piq
26.05.11, 00:32
...dziękczynny do Jarosława Kaczyńskiego wyrażając serdeczne podziękowania, że raczył zaszczycić prezydenta Obamę swoją obecnością. Jest też projekt uchwały połączonych izb Stanów Zjednoczonych, aby Jarosław Kaczyński, skoro już przejawił tak dalece posuniętą łaskawość, został poproszony o podniesienie z kolan narodu amerykańskiego, cokolwiek by to miało znaczyć, albowiem Jarosław Kaczyński to polityk, który nigdy się nie ugiął przed nikim, no poza może Kobylańskim i Rydzykiem, zatem gwarantuje narodowi amerykańskiemu niezależną od Rosji politykę zagraniczną. Jako pierwsze zostaną zweryfikowane przez specjalnego pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego, którego nazwisko zostało utajnione (wiadomo tylko, że w młodości szedł krok w krok - cokolwiek by to miało znaczyć - za tow. Che Guevarą) zinfiltrowane przez wiadomo kogo CIA i agencja bezpieczeństwa narodowego.
Zarówno list dziękczynny, jak i apel Kongresu oraz Senatu został przyjęty przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i jego ugrupowanie za - jak to ujął rzecznik Hoffmann - oczywistą jak zamach smoleński oczywistość i krok w dobrą stronę. Jednak jeśli w ciągu miesiąca na Times Square nie stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, będzie to oznaczało, że Stany Zjednoczone stały się kondominium rosyjsko-niemieckim, a to oznacza wycofanie się Jarosława Kaczyńskiego z wszelkich kontaktów z "prezydentem" Obamą (cudzysłów jest warunkowy i może zostać natychmiast usunięty, kiedy tylko bieżące i przyszłe żądania Jarosława Kaczyńskiego zostaną spełnione bez dyskusji; inaczej normalnie takiego wała).