kum.z.antalowki
09.01.11, 01:01
Co chce przez to osiągnąć? Przecież przez agresywny język propagandy jedynie utwierdza wyborców w przekonaniu, że w tej partii rej wodzą polityczni chuligani, którzy są zdolni jedynie do inwektyw i do obrażania ludzi, a nie potrafią konkurować pozytywnie, zaproponować lepszych pomysłów.
Jaki to ma sens?
To jakiś nonsens.
W ten sposób propagandziści PiS tylko ugruntowują fatalny stereotyp, że ich partia lepiej się nadaje do wywoływania konfliktów, niż do rządzenia państwem, (czego - nota bene - już raz praktycznie dowiodła, w latach 2005-2007). A ponadto - że jest to partia mizantropów, niereformowalna, a kolejne porażki wyborcze niczego jej nie nauczyły. Czy w PiS-ie ani prezes, ani nikt z jego zaufanych nie potrafią zrozumieć, że zamiast wrzeszczeć na polityczną publiczność trzeba się z nią porozumiewać w jakimś cywilizowanym języku? No bo kto rozsądny by chciał oddać ster państwa w ręce politycznych łobuzów?
To jakiś nonsens.
Co by bylo, gdyby PiS doszedł do władzy?... Spróbujmy to sobie wyobrazić na podstawie dzisiejszego języka PiS-owskiej propagandy... Pierwsze co przychodzi na myśl, to że co by zrobił? Coś przyjaznego, czy coś wrednego? Coś pożytecznego, czy coś szkodliwego? Coś inteligentnego, czy głupotę ośmieszającą Polskę i Polaków?
Sorry, ale PiS-owska propaganda sprawia, że sprowokowany przez PiS konflikt, katastrofę, blamaż i żenuę - łatwiej sobie wyobrazić.
Wniosek? Że taka duża partia - jeśli chce mieć szanse wyborcze i kiedykolwiek przejść z opozycji do władzy - musi znaleźć do komunikacji społecznej jakichś kulturalnych ludzi, potrafiących się posługiwać argumentami i przekonać wyborców, że - w miejsce obelg - ma do zaproponowania coś pożytecznego, coś mądrego, coś przyjaznego.