haen2010
18.04.11, 11:09
"Jarosław Kaczyński używa ostrego języka w rocznicę katastrofy. Czy to mobilizuje elektorat PO?
- To z jego strony zimna kalkulacja. Używając ostrego języka, prezes PiS chce zniechęcić Polaków do polityki, pokazać, że sięga ona absurdu. To może skutkować wyborczą absencją. Kaczyński wie, że im niższa frekwencja, tym lepszy wynik PiS. Wtedy wartość 25-30 proc. może urosnąć o kilka czy kilkanaście punktów, co da poważny mandat PiS, może nawet zwycięstwo. Dziś najważniejszym pytaniem jest, jak się zachowa ta milcząca większość. Czy zniechęci się, śledząc wypowiedzi lidera opozycji, czy zmobilizuje się i nie dopuści do powrotu państwa strachu i podsłuchów, polityki obsesji i paranoi."
Taki wybór proponuje dzisiaj platforma tuskowa i Schetyny. Jak nie zaglosujecie na nas, to dostaniecie psycholi z PiS. Czyli ze strachu na złajdaczonych platfusów mamy glosowąć. Wybór pomiędzy cholerą i dżumą - Urban to kiedyś zdefiniował z proroczym skutkiem. Jedni warci drugich, tacy sami złodzieje publicznego grosza. Jedni i drudzy pełni pogardy dla ludzi i podatnika, tego, co naprawdę przynosi czysty zysk do puli budżetu. Jego mają w dupie.