olga_w_ogrodzie
03.01.11, 22:50
film obejrzałam.
"Dean Spanley" tytuł.
Anglia 1904 rok, dywagacje na temat reinkarnacji przy szlachetnie "urodzonym" tokaju - bohater tytułowy miał być kiedyś psem.
ale o fabułę mniejsza.
dwa zdania padły tam, które szczególnie zapamiętałam : o tym, że psy dowartościowują swych panów, a koty przeciwnie.
i jeszcze o tym, że "pewność czyni ludzi zamkniętymi'.
zgadzając się z jednym z drugim stwierdzeniem,
dziwię się, że prezes K. kota toleruje, który to jako kotek, jak wiadomo, zwykle ma własne zdanie, a na dodatek, choćby przy nim uparcie obstawał, to nie może być wyrzucony z PiS-u.
nawet z chałupy też nie, bo wrogie media wyczają i będzie pan Błaszczak musiał tłumaczyć, że nie było wcale tak, jak nieżyczliwi dziennikarze mówią, bo kot sam się spakował i pojechał był na Hel.
no i prezesowa pewność siebie do której przyczepia się nietolernacja, niewlaściwa, bezzasadna ocena faktów i, tak naprawdę, kompletne zamknięcie na samego siebie i otoczenie.
tylko co do tej pewności siebie, to ciekawe ilu polityków faktycznie ją posiada,
a ilu pozoruje posiadanie z powodu rad tych od PRowców.
mam wrażenie, że prezes to jest pewny siebie od zawsze.
i dlatego trudno dostrzec w nim człowieczeństwo.