kiemlicz88
04.03.11, 16:47
Już fragmenty wywołały ogromną burzę, zwłaszcza w środowisku byłych AK-owców. Mieczysław Skotnicki ze Światowego Związku Żołnierzy AK napisał, że "stwierdza stanowczo i jednoznacznie, że bohater wspomnień – Stefan Dąmbski w każdym niemal fragmencie mija się z prawdą historyczną", przypisuje sobie cudze "bohaterskie czyny", a całość jest "samochwalczą blagą". Na dowód przytacza kilka akcji opisanych w książce, w których - zdaniem Skotnickiego - Dąmbski nie brał udziału. "Przeprowadzona przeze mnie szybko kwerenda wśród ostatnich żołnierzy AK nie przynosi żadnych potwierdzeń dotyczących działań „Egzekutora” - podsumowuje.
Bohater wspomnień – Stefan Dąmbski w każdym niemal fragmencie mija się z prawdą historyczną, przypisuje sobie cudze bohaterskie czyny, a całość jest samochwalczą blagą
Mieczysław Skotnicki ze Światowego Związku Żołnierzy AK
Drugi z opublikowanych w książce listów napisała Irena Filipowicz, w której, jak zaznacza, rodzinnych stronach dzieje się akcja książki. "Nie ulega wątpliwości, że Stefan Dąmbski był w tak zwanej grupie dywersyjnej, że na pewno brał udział w różnych akcjach, jednakże jego wspomnienia budzą duże wątpliwości, a niektóre ich fragmenty są po prostu nieprawdziwe" - uważa Filipowicz.
- Proszę zauważyć, że te wspomnienia były pisane dużo lat po wojnie i to nie w Polsce, bo Stefan Dąmbski dość szybko emigrował, tylko w Stanach Zjednoczonych. Pamięć człowieka nie jest idealna, nie odtwarza wszystkiego - odpowiada Maria Krawczyk. I dodaje: - Opinia doktora Grzegorza Ostasza, historyka znającego bardzo dobrze problemy ruchu oporu na Rzeszowszczyźnie, pokazuje, że te zarzuty nie dyskwalifikują całej relacji Stefana Dąmbskiego. Wręcz ją w jakiś sposób uwierzytelniają.
www.tvn24.pl/1,1677326,druk.html