zoro_wieczorowo_poro 13.04.11, 17:01 na Wawelu czy nie? Bo nie chce mi się wierzyć w to że google nic nie znajduje. Zepsuły się chyba bo jakże to w rocznicę u brata i szwagierki nie być? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
porannakawa01 Re: A tam po co? nt 13.04.11, 17:12 Cały plan jego życia legł w gruzach. Od lat montował układ mafijno-rodzinny czyniąc otoczenie i wykorzystując innych dookoła - stopniem do władzy. Dla niego najważniejszym boło Najwyższe Stanowisko w Polsce. Temu montował ten układ mafijny. Wiedział, że z tym może mieć kłopoty - więc wypchnął Brata Mniej Ważnego z zadaniem. Brat zameldował wykonanie zadania. Miało umożliwić to osłonę przed odpowiedzialnością. Po to Brat Mniej Ważny został wypchniety na Prezydenta RP choć ewidentnie do tego się nie nadawał i w rezultacie oceniony został jako najgorszy z wszystkich Prezydentów RP. Miał jedną zaletę - mógł podpisywać ułaskawienia. Na to najbardziej liczył Jarosław Kaczyński. Do układu mafijno-rodzinno-kaczyńskiego został dopuszczony - po odsunieciu poprzedniego - mąż bratanicy - Dubieniecki niejaki. Ten organizował kasę i natychmiast wyczuł bluesa - zaczął natychmiast załatwiać ułaskawienia prezydenckie za co łaska - minimum jednak 25 tysięcy. Zdążył załatwić 18 takich ułaskawień - tych o których wiemy. Kadencja się kończyła i trzeba było jednak coś z tym Bratem Mniej Ważnym zrobić - w obliczu totalnej przegranej w wyborach - Lech przestał mu być potrzebnym. Trzeba było załatwić dla siebie i członków swojej mafii bezkarność. Tej Lech - jako pewny przegrany w wyborach prezydenckich nie zapewniał. A więc po trupach do celu! Zadysponował - ten do samolotu, tamten do pociągu - jeszcze pożyje. I ten do pociągu a ten i ten do samolotu. Sam niby też miał lecieć - dla zmyłki to podał ale w ostatniej chwili wytypował w swoje miejsce Wassermana. Do samolotu. Po katastrofie jednak odczuł stratę brata - przecież każdy by odczuł ale szybko się otrząsnął. Brata na Wawel a sam zaczął uchodzić z obiekt nad którym należy się zlitować zapewniwszy mu ciągłość na stanowisku prezydenckim. Bo to przecież naturalne - najpierw Lech a po jego śmierci - Jarosław. I jechał na tych trupach bezlitośnie i traktując je jako obiekty, po których może się wspiąć do władzy najwyższej. Było to widać w ubiegłą niedzielę - gdy obcy ludzie składali wieńce i kwiaty na grobie Lecha w Krakowie - ten zamiast na grobach bywał w tym czasie na wiecach partyjno-politycznych. Te marsze z pochodniami to nic innego jak objaw narastającego szaleństwa - za utraconym stanowiskiem prezydenckim - z woli Ludu, w demokratycznych wyborach - i ciągnął za sobą wyznawców z pochodniami pod Pałac - i z żałością i utęsknieniem wpatrywał się w okna pałacowe - miejsce już dla niego niedostępne na zawsze. On oszalał widząc krach swojego sposobu na życie. Dla niego życie jakie sobie wymarzył - skończyło się odrzuceniem przez Lud.Gdyby nie ten ohydny Naród to przecież on byłby Najwyższym. Aaaach, żeby tak za te mordy, do aresztów wydobywczych to może by się udało. A tu już nie czasy bolszewickie. Wystarczyły dwa lata jego nieudacznych rządów aby Lud się zorientował. Przepadło a on w szaleństwo uciekł. Odpowiedz Link Zgłoś
lumpior Re: Był w końcu ten Jarek u brata 13.04.11, 17:03 Ma kota i nie moze go zostawic samego.Ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Re: Był w końcu ten Jarek u brata 13.04.11, 17:16 lumpior napisał: > Ma kota i nie moze go zostawic samego.Ot co. Od razu mówiłem, że Wawel to pomysł do bani, same kłopoty. Odpowiedz Link Zgłoś
inna57 Re: Był w końcu ten Jarek u brata 13.04.11, 17:17 Ostatnio żalił się, że wykosztował się na "rekonstrukcję" brata więc może na pociąg zabrakło. Odpowiedz Link Zgłoś
fiu-bzdziu2010 Re: Był w końcu ten Jarek u brata 13.04.11, 17:19 może "zdradził o brzasku" Odpowiedz Link Zgłoś
fiu-bzdziu2010 Re: Był w końcu ten Jarek u brata 13.04.11, 18:14 Biskup co się dziwi i Piłsudski nie zgodzili się na 7 ton zniczy Odpowiedz Link Zgłoś