basia.basia
27.04.04, 16:31
u Olejnik:
Monika Olejnik: Gościem Radia Zet jest Jan Rokita, lider Platformy
Obywatelskiej i członek sejmowej komisji śledczej badającej sprawę Rywina.
Witam, Monika Olejnik. Dzień dobry.
Jan Rokita: Witam Państwa, witam Panią Redaktor.
Monika Olejnik: Nie było afery korupcyjnej, nie było płatnej protekcji. Był
tylko samotny oszust, Lew Rywin, który został skazany na 2,5 roku więzienia i
100 tys. grzywny. Leszek Miller żąda przeprosin od Pana i od pana Ziobro i
mówi tak: „Wyrok sądu potwierdza, że ani ja, ani SLD nie mieliśmy nic
wspólnego z tzw. sprawą Rywina.
Jan Rokita: Tak. Nie tylko Leszek Miller. Ani SLD nie miało nic wspólnego ze
sprawą Rywina w myśl tego, co wczoraj wysłuchaliśmy z ust pani sędzi
Grochowskiej, ale ze sprawą Rywina także nie miała nic wspólnego pani
Aleksandra Jakubowska, nie miał nic wspólnego, co jest już zupełnym kuriozum,
pan Robert Kwiatkowski, Włodzimierz Czarzasty i Leszek Miller.
Monika Olejnik: I Lech Nikolski.
Jan Rokita: Także nie miał z tą sprawą nic wspólnego Lech Nikolski. Sytuacja
jest zbyt poważna, żeby ironizować, ale jak słuchałem wczoraj pani sędzi
Grochowskiej, to zastanawiałem się, kiedy usłyszę, że ze sprawą Rywina nie
miał nic wspólnego Lew Rywin. Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Nie zgadzam się
z ta kwalifikacją prawną czynu. Bardzo interesuje mnie zdanie odrębne, które
złoży pan sędzia Marek Celej, bo mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową,
kiedy nie przewodniczący odczytał treść wyroku, tylko pani sędzia Grochowska,
a pan przewodniczący z wyrokiem się nie zgadza.
Monika Olejnik: Sędzia Celej powiedział w „Gazecie Wyborczej”, że złożył
zdanie odrębne i uważa, że błędna była kwalifikacja czynu z płatnej protekcji
na oszustwo i nie zgadza się ze zbyt wysokim wyrokiem kary.
Jan Rokita: W sprawie kary, to myślę, że nie jest rzeczą stosowną
wypowiadanie się polityków. Kara jest suwerenną całkowicie decyzją sądu,
natomiast kwestia kwalifikacji czynu w tej sprawie jest rzeczą kluczową.
Zastosowano tutaj art. 286 kodeksu karnego, który można zastosować tylko
wtedy kiedy się udowodniło, udowodniło powtarzam, że pan Lew Rywin świadomie
wprowadził w błąd redakcję „Gazety Wyborczej” i Agory mówiąc, że ma
jakiekolwiek związki z premierem, z Czarzastym, Kwiatkowskim, Jakubowską, z
SLD. Pan Lew Rywin nie wprowadził w błąd „Gazety Wyborczej”, ani Agory w tej
sprawie, ponieważ te związki miał i to jest oczywiste. Rzeczywiście obrona,
jakiej pan przewodniczący Celej interpretuje, w moim przekonaniu, rzecz w
sposób daleko bardziej racjonalny, gdy chodzi o kwalifikację prawną czynu.
Monika Olejnik: Do tej pory mówiło się, ze osobą najbardziej błyskotliwą w
komisji śledczej był Pan, a tymczasem okazuje się, że to Anita Błochowiak, bo
wyrok sądu potwierdza jej raport, który został przegłosowany w komisji.
Jan Rokita: Nie wiem czy jest dzisiaj pole do tego, żeby tego typu żartami
interpretować ten wyrok. Myślę, że ważniejsze jest co innego. Ważniejsze jest
to, dlaczego cały szereg faktów, które są faktami oczywistymi, sąd w ustnym
uzasadnieniu, które wczoraj było odczytywane, w ogóle nie wziął pod uwagę.
Weźmy taką prostą z brzegu rzecz: jeżeli pani sędzia Grochowska z takim
głębokim przekonaniem zapewniała wczoraj, że byłoby głęboko absurdalne, że
Robert Kwiatkowski miał cokolwiek wspólnego z przepisami antykoncentracyjnymi
i aferą Rywina, to dlaczego w uzasadnieniu do orzeczenia sądu nie znalazła
się żadna interpretacja zdarzenia z 13 lipca tamtego roku, kiedy to
mianowicie Robert Kwiatkowski przyszedł do Leszka Millera i razem debatowali
nad tym, czy Lew Rywin ma zostać prezesem Polsatu czy też nie, czy Rywin ma
pośredniczyć w sprawie przepisów antykoncentracyjnych, czy też nie. Tego typu
zdarzenia, które są dowodami, a nie poszlakami na zaangażowanie Roberta
Kwiatkowskiego w tę sprawę, zostały całkowicie w godzinnym uzasadnieniu sądu
potraktowane tak jakby ich nie było.
Monika Olejnik: Można chyba też mieć pretensje o to, ze nie wzięto pod uwagę
tego, co zrobiła komisja śledcza, że sprawa nie została zwrócona do
Prokuratury, że Prokuratura nie zajęła się ustaleniami komisji?
Jan Rokita: Sąd, jak mi się zdaje, jak mi mówił pan przewodniczący Nałęcz,
część materiałów komisji otrzymał i o nie poprosił. Ciekawe jest to, że
rzeczywiście od pewnego momentu, chyba od końca maja, to przewodniczący
komisji będzie wiedział bardziej dokładnie, ale chyba chodzi o koniec maja,
Prokuratura przestała się interesować dalszymi ustaleniami komisji, a warto
przypomnieć, że pewne istotne ustalenia miały miejsce po tej dacie. Po tej
dacie dopiero na przykład eksperci zdeszyfrowali zniszczone wcześniej przez
Aleksandrę Jakubowską twarde dyski z jej komputera. Jak Pani zapewne pamięta
i Państwo także, z tych twardych dysków wyszło dopiero, że autorem kolejnych
projektów przekazywanych Agorze do negocjacji był Włodzimierz Czarzasty. Tych
materiałów Prokuratura w ogóle nie wzięła, a zatem rzeczywiście domniemywam,
że sąd wydawał wyrok wiedząc, ze materiał dowodowy jest niepełny i że
istnieje materiał dowodowy poza salą sądową. To ciekawe, ciekawe dlaczego.
cdn.