man_sapiens
13.04.11, 11:02
Sprawa tablicy w Smoleńsku jest ostateczną kompromitacją PiSu i jego bojówki, tzw. rodzin smoleńskich, ale przy okazji kompromituje też całą Polskę.
Im nie chodzi ani odrobinę o upamiętnienie ofiar wypadku na lotnisku smoleńskim a tylko i wyłącznie o polityczną rozróbę. Jaki wpływ na pamięć o tych zmarłych ma to, jak nazwać zbrodnię popełnioną 70 lat wcześniej kilkadziesiąt kilometrów dalej? Z tej najnowszej hucpy wynika że gdyby pasażerowie tego samolotu zginęli lecąc dajmy na to Londynu na otwarcie olimpiady, to nasza pamięć o nich byłaby inna. To jest wręcz poniżanie tych zmarłych, przecież powinniśmy pamiętać o ich zasługach a nie o typie wycieczki w czasie której zginęli.
W latach Bieruta i Stalina publiczne przypominanie zbrodni katyńskiej było wręcz bohaterstwem. Potem, za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, było dość odważną demonstracją. Ale po 1989 stało się czymś zwykłym, a w sytuacji, kiedy uczcić ofiary Katynia zdecydował się premier Rosji - nawet tam stało się czymś powszednim .
Swoją drogą próbuję sobie wyobrazić, co działoby się w Polsce, gdyby któryś z wnuków żołnierzy Wehrmachtu postawił akcji "Nacht und Nebel" tablicę - po niemiecku oczywiście - w fosie poznańskiej cytadeli? (dla niezorientowanych - według wielu relacji radzieccy żołnierze po zdobyciu cytadeli wymordowali w lazarecie rannych Niemców i zakopali ich w fosie). A pamiętacie rozróbę o cmentarz sowieckich żołnierzy w Ossowie?
PiS, Kurtykowa, Mertowa, Gosiewska itp. powodują, że można wstydzić się bycia Polakiem.