Gość: $tefan
IP: *.chcgilgm.covad.net
27.04.04, 01:56
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2042330.html
Podczas ostatniego naszego pobytu w Polsce korzystaliśmy z usług PKP.
Co do relacji cen - trudno się wypowiadać bo nie zarabiam w Polsce.
Mogę wypowiedzieć się na temat traktowania bagaży podróżnego - w Polsce i na
Zachodzie.
Na liniach dalekobieżnych - kupując bilet w kasie oddaje się bagaż - odbiera
się w wyznaczonym stoisku na stacji przeznaczenia. Nie obchodzi mnie sprawa
targania walizek podczas przesiadki.
Gdy kupuje się bilety w przedsprzedaży - internetowo - to po przyjechaniu na
dworzec bagaże oddaje się tak jak opisałem wyżej.
Podobnie jest z przejazdami autobusowymi.
Ze sobą zabiera się jedynie bagaż podręczny.
Widać koleje i auutobusy na Zachodzie starają się równać do standardów linii
lotniczych a nie ograniczonej pojemnościowo i odległościowo komunikacji
miejskiej.
Sprawa tego prawa wydanego ostatnio:
to jest typowy polaczkowski wytwór urzędników ustawiających prawo -nie znają
się na tym ale ustanawiają aby uzasadnić potrzebę własnego istnienia.
Działający wg prawa urzędnik wykonawczy jest od EGZEKWOWANIA przepisów a nie
do
INTERPRETACJI przepisów.
Tak działa w Polsce służba skarbowa, służba graniczna, administracja itd.
Jest to prawdopodobnie celowe działanie administracji i tworzących
polaczkowskie prawo prowadzące do korupcji lub ustalające możliwość zgnojenia
niewygodnego podatnika, podróżującego lub przekraczającego granicę.
Typowo polaczkowskie podejście do tworzenia prawa.
Pozdrowienia,
$tefan