dirloff
01.05.11, 21:08
Tak się zastanawiałem nad tym dzisiejszym - ciągle skrywanym przez media - obiadem rzymsko-watykańskim i naszła mnie taka myśl... Jak wielce ci politycy są cyniczni i zakłamani, jak bardzo grają przed łże-mediami i plebsem... Wyobrazcie sobie taką scenkę...
Przy stole, obok siebie, siedzą Komorowski, Wałęsa i Dziwisz. Wielcy patrioci i chrześcijanie, katolicy. Wałęsa tak po chrześcijańsku: "Durnia mamy za prezydenta!"... Niby o Lechu, ale jakże proroczo odnośnie Bronka... Bronek znowuż męski, patriarchalno-katolicki męski szownista, gorszący Obamę i przyczepiony ornata, udaje przed lemingami liberała - choć funduje bibkę dla miejscowych Borgiów. Natomiast Dziwisz, w odpowiedzi na ataki za pochówek na Wawelu, w prywatnej rozmowie o Bronki: "Marszałek to dureń!"...
I tak sobie siedzą, żrą szynkę parmeńską, popijają winem z Kampanii i zagryzają kremówkami papieskimi, szczerząc się do siebie wzajemnie.
Wychodzi na to, że Jarek ma więcej honoru i godności niż ta cała banda. Jego niechęć do podawania ręki niektórym z powyższych to ludzka normalność. Nawet jeżeli opieka nad panią Jadwigą to wybieg.