piotr7777
14.04.11, 17:26
Może raz na zawsze to ustalimy.
Bo w sierpniu przy okazji sporu o mogiłę w Osowie zacytował go Jarosław Kurski. Wtedy zaprotestował bratanek poety.
Gdy teraz zacytował go Jarosław Kaczyński zaprotestowała wdowa. Na pewno osoba bliższa w sensie prawnym, ale obca w sensie biologicznym.
Na pewno Herbert nie pisał "Pana Cogito" z myślą o Jarosławie Kaczyńskim, ponieważ pewnie nie wiedział wtedy, że ktoś taki istnieje. Na pewno nie dał Kaczyńskiemu upoważnienia do "dysponowania swoim nazwiskiem" takiego jakie podobno udzielił Jacek Kaczmarski Adamowi Michnikowi (a przynajmniej Michnik nie omieszkał się tym pochwalić, na wszelki wypadek po śmierci Kaczmarskiego).
Jednak na podstawie wypowiedzi Herberta z ostatnich lat życia wiemy, że szczerze nie cierpiał Michnika i raczej nie życzyłby sobie, żeby cytował go dziennik, którego ten jest naczelnym, niechby tylko nominalnym. Co prawda według pani Herbertowej mówiąc to nie odpowiadał za to co mówi, no ale dokumentacji medycznej GW nie pokazała. No chyba że uznamy michnikofobię za jednostkę chorobową, no ale wtedy można mówić nawet o epidemii.
Tym niemniej ten Herbert jakiego pamiętamy z ostatnich lat życia prawdopodobnie myślałby tak jak JArkacz. I niestety to ten ostatni ma większe prawo do Herberta niż GW.