mm-18
28.12.10, 13:34
Wchodzi przepis podwyższający dozwoloną maksymalną prędkość na autostradach i drogach ekspresowych. Jednocześnie przepis POZWALA przekroczyć zarządzony limit o 10%. Pomijam tu fakt, że podwyższa się prędkość na czymś, czego w zasadzie nie ma. Istotne jest co innego. PRAWO NAKAZUJE górną granicę i jednocześnie ZEZWALA NA JEJ ŁAMANIE. Inaczej mówiąc, prawo działa wbrew prawu. Pytanie. Czy takie prawo jest jeszcze w ogóle prawem? Moim zdaniem, ten kuriozalny w skali świata casus prawny oznacza KONIEC prawa w Polsce. Zapewne, jak zwykle przy skomponowaniu tego czegoś dostało żylaków na mózgach kilku idiotów z tytułami prof. prawa. Może nastała jakaś nowa "epoka prawna", w której prawo samo zezwala na łamanie siebie, czyli prawa, w której malwersanta i złodzieja na gigantyczną skalę, jak Chodorkowski, kreuje się na uciśnionego i prześladowanego politycznie, niewinnego altruistę? Może. W każdym razie to już chyba jawny KONIEC praworządności w Polsce. Gratulacje dla rządu, gratulacje dla sejmu, gratulacje dla prezydenta. Panowie, może bardziej się sprawdzicie nosząc palety w "biedronce"? Zastanówcie się poważnie nad tą opcją.