p.heniu
25.02.11, 17:31
z zadania pytania. Bez skutku. Ze skutkiem za to interweniował u szefa PAP.
Sprawa dotyczy konferencji prasowej Tuska w Izraelu:
Reporter PAP chciał zapytać Donalda Tuska o zapowiedzianą, także w Jerozolimie w kwietniu 2008 roku ustawę reprywatyzacyjną. Szef rządu mówił wtedy, że powstanie ona w ciągu kilku miesięcy. Minęły trzy lata i nadal jej nie ma.
Treść pytania, jeszcze przed jego zadaniem poznał Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera. Próbował skłonić dziennikarza do zmiany pytania. Gdy to mu się nie udało, wyciągnął komórkę i zadzwonił do szefa Polskiej Agencji Prasowej. Po kilku minutach, w kieszeni reportera PAP zadzwonił telefon. Reporter odebrał. Dzwonił jego szef. Szef zakazał mu zadawania pytania o ustawę reprywatyzacyjną. Reporter pytania nie zadał.
kampanianazywo.pl/opinie/czarno-na-bialym-o-tym-jak-rzad-wplywa-na-media/
To standardy rodem z prylu. Skandaliczne zachowanie tuskiego kelnera powinno być nagłośnione.