warka_strong
12.01.11, 18:01
Po dzisiejszej konferencji MAK rozgorzała w mediach i na forum dyskusja o kwestii przyczyn katastrofy tkwiących czy to po stronie pilotów, czy to ze względu na naciski i presję, czy też wreszcie po stronie obsługi rosyjskiego lotniska.
Mnie natomiast poważnie zastanawia czy i jaki udział w doprowadzeniu do tej tragedii miało BOR? Posłużmy się logiką:
1. Pilot: jego rolę można porównać do roli kuriera dostarczającego "przesyłkę" pod wskazany adres.
2. Szef protokołu: przyzwoitka, której główną rolą jest troska o elegancki przebieg wydarzeń, w których bierze udział VIP.
3. Dowódca wojsk lotniczych: szef firmy kurierskiej "36 Specpułk"
4. Prezydent: to nie wymaga komentarza.
Czy pośród tych osób (niewątpliwie ważnych i istotnych dla całokształtu wizyty) nie brakuje nam nikogo? Moim skromnym zdaniem, w sposób oczywisty, tak! Brakuje mi osoby pełniącej funkcję szefa prezydenckiej ochrony! Czy aby przypadkiem ta właśnie osoba nie była najbardziej kompetentna, by przerwać ten obłędny ciąg wydarzeń? Czy to przypadkiem nie ta osoba winna powiedzieć prezydentowi: "Szefie - nic z tego! W Smoleńsku nie lądujemy i lecimy na najbliższe lotnisko zapasowe!" Dlaczego tak skrupulatnie pomijamy właśnie te służby,które w sposób bezpośredni odpowiadają za bezpieczeństwo przewożonego VIP-a?