwestia jakości tego na podstawie czego orzekają.

                                      > A moze za dziesiątym razem raczysz zamiast inwesktyw rzucić jakimś konkretem. N
                                      > ie dałoby się?

                                      Już rzuciłem. Konsultacje ze środowiskiem sędziowskim w sprawach dotyczących jego przywilejów.

                                      > Immunitet jest gwarancją niezawisłości.

                                      Chyba nie rozumiem. To w Niemczech sędziowie nie są niezawiśli?

                                      > Tyle, że nie ma to nic wspólnego z kontrolą społeczną.

                                      Ależ ma. Bo nie ogranicza odpowiedzialności sędziów wobec prawa, a w jego konsekwencji wobec społeczeństwa, którego reprezentanci je tworzą.

                                      > Publicystyką prawną nie parają sie prawnicy, lecz żurnaliści.

                                      Czyli prawnicy unikają jak ognia prawniczej publicystyki?
                                      • spokojny.zenek Gołdzia nadal udaje, ze nie rozumie po polsku... 28.12.10, 18:22
                                        pamdirac napisał:

                                        > > A moze za dziesiątym razem raczysz zamiast inwesktyw rzucić jakimś konkre
                                        > tem. N
                                        > > ie dałoby się?
                                        >
                                        > Już rzuciłem. Konsultacje ze środowiskiem sędziowskim w sprawach dotyczących je
                                        > go przywilejów.

                                        I znowu nie wiadomo, co to niby za "przywileje" i na czym miałyby polegać te "konsultacje"...
                                        Gołdzia nadal udaje, ze nie rozumie po polsku...


                                        >
                                        > > Immunitet jest gwarancją niezawisłości.
                                        >
                                        > Chyba nie rozumiem. To w Niemczech sędziowie nie są niezawiśli?

                                        Jeżeli jedna z gwarancji niezawisłowści jest w jednym kraju słabsza, niz w drugim, to miałoby to znaczyć, że w tym pierwszym niezawisłości nie ma w ogóle?
                                        Wedle jakiej logiki? Pisowsko-marksistowskiej?
                                        Przecież z takimi popisami analfabetyzmu i bezmyślności nie da się dyskutować.



                                        • pamdirac Nowomowy polskich prawników istotnie nie rozumiem 29.12.10, 10:40
                                          Ale to żaden powód do wstydu.

                                          > I znowu nie wiadomo, co to niby za "przywileje" i na czym miałyby polegać te "k
                                          > onsultacje"...
                                          > Gołdzia nadal udaje, ze nie rozumie po polsku...

                                          Poczytaj sobie prawniczy misiu:

                                          fakty.interia.pl/felietony/pertynski/news/kaczka-drogowo-sadowa,1280187

                                          > Jeżeli jedna z gwarancji niezawisłowści jest w jednym kraju słabsza, niz w drug
                                          > im, to miałoby to znaczyć, że w tym pierwszym niezawisłości nie ma w ogóle?

                                          Tyle, że w Niemczech immunitetu nie ma wcale. Zatem, albo sędziowie w Niemczech nie są niezawiśli, albo immunitet nie jest gwarancją niezawisłości, a jedynie przywilejem. Sam zresztą eufemistycznie przyznałeś, że zakres immunitetu "mógłby być mniejszy".
      • martusia_krolowa_polski Ziobro był najwybitniejszym prawnikiem 28.12.10, 15:49
        pamdirac napisał:

        > Różnicę, niestety, widać.

        www.freewebs.com/shockingtruth/agenci.html
        • spokojny.zenek Niestety tylko w kategorii "pisprawnicy". 28.12.10, 15:51
          Niestety tylko w kategorii "pisprawnicy".
          Bo obiektywnie był (i jest) absolutnym ignorantem w każdej dziedzinie prawa, łącznie z prawem karnym, które go podobno zainteresowało zaraz po studiach i nadal najbardziej interesuje. Nie zna nawet podstawowej siatki pojęciowej.
    • marta.von.zpalacu Re: Polskie prawo. 28.12.10, 13:42
      > Moim zdaniem, ten kuriozalny w skali świata

      Wszedzie tak jest pisciemniaku.
      Chodzi tutaj o mozliwosc nieprecyzyjnego wyskalowania predkosciomierzy i unikniecie niepotrzebnych klotni obu stron.
      • wtopek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 13:48
        W zależności od średnicy koła/felgi różnica między prędkością faktyczną w wskazaniem predkościomierza może sięgać 7-8%.

        Różnice między wskazaniem predkościomierza, a wskazaniem prędkości z odbiornika GPS przekraczają 10%.

        Tolerancja 10% jest ze wszech miar wskazana.
      • fanpanajurka Re: Polskie prawo. 28.12.10, 13:51
        ciemniak uważa, że prawo NAKAZUJE mu jeździć 140/godz. :-D
        • etta2 Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:01
          Dziwisz się, że ciemniak nie rozumie czytanego tekstu? Ma NAKAZ krytyki wszystkiego, co wymysli Tusk i jego rząd, to pisze jak potrafi. Nie rozumie, co oznacza "prędkość dopuszczalna", a co "nakaz prędkości".
    • humbak Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:01
      Błąd pomiaru.
      • hummer Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:12
        humbak napisał:

        > Błąd pomiaru.

        Wiem, trudno oczekiwać, że policjant zajmie się obliczaniem różniczki zupełnej :) Przyjęto arbitralnie 10% i uważam to za dobre rozwiązanie. Co do prędkości. Wczoraj na dolnośląskim odcinku A4 było ograniczenie do 60 km/h. A przecież w lecie można tam spokojnie jechać 130 km/h.
        • humbak Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:18
          Na krakowsko katowickim takie prędkości i tak przez większość czasu są marzeniem z uwagi na remonty:)
          • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:26
            humbak napisał:

            > Na krakowsko katowickim takie prędkości i tak przez większość czasu są marzenie
            > m z uwagi na remonty:)

            A kiedy ostatnio tamtędy jechałeś?
            • humbak Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:28
              Kutwa... będę tytułował posty :"uwaga, żart".
              • ave.duce Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:59
                Spokojny_Zenek jest kutwą? Serio?
                • marta.von.zpalacu Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:07
                  ave.duce napisała:

                  > Spokojny_Zenek jest kutwą? Serio?

                  Ta kutwa/kuzwa to byl przeciez wykrzyknik :p
                  • ave.duce Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:15
                    Nie może być! Prędzej Spokojny_Zenek jest kutwą, niż Humbak użyłby kuźwy. Z wykrzyknikiem czy bez... ;)
                    • humbak Re: Polskie prawo. 28.12.10, 16:12
                      Ech, żeby to jeszcze było tak pięknie:/
                      • ave.duce Re: Polskie prawo. 28.12.10, 16:27
                        Spoko, jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
              • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:38
                Słusznie. Byleby te żarty były zabawne a nie polegały na powtarzaniu stereotypu nieaktualnego od co najmniej roku.
                • humbak Re: Polskie prawo. 28.12.10, 16:10
                  Ja ostatnie problemy z tranzytem tą trasą miałem gdzieś półtora roku temu i to było jedno miejsce. Nie będę dyskutował o słuszności żartów na temat tamtego odcinka A4 bo nie widzę sensu.
                  • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 16:12
                    O tototo :-))
        • marta.von.zpalacu Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:28
          > Wczoraj na dolnośląskim odcinku A4 było ograniczenie do 60 km/h. A przecież w l
          > ecie można tam spokojnie jechać 130 km/h

          Tydzien temu w Holandii przez kilka dni na wszystkich autostradach obowiazywala 50tka. W tym kraju jak dostajesz mandat za pretkosc rowniez pisza, ze pomiat wykalibrowany jest o 10% w gore, ale to tylko bajer. Przekroczysz o 1km i lezysz. Trzeba zwrocic uwage, ze wiekszosc Holendrow jezdzi bardzo zdyscyplinowanie, jak jest 50 to pedaluja najwyzej 49km/h
    • wariant_b Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:24
      Bardziej ilustruje to tezę, że w Polsce wprowadza się zmiany w prawie po to,
      żeby tylko coś zmienić. Ani nikt publicznie nie podnosił konieczności podniesienia
      prędkości maksymalnej na autostradach, ani nikt za tym nie lobbował.
      Nie prowadzono żadnych badań i symulacji skutków wprowadzanych zmian.
      Ktoś powiedział "podnieść do 140" i pewnie malowniczo uzasadnił, a reszta
      uchwaliła, bo "słusznie chłop mówi". Gdyby ktoś inny wystrzelił z obniżeniem
      do 110 - może mielibyśmy obniżenie. A co to za różnica dla prawodawcy?

      Dobrze, że wprowadzono "widełki" na odczyty z radarów, szkoda, że 10%
      na wszystkie, a nie 30% na fotoradary, a 10% na radary policyjne.
    • spokojny.zenek po prostu geniusz... 28.12.10, 14:27
      mm-18 napisał:

      > Wchodzi przepis podwyższający dozwoloną maksymalną prędkość na autostradach i d
      > rogach ekspresowych. Jednocześnie przepis POZWALA przekroczyć zarządzony limit
      > o 10%. Pomijam tu fakt, że podwyższa się prędkość na czymś, czego w zasadzie ni
      > e ma. Istotne jest co innego. PRAWO NAKAZUJE górną granicę i jednocześnie ZEZWA
      > LA NA JEJ ŁAMANIE.

      Jak widać, nie masz bladego pojęcia nie tylko o rozumieniu przepisów prawa ale też o logice.





    • aniechto.only Re: Polskie prawo. 28.12.10, 14:45
      mm-18 napisał:
      przepis podwyższający dozwoloną maksymalną prędkość + malwersanta i złodzieja na gigantyczną skalę, jak Chodorkowski, kreuje się na uciśnionego i prześladowanego politycznie = KONIEC praworządności w Polsce.

      Gratuluję umiejętności wyciagania księżycowych wniosków z niedorzecznych założeń .

      Swoją drogą, jakie są dowody malwersacji i zlodziejstwa Chodrkowskiego?
      • ave.duce Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:04
        aniechto.only napisała:

        > Swoją drogą, jakie są dowody malwersacji i zlodziejstwa Chodrkowskiego?

        Takie same, jak to, że teraz PRAWO NAKAZUJE jazdę z max. prędkością.
    • alistair-p Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:08
      Odpowiem ci skąd się wzieło to 10%.otóż istnieje coś takiego jak KLASA DOKŁADNOŚCI PRZYRZĄDU POMIAROWEGO,w tym wypadku dotyczy zarówno miernika predkości policyjnego,jak i miernika prędkości w samochodzie.Nawet przy legalizowanych miernikach jest dopuszczalny błąd pomiaru.Nałożenie się na siebie błędów obu urządzeń mogłoby dać mniej więcej 10% różnicę pomiaru.
      a tu definicja ;
      KLASA DOKŁADNOŚCI PRZYRZĄDÓW POMIAROWYCH
      charakterystyka przyrządu pomiarowego określona przez nieprzekraczalny (maksymalny dopuszczalny) błąd wskazań (maksymalna wartość uchybu). Znak k.d.p.p. umieszczany jest na przyrządach i może oznaczać nr porządkowy klasy lub wyrażać bezpośrednio dopuszczalny błąd wskazań, np. w procentach największego - wynikającego z zakresu pomiarowego - wskazania tego przyrządu. Np. wskazania miernika elektrycznego klasy 0,5 w warunkach znamionowych obarczone są błędem nie większym niż ± 0,5% maksymalnej wartości zakresu pomiarowego.
      • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:19
        To ma być 10% czy 10 km/h więcej?
        • alistair-p Re: Polskie prawo. 28.12.10, 15:25
          Róznie są maksymalne zakresy szybkościomierzy w samochodach i zapewne rózne zakresy pomiarowe radarów.Prawdopodobnie przyjęto jakąś średnią.Przy maksymalnym wskazaniu szybkościomierza samochodowego 240 km/h i klasie dokładności 3% to będzie 7,2 km/h ,zakładam że radary są dokładniejsze.Przy maksymalnym zakresie radaru do 300 km/h i klasie 1% mamy błąd 3km/h jesli je dodamy mamy 10,2 km/h.
          • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:18
            Czyli zamiast 50 km/h będzie można jechać 55 km/h? Przecież tak było od zawsze?
            • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:23
              Skoro przyjmowano 10% to owszem było. Co Cię tak dziwi?
              • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:26
                No dziwi, że ma być jakaś nowość i większa tolerancja. Czyli, że możemy sobie jechać więcej bezkarnie. A skoro już tak było to nie jest nowość. Powinno być 60 km/h w terenie zabudowanym a nie 50. Niech to znowelizują.
                • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:28
                  smalltownboy napisał:

                  > No dziwi, że ma być jakaś nowość i większa tolerancja.

                  No ale kto tak twierdzi?

                  > Powinno być 60
                  > km/h w terenie zabudowanym a nie 50.

                  Od dłuższego czasu jest - od 23 do 5. Ale oczywiście masz rację.

                  • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:31
                    Media trąbią, że będzie większa tolerancja przekraczania.
                    • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:39
                      A co to - pierwszy przypadek ignorancji żurnalistów?
            • alistair-p Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:38
              smalltownboy napisał:

              > Czyli zamiast 50 km/h będzie można jechać 55 km/h? Przecież tak było od zawsze?
              ============================
              Akurat nie :-)) Margines błędu jest tu 10,2 km/h.Czy jedziesz 200,czy 20.Jak widać przy niższych prędkościach to może być ponad 50% albo i więcej.
              • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:56
                Czyli po 1 stycznia 2011 spokojnie można jechać 60 km/h w dzień, 70 w nocy a 100 poza terenem zabudowanym :)
                • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 19:09
                  Jechać można, ale spokojnie na pewno nie.
                  Nie wiem, czy zauważyłeś (chyba jednak nie) ale ta tolerancja na błąd pomiaru nie wzięła się z sufitu, lecz z tego, ze urządzenia rzeczywiście się "mylą" :-))))))
                  • smalltownboy Re: Polskie prawo. 28.12.10, 20:18
                    Wprowadzone zmiany zezwolą kierowcom na bezkarnie przekraczanie dozwolonej prędkości o 10 km/h. Poprzednio było to 5 km/h.

                    moto.onet.pl/1634290,3,artykul.html?node=13
    • pamdirac Państwem prawników, to owszem. 28.12.10, 15:29
      Ale państwo prawników nigdy nie jest państwem prawa.
    • spokojny.zenek Re: Państwem prawników, to owszem. 28.12.10, 15:47
      Państwo, w którym kompetentnych prawników nie pyta się o zdanie przy tworzeniu nowych przepisów, często głupich i systemowo sprzecznych to niby to "państwo prawników"?
      W ostatnich latach można wskazać co najmniej kilka przypadków, gdy środowiska prawnicze ostrzegały przed opłakanymi konsekwencjami równych zmian w prawie. Głos ten za każdym razem politycy ignorowali. Skutki były z reguły jeszcze gorsze, niż zapowiadane.

      Gdyby to przynajmniej zabawne było...
      • pamdirac Re: Państwem prawników, to owszem. 28.12.10, 15:59
        Jasne, każmy lisowi pilnować kurnika, bo jeszcze mu mało, że sobie skubie tę kurę, którą zechce.
        • spokojny.zenek Wyjdź z tego pisowskiego matrixu! 28.12.10, 16:05
          Może niech parlament uchwala procedury medyczne - jak leczyć poszczególne choroby? A jeśli lekarze będą protestować i domagać się przynajmniej uwzględnienia aktualnego stanu wiedzy - bełkotać coś - jak Ty - o "przywilejach"?
          Mało było w ostatnich latach katastrof spowodowanych wprowadzeniem niespójnych systemowo i głupich przepisów? Mało? Mało było sytuacji, gdy wszyscy płaciliśmy ogromne pieniądze za głupotę i tępy upór polityków forsujących swoje idiotyczne pomysły wbrew zdaniu fachowców? Mało? Mało było sytuacji, gdy ustawę należało nowelizować zanim jeszcze zdążyła w ogóle wejść w życie? Mało?
          • pamdirac Hola, koleżko! 28.12.10, 16:25
            Procedury medyczne są zawodową kompetencją lekarzy zaś prawo dotyczy całego społeczeństwa. Właśnie dlatego w demokracji istnieje instytucja parlamentu. Ona też ci się nie podoba? I, żeby była pełna jasność, ja nie sprzeciwiam się słuchaniu prawników w kwestiach technicznego konstruowania ustaw. Ale stanowczo uważam, że system, który pozwala prawnikom ingerować w merytoryczną zawartość prawa to zły system, bo lis pilnuje kurnika. A taki mamy system w Polsce.

            Największe pieniądze to na razie płacimy właśnie ze niekompetencje środowiska prawniczego, która skutkuje takimi a nie innymi wyrokami Strassburgu.
            • spokojny.zenek Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 16:37
              Twoi koleżkowie są na pisowskich forach. Tam ich szukaj.

              > Procedury medyczne są zawodową kompetencją lekarzy zaś prawo dotyczy całego spo
              > łeczeństwa.

              Poważnie? A to nie całe społeczeństwo może być pacjentami i nie leży w interesie całego społeczeństwa, żeby byc leczonymi w zgodzie z aktualnym stanem wiedzy a nie urojeniami jakichś posłów-półanalfabetów z lekceważeniem odnoszących sie do głosu fachowców?

              Sytuacja jest IDENTYCZNA. Tyle tylko, że tacy jak ty nie potrafia pojąć, że również prawo powinno byc w cywilizowanym państwie tworzone z poszanowaniem określonych zasad a nie na zasadzie czyjegoś widzimisię.


              > Ale stanowczo uważam
              > , że system, który pozwala prawnikom ingerować w merytoryczną zawartość prawa t
              > o zły system, bo lis pilnuje kurnika.

              No a kiedy wreszcie jakiś konkret?
              I w jaki sposób chcesz oddzielać "merytoryczną zawartość" od "formy"? W jaki sposób? Czyli merytoryczna zawartość moze być kreowana w dowolny sposób, tak jakby nie było konstrytucji, tak jakby nei było konwencji międzynarodowych, tak, jakby nie było innych ustaw, tak, jak by nie było publikacji naukowych dotyczących skuteczności określonych rozwiązań, tak jak by nie było zasad logiki formalnej???
              A jeśli fachowcy protestują przeciwko tworzeniu prawa, o którym juz w chwili uchwalania wiadomo, że jest złe i przyniesie katastrofalne skutki uboczne to jest to "ingerowanie w merytoryczną zawartość prawa"???

              > Największe pieniądze to na razie płacimy właśnie ze niekompetencje środowiska p
              > rawniczego, która skutkuje takimi a nie innymi wyrokami Strassburgu.

              Środowisko prawnicze odpowiada za uchwalanie przepisów niezgodnych z EKPC??? Przecież o tym piszę, że głos środowiska prawniczego jest IGNOROWANY.

              • pamdirac Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 17:01
                > Sytuacja jest IDENTYCZNA. Tyle tylko, że tacy jak ty nie potrafia pojąć, że rów
                > nież prawo powinno byc w cywilizowanym państwie tworzone z poszanowaniem określ
                > onych zasad a nie na zasadzie czyjegoś widzimisię.

                Nie jest identyczna. Gdyby taka była, należałoby albo zlikwidować parlament, albo faktycznie uchwalać w nim medyczne procedury.

                > I w jaki sposób chcesz oddzielać "merytoryczną zawartość" od "formy"?

                Niczego nie napisałem o formie, drogi kolego. Napisałem o kwestiach technicznych, a to jednak różnica. Oczywistym jest dla mnie, że doradztwo w technicznych de facto kwestiach zgodności z międzynarodowymi konwencjami jest konieczne. Inaczej ma się sprawa zgodności z Konstytucją, bo na razie mamy w tym temacie ogólny bałagan, który jest niestety korzystny dla prawników, bo pozwala oceniać tę zgodność niemalże w pełni uznaniowo. Istotna jest też kwestia spójności przepisów, w której doradztwo kompetentnych prawników (w Polsce taka instytucja nie istnieje) jest wskazane. Ale to wszystko. Sytuacja, w której prawnicy ingerują w prawo bardziej, jest sytuacją lisa pilnującego kurnika. A taka sytuacja ma miejsce w Polsce. O ile np. jestem w stanie zrozumieć konieczność konsultacji pewnych ustaw ze środowiskiem sędziowskim, o tyle konieczność takiego konsultowania z nim ustaw dotyczących jego przywilejów, to już patologia.

                > Środowisko prawnicze odpowiada za uchwalanie przepisów niezgodnych z EKPC???

                Nie, środowisko odpowiada za opieszałość i wydawanie wyroków niezgodnych z EKPC.
                • spokojny.zenek Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 17:07
                  pamdirac napisał:

                  > > Sytuacja jest IDENTYCZNA. Tyle tylko, że tacy jak ty nie potrafia pojąć,
                  > że rów
                  > > nież prawo powinno byc w cywilizowanym państwie tworzone z poszanowaniem
                  > określ
                  > > onych zasad a nie na zasadzie czyjegoś widzimisię.
                  >
                  > Nie jest identyczna. Gdyby taka była, należałoby albo zlikwidować parlament,

                  Nie. Należałoby juz w szkole podsatwowej uczyć wszystkich, jaka jest rola parlamentu, jaka samorządu a jaka nauki. Wystarczyłoby.



                  > Inac
                  > zej ma się sprawa zgodności z Konstytucją, bo na razie mamy w tym temacie ogóln
                  > y bałagan

                  A konkretu - jak zwykle - nie ma.
                  Jaki "bałagan"? Nie ma bogatego orzecznictwa TK? Nie ma komentarzy do Konstytucji? Nie ma podręczników do prawa konstytucyjnego?


                  > w, w której doradztwo kompetentnych prawników (w Polsce taka instytucja nie ist
                  > nieje) jest wskazane.

                  Bo ty tak oceniasz i tobie się tak podoba?
                  Są. I dla ciebie są solą w oku.


                  > O ile np. jestem w stanie zrozumieć konieczność konsultacji pewny
                  > ch ustaw ze środowiskiem sędziowskim, o tyle konieczność takiego konsultowania
                  > z nim ustaw dotyczących jego przywilejów, to już patologia.

                  Jakich "przywilejów"? No wykrztuś wreszcie!


                  > Nie, środowisko odpowiada za opieszałość i wydawanie wyroków niezgodnych z EKPC

                  Jaki odsetek "polskich" spraw w Sztrasburgu dotyczy wyroków niezgodnych z EKPC? 1%?


                  • pamdirac Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 17:29
                    > Nie. Należałoby juz w szkole podsatwowej uczyć wszystkich, jaka jest rola parla
                    > mentu, jaka samorządu a jaka nauki. Wystarczyłoby.

                    Owszem, należałoby. :)

                    > Są. I dla ciebie są solą w oku.

                    Doprawdy? A kogo wskażesz jako przykład zarówno kompetencji jak i niekwestionowanej etycznej postawy przez całą karierę?

                    > Jaki "bałagan"? Nie ma bogatego orzecznictwa TK? Nie ma komentarzy do Konstytuc
                    > ji? Nie ma podręczników do prawa konstytucyjnego?

                    I tu dotknęliśmy sedna sprawy. To, że coś jest bogate jeszcze nie oznacza, że jest istotnie dobrze skonstruowane. A w przypadku aktów prawnych i ich otoczenia zwykle jest wręcz przeciwnie.

                    > Jaki odsetek "polskich" spraw w Sztrasburgu dotyczy wyroków niezgodnych z EKPC?
                    > 1%?

                    A skąd ty masz te dane? I dlaczego sądową opieszałość zignorowałeś?
                    • spokojny.zenek Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 17:32
                      pamdirac napisał:

                      > > Jaki "bałagan"? Nie ma bogatego orzecznictwa TK? Nie ma komentarzy do Kon
                      > stytuc
                      > > ji? Nie ma podręczników do prawa konstytucyjnego?
                      >
                      > I tu dotknęliśmy sedna sprawy. To, że coś jest bogate jeszcze nie oznacza, że j
                      > est istotnie dobrze skonstruowane. A w przypadku aktów prawnych i ich otoczenia
                      > zwykle jest wręcz przeciwnie.

                      Jedno jest pewne - doktryna prawa konstytucyjnego w Polsce jest już dojrzała i mocno ukształtowana. Można oczywiście nie zgadzać się niż w różnych punktach, ale pisanie o "bałaganie" świadczy o kompletnym braku pojęcia.


                      > A skąd ty masz te dane?

                      A co to? Tajne są?

                      > I dlaczego sądową opieszałość zignorowałeś?

                      Skąd ten pomysł?

                      • pamdirac Re: Hola, koleżko! 28.12.10, 17:37
                        > Jedno jest pewne - doktryna prawa konstytucyjnego w Polsce jest już dojrzała i
                        > mocno ukształtowana. Można oczywiście nie zgadzać się niż w różnych punktach, a
                        > le pisanie o "bałaganie" świadczy o kompletnym braku pojęcia.

                        Nie, to raczej mówienie o okrzepłej doktrynie jest wyrazem prawniczego zadufania. System prawny wtedy jest kwintesencją demokracji gdy ewoluuje.

                        > A co to? Tajne są?

                        Najwyraźniej, skoro się na nie powołałeś bez podania źródła.
                        • spokojny.zenek jednak idź sobie na pisowskie forum... 28.12.10, 17:43
                          pamdirac napisał:


                          > Nie, to raczej mówienie o okrzepłej doktrynie jest wyrazem prawniczego zadufania.

                          Nie. Jest stwierdzeniem pewnego faktu. Ma charakter opisowy.

                          > a. System prawny wtedy jest kwintesencją demokracji gdy ewoluuje.

                          :-))))
                          Chyba mowa byłą o doktrynie a nie o systemie prawnym (który w Polsce akurat bardzo szybko ewoluuje, czego też - jak widać - nawet nie zauważyłeś :-))))
                          Jesteś coraz bardziej żenujący. :-)))))


                          > > A co to? Tajne są?
                          >
                          > Najwyraźniej, skoro się na nie powołałeś bez podania źródła.

                          A kiedy doczekamy sie od ciebie powołania źródła tych rewelacji, które tu uparcie głosisz?
                          Albo przynajmniej wyjaśnienia, o co ci chodzi z tymi "przywilejami" i ich "obroną"?

                          Musze powiedzieć, ze pomysł, żebym ci jeszcze szukał ogólnodostępnych źródeł w sytuacji, gdy ty prezentujesz absolutne lekceważenie dla faktów i konkretu (zwłaszcza tego, który pozostaje w sprzeczności z twoimi dziwacznymi twierdzeniami i insynuacjami) jest komiczny.

                          Jednak idź sobie na pisowskie forum... Tam znajdziesz dyskutantów na twoim poziomie. I będziesz sobie mógł pluć do woli - w oderwaniu od faktów i od rzeczywistości.




                          • pamdirac Może kiedyś prawnicy będą wskazywać innym fora ;) 28.12.10, 17:50
                            Ale na razie jeszcze mam w tym temacie wolny wybór. :)

                            > Nie. Jest stwierdzeniem pewnego faktu. Ma charakter opisowy.

                            Jedynie twoją opinią, mój szacowny zadufany w sobie kolego. :)

                            > Chyba mowa byłą o doktrynie a nie o systemie prawnym (który w Polsce akurat bar
                            > dzo szybko ewoluuje, czego też - jak widać - nawet nie zauważyłeś
                            > Jesteś coraz bardziej żenujący.

                            Doktryna nie jest więc elementem systemu prawnego, tak? I funkcjonuje niejako obok niego? Ciekawe rzeczy tu kolega prawnik opowiada. ;)

                            > Musze powiedzieć, ze pomysł, żebym ci jeszcze szukał ogólnodostępnych źródeł

                            Może prawnicy nie muszą (nie zdziwiłoby mnie to), ale zwykli ludzie powołując się na źródła, wskazują je. Nawet jeśli są ogólnodostępne
                            • spokojny.zenek przestań nudzić i spamować gołdzia 28.12.10, 18:19
                              pamdirac napisał:

                              > > Chyba mowa byłą o doktrynie a nie o systemie prawnym (który w Polsce akur
                              > at bar
                              > > dzo szybko ewoluuje, czego też - jak widać - nawet nie zauważyłeś
                              > > Jesteś coraz bardziej żenujący.
                              >
                              > Doktryna nie jest więc elementem systemu prawnego, tak?

                              Nawet tego nie wiesz?

                              > I funkcjonuje niejako obok niego?

                              Tak. Naprawdę nie wiedziałaś gołdziu, co to takiego doktryna?



                              > Może prawnicy nie muszą (nie zdziwiłoby mnie to), ale zwykli ludzie powołując s
                              > ię na źródła, wskazują je.

                              Czyli nagle przestałaś być "zwykłym człowiekiem" skoro mimo WIELOKROTNYCH upomnień ANI RAZU nie raczyłaś wskazać JAKIEGOKOLWIEK źródła na poparcie swoich rewelacji i chamskich insynuacji...


                              • pamdirac Tracimy nerwy? Nieładnie. ;) 29.12.10, 10:49
                                > Nawet tego nie wiesz?

                                No to zaczynamy taktykę na "nie wiesz". Krótko mówiąc unikamy konkretów, bo mogłyby się okazać niewygodne. No, ale skoro ty wiesz, to pewnie zaraz wszystkim wyjaśnisz bez natarczywego wrzasku o ignorantach, którzy nie rozumieją twojej pokrętnej logiki.

                                > Czyli nagle przestałaś być "zwykłym człowiekiem" skoro mimo WIELOKROTNYCH upomn
                                > ień ANI RAZU nie raczyłaś wskazać JAKIEGOKOLWIEK źródła na poparcie swoich rewe
                                > lacji i chamskich insynuacji...

                                A w którym miejscu poprosiłeś wprost o jakieś źródło? I dlaczego się tak wściekle wytrząsasz zamiast po prostu wskazać to "ogólnodostępne źródło" danych liczbowych?
    • makova_panenka Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:16
      Nie możemy odpowiadać za to, że nie kumasz słowa pisanego, które dość jawnie stanowi, że wolno jechać 140 (+10) km/h.
      • spokojny.zenek Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:25
        Nie "140 (+10)" lecz dokładnie 140. Dopuszczenie błędu pomiarowego urządzeń żadną miarą nie modyfikuje ustawowej granicy.
    • yoma Re: Polskie prawo. 28.12.10, 18:30
      Iiiii tam, macie problemy

      200 tys. zł grzywny za poczęstowanie kumpla fajkiem to jest dopiero tworzenie znakomitego prawa, a tak powiada znowelizowana ustawa antynikotynowa. Grzywny, której nikt w dodatku nie będzie ani nakładał, ani egzekwował.
      • fanpanajurka Re: Polskie prawo. 28.12.10, 20:21
        Yoma, a co ty myślisz? Będziesz częstować kumpli fajkami poza kontrolą naszego-ukochanego-nareszcie-wolnego-Państwa?! Jak kumpel będzie chciał zajarać to sam kupi sobie paczkę fajek i zapłaci 87% akcyzy oraz 43% waty.
        Zenek spokojnie wytłumaczy ci, że to dla Twojego i kumpla dobra... :-D
        • yoma Re: Polskie prawo. 28.12.10, 20:35
          No, a jak kupi, to ja od niego wysępię, a potem doniosę :)

          Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy nie zrobić jakiejś takiej akcji, oczywiście za wiedzą i zgodą kumpla, a potem ją, tę akcję, ładnie opisać w prasie.
    • golden123women Re: Polskie prawo. 29.12.10, 09:29
      mars powiedział/a
      2010-12-29 @ 02:52

      Polskojezyczne rzady w Polsce zezwolily swoim pobratymcom (z gory Synaj) na nieograniczony naplyw i osiedlanie sie w Polsce – punktem przerzutowym jest lotnisko w Balicach k/Krakowa.
      W/g zasobow archiwalnych MSW z 1984r, w Polsce mieszka 2.7 milionow zydow pod polskimi nazwiskami, zas w/g informacji podanych przez S.Szurmieja (bylego prezesa organizacji zydowskich), az 4 miliony.
      Polskojezyczny rzad w Polsce uzywa pieniedzy polskiego podatnika na odbudowe SYNAGOG.
      Ponadto obcokrajowcy z Afryki i bylych krajow komunistycznych Azji otrzymuja azyl w Polsce i sa utrzymywani z pieniedzy polskiego podatnika. Wydatki Polski na nie-polska wojne w Afganistanie wzrosly z ponad 800 milionow zl w roku ubieglym do 2 miliardow zlotych w 2010r, za co zaplacil polski podatnik.
      To zaledwie kilka przykladow naduzyc jakich dopuscily sie polskojezyczne ekipy rzadzace w Polsce.
      Jedna z najwiekszych afer dotyczy „konstytucji” z 1997r, ktora jest po prostu NIEWAZNA, poniewaz w referendum konstytucyjnym wzielo niewiele ponad 42% wyborcow uprawnionych do glosowania, a wiec mniej niz wymagana polowa przez przepisy konstytucyjne.
      Pomimo, ze referendum konstytucyjne wypadlo slabo (frekwencja ponizej 50%) i nie bylo podstaw do przyjecia nowej i zmienionej wersji konstytucji, to sad najwyzszy uznal referendum za wazne i uznal tym samym nowa konstytucje z 1997r za obowiazujaca.
      Jest to jawna samowola sedziow sadu najwyzszego, ktorzy zlamali przepisy konstytucji obowiazujacej w Polsce.
      Prowadzenie dyskusji ze skorumpowanym polskojezycznym zydostwem sprawujacym wladze w Polsce jest pozbawione sensu – z nimi sie nie dyskutuje tylko eliminuje ze stanowisk.
      • psiogon Re: Atrapy demokracji 29.12.10, 09:52
        Aż strach patrzeć jak się dla nas przemęcza nasz premier kochany naszego kraju tęcza, a jeszcze inni wtykają mu szpilki, to nie ludzie, to wilki. Gdyby jeszcze dało się uwierzyć, że to tylko buble, gafy i niedoróbki ech prawo jest tworzone dla prawników i paru znajomych, reszta się dostosuje :).
    • ayran Re: Polskie prawo. 29.12.10, 19:49
      Tak z ciekawości - mógłbyś zdradzić algorytm, za pomocą którego obliczasz procenty?
    • volupte01 Re: Polskie prawo. 29.12.10, 19:54
      A gdzies ty wyczytał że zezwala sie na przekroczenie tej szybkosci o 10% ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja