Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem...

17.02.11, 15:29
Święte słowa, i co dziwniejsze prawdziwe, byśmy byli trzecim Gabonem (przepraszam Gabon), jakbyśmy wprowadzili radosne projekty "opozycji", ciekawe, jak czuje się Gilowska i reszta tych "fachowców" od doradzania PiSowi...

fakty.interia.pl/polska/news/po-polska-bylaby-bankrutem-gdyby-rzadzilo-pis,1598655,2943
    • marta.von.z.palacu Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 17.02.11, 15:31
      To jest oczywista oczywistosc.
    • adams96 Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem..a 17.02.11, 16:13
      skad ty o tym wiesz ?Moze z konferencji Pana Szenfelda ktory tylko podaje niektore dane a inne przemilcza.dlaczego nie podal ile wynosi deficyt budzetowy za 2007r oraz za 2010 i wczesniejsze lata jak rzadzil PIS.Rowniez zapomnial podac zadluzenie panstwa za czas rzadow PIS oraz PO.Moze jeszcze uzupelni ilosc bezrobotnych za rzadow PIS i obecnie za PO.
      • mao111 Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 17.02.11, 16:20
        styczeń 2006 - 18,0
        luty 2006 - 18,0

        styczeń 2007 - 15,1
        luty 2007 - 14,8


        teraz - 13,0...
    • tusk.to.nienormalnosc HA HA HA, Szejnfeld :))))) 17.02.11, 16:19
      Kogo obchodzi zdanie tłuka Szejnfelda, ktory studia skonczyl po 40stce?

      Tutaj realne dane:
      forsal.pl/grafika/349928,26603,jak_bardzo_rekordowy_jest_rekordowy_deficyt.html

      A tutaj Zyta objasnia co sie przytrafilo polskiej gospodarce pod rzadami PO:
      www.obserwatorfinansowy.pl/2010/08/05/gilowska-rzadowi-przetarla-sie-jedwabna-poduszka/
      • mao111 Re: HA HA HA, Szejnfeld :))))) 17.02.11, 16:23
        A to są recepty PiS:

        Zwiększenie deficytu sposobem PiS na kryzys

        Większe zaangażowanie środków publicznych w gospodarkę oraz zwiększenie dopuszczalnego limitu deficytu budżetowego o ok. 7 mld zł - to niektóre z propozycji antykryzysowych Prawa i Sprawiedliwości.
        • tusk.to.nienormalnosc Nie kumasz bazy i masz wiedzy 17.02.11, 16:26
          W 2008 roku (kiedy zaczynal sie kryzys finansowy) Donek z Rostowkim publicznie oswiadczyli, ze wprowadzamy EURO.

          Rostowski przedstawil oszukany budzet panstwa na 2009 z papierowym deficytem 18 mld PLN. Tylko po to, zeby udac idiote, ze spelniamy kryteria.

          I to wlasnie wysmial PiS i powiedzial, ze nalezy to urealnic na ok. 30 mld.

          Skonczylo sie tym, ze trzeba bylo w czerwcu 2009 budzet nowelizowac a popelnione bledy spowodowaly 52 mld deficytu na 2010.

          A teraz to juz sie wszystko wali.
          • crotalus1 Re: Nie kumasz bazy i masz wiedzy 17.02.11, 16:29
            Gilowska nie powinna się w ogóle odzywać.

            Gazeta Wyborcza nr 181, wydanie z dnia 04/08/2006 GOSPODARKA, str. 2

            Ekonomiści zawsze ostrzegają przed nadmiernie dobrym samopoczuciem w czasie
            korzystnej koniunktury gospodarczej. To prawda, deficyt nie się zwiększa - a
            czasem nawet spada - pomimo coraz większej hojności rządu. Niezła sytuacja
            finansów publicznych jest jednak wówczas tylko zjawiskiem pozornym, które
            ulegnie odwróceniu przy pierwszym spowolnieniu rozwoju gospodarczego. Dlatego
            zaleca się, aby w okresie dobrej koniunktury nie cieszyć się z tego, że
            deficyt nie wzrasta, i nie zwiększać nadmiernie wydatków. Najlepiej byłoby
            wręcz doprowadzić wówczas do nadwyżki budżetowej i spłacić część długów, które
            powstały podczas poprzedniego spowolnienia gospodarczego. A jednocześnie nie
            zaprzestawać, mimo pozornie dobrej sytuacji, głębokich reform finansów
            publicznych. Natomiast słuszne decyzje o wzroście niektórych wydatków lub
            ograniczeniu podatków podejmować tylko wówczas, gdy jednocześnie dokona się
            oszczędności w innych sferach, gdzie wydatki są zbyt duże.
            Wszyscy zgadzają się co do tego, że obecna dobra koniunktura utrzyma się w
            naszym kraju przez kilka lat. Ale wszyscy też wiedzą, że prędzej czy później
            nasza gospodarka zwolni swój rozwój. Może nastąpi to za dwa lata, może za
            cztery, dzisiaj trudno oceniać. Ale nastąpi na pewno. A jeśli nie podejmiemy
            odpowiednich działań i nie zreformujemy finansów publicznych właśnie teraz,
            kiedy sytuacja gospodarcza jest dobra, spada bezrobocie i wzrastają wpływy
            podatkowe - złośliwy deficyt ponownie stanie się naszym utrapieniem, tak jak
            nim był przez kilka ostatnich lat. A wówczas okaże się, że trzeba podejmować
            wiele niesłusznych i bolesnych decyzji szukając oszczędności budżetowych, bo
            innego wyjścia po prostu nie będzie.


            Gazeta Wyborcza nr 41, wydanie z dnia 17/02/2006 GOSPODARKA, str. 29

            Takie słowa, jak: "reforma finansów publicznych", "restrukturyzacja",
            "racjonalizacja wydatków publicznych" i "prywatyzacja" zniknęły ze słownika
            decydentów politycznych. Jest już prawie pół roku po wyborach, a nadal trwa
            kampania wyborcza i rząd podejmuje tylko dobre, czytaj: populistyczne,
            decyzje. Na razie w kasie państwa nie widać jeszcze dna i dlatego przez jakiś
            czas będziemy świadkami karnawału. Ale przyjdzie dzień, kiedy okaże się, że
            król jest nagi.

            Obecnie nawet nie myśli się o reformie - wprost przeciwnie, zwiększa się
            wydatki publiczne. Igrzyska trwają, a okręt dziarsko zmierza na skały.
            Wzrost gospodarczy nie bierze się sam z siebie. Jest rezultatem z jednej
            strony zdrowej polityki gospodarczej, a z drugiej - sprzyjających okoliczności
            zewnętrznych, głównie koniunktury światowej. Istotne są też oczekiwania graczy
            rynkowych i wiara w pozytywny bieg wydarzeń. Pojawienie się Zyty Gilowskiej
            zostało dobrze odebrane przez rynki, ale to nie będzie trwało wiecznie!
            Potrzebne są reformy, trzeba ciąć wydatki, prywatyzować i powtarzać
            nieustannie, że nie stać nas na rozrzutność!


            Gazeta Wyborcza nr 221, wydanie z dnia 21/09/2006 Z DRUGIEJ STRONY, str. 2

            Mam nadzieję, że rządzący Polską politycy dadzą sobie spokój z żałosnymi
            występami w stylu Kuchcińskiego i raczej wyciągną z węgierskiej afery właściwe
            nauki.
            Propaganda, nawet zręczna, nie zastąpi reform. Zamiast mówić o reformie
            podatkowej, naprawie finansów publicznych, nowych przepisach sprzyjających
            przedsiębiorcom, trzeba to wszystko wprowadzać.
            Nie warto się pocieszać, że sytuacja gospodarcza Polski jest lepsza niż
            Węgier. Wczoraj poseł PiS Karol Karski - były działacz PRON nawykły do
            propagandy w dawnym stylu - twierdził, że Węgrzy, deklarując chęć wstąpienia
            do strefy euro, musieli ujawnić prawdziwy stan finansów i stąd cały ich
            kłopot. A Polska do euro się nie pcha. W domyśle - swoje kłopoty może ukryć.

            Gazeta Wyborcza nr 66, wydanie z dnia 19/03/2007 Z DRUGIEJ STRONY, str. 2


            Wiele obietnic, jakie padały wczoraj w przemówieniu premiera i ministrów -
            zwiększenie liczby budowanych mieszkań, budowa autostrad, przyjazne dla
            przedsiębiorców prawo, obniżka podatków, naprawa finansów publicznych -
            słyszeliśmy już wielokrotnie. Nie dowiedzieliśmy się wczoraj, dlaczego przez
            półtora roku nie udało się ich zrealizować i dlaczego ma się udać teraz.

            Gazeta Wyborcza nr 110, wydanie z dnia 12/05/2006 GOSPODARKA, str. 25

            W środowym orędziu do narodu prezydent Lech Kaczyński zapewniał, że jest
            wreszcie szansa na przeprowadzenie reformy finansów publicznych, co nie udało
            się nikomu od dziesięciu lat.
            Ale obecna ekipa rządząca, w tym wicepremier Zyta Gilowska, widzi tę reformę
            przede wszystkim jako konsolidację finansów publicznych. Ujawnienie w budżecie
            wszelkich dochodów i wydatków ma ukrócić marnotrawstwo, dzięki czemu
            zaoszczędzimy 8- -10 mld zł rocznie. - To krok niezbędny, ale to zbyt mało.
            Polskie finanse publiczne nie są przygotowane na spowolnienie tempa wzrostu.
            Reforma finansów musi ograniczyć ryzyko wynikające z wysokiego deficytu
            strukturalnego. A on jest wysoki, bo wysokie są wydatki sztywne, a np.
            zadłużenie FUS sięga 8 proc. PKB - mówi Jankowiak.
            Prof. Orłowski: - To, co zaproponował rząd, nie jest reformą finansów
            publicznych. To jest zmiana sposobu wydawania pieniędzy, lepsza kontrola.
            Prawdziwa reforma polega na zmianie struktury wydatków i dochodów.
            Prof. Gomułka podkreśla, że w Polsce wydatki publiczne w stosunku do PKB są
            zbyt wysokie, za to za niskie są nakłady na rozwój, a dług szybko rośnie. -
            To, co rząd dotąd pokazał, nie jest prawdziwą reformą. Zmiany podatkowe
            wicepremier Gilowskiej zbytnio nie zaszkodzą, ale też nie pomogą. Nie ma za to
            pomysłu na to, jak sprawić, by wydatki publiczne rosły znacznie wolniej niż
            PKB - stwierdza prof. Gomułka.

            Gazeta Wyborcza nr 235, wydanie z dnia 08/10/2007 GOSPODARKA, str. 40

            Brak możliwości redukcji wydatków na świadczenia społeczne nieco poniewczasie
            zrozumiała Zyta Gilowska. Jako poseł PO pod sztandarem reformy finansów
            publicznych wojowała o ich radykalną redukcję, ale jako wicepremier i minister
            finansów spostrzegła, że jest to politycznie niemożliwe, i twierdzi, że pod
            hasłem reformy finansów publicznych należy rozumieć ich porządkowanie i
            konsolidację. Oczywiście, te propozycje są rozumne, ale dadzą znacznie
            mniejsze oszczędności, niż obiecuje pani wicepremier.

            Gazeta Wyborcza nr 220, wydanie z dnia 20/09/2007 GOSPODARKA, str. 25

            Rząd podejmował próby reform, m.in. tzw. pakiet Kluski, który miał ułatwić
            życie przedsiębiorcom, mówił też o reformach finansów publicznych, które miały
            w dwa lata oszczędzić budżetowi 10 mld zł wydatków. Reformami nie zdążył nawet
            zająć się Sejm.
            Teraz ekonomiści się zastanawiają, czy te polityczne zaniechania nie odbiją
            się na gospodarce z podwójną siłą w okresie dekoniunktury. - W kolejnych
            latach może się nie udać utrzymać tzw. kotwicy budżetowej, która ogranicza
            wysokość deficytu do 30 mld zł - mówi Rzońca. A to dlatego, że w okresie
            gorszej koniunktury dochody budżetowe nie rosną tak szybko, a państwo musi
            liczyć się z dodatkowymi wydatkami np. na zasiłki dla bezrobotnych. Politycy
            na razie myślą o wyborach.

            Gazeta Wyborcza nr 211, wydanie z dnia 10/09/2007 Z DRUGIEJ STRONY, str. 2

            Rząd PiS prowadził politykę rozdawnictwa pieniędzy - szczęśliwie miał co
            dawać, bo mamy wysoki wzrost gospodarczy - i potwierdzania przywilejów silnych
            grup społecznych. Państwo solidarne pozostało sloganem.
            • tusk.to.nienormalnosc Wszystko z Gazety Wyborczej? 17.02.11, 16:43
              Przestan sie osmieszac, zacytuj cos powazniejszego :))))

              Najbardziej mnie rozsmiesza agrument o rozdeciu wydatkow. Budzet 2007 to bylo 244 mld wydatkow a teraz jest prawie 310 mld.

              Napozyczano kasy i rozdeto wydatki, zeby Miry, Zbychy i Sawickie mogly ja wyprowadzic. Cale kliki skrzykniete przez PO zaczely zerowac na budzecie panstwa. Zaraz bedzie 100 tys. nowych urzednikow. Potem zostaja juz tylko dlugi do splacenia.

              Nie ma dobrego gospodarza, nie mam kontroli wydatkow i kasa sie rozeszla.
            • zoil44elwer Re: Nie kumasz bazy i masz wiedzy 17.02.11, 16:55
              Przy dobrej koniunkturze robić bolesne dla obywateli reformy.Przy złej koniunkturze bolesne reformy są wręcz koniecznością,bo przecież jest kryzys.Więc kiedy rządy będą robić coś dobrego dla obywateli ? Bo do tej pory na okrągło reformują swoje poprzednie reformy.
        • tusk.to.nienormalnosc A tak w ogole to przeczytaj wywiad 17.02.11, 16:29
          Chociaz zgodnie z ostatnimi badaniami dla mlodych, "wyksztalconych" strawienie 3 stronnicowego tekstu jest czesto zadaniem ponad sily.

          Zaliczasz sie do nich??? :)
    • mariner4 Wystarczyłoby posłuchać "dobrych" rad PiS 17.02.11, 16:20
      na początku kryzysu. Te bydlaki chcą spalić Polskę, byle zdobyć władze.
      Ale Kaczor już chyba długo nie pociągnie......
      M.
    • mr.sajgon Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 17.02.11, 16:45
      czan-dra napisał:

      > Święte słowa,
      Nie to zebym sie czepial ale co jest wedlug ciebie jeszcze swietego ? Dupa, buty, kremowka ala J.P II ?
      • czan-dra Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 17.02.11, 16:48
        Znów czegoś nie zrozumiałeś?
        Ty to tak specjalnie, czy taki się urodziłeś?
        • mr.sajgon Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 18.02.11, 07:49
          czan-dra napisał:

          > Znów czegoś nie zrozumiałeś?
          > Ty to tak specjalnie, czy taki się urodziłeś?
          No popatrz wypierasz sie wlasnych slow ale spoko niech swiety Lucyfer bedzie z Toba i cala twoja rodzina.
    • zoil44elwer Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 17.02.11, 17:30
      A nie jest bankrutem?
      • wujaszek_joe Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 18.02.11, 08:31
        nie, nadal co miesiąc wypłacamy ci emeryturę
    • trevik Nie byłaby bankrutem 18.02.11, 00:17
      Oni takie głupoty posuwali, bo wiedzieli, że rachunku za to nie dostaną. Będąc przy sterach musieliby się opanować z wydatkami bardziej niz PO, bo Kaczynski nie mial takiego powodzenia u ew. kupujących obligacje i takiego wzrostu skali zadłużenia wielu z nich nie tolerowałoby.

      Stawiam na to, że zostawiliby główne motto swojego programu pt. "wszystkiemu winna jest PO" i przeszliby do "strategii" przeczekania podobnie jak rząd Tuska,

      T.
    • mus-zek0 Re: Pod rządami PiS Polska byłaby już bankrutem.. 18.02.11, 08:00
      czan-dra napisał:

      > Święte słowa, i co dziwniejsze prawdziwe, byśmy byli trzecim Gabonem (przeprasz
      > am Gabon), jakbyśmy wprowadzili radosne projekty "opozycji", ciekawe, jak czuje
      > się Gilowska i reszta tych "fachowców" od doradzania PiSowi...
      >
      > fakty.interia.pl/polska/news/po-polska-bylaby-bankrutem-gdyby-rzadzilo-pis,1598655,2943
      I na dodatek państwem wyznaniowym.
    • remik.bz Propaganda dla "nowoczesnych Europejczyków" 18.02.11, 10:16
      czan-dra napisał:

      > Święte słowa, i co dziwniejsze prawdziwe, byśmy byli trzecim Gabonem (przeprasz
      > am Gabon), jakbyśmy wprowadzili radosne projekty "opozycji", ciekawe, jak czuje
      > się Gilowska i reszta tych "fachowców" od doradzania PiSowi...

      Ot typowa propaganda dla "młodych, wykształconych, nowoczesnych Europejczyków", którzy gdy chcą wiedzieć jakie maja własne poglądy, to zaglądają na forum GW lub włączają TVN.

      Przypominam "młodym, wykształconym...", że od 4 lat rządzi PO , ma teraz nawet swego prezydenta.
      PO może dziś wszystko.
      I to PO za wszystko w Polsce odpowiada. PiS w sensie prawnym nie może nic zrobić.
      A stwierdzenie "co by było gdyby" to tzw odwracanie kota ogonem oraz próba odwrócenia uwagi od niedołęstwa rządu. Próba obliczona na infantylizm "mlodych, wykształconych, nowoczesnych Europejczyków"

      PS pomijam taki drobny fakt ( nieistotny dla "młodych, wykształconych....."o czym Czan-dra wie), że postawić dowolna hipotezę , to zawsze można. Ale aby ta hipoteza okazał się prawdziwa, to trzeba ją udowodnic. Hipoteza bez dowodów jest tylko zbiorem wyrazów bez treści.
      • tw_wielgus Re: Propaganda dla "nowoczesnych Europejczyków" 18.02.11, 10:57
        Drogi Czytelniku,
        Wejdz sobie proszę na stronę mypis.pl/program-pis masz tam przedstawiony program gospodarczo- społeczny PiS i spróbuj go przetłumaczyć na pieniędze.
        To nie jest specjalnie trudne nawet dla osób nie zajmująch się ekonomią.
        Gwarantuję Ci, że potrzeba paru miesięcy aby realizując taki program z Polski zrobić bankruta.
        I co? Propaganda dla "ciemnego ludu", czy też program pobożnych życzeń?
        • remik.bz Czy pod rządami PO nie zabraknie mi na chleb ? 18.02.11, 11:55
          tw_wielgus napisał:

          Gwarantuję Ci, że potrzeba paru miesięcy aby realizując taki program z Polski z
          > robić bankruta.

          Załóżmy hipotetycznie,że ten program rzeczywiście grozi bakructwem . Nie jestem specem, więc tylko "zakladam" , nie wiem "na pewno".
          Czy mam się czegoś dzis obawiać w związku z tym podobno złym programem? Może rząd go chce realizować? Może PiS chce dokonać zamachu stanu i na siłę doprowadzić Polskę do bankructwa?
          Co mnie obchodzą jakies rozważania "co by było gdyby PiS był u władzy"?
          Mnie obchodzi tylko to czy pod "swiatłymi" rządami PO nie zabraknie mi na "prąd, chleb , benzyne i ratę kredytu"
          A bardzo się boję, że zabraknie.
    • wariant_b Na wszystko trzeba patrzeć pozytywnie... 18.02.11, 10:47
      Zbynio Zbiobro z pomocą CBA wyprowadziłby w kajdankach kierownika supermarketu,
      który bezprawnie podniósł ceny pieczywa i moher miałby swoich winnych kryzysu i bohaterów
      bezkompromisowej walki z inflacją. A Anita Gargas nowe pomysły do Misji Specjalnej.
Pełna wersja