prawda_lamie_regulamin_gw
08.01.11, 12:57
Z pamiętnika Donalda "Cudotwórcy"
Czwartek, 30.12.2010 r.
Opozycja ciągle się awanturuje. Od dwóch tygodni chcą dymisji Czarka z Ministerstwa Infrastruktury. Zarzucają mu, że nie buduje dróg i nie dba o PKP. A ja oceniam jego pracę bardzo wysoko. I to z tych samych powodów! Obiecywał drogi, mosty, wiadukty, ale... z troski o swój kraj obietnic nie zrealizował! Zdążył rozpisać rekordową liczbę przetargów na budowę dróg, ale jednocześnie rekordową liczbę z nich już zdążył unieważnić! To on wśród wszystkich ministrów zaoszczędził najwięcej pieniędzy! Gdyby, tak jak mówił trzy lata temu, wybudował te kilka tysięcy kilometrów autostrad, to nasze państwo dawno by zbankrutowało! Nie buduje? Czyli to on uratował nasz kraj! I co z tego ma? Zamiast wdzięczności rodaków, pretensje opozycji i dziennikarzy...
Piątek, 31.12.2010 r.
Mija kolejny rok, a ja tak, jak radzili mi chłopaki od pijaru, cały czas opowiadam o budowaniu. Budujemy mosty, drogi, autostrady, szkoły i stadiony. Mówimy o tysiącach pracujących betoniarek, przecinamy wstęgi, wieszamy wiechy... Niedługo wyborcy będą nas brali za budowlańców, a nie polityków! Kiedy jakiś dziennikarz zapytał mnie o noworoczne postanowienia, stwierdziłem, że wystarczy już tego budowania... Zastanawiałem się nawet, czy nie powiedzieć mu czegoś w stylu: "Niczego nie budujmy! Pograjmy w piłkę!". W końcu zdecydowałem się na łagodniejszą wersję: "Zamierzam więcej czasu spędzać z wnukiem, nauczyć go gry w piłkę nożną i w końcu zabrać Mikołaja na mecz piłki nożnej".
Sobota, 1.01.2011 r.
Emerytury to jakiś nowy temat zastępczy w mediach. Przenieśliśmy do budżetu pieniądze z rezerwy demograficznej, teraz chcemy uszczknąć trochę z OFE i od razu wszyscy dziennikarze myślą tylko o emeryturach! Niektórzy nawet próbują mnie o to podpytywać. A ja na emeryturę wcale się nie wybieram! Prezydentem też nie chcę zostać. A sprawa jest - jak mówi Bronek - arcyboleśnie prosta. Dopóki Jean-Vincent, czyli nasz "Jacek" z Ministerstwa Finansów będzie sobie radził z załatwianiem nowych kredytów, to do tego czasu jeszcze sobie popremieruję. A później? Angela mówiła mi kiedyś, że jeśli ktoś jest politykiem rangi Karola Wielkiego, to nie powinien się martwić o stanowiska. Komisja Europejska czeka! I to przynajmniej na dwie kadencje!
Niedziela, 2.01.2011 r.
Dzwoniła Angela. Cieszyła się, że europejska solidarność znów zaczyna triumfować. Do strefy euro właśnie przystąpiła Estonia! To teraz najbiedniejszy kraj całej strefy. Większość Estończyków jest przeciwna euro, ale jeśli chcemy coś zrobić dla dobra demokracji, to nie możemy się przejmować głosami przeciętnych ludzi... Angela przekonała estoński rząd, a ich minister finansów już potwierdził, że stać ich na taki gest. Już wkrótce zaczną pomagać bogatszym partnerom. Na początek mają dać Irlandii gwarancje kredytowe na 130 milionów euro. Z Polską jest trochę inaczej. Angela rozumie naszą sytuację. W tym roku mamy wybory, więc nie możemy ogłaszać, ile przekażemy na pomoc strefie euro. Do tego czasu Angela nie będzie ogłaszała bankructwa Hiszpanii ani Włoch.
Poniedziałek, 3.01.2011 r.
W stosunkach z Rosjanami nie mamy ostatnio dobrej passy. Już wiele tygodni temu uprzedzałem Władimira z Moskwy, że można się spodziewać wielu krytycznych uwag ze strony Polski. Z kolei Bronek powtarzał, że problemów nie powinno być, bo sprawa jest arcyboleśnie prosta. No i teraz, po naszych uwagach do ich raportu, Rosjanie są z nas niezadowoleni... Za to w polityce krajowej wszystko pod kontrolą! Na jutro szykuje się bardzo fajna debata na temat odwołania Czarka. Wiadomo, że nie ma takiej siły, która mogłaby Czarka odwołać... Żeby przypomnieć chłopakom dawne dobre czasy, zawołałem: "Panowie, policzmy głosy!". Wszyscy się roześmiali... Czarek zostanie w rządzie. W tej sprawie mógłbym zgodzić się z Bronkiem. Sprawa jest arcyboleśnie prosta.
Wtorek, 4.01.2011 r.
Jak to dobrze, że Michaś był na wycieczce w Chinach! Za bilet zapłaciły PKP, więc nikt żadnych kosztów nie musiał ponosić, a chłopak miał wycieczkę życia. Dodatkowo, dzięki temu wyjazdowi, dzisiaj odniosłem wielkie medialne zwycięstwo. W czasie debaty jeden z posłów opozycji tłumaczył mi, że Chińczycy mają koleje szybsze od naszych, i z życzeniami, żebyśmy się poprawili, wręczył mi krawat ich "szybkich kolei". Od razu się zorientowałem, że to nie może być krawat chińskich kolejarzy... Był inny od tego, jaki dostałem od Michasia! Okazało się, że to był krawat z Tajwanu. Wyśmiałem pechowego posła za brak profesjonalizmu. Polityk może mieć problemy z kolejami, drogami, stadionami i mostami, ale w pijarowskich przepychankach musi być perfekcyjny!
Autor: Piotr Tomczyk
Czy ten krawat był rzeczywiście taki zły...?