Gość: OzRM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
27.02.02, 15:25
Autorka oszczerczego filmu "Sąsiedzi" Agnieszka Arnold odebrała w poniedziałek
tzw. Nagrodę Wielką Fundacji Kultury. Nagroda w intencji ofiarodawców ma
uchodzić za "najbardziej prestiżowe wyróżnienie w świecie polskiej kultury". Ze
względu na wyjątkową stronniczość "uhonorowany" film spotkał się z powszechnym
oburzeniem w Polsce i za granicą. Zarzut nieuczciwości dziennikarskiej postawił
Arnold m.in. ks. proboszcz Edward Orłowski. "Moje wypowiedzi [w
filmie 'Sąsiedzi'] wyrwano z kontekstu. Usunięto wszystko, co mówiłem o roli
Niemców, którzy byli inspiratorami i wykonawcami mordu" - protestował. Według
Arnold, inicjatorami mordu mieli być Polacy.
"Co pani sądzi o zarzutach o tendencyjność montażową? Nie muszę mówić, że taka
sytuacja dyskwalifikowałaby panią jako dokumentalistę. (...) Czy w przypadku
opublikowania białej księgi przez IPN i udowodnienia, że pominięcie roli
Niemców jest błędne, zamierza pani nakręcić prawdziwą, już popartą dowodami,
historię z Jedwabnego? Sądzę, że należałoby się to tym, których potencjalnie
skrzywdzono" - wypowiadał się na spotkaniu z reżyserką w kawiarence
internetowej jeden z internautów. "Powtarzam, zajmuję się pamięcią ludzką, a
nie rekonstrukcją wydarzeń.
Ks. Orłowski, gdy usłyszał, co powiedział, być może stara się bronić,
zapominając o etyce chrześcijańskiej" - broniła się Arnold [zob. "Nasz
Dziennik", 19.04.2001]. Podejmowane przez nią w filmach: "Anoszim, noszim
we'tat", "Kutno", "Chciałem tylko latać" czy "Ocalona" tematy żydowskiej
martyrologii nierzadko wiązały się z bezkrytycznym judeofilstwem, a czasem - z
antypolskością. Zapytana przez internautę o swoje pochodzenie reaguje
alergicznie i agresywnie: "Drogi Medyku, z racji zawodu Pańskiego odsyłam do
doktora Mengele" ("Nasz Dziennik", 12.04.2001).
"Ja nie musiałam być odważna, odważni byli ci, którzy zgodzili się wziąć udział
w moim filmie. Po emisji 'Sąsiadów' przez moje życie przetoczył się huragan. W
Stanach Zjednoczonych zarzucano mi i całej ekipie filmowej, że robimy show-
biznes z morderstwa, w Polsce, że szkalujemy Polaków" - zwierzała się Arnold.
40 tysięcy złotych ofiarowane w ramach nagrody z pewnością złagodziło moralny
dyskomfort reżyserki.
jak widać cena kłamstwa rośnie, kiedyś wystarczyło 30 srebrników dziś 40
tysiecy to minimum!
Oszołom z Radia Maryja