Ziemia - a Unia Europejska

IP: *.chello.pl 26.02.02, 20:32
Z dyskusji polityków na temat ziemi można wywnioskować, że każdy rolnik, czy
posiadacz ziemi w Polsce zamierza ją jak najszybciej sprzedać obcym. Jeżeli to
prawda, to kto głosował na tych polityków (od partii chłopskich oczywiście)?
Rozsądnie myśląc jeżeli głosowali na nich ci co nie chcą sprzedawać ziemi, to
ustawa regulująca jej sprzedaż jest niepotrzebna, a jeżeli ci któży chcą ją
sprzedać, to chyba już dawno się od tych polityków odwrócili i oni ich
interesów nie reprezentują więc znów usawa nie jest potrzebna. Z tego wynika,
że politycy chcą nas tą ustawą uszczęśliwić na siłę.
Ja na miejscu rolników przestałbym na takich polityków głosować, bo jeżeli to
prawda, że większość z nich chce ziemię sprzedać, to ci politycy im nie dadzą.

Pzdr.
    • laki88888 Re: Ziemia - a Unia Europejska 26.02.02, 20:35
      Publikacja 1, 2 sceny z ok. 10.



      „Integracja” – czyli Dramat w I Akcie i Ogólnie



      Występują:
      Olek, Jarek i Obywatel
      oraz
      Pan Piękne Wargi, Chłop Zachodni
      i
      Inni

      Osoby Dramatu:
      Znany Narrator Adam M.. o Wielkiej Sile Oddziaływania,
      Wielki Bohater Adam M. o Wielkiej Sile na Progu,
      Znany Bohater Leszek M. o Wielkiej Sile Oddziaływania,
      Widmo Historycznej Szansy w Integracji o Znikomej Sile Oddziaływania
      Upiór Dopłat Bezpośrednich o Zbyt Wielkiej Sile Oddziaływania

      AKT I, JEDYNY


      SCENA 1
      Scena rozgrywa się na wiejskim boisku, w wielkim namiocie postawionym tam z
      okazji Festynu Integracyjnego. W tle słychać głośną, zagraniczną muzyką, ludzie
      tańczą przed namiotem, reszta siedzi przy stolikach i popija bawarskie piwo lub
      konsumuje tłustego francuskiego prosiaka z rożna.
      Występują: Obywatel, Olek.

      Obywatel:
      Co tam ponie w polityce?

      Olek:
      Ach jak dobrze, jak wspaniale, taką wielką szansę mamy, ach jak pięknie, ach
      jak blisko kres już naszych negocjacji. Szansa nasza historyczna, wybór leży w
      naszych rękach, trzeba tylko...

      Obywatel:
      Gówno wim... O co biega?

      Olek:
      To już tylko są miesiące, to już blisko jest straszliwie, zamknąć tylko trzy
      (!) rozdziały, sprawy ładnie powyjaśniać. Kompromisy pozawierać, taka specyfika
      sprawy. Szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...

      Obywatel:
      Ponie, ponie, piknie godosz, ale o co ponie chodzi?

      Olek:
      Pewnie, pewnie, ważna sprawa, ludzi trzeba informować, wtedy tylko wybór
      przyszły uznać będzie można ważnym. Tak, tak, panie święte słowa, prosty
      człowiek dobrze rzecze, wskazać trzeba źródła, tak by fakty były znane,
      informacji więcej podać, co i jak pokazywać. Ale w sposób prosty, przyjazny,
      tak ja sprawę widzę, święte słowa, święte słowa. Wytłumaczyć trzeba kto i ile
      czego zyska, tak by wkrótce – ach jak blisko – gdy decyzji przyjdzie czas,
      podjąć ją świadomie, mądrze. Szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych
      rękach, trzeba tylko...

      Obywatel:
      Plecie, plecie, trzi po trzi, słuchać jednak ni mom czasu. O co chodzi, prosto
      godej?

      Olek:
      Pewnie prosto. Lud jest mądry! Dobrze mówi obywatel. Właśnie chcę więc to
      powiedzieć, że ta sprawa ważna strasznie. Jednak nie jest wcale prosta. Trzeba
      zatem dużo mówić, tak by każdy wszystko wiedział. Wskazać źródła informacji,
      służyć radą, wyjaśnieniem. Trzeba zatem więcej faktów a mniej pustych
      słowotoków. Dobrze mówi obywatel!

      Obywatel:
      Dobrze czy niedobrze, o co chodzi – nie wim dali...

      Olek:
      Bo szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...

      Obywatel:
      Eeeee, to samo plecie zaśki, ponie co wyście głuchawi? Abo sami gówno wicie?
      Chce se raz chop co dowiedzieć, to se ino ponerwuje, weźcie ponie se tą sprawę,
      histeryczną, albo jakąś i se ponie odpie...

      Olek:
      Szansa nasza historyczna!!! Wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...

      Obywatel:
      No, co to trza, tile przynajmni mi rzekni?

      Olek:
      No wpierw trzeba informować, co i jak, kto co i za ile, potem można już...

      Obywatel:
      A jo wim. Jużeście mie pić minut poinformowywywali, więc jak? Jak to
      idzie: „Szanso naszo hystoryczna. Wybór leżi w noszych rękoch, trzeba tilko...,
      co, jak dalej?

      Olek:
      Tak zaraz, prosto, bez wiedzy, czy jak?

      Obywatel:
      Tilko rzeknąć trza, że jak?

      Olek:
      Ach „jak”?

      Obywatel:
      No jak?

      Olek:
      Że TAK!
      TAK powiedzieć trzeba. TAK dla Unii mów i basta.

      Obywatel:
      No i wreszcie, co konkretnie, ponie Olku miły, jakżeś sprawe mie wyjaśnił, nie
      szło zaroz tak nakazoć?

      Olek:
      Nie tak miało to wyglądać, ludzi trzeba informować, ajajaj, muszę zresztą ja
      już iść, do widzenia panu, do widzenia.

      Olek wychodzi, w chwilę później wchodzi Jarek.

      SCENA 2
      Dalej rzecz dzieje się w namiocie, Jarek zajmuje miejsce Olka.
      Występują: Jarek, Obywatel.
      Jarek:
      Witam ja cię przyjacielu!

      Obywatel:
      Dobri, dobri, ponie wójcie, ale jo juz wszystko wim.

      Jarek:
      Wiem, wiem. Mądry jest nasz polski ród, a chłop zwłaszcza, jak to mówią: i
      chłop też coś tam ma zzzzz.. albo nie, każdy chłop jest jakby zzzzzz ..., no
      ale chodzi o to, że chłop jest jak ten, oooo, Piasta! Tak, tak masz rację
      przyjacielu, wielka siła w ludzie drzemie, wielka mądrość, tak, tak, aleee,
      wracając do tego, że wy „wicie”, he he, to co wyyyy, no co wy tak w ogóle
      możecie, to znaczy co wy wicieeee, nie, o tak, to co wy mądry człeku tak w
      ogóle myślicie, że wicie?

      Obywatel:
      Ponie jo tom z tym tłustem se godoł, tukiej kaj wy teraz stoicie, ponie trza
      rzec, że to chop niegupi, mądrze tak to umi godoć, tak że, wicie – nie wia, o
      co chodzi – ale sprawy jasno stowia. Pedzioł mi, jak chop chopowi, prosto z
      mostu, że „Tak” rzeknąć tam trzabydzie. Godom ci, ponie chopie, jo mu wierza,
      ni ma głupi tyn pon Olek..

      Jarek:
      Fakt, faktem. Nasz pan Olek jest lubiany, nasz pan Olek podziwiany, nasz pan
      Olek szanowany, słowa jego ważne mocno, ale o co chodzi z tym „tak”? Na
      co „tak”?

      Obywatel:
      Ano, sprawa to jest tako.... hystoryczna! Chiba o ta świno chodzi, co jom tam
      na dworze pieką. Trza powiedzieć że tak, tak mi pedzioł. Mono my co dostaniemy?

      Jarek:
      Nie, nie, nie. Tamta świnia, nasza, polska...

      Obywatel:
      Widać, tłusto strasznie! To, to o co tutej biego, jako sprawo, jaki wybór,
      jakie tak? Kto co da?


      Jarek:
      He, he, sprawa historyczna, tak powiedział? Historyczna, czy nie, mało to
      ważne, tu chodzi o nasz interes...

      Obywatel: (z tajmniczym uśmieszkiem)
      Tyn interes....? No wicie, co wy byskup z Pozna....?

      Jarek:
      O interes narodowy!!! Ważna sprawa niesłychanie! Tu o być lub nie się gra!

      Obywatel:
      O choliera, takie dziwy? Toż to jo mogem ten tak sto razy powiedzieć, abo co?
      Tak, tak, tak...

      Jarek:
      W tym rzecz, że nie tak.

      Obywatel:
      Ni tak?!!! Co pleciecie, przeca tłusty tak godali, przeca sprawo hystoryczna,
      jo nic nie wim, jak to nie, jak to nie, przeca tak mie informował, tak to
      piknie wszystek pedzioł (wielach z tego nie kapował...), ale... nie wim, nie
      wim, sprawo hystoryczna....

      Jarek:
      Bo tu nie chodzi o nie, bo nie. Ja sam tak ogólnie też powiadam Tak, ale Tak na
      równych prawach.

      Obywatel:
      Prawa jakieś? Zasik coś Kaczory mienią? Dobrze robi, trza ich zbijać! Strach
      nom przejdzie...

      Jarek:
      Nie o takie prawa chodzi. Chodzi o to, by.... równo było. Tak jak oni tak i my.

      Obywatel:
      Dobrze godosz, ale czymu Ni?

      Jarek:
      Bo nam tylko ćwiartkę dadzą...

      Obywatel:
      Na jednego, czy na dwóch? Zawsze to je jakiś kop, no wicie...

      Jarek:
      Nie, nie o to mi chodziło, chodzi o to, że nam pole, polskie ziemi albo w ugór
      pójdą, albo Niemiec nam wykupi, o to chodzi, sprawa ważna, walczyć trzeba.

      Obywatel:
      Takie dziwy! Matko Boska! Nasza pikna ziemio polsko! Jo im nie dom, jo im nie
      dom, ale ćwiartko bych se łyknył....



      Jarek:
      Ale oni, dla siebie, to nie ćwierć, ale całość, wszystko dadzą. Cztery razy im
      lepiej będzie, czy my na to się zgodzimy?!

      Obywatel:
      Pytasz gupio. Niech nam dają dwie połlitry wtedy nawet zboże oddom, bo tam
      przeca gówno rośnie!

      Jarek:
      Mądry jest nasz polski lud, sprawiedliwość widać zna, jak nam dają to co mają,
      to ja jestem nawet za.

      Obywatel:
      Tako mojo teraz wola, że jo takie „Tak” pier....

      Obywatel wychodzi, nie słychać końcówki, nie wiemy co chciał powiedzieć.


      Scena 3:
      Scena rozgrywa się przy ognisku, na zewnątrz namiotu.








    • kimmjiki Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... 26.02.02, 22:19
      Politycy w ogole juz tacy sa, ze uwielbiaja uszczesliwiac na sile - szczegolnie
      prawicowi. Tyle tylko, ze skutki takich dzialan sa zazwyczaj wrecz odwrotne do
      oczekiwan. Przeciez wystarczy pomyslec: polskie rolnictwo jest zacofane jak
      diabli, a wszelkie proby jego odgornej restrukturyzacji musza kosztowac ciezkie
      pieniadze (nasze!). Tymczasem gdyby zrezygnowac z jakichkolwiek okresow
      przejsciowych, Polska moglaby sie stac prawdziwa ziemia obiecana dla rolnikow z
      Niemiec i Holandii, ktorzy zakladajac tutaj swoje gospodarstwa wymuszaliby na
      polskich rolnikach konkurencyjnosc, wprowadzaliby zachodnie standardy, dawaliby
      prace Polakom, slowem reformowaliby nasze rolnictwo i jeszcze by nam za to
      placili (w formie podatkow)! Korzysci dla Polski trudne do przecenienia, a
      strat z naszej strony praktycznie zadnych! Ale do tego oczywiscie nie dopuszcza
      skretyniali nacjonalisci z gebami pelnymi frazesow o "obronie polskiego
      rolnictwa", ktorzy tak naprawde sami pomagaja to rolnictwo dobic. Zmusili rzad
      (a nawet dwa) do forsowania absurdalnego okresu przejsciowego, przez co nasi
      rolnicy beda musieli czekac az do roku 2016 ze sprzedaza ziemi. A do tego czasu
      beda sie musieli kisic z polem wielkosci ogrodu, ktorego zaden Polak nie kupi.
      Nie mowiac juz o tym, ze w tym roku 2016 polskimi gruntami rolnymi juz nikt w
      Unii moze sie nie interesowac, bo tamtejsi rolnicy zdaza juz pozakupowac ziemie
      w innych panstwach kandydackich, ktore pozwola im na to juz w 2011. Skutki
      proste do przewidzenia (dla ludzi uzywajacych mozgu zgodnie z przeznaczeniem) -
      opoznienie procesu normalizacji w polskim rolnictwie, koszty dla skarbu panstwa
      (czyt. dla nas, podatnikow) i w efekcie nieunikniona porazka w konkurencji z
      rolnikami z innych krajow Unii - dokladnie to, przed czym ci kretyni chca nas
      niby uratowac! Jak to mowia "Boze, chron mnie od przyjaciol, bo z wrogami sam
      sobie poradze".
      • Gość: Z Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.ras12.nynyc.tii-dial.net 27.02.02, 07:51
        Jakby przez ostatnie lata dali rowna szanse naszemu rolnikowi i zachodniemu i
        nie doplacali do produktow zachodnich to i problemow by dzisiaj takich nie bylo
        czy to z modernizacja czy z kupnem ziemi.Oni chcieli nas najpierw znisczyc a
        potem wziasc wszysto za darmo i nie tylko rolnictwo.Faktycznie,ze dla nich to
        ziemia obiecana.
        • kimmjiki Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... 27.02.02, 13:27
          Mozesz mi wytlumaczyc, co znaczy ten belkot? Co to znaczy "jakby przez ostatnie
          lata dali rowne szanse naszemu rolnikowi i zachodniemu"? Kto niby? Unia? Jakie
          rowne szanse? Unia daje rowne szanse swoim rolnikom, a nie "pozaunijnym". A
          upadek naszego rolnictwa to nie wina Unii tylko naszych politykow (w
          szczegolnosci z PSL), ktorzy hamowali jak mogli jej reforme. A gdyby Unia
          chciala nas zniszczyc to juz dawno by to zrobila, paranoiku.
          • Gość: Karol Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.tor.aei.net 27.02.02, 15:36
            kimmjiki napisał(a):

            > Unia daje rowne szanse swoim rolnikom, a nie "pozaunijnym".

            Prawdziwe stwirdzenie - popieram!!!
            Wytlumacz mi jedna rzecz. Kto wchodzi do Uni: SLD-UP czy Polska wraz ze swoim
            spoleczenstwem? Czy po wejsciu Polski do UE, polscy rolnicy nadal beda pozostawac
            poza nia? A moze wg. Ciebie polscy rolnicy nie naleza do polskiego spoleczenstwa?
            Czy wg. Ciebie 25% doplat dla polskiego rolnictwa to sa te rowne szanse jakie
            Unia daje swoim rolnikom?
          • Gość: Karol Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.tor.aei.net 27.02.02, 15:59
            Jeszcze jedno pytanie? Ty obracasz sie w tych kregach SLD-UP-owskich,to
            powinienes byc zorientowany. Czy przedsiebiorcy rolni z obecnej UE, zakladajac
            gospodarstwa rolne w Polsce beda traktowani jako polscy rolnicy czy tez jako
            unijni rolnicy? Chodzi mi o doplaty.
            • kimmjiki Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... 27.02.02, 23:18
              Gość portalu: Karol napisał(a):

              > Wytlumacz mi jedna rzecz. Kto wchodzi do Uni: SLD-UP czy Polska wraz ze swoim
              > spoleczenstwem? Czy po wejsciu Polski do UE, polscy rolnicy nadal beda
              > pozostawac
              > poza nia? A moze wg. Ciebie polscy rolnicy nie naleza do polskiego
              > spoleczenstwa?
              > Czy wg. Ciebie 25% doplat dla polskiego rolnictwa to sa te rowne szanse jakie
              > Unia daje swoim rolnikom?

              Cos Ty taki niecierpliwy? Rowne szanse bedziemy mieli, ale nie od razu Krakow
              zbudowano - jak sie tak walczylo o te wszystkie okresy przejsciowe, to nie ma co
              sie rzucac, ze nam dolozyli jeszcze jeden - jak Kuba Bogu tak Bog Kubie. Zreszta
              100% doplat i tak nie potrafilibysmy wykorzystac (brak systemu informatycznego,
              administracji i regulacji prawnych - w dwa lata tego nie nadrobimy), a i te 25%
              nie wiadomo czy wykorzystamy, wiec o co tu sie klocic? O kase, ktorej i tak bysmy
              nie dostali?

              > Jeszcze jedno pytanie? Ty obracasz sie w tych kregach SLD-UP-owskich,to
              > powinienes byc zorientowany.

              Skad taki wniosek? Prorok jaki, czy co? Jak prorok, to marny, bo w
              zadnych "kregach SLD-UP-owskich" sie nie obracam.

              > Czy przedsiebiorcy rolni z obecnej UE, zakladajac
              > gospodarstwa rolne w Polsce beda traktowani jako polscy rolnicy czy tez jako
              > unijni rolnicy? Chodzi mi o doplaty.

              To chyba logiczne, ze jako polscy - gospodarujac w Polsce beda przeciez podlegac
              polskiemu prawu, a nie holenderskiemu czy niemieckiemu.
              • Gość: snajper Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.waw.cdp.pl 28.02.02, 21:03
                kimmjiki napisał(a):

                > Gość portalu: Karol napisał(a):
                >
                > > Wytlumacz mi jedna rzecz. Kto wchodzi do Uni: SLD-UP czy Polska wraz ze sw
                > > oim spoleczenstwem? Czy po wejsciu Polski do UE, polscy rolnicy nadal beda
                > > pozostawac poza nia? A moze wg. Ciebie polscy rolnicy nie naleza do polskiego
                > > spoleczenstwa?
                > > Czy wg. Ciebie 25% doplat dla polskiego rolnictwa to sa te rowne szanse jakie
                > > Unia daje swoim rolnikom?
                >
                > Cos Ty taki niecierpliwy? Rowne szanse bedziemy mieli, ale nie od razu Krakow
                > zbudowano- jak sie tak walczylo o te wszystkie okresy przejsciowe, to nie ma co
                > sie rzucac,ze nam dolozyli jeszcze jeden - jak Kuba Bogu tak Bog Kubie. Zreszta
                > 100% doplat i tak nie potrafilibysmy wykorzystac (brak systemu informatycznego,
                > administracji i regulacji prawnych - w dwa lata tego nie nadrobimy), a i te 25%
                > nie wiadomo czy wykorzystamy, wiec o co tu sie klocic? O kase, ktorej i tak bys
                > my nie dostali?

                Dopłat bezpośrednich nie można niewykorzystać. Są to pieniądze dawane rolnikowi
                do ręki, jak sama nazwa mówi - bezpośrednio. Brak systemu komputerowego
                (ewentualny !!!) zablokuje wypłatę jakichkolwiek dopłat bezpośrednich,
                niezależnie od ich wysokości.

                > > Jeszcze jedno pytanie? Ty obracasz sie w tych kregach SLD-UP-owskich,to
                > > powinienes byc zorientowany.
                >
                > Skad taki wniosek? Prorok jaki, czy co? Jak prorok, to marny, bo w
                > zadnych "kregach SLD-UP-owskich" sie nie obracam.

                Nie jest istotny właściciel ziemi, tylko jej położenie. To niektórzy z nas patrzą
                na wszystko pod kątem narodowości. Dopłaty są dla rolników gospodarujących na
                ziemi leżącej w Polsce. Czyli spólka holendresko-urugwajsko-mozambicka będzie
                miała takie same dopłaty jak jej sąsiad Pawlak.

                > > Czy przedsiebiorcy rolni z obecnej UE, zakladajac
                > > gospodarstwa rolne w Polsce beda traktowani jako polscy rolnicy czy tez jako
                > > unijni rolnicy? Chodzi mi o doplaty.
                >
                > To chyba logiczne, ze jako polscy - gospodarujac w Polsce beda przeciez podlega
                > c polskiemu prawu, a nie holenderskiemu czy niemieckiemu.

                Sorry, nie doczytałem i odpowiedziałem jeszcze raz, ale już nie będę kasować. :))

                Pozdrawiam.
      • Gość: GMR Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 14:42
        W uszczęśliwianiu nas Unią prym wiodą lewicowcy, a poza tym nie tylko rolnicy
        na tym stracą ale i hutnicy stoczniowcy górmnicy itd (LIMITY PRODUKCYJNE!! -
        toż to socjalizm!!)
        • Gość: Mały Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.chello.pl 27.02.02, 16:37
          Moim zdaniem sami rolnicy wolą nic nie robić i tylko czekają, żeby im manna z
          nieba spadła. Nie widzą, że teraz jest wolny rynek? Nikt nikogo nie będzie
          zmuszał do kupowania od nich towaru na siłę, mogliby się wziąć do roboty, a
          nie tylko narzekać na wolną konkurencję. Nie im się nie chce, wolą dalej mieć
          obsrane krowy i zafajdane gospodarstwa, byle tylko były odpowiednie ustawy
          zakazujące importu czegokolwiek, lub nakladające odpowiednio wysokie cło.

          Pzdr.
        • Gość: Tadek Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.chello.pl 27.02.02, 16:46
          Gość portalu: GMR napisał(a):

          > (LIMITY PRODUKCYJNE!! -
          > toż to socjalizm!!)

          Jak ja pamiętam to w socjaliżmie wynik ekonomiczny jakiegokolwiek zakładu
          produkcyjnego się nie liczył, ważne było aby ludzie byli zatrudnieni i wykonywali
          plany produkcyjne. Poprzez różnego rodzaju manipulacje te plany były wykonywane
          ale tylko na papierze żeby ludzie wzieli premie lub nagrody. tak na poważnie to w
          zakładzie nikt nie liczył kosztów produkcji bo i po co. Jak brakowało pieniędzy
          to je drukarnia wydrukowała. Nikogo w zakładzie pracy nie interesowało czy
          wyprodukowany towar został sprzedany czy nie. W tym naszym socjaliżmie żadnych
          limitów nie było a pomimo to były problemy z kupnem czegokolwiek.
          Po co są limity produkcyjne? Każdy zakład wie,że to co wytworzy to napewno
          sprzeda. Dzisiaj jeszcze limitów nie ma w pełni w Polsce to powiedz mi gdzie
          sprzedać te tysiące ton węgla, które możemy wydobyć kiedy jest wolny rynek i duża
          konkurencja.
          Ja pracowałem w dużym zakładzie produkującym centrale telefoniczne systemu
          analogowego na licencji francuskej kupionej jeszce za Gierka. Pracowało nas około
          5000 ludzi i wytwarzało rocznie około 500000 numerów central. Trochę instalowało
          się w kraju a większość w byłym ZSRR. Na instalację telefonu w Polsce ludzie
          czekali po 20 lat. A jak jest teraz?. Insstalację telefonu w domu masz prawie
          natychmiast. Dlaczego tak jest?. Przyszedł inwestor zagraniczny kupił całą
          fabrykę, miał nową technologię cyfrową, zwolnił 4500 ludzi, a z pozostałymi około
          600 osób może wyprodukować roczni 3 miliony numerów central. Stąd między innymi
          bierze się bezrobocie. Sami w Polsce bez inwestora zagranicznego nie bylibyśmy w
          stanie opracować własnego systemu technologii cyfrowej. Potrzebna byłaby do tego
          grupa wysokiej klasy specjalistów, 10 lat pracy, dobrze wyposażone laboratoria i
          dużo pieniędzy a efekt końcowy byłby trudny do przewidzenia.
          Wg mnie limity produkcyjne nie są takie straszne należy tylko walczyć zeby były
          jak największe.
          • Gość: GMR Re: Polska Ziemia Obiecana? Niestety nie... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 17:50
            Gość portalu: Tadek napisał(a):

            > Gość portalu: GMR napisał(a):
            >
            > > (LIMITY PRODUKCYJNE!! -
            > > toż to socjalizm!!)
            >
            > Jak ja pamiętam to w socjaliżmie wynik ekonomiczny jakiegokolwiek zakładu
            > produkcyjnego się nie liczył, ważne było aby ludzie byli zatrudnieni i wykonywa
            > li
            > plany produkcyjne. Poprzez różnego rodzaju manipulacje te plany były wykonywane
            >
            > ale tylko na papierze żeby ludzie wzieli premie lub nagrody. tak na poważnie to
            > w
            > zakładzie nikt nie liczył kosztów produkcji bo i po co. Jak brakowało pieniędzy
            >
            > to je drukarnia wydrukowała. Nikogo w zakładzie pracy nie interesowało czy
            > wyprodukowany towar został sprzedany czy nie. W tym naszym socjaliżmie żadnych
            > limitów nie było a pomimo to były problemy z kupnem czegokolwiek.
            > Po co są limity produkcyjne? Każdy zakład wie,że to co wytworzy to napewno
            > sprzeda. Dzisiaj jeszcze limitów nie ma w pełni w Polsce to powiedz mi gdzie
            > sprzedać te tysiące ton węgla, które możemy wydobyć kiedy jest wolny rynek i du
            > ża
            > konkurencja.
            > Ja pracowałem w dużym zakładzie produkującym centrale telefoniczne systemu
            > analogowego na licencji francuskej kupionej jeszce za Gierka. Pracowało nas oko
            > ło
            > 5000 ludzi i wytwarzało rocznie około 500000 numerów central. Trochę instalował
            > o
            > się w kraju a większość w byłym ZSRR. Na instalację telefonu w Polsce ludzie
            > czekali po 20 lat. A jak jest teraz?. Insstalację telefonu w domu masz prawie
            > natychmiast. Dlaczego tak jest?. Przyszedł inwestor zagraniczny kupił całą
            > fabrykę, miał nową technologię cyfrową, zwolnił 4500 ludzi, a z pozostałymi oko
            > ło
            > 600 osób może wyprodukować roczni 3 miliony numerów central. Stąd między innymi
            >
            > bierze się bezrobocie. Sami w Polsce bez inwestora zagranicznego nie bylibyśmy
            > w
            > stanie opracować własnego systemu technologii cyfrowej. Potrzebna byłaby do teg
            > o
            > grupa wysokiej klasy specjalistów, 10 lat pracy, dobrze wyposażone laboratoria
            > i
            > dużo pieniędzy a efekt końcowy byłby trudny do przewidzenia.
            > Wg mnie limity produkcyjne nie są takie straszne należy tylko walczyć zeby były
            >
            > jak największe.

            _- Co do limitów każdy kierujący firmą powinien wiedzieć co i za ile może coś
            kupić i sprzedać i sam ustala wielkość produkcji na swą odpowiedzialność. A to co
            robi unia to można to prównać tylko do nadopiekuńczego rodzica które ręcznie
            steruje życiem dorosłych juz pociech...oni nam te limity narzucają bo oni chcą
            upchnąć do nas nadmiar swych towarów (w wielu dziedzinachjuż im się to udało ale
            jeszcze nie we wszystkich)
            - wiem czym była komuna, dużo rzeczy się zmarnowało to fakt ale teraz mamy drugą
            skrajność oszczędzanie na wszystkim co się da przekraczając nierzadko granicę
            zdrowego rozsądku, co odbija się też na jakości towarów czy usług.
            To fakt że nowe technologie powodują że do wykonania tej samej pracy potrzeba
            mniejszej liczby osób, pytanie co z tymi niepotrzebnymi? trafiają na bruk i co
            dalej? zasilą gangi mafie? A potem lamentujemy że przestępczość wzrasta. Coś z
            tymi ludźmi trzeba zrobić (zabijać, przez eutanazję?). Mówisz o inwestorach
            zagranicznych...dla niego najeważniejszy jest jego własny zysk potem zysk dla
            kraju z którego on pochodzi a na szarym końcu jest dobro kraju w który on
            inwestuje. Cel jego główny to ZDOBYĆ RYNEK ZBYTU choćby przez likwidacji
            potencjalnej dla niego konkurencji..on domaga się przywilejów w nowym kraju a w
            końcowym efekcie dąży do monopolizacji rynku. Jemu chodzi tylko o władzę na rynku
            i na niczym więcej...My jako państwo pwinniśmy prowadzić politykę równowagi by
            nikt nie zmonopolizował rynku. Tak postępuje W. Brytania od czasó Kongresu
            wiedeńskiego do dziś (nawet jeśli niewiele znaczy w światowej polityce)
            Mówisz że sami nie bylibysmy w stanie opracować nowych technologi...a marnujemy
            własne zasoby intelektualne, najlepsi wieją na zachód. trzeba ich u nas zarzymać
            i ściągnąć do siebie polonusów tj tych którym się powiodło, no i uczmy się od
            lepszych od siebie (tak robią Japończycy i zbudowali potęgę ekonomiczną a to ze
            dziś są oni w kryzysie...no cóż przejeli również i te złe strony rozwiniętego
            świata (korupcja), my możemy się też uczyć na cudzych błędach to lepsze niż
            eksperymentowanie na własnym organizmie państwowym...
            limity i dotacje to socjalistyczny wrzód na rgospodarce rynkowej..najważniejsze
            to równe szanse takie same prawa a UE stosuje dwie miary inną dla swoich inną
            dla nas i z tym powinnismy walczyć a jak nie to nie łaski bez! Ale nie dajmy sobą
            pomiatać i poniżać i zacznijmy mysleć samodzielnie o sobie a nie patzreć się na
            to aż wielmoże brukselscy łąskawym okiem zechcą podzielić się z nami odpadkami ze
            swego pańskiego stołu..odrobinę honoru! Pozdrawiam cię Tadek...
            • Gość: Tadek Re: do GRM. IP: *.chello.pl 27.02.02, 20:05

              Wracam jeszcze do tych limitów produkcyjnych
              Co my jako Polska mamy światu do zaoferowania, że boimy sę limitow. Za komuny
              mielismy tylko jedno do zaoferowania a mianowicie walkę o pokój. A teraz co
              mamy jeżeli chodzi o wyroby przemyslowe wysoko przetworzone, za przeproszeniem
              g..... i niestety bez przyciągnięcia odpowiedniego inwestora z zagranicy dalej
              nie będziemy nic mieli. W dobie globalizmu sami nic atrakcyjnego nie wymyślimy.
              Światu obecnie możemy tylko zaoferować nasze produkty rolne i zdrową żywność i
              możemy być konkurencyjni z innymi rolnikami ale uważam, ze powinniśmy wejśc do
              UE. Tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi na antenie RM słuchałem
              wystapienia pana Kropiwnickiego, który stwierdził, że powinnśmy wejść do UE.
              Podał przykład Ukrainy, która kilka lat temu przeżywała kryzys mięsny i chciała
              go kupić. Polska zaczęła im to mięso dostarczać ale po pierwszych dostawach
              okazało się, ze nasze mięso jest zbyt drogie w stosunku do dostaw z krajów UE i
              handel z Ukrainą sie szybko skończył. Gdybyśmy wtedy byli w UE to jednak nasi
              rolnicy by zarobili. Niestety pozostając poza UE niewiele będziemy znaczyli w
              gospodarce a to wszystko zło w sense moralnym jak aborcja, pornografia i.t.p.
              juz u nas jest i pewnie pozostanie.
              Pozdrowienia
    • Gość: Z Re: Ziemia - a Unia Europejska IP: *.ras12.nynyc.tii-dial.net 28.02.02, 06:58
      Jestem daleki od tego zeby bronic PSL.Wine za stan rolnictwa i calego kraju
      ponosi UW do spolki z AWS ktorego wodzila za nos a potem zostawila jak jajko
      sadzone na patelni.Jej przewodniczacy ktory trzyma stolek i stopy %,bez
      wzglendu na to jak wiatr zawieje.Uleglosc tego srodowiska do uni i jej
      interesow jest az nazbyt widoczna tak samo jak teraz SLD.Spoleczenstwo to
      ocenilo w wyborach i jeszcze oceni. Nie szukajcie teraz winnego.Fabryki i banki
      przejeli i gdzie sa te korzysci w podatkach czy bezrobociu?-zachowaja je dla
      siebie a nie dla nas spokojna nasza rozczochrana.I jak to jest ze juz fabryki
      nie nasze a dalej piszecie,ze nie mamy jeszcze co zaoferowac Swiatu.Przeciez te
      inwestycje(chyba do wyprania )ida juz na miliardy jak to Prezydent mowil we
      Wloszech.Wracajac do ziemi to sie ciagle slyszy ,ze jakis posel ma tyle
      ziemi ,a inny polityk jescze wiecej.Nam ciagle wmawiaja,ze sie nie oplaca i ,ze
      lepiej sie pozbyc za bezcen (tak jak fabryki banki i co to nam dalo prace
      podatki?)ale sami kupuja i inwestuja.Ja jestem tylko ciekaw ilu tych ludzi
      bogatych z UW,i przy wladzy tych junitow ma ziemie?.Dobrze wiedza,ze predzej
      czy pozniej to pojdzie w gore chodzby ze wzglendu na nasze polozenie
      geograficzne pomiendzy wschodem a zachodem.A ladnie to tak "rodakowi" wciskac
      ciemnote,ze sie nie oplaca a samemu sie oblawiac i jeszcze zapraszac "opcych"
      czy jak tam dla was swoich.Bylo by to z naszej strony ogromna nie rozwaga sie
      tego tak po prostu pozbyc jak fabryk i bankow.Nie mowcie mnie,ze to wszystko
      nie bylo szykowane.Tutaj mnie Amerykanie opowiadali,ze do lat 60 70 cale
      dzielnice byly doprowadzane do dna,ludzie sie wyrzekali domow uciekali,po to
      zeby potem ktos to wykupil za bezcen i podnios.Nie dajmy sie rozmienic na
      drobne.I jeszcze tak na jednym odrazu z innej beczki.Nie mam nic przeciw
      mniejszoscia narodowym powinnisny zyc w zgodzie.ALE dlaczego wladze Pan Janik
      szykuja ustawe pozwalajaca na to zeby dowody tozsamosci swiadectwa byly w ich
      jezykach?.Raz,ze to wprowadzi zament,dwa zwiekszy niechec Polakow do tych
      miejszosci i to zupelnie nie potrzebnie,trzy gdzie Placy za granica maja takie
      prawa.Wiem ze w Niemczech to wogole nie sa uznawani za miejszosc,w Wilnie czy
      Rosji to sie juz nie mowi,a tutaj sobie nie wyobrazam dostac obywatelstwo
      amerykanskie czy dyplom ze szkoly w jezyku polskim.Nawet sam bym przeciwko
      temu zaprotestowal.Panie Janik podobno Pan powiedzial,ze przeciwnicy tej ustawy
      to ksenofoby,a ja Panu mowie ze to jest chore co wy tam robicie.Nie macie
      innych spraw i nic wiecej teraz spoleczenstwu do zaoferowania?Szanowne
      Miejszosci,w zwiazku z tym,ze nasze wladze juz kompletnie zglupialy,apeluje da
      Was abyscie w imie pojednania z nami sami zrezygnowali z tego i innych
      porabanych punktow tej ustawy.Juz ostatnia sprawa widzialem ze znow zabili
      taxowkarza pod Warszawa.Dlaczego nie macie tam w Polsce szyb plastikowych
      kuloodpornych odzielajacych siedzenie przednie od tylniego?Pieniazki przez
      okienko i jest to jednak bezpieczniejsze.W NY jest to obowiazkowe.Do widzenia.
    • Gość: Z Re: Ziemia - a Unia Europejska IP: 207.159.196.* 01.03.02, 22:15
      Za10 lat to juz pomoga ale nie nam tylko zachodnim rolnikom.Jakkolwiek czasowo
      nie mam internatu Z
Pełna wersja