agnostic5
28.01.11, 14:05
Środa pięknie podsumowała partię rządzącą:
Dziesięcioletnia PO jest niczym grzeczny chłopiec z dobrego domu, który ma przewagę nad innymi, bo ma niezłe pochodzenie, pieniądze, przyszłość i dobre koneksje gwarantujące zarówno bezpieczeństwo, jak i karierę. Znajduje się on również w tym szczęśliwym położeniu, że koledzy i koleżanki, którzy go otaczają, zwłaszcza ci z prawej strony klasy, mają poważny problem z kindersztubą i hamowaniem agresji. Na tym tle, zachowanie "zewnętrznej ogłady" nie jest wielką sztuką.
Największym problemem dziesięciolatka jest apatyczność. W tym zarzucie nie chodzi o brak emocji (mamy ich w polityce aż nadto), lecz o brak inicjatywy, "dobrej energii", co przy PiS-ie nieustannie produkującym "złą energię" ustawia PO na pozycjach defensywnych. PiS dokonał niewątpliwego cudu, zamieniając katastrofę smoleńską w sprawną machinę wyborczą, w którą wciągnięte zostały niemal wszystkie media.
Co jest energią dla PO? Otóż z wypowiedzi premiera odwiedzającego w 10. rocznicę swojej partii Gdańsk energią tą jest Euro 2012. Dziesięcioletni chłopiec ma bowiem pasję - gra w piłkę. Według pana premiera Euro 2012 będzie wydarzeniem nie tylko dochodowym, ale i zmianą cywilizacyjną, bo jest nadzieja, że dzięki piłkarskim zamiłowaniom polityków PO wybudowana zostanie (przy okazji) jakaś infrastruktura służąca ludowi, nie tylko piłkarzom i ich kibicom. Energii na zajęcie się ludem, który w piłkę nie gra, a wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej powierzyłby najchętniej specjalistom, a nie politykom, w PO nie widać.
Więcej... wyborcza.pl/1,75968,9002983,PO__czyli_cos_dla_pilkarzy.html#ixzz1CKnmGJIf