Konwencja bee, a jaka cacy?

04.05.11, 17:19
Dlaczego profesor nie dodał , jaka konwencja bylaby korzystniejsza? www.tvn24.pl/-1,1701727,0,1,przyczyny-katastrofy-znane--konwencja-chicagowska-niekorzystna-dla-polski,wiadomosc.html
    • mike.recz Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żadnej 04.05.11, 17:28
      dobrej na akurat taką sytuację nie było i to w mediach ewidentnie anty rządowych.

      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101027&typ=po&id=po41.txt
      Nie czytałem tego artykułu w "Państwo i Prawo" ale widzę, że jest bardzo różnie interpretowany.
      • volupte01 Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 04.05.11, 17:35
        Jak się nie ma co sie lubi , to sie lubi co sie ma.
        • mike.recz Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 04.05.11, 17:51
          volupte01 napisał: Jak się nie ma co sie lubi , to sie lubi co sie ma.

          I tak niestety w tamtej sytuacji było.

          Wedle tego jak wczoraj Wróblewski opisywał ten artykuł, to Pan Marek Żylicz bardzo dobrze kombinuje co dalej.

          m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,9534619,Jak_odwrocic_rosyjski_obraz_katastrofy_smolenskiej_.html
      • klara551 Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 05.05.11, 15:15
        Nie było żadnego innego rozwiązania,bo nic innego nie było. Oczywiście można było wszystko zostawic jak w chwili katastrofy,powołać zespoły międzypaństwowe,wynegocjować,że teren katastrofy będzie przez np 2 lata podlegał jurysdykcji polskiej. Można było,a po uzgodnieniu wszystkich za i przeciw zrobić badania archeologiczne. Na szczęście dla nas nie mamy powodów żeby negocjować z całym światem warunki w przypadku katastrof polskich wycieczkowych,bo te nie zdarzają się co drugi dzień. Po katastrofie wszyscy byli w szoku,za wyjątkiem prezesa. On nawet wtedy musiał zorganizować swoją wycieczkę,żeby mógł snuć kolejne teorie spiskowe. Odpukajmy i załóżmy,że przy nie daj Boże kolejnej takiej wszyscy z zimną krwią będą analizować i sprawdzać jakie rozwiązanie jest najlepsze. Jak się potocznie mówi zawsze jest ten pierwszy raz i że Polak mądry po szkodzie. Katastrofa jest tego idealnym przykładem. Doszukiwanie się złej woli u wszystkich po przyjęciu konkretnego rozwiązania jest śmieszne. A gdzie byli krytykanci jak trzeba było podejmować decyzję? Dlaczego nie podali innego genialnego rozwiązania? Jak wyobrażacie sobie akcję gaszenia ,zabezpieczenia,zbierania dowodów,zbierania szczątków ludzkich,identyfikacji,organizację chyba objazdowej jednostki medycyny sądowej przez polskich specjalistów? Jak można było ich w kilka minut przenieść do Smoleńska? Czy nie podnieślibyście larum gdyby coś takiego zdarzyło się u nas i wylądowałby co najmniej batalion specjalistów ze sprzętem,laboratoriami,strażakami i zaczął wedle własnych zasad badać wypadek? Prawo w Polsce niech prawo znaczy i prawo innych nacji do decydowania co wolno na ich terenie.
        • volupte01 Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 05.05.11, 15:22
          W sumie to Jaro powinien dziekować Tuskowi, za podjecie szybkiej i odwaznej decyzji , mimo braku wlasciwych prawnych uregulowań. W przeciwnym wypadku ofiary katastrofy, do dzis by gnily w lodówkach, w Moskwie. Bo w to ze w kilka dni możnaby było z rosyjskimi urzednikami podpisac, jakies nowe porozumienie to tylko pissmani moga wierzyc.
          • mike.recz Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 05.05.11, 15:31
            volupte01 napisał: Bo w to ze w kilka dni możnaby było z rosyjskimi urzednikami podpisac, jakies nowe porozumienie to tylko pissmani moga wierzyc.


            Znam takich, którzy są w stanie się o to wykłócać :

            www.rp.pl/artykul/9158,588388.html
            Bronisław Wildstein 03-01-2011
            Co więcej, już w 1993 roku podpisaliśmy umowę z Moskwą na temat katastrof samolotów wojskowych, która była dużo bardziej właściwa dla badania tragedii smoleńskiej, a gwarantowała nam podmiotową rolę. Rząd nawet o niej nie wspomniał, a po podniesieniu sprawy przez "Rzeczpospolitą" znowu wraz z chórem wiernych mediów tłumaczył, że nie można się było do niej odwołać, gdyż… opóźniłaby śledztwo o być może całe dwa tygodnie.


            • volupte01 Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 05.05.11, 15:39
              Bronek fantazjuje , a mnie ciekawi czy juz by bylo po pogrzebach , czy tez jeszcze bysmy a zwloki tragedi czekali?
              • mike.recz Re: Pan Marek Żylicz już dawno podkreślał, że żad 05.05.11, 16:03
                volupte01 napisał: Bronek fantazjuje , a mnie ciekawi czy juz by bylo po pogrzebach , czy tez jeszcze bysmy a zwloki tragedi czekali?

                Z tym akurat myślę problemu by nie było. Trafiłyby w takim samym czasie.

    • mike.recz Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek. 04.05.11, 22:42
      lex.pl/czasopisma/paipr/pip_4_2011.pdf
      Czy istniały inne (lepsze) rozwiązania? Czy strony mogły – mając do wyboru załącznik 13 konwencji chicagowskiej i porozumienie międzyresortowe z 1993 r. – zgodzić się na zastosowanie tego drugiego aktu? Z pewnością mogły, tyle że trzeba by było w takim przypadku wynegocjować dodatkowo zasady i procedury badania wypadku. Nie wiadomo, z jakim by to nastąpiło rezultatem, i nie wiadomo, jak długo trwałyby negocjacje opóźniające podjęcie wspólnych badań.
      Powołanie jakiejkolwiek międzynarodowej komisji nie było realne bez zgody Rosji.

      W swoim czasie (w 1984 r.) ZSRR zgodził się na zbadanie przez komisję ICAO sprawy
      zestrzelenia przez lotnictwo wojskowe pasażerskiego samolotu południowokoreańskiego, jednak uczynił to w warunkach silnego nacisku społeczności międzynarodowej. Po katastrofie smoleńskiej próby zaangażowania Kongresu USA, Unii Europejskiej czy ICAO w celu stworzenia jakiejś niezależnej komisji czy procedury badania bez zgody zainteresowanych
      rządów nie mogły przynieść skutku
      (poza konsultacjami technicznymi, z których skorzystano).
      • volupte01 Re: Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek 05.05.11, 00:26
        W swietle tego bardzo interesujaco wygląda lansowana jak mantra , teza o oddaniu sledztwa Ruskim:-) Oni maja swoje , my swoje.
        • mike.recz Re: Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek 05.05.11, 14:23
          Środowa "Rzeczpospolita", powołując się na publikację profesora w kwietniowym numerze "Państwa i Prawa", miesięcznika Komitetu Nauk Prawnych PAN, napisała, że komisja Millera jest gotowa do podania przyczyn katastrofy. Żylicz zarzuca jednak "Rz" przeinaczenie sensu publikacji. "Autorzy z +Rz+ przytaczają niektóre fragmenty z mojego artykułu, ale dodają do tego swoje wypowiedzi, co może sugerować, że to mój pogląd, a to nieprawda" - powiedział PAP Żylicz.

          Nie zgadza się przede wszystkim z przypisywanym mu zdaniem, że decyzja o przyjęciu do wyjaśniania katastrofy smoleńskiej aneksu 13. konwencji chicagowskiej była błędem. "To absolutnie nie wynika z mojego artykułu w +Państwie i Prawie+, ponieważ wykazuję, że gdyby nie to, bylibyśmy skazani tylko i wyłącznie na łaskę i niełaskę Rosjan, którzy z racji suwerenności terytorialnej decydowaliby o tym, w jakim trybie by się badania w Rosji odbywały" - powiedział Żylicz.

          Nieprawdą jest też - według Żylicza - twierdzenie, że aneks 13. nie zapewniał Polsce pełnego dostępu do dowodów. "To właśnie aneks 13. szczegółowo określa uprawnienia akredytowanego przedstawiciela państwa rejestracji samolotu (w tym wypadku Polski - PAP). To, że MAK nie wykonał tych postanowień i nie dopuścił nas do niektórych dowodów - nielicznych, ale istotnych - a później nie skonsultował z nami treści raportu, to jest tylko naruszenie tego, na co obie strony się zgodziły i co stanowi porozumienie międzynarodowe obowiązujące między oboma stronami" - zaznaczył.

          Jak tłumaczył, zapisy aneksu dawały Polsce m.in. prawo przesłuchiwania i wnioskowania o powołanie świadków. "Nie wiem, co można by dodatkowego wynegocjować. W +Państwie i Prawie+ wyraźnie zaznaczyłem, że nie było na to czasu. Natomiast porozumienie między resortami obrony Polski i Rosji z 1993 r. dawało nam tylko i wyłącznie prawo dostępu do dokumentów, które nie są tajne. Nie ma tam mowy o przesłuchiwaniu świadków, uczestniczeniu w ekspertyzach itd." - powiedział Żylicz.

          Profesor krytykuje też przypisanie mu opinii, jakoby "w załączniku 13. do konwencji nie było żadnej procedury odwołań". Przyznaje co prawda, że przez 60 lat istnienia Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO) jej rada nie podjęła decyzji w żadnym z pięciu przypadków, jakie do niej skierowano, gdy doszło do nieporozumień przy badaniu katastrof.

          Jednak Żylicz podkreśla, że Polska wcale nie musi się odwoływać. "Raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) nie jest decyzją, która by nas w jakikolwiek sposób wiązała. MAK przygotował go źle i niekompletnie. My tego raportu nie uznajemy i nie ma żadnej potrzeby, żebyśmy się odwoływali" - ocenił. "Nie trzeba formalnie zaskarżać sprawy do Rady ICAO. Nasza reakcja powinna polegać na odpowiednim nagłośnieniu sprawy w mediach i organizacjach międzynarodowych. Innej drogi nie ma, nie zmusimy Rosji do skorygowania raportu MAK" - dodał.
          stooq.pl/n/?f=455801&c=2&p=0
          • volupte01 Re: Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek 05.05.11, 14:26
            To sporo wyjaśnia i jak juz pisalem - jak sie nie ma co sie lubi.......
            • indeed4 Re: Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek 05.05.11, 14:52
              Czy ten cały Żylicz, to jakiś pisowiec jest? Co on wygaduje, znów chcą nas skłócić z Rosją i zepsuć nasze dobrosąsiedzkie stosunki? ;-)


              "Raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) nie jest decyzją, która by nas w jakikolwiek sposób wiązała. MAK przygotował go źle i niekompletnie. My tego raportu nie uznajemy i nie ma żadnej potrzeby, żebyśmy się odwoływali"
      • mike.recz Re: Jest oryginał artykułu bez prasowych obróbek 10.05.11, 14:07
        lex.pl/czasopisma/paipr/pip_4_2011.pdf
        Czy istniały inne (lepsze) rozwiązania? Czy strony mogły – mając do wyboru załącznik 13 konwencji chicagowskiej i porozumienie międzyresortowe z 1993 r. – zgodzić się na zastosowanie tego drugiego aktu? Z pewnością mogły, tyle że trzeba by było w takim przypadku wynegocjować dodatkowo zasady i procedury badania wypadku. Nie wiadomo, z jakim by to nastąpiło rezultatem, i nie wiadomo, jak długo trwałyby negocjacje opóźniające podjęcie wspólnych badań.
        Powołanie jakiejkolwiek międzynarodowej komisji nie było realne bez zgody Rosji.
        W swoim czasie (w 1984 r.) ZSRR zgodził się na zbadanie przez komisję ICAO sprawy
        zestrzelenia przez lotnictwo wojskowe pasażerskiego samolotu południowokoreańskiego, jednak uczynił to w warunkach silnego nacisku społeczności międzynarodowej. Po katastrofie smoleńskiej próby zaangażowania Kongresu USA, Unii Europejskiej czy ICAO w celu stworzenia jakiejś niezależnej komisji czy procedury badania bez zgody zainteresowanych
        rządów nie mogły przynieść skutku (poza konsultacjami technicznymi, z których skorzystano).


        A teraz Rogalski w akcji:
        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-klamal-ws-wspolpracy-z-Rosja,wid,13391763,wiadomosc.html
        Mec. Rogalski przekonuje, że istniała możliwość zawarcia polsko-rosyjskiej umowy w sposób szybki, opierającej się chociażby na porozumieniu międzyresortowym z 14 grudnia 1993 r. gwarantującym m.in., że badanie incydentów lotniczych mają prowadzić wspólnie organy obu państw, z prawem dostępu do niezbędnych dokumentów.
    • indeed4 Kalisz mówił gdzie Tusk dał plamę 05.05.11, 00:31
      forum.gazeta.pl/forum/w,28,120848717,120855668,R_Kalisz_.html
    • zzarda32 Re: Konwencja bee, a jaka cacy? 05.05.11, 14:25
      wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/334281,prof-zylicz-rzeczpospolita-przeinaczyla-sens-moich-slow.html
      To manipulacja Rzepy
    • rydzyk_smigly Oryginalny, niezmanipulowany Żylicz z Państwa 05.05.11, 14:44
      i Prawa:

      slimak.onet.pl/_m/TVN/tvn24/ZYLICZ_Panstwo_i_Prawo.pdf

      "Czy istniały inne (lepsze) rozwiązania? Czy strony mogły – mając do wyboru załącznik 13 konwencji chicagowskiej i porozumienie międzyresortowe z 1993 r. – zgodzić się na zastosowanie tego drugiego aktu? Z pewnością mogły, tyle że trzeba by było w takim przypadku wynegocjować dodatkowo zasady i procedury badania wypadku. Nie wiadomo, z jakim by to nastąpiło rezultatem, i nie wiadomo, jak długo trwałyby negocjacje opóźniające podjęcie wspólnych badań.

      Powołanie jakiejkolwiek międzynarodowej komisji nie było realne bez zgody Rosji. W swoim czasie (w 1984 r.) ZSRR zgodził się na zbadanie przez komisję ICAO sprawy
      zestrzelenia przez lotnictwo wojskowe pasażerskiego samolotu południowokoreańskiego, jednak uczynił to w warunkach silnego nacisku społeczności międzynarodowej. Po katastrofie smoleńskiej próby zaangażowania Kongresu USA, Unii Europejskiej czy ICAO w celu stworzenia jakiejś niezależnej komisji czy procedury badania bez zgody zainteresowanych
      rządów nie mogły przynieść skutku (poza konsultacjami technicznymi, z których skorzystano). Strona polska założyła rzetelne wykonanie w dobrej wierze postanowień załącznika 13 konwencji przez obie strony. Czy coś innego, co mielibyśmy wynegocjować z Rosją, dawałoby rękojmię lepszej realizacji?"
Pełna wersja