bonobo44
14.04.11, 10:45
Po tym, jak prezes TEPCO Masataka Shimizu (na zdjęciu z prawej),
e.nikkei.com/e/fr/tnks/Nni20110413D13JF897100659.jpg
zaoferował prowizoryczne odszkodowania ludziom dotkniętym
katastrofą elektrowni atomowej w Fukushimie -
na dzień dobry miało to być 50 miliardów jenów
(albo 1,6 miliarda złotych), do akcji wkroczył rząd, który
chce nałożyć 2-3,8 bilionów jenów (po 30-50 miliardów od każdego reaktora w Japonii)
kontrybucji dla zebrania środków na odszkodowania dla wysiedlonych z terenów objętych katastrofą
forum.gazeta.pl/forum/w,12172,25056061,124305243,Re_FUKUSHIMA_14_04_2011_3_8_trillion_yen_in_total.html
to 120 miliardów złotych - tyle ile planuje się u nas wydać na pierwsze elektrownie atomowe
Czy nasi potencjalni inwestorzy w energetykę atomową
są przygotowani na podobną ewentualność w razie czego?
W naszym przypadku rozłoży się to tylko na te kilka reaktorów...
Czy może oczekują, że to państwo, czyli my wszyscy weźmiemy całe odium na siebie?