Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio?

14.08.11, 21:19
Ciągle nurtuje mnie problem, po co ten cyrk wyborczy i jakieś partyjne układanki.

Dlaczego nie wybieramy bezpośrednio rządu - ekipy złożonej z powiedzmy 50-60 osób,
które mają potem pełnić określone funkcje rządowe - premiera, wicepremierów,
ministrów i ich zastępców czy szefów kilku ważniejszych agencji rządowych.

Ekipa rządowa musiałaby przedstawić realny program, który byłby przedmiotem
oceny i konfrontacji z programami konkurencji, można by było dyskutować o budżecie,
przyszły minister finansów musiałby się tłumaczyć skąd weźmie pieniądze na pomysły
swoich kolegów z innych resortów, można by było oceniać Rząd pod kątem realizacji
konkretnych planów, a nie gołosłownych obietnic, których potem nikt nie zamierza
nawet w kawałku realizować.

Partie mogłyby przedstawiać swoje ekipy, a pieniądze włożone w promocję nie
miałyby większego znaczenia, kiedy możliwe byłoby porównanie programów.
O ile ciekawsza byłaby kampania wyborcza, gdyby było wiadomo, że każdy
z zabierających głos odpowiada za własne słowa. O ileż bardziej merytoryczna.
Nie bylibyśmy skazani na wybór między dżumą a cholerą - PO, a PiS-em,
bo nawet małe ugrupowania byłyby w stanie zmontować silne ekipy rządowe.
Ba, nawet nie tylko partie, a również organizacje pozarządowe czy uczelnie.

Władzę ustawodawczą można by wtedy losować z uwzględnieniem kompetencji
fachowych, co pewnie dodatnio wpłynęłoby na jakość stanowionego prawa,
a batem na rząd byłoby udzielanie rocznego absolutorium z wykonania budżetu.

Po jaką cholerę tkwimy w rozwiązaniach, które były dobre w XIX wieku, kiedy
mamy już wiek XXI?
    • qqazz Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 21:22
      W XIX wieku prawo wyborcze przysługiwało nielicznym teraz każdemu, moze z 20% wyborców jest w stanie zrozumiec wiadomosci a ty ich chcesz gonić do takiego wysiłku ponad mozliwosci?


      pozdrawiam
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 21:47
        qqazz napisał:
        > a ty ich chcesz gonić do takiego wysiłku ponad mozliwosci?

        Czy wybór między Kaczyńskim a Tuskiem jako premierem jest trudniejszy
        niż wybór między PiS a PO? Jest nawet bardziej zrozumiały, bo wiemy,
        że w razie czego nie pojawi się wzięty z kapelusza Buzek czy Marcinkiewicz.

        Czy jeśli ktoś w programie będzie miał np. reformę KRUS, to czy fakt, że
        wybieramy rząd, a nie partię, która potem stworzy rząd koalicyjny z inną
        partią, która jest za pozostawieniem KRUS w niezmienionej postaci, jest
        dla wyborcy całkowicie niezrozumiały? Rząd głosił, że chce reformować,
        to znaczy, że jeśli zostanie wybrany, jest zgoda na reformę.
    • notozobaczymy Utopia :-) 14.08.11, 21:26
      > kiedy możliwe byłoby porównanie programów.

      Raz że mało kto się tym zajmuje, dwa że same programy to rzecz drugorzędna. Ogólnie wiadomo, że każdy napisze "ma być lepiej". A wybierać warto porównując działania danej partii w praktyce - rządzie/samorządzie. Zwłaszcza w zakresie szanowania grosza publicznego i umiejętności reakcji na kryzysy. W tym zakresie obecna ekipa wypada relatywnie dobrze, a na tle konkurencji zdecydowanie lepiej.
      • wariant_b Re: Utopia :-) 14.08.11, 21:55
        notozobaczymy napisał:
        > Raz że mało kto się tym zajmuje, dwa że same programy to rzecz drugorzędna.
        > Ogólnie wiadomo, że każdy napisze "ma być lepiej". A wybierać warto porównując
        > działania danej partii w praktyce - rządzie/samorządzie

        Partii - czyli kogo? Rząd składa się z określonej ilości osób, które mają określony
        przyszły zakres działania - o porównanie o wiele łatwiej. A ilość stanowisk
        politycznych zmaleje, czyli większy ciężar realizacji programów rządowych
        spadnie na barki apolitycznej służby cywilnej - ku radości nas wszystkich.
        • notozobaczymy Re: Utopia :-) 14.08.11, 22:04
          > Partii - czyli kogo?

          Partia to liderzy i ogólnie zaplecze. Demokracja pośrednia polega właśnie na oddaniu rządów określonej partii. A w razie niesprawdzenia się za x lat można jej odebrać.
          • wariant_b Re: Utopia :-) 14.08.11, 22:14
            notozobaczymy napisał:
            > Partia to liderzy i ogólnie zaplecze.

            Partie to choroba systemu parlamentarnego.

            Klasa zawodowych przedstawicieli, która oderwała się od swojej bazy,
            czyli elektoratu. Wynik tego, że w demokracji potrzebna jest większość,
            a tą można wytargować lub przekupić, zamiast przekonywać do swoich racji.
            • notozobaczymy Re: Utopia :-) 14.08.11, 22:28
              > Partie to choroba systemu parlamentarnego.

              Partie mimo wszystko to fundament demokracji.
              • wariant_b Re: Utopia :-) 14.08.11, 22:37
                notozobaczymy napisał:
                > Partie mimo wszystko to fundament demokracji.

                Rak, a nie fundament.
                Zżerają zdrową tkankę demokracji.
                • rzewuski1 Re: Utopia :-) 15.08.11, 11:33
                  demokracja jest możliwa tylko w małym kraju
                  wielkości powiatu najwyżej

                  a to cy mamy tutaj mamy to jest to jakaś forma miedzy demokracja a z rządem partii
                  ale to nieuniknione
                  lepiej może by był całkowity system prezydencki
                  gdzie prezydent jest szefem rządu
    • trzecikot Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 21:29
      Tiaaa, naród podzielony na słuchaczy RM i słuchaczy TOKFM wybiera ministra finansów w wyborach bezpośrednich... pychota!
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 21:59
        trzecikot napisał:
        > Tiaaa, naród podzielony na słuchaczy RM i słuchaczy TOKFM wybiera ministra
        > finansów w wyborach bezpośrednich... pychota!

        Nie ministra finansów, tylko Rząd jako całość. Kiepski kandydat na ministra
        finansów może uwalić szanse wyborcze, więc partie z konieczności będą
        musiały "wypożyczać" niezależnych fachowców zamiast własnych miernot
        - i o to chodzi. A potem nie będą mogły łatwo zastąpić go "swojakiem".
    • kzet69 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:01
      wariant_b napisał:
      "Ekipa rządowa musiałaby przedstawić realny program, który byłby przedmiotem
      oceny i konfrontacji z programami konkurencji, można by było dyskutować o budżecie,
      przyszły minister finansów musiałby się tłumaczyć skąd weźmie pieniądze na pomysły
      swoich kolegów z innych resortów, można by było oceniać Rząd pod kątem realizacji
      konkretnych planów, a nie gołosłownych obietnic, których potem nikt nie zamierza
      nawet w kawałku realizować.

      Partie mogłyby przedstawiać swoje ekipy, a pieniądze włożone w promocję nie
      miałyby większego znaczenia, kiedy możliwe byłoby porównanie programów. "

      W kraju gdzie 75% ludzi nie potrafi zrozumieć rozkładu jazdy PKS? Gdzie szef największej opozycji parlamentarnej opowiada o pancernych odrzutowcach i wydmuchuje hel z mankietów? Gdzie premier dla PR ujeżdża od powodzi do kastrofy, od katastrofy do trąby powietrznej z przerwą na zjedzenie kanapki w domu przeciętnego Polaka, oczywiście pod czujnym okiem fotoreporterskich fleszy? Gdzie wicepremier od gospodarki zajmuje sie zawodami sikawek strażackich i wyścigami traktorów?
      • lump-1 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:10

        > W kraju gdzie 75% ludzi nie potrafi zrozumieć rozkładu jazdy PKS? Gdzie szef
        > największej opozycji parlamentarnej opowiada o pancernych odrzutowcach i wydmu
        > ch...e hel z mankietów? Gdzie premier dla PR ujeżdża od powodzi do kastrofy, od
        > katastrofy do trąby powietrznej z przerwą na zjedzenie kanapki w domu przeciętn
        > ego Polaka, oczywiście pod czujnym okiem fotoreporterskich fleszy? Gdzie wicepr
        > emier od gospodarki zajmuje sie zawodami sikawek strażackich i wyścigami trakto
        > rów?


        Poziom polskiego społeczeństwa nie odbiega od światowej średniej.
        Może jakimś rozwiązaniem byłby np. system prezydencki.
        Prezydent wybierany w wyborach powszechnych tworzy rząd a parlament ma funkcję ustawodawcza i kontrolną.
        • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:33
          lump-1 napisał:
          > Może jakimś rozwiązaniem byłby np. system prezydencki.


          Przy upartyjnieniu jest to również fikcją.

          Partie wprowadzają element mafijnego układu do polityki, a liczenie na to,
          że zdemokratyzują się (na przykład poprzez instytucję prawyborów jak w Stanach)
          jest słabo uzasadnione. Partyjniactwo trzeba stanowczo ukrócić.
          • lump-1 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:53
            wariant_b napisał:

            > lump-1 napisał:
            > > Może jakimś rozwiązaniem byłby np. system prezydencki.
            >
            >
            > Przy upartyjnieniu jest to również fikcją.
            >
            > Partie wprowadzają element mafijnego układu do polityki, a liczenie na to,
            > że zdemokratyzują się (na przykład poprzez instytucję prawyborów jak w Stanach)
            > jest słabo uzasadnione. Partyjniactwo trzeba stanowczo ukrócić.

            Co pozostaje ?
            Dyktatura, monarchia, technokracja albo anarchia.
            • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:12
              lump-1 napisał:
              > Co pozostaje ?

              Technologia władzy.

              Parlamentaryzm wywodzi się z okresu, kiedy zebranie przedstawicieli poszczególnych
              ziem kraju, mniej lub bardziej odległych regionów było problemem technicznym.
              Konieczny był system przedstawicieli wybieranych przez lokalne sejmiki, którzy
              w wyznaczonych okresach zjeżdżali się w jednym miejscu i uchwalali coś w imieniu
              społeczeństwa (czy raczej jego uprawnionej części). Szybko przedstawiciele
              zrozumieli istotę większości w demokracji i zaczęli się samoorganizować w partie
              i ugrupowania, tworząc przy okazji klasę zawodowych polityków. Większość mogła
              uchwalać co chciała i nie musiało mieć to żadnego sensu dla dobra państwa.

              Mamy XXI wiek i chorobę partyjniactwa, które nie jest z punktu widzenia
              państwa do niczego potrzebne, a zżera miliardy rocznie na synekury utrzymujące
              klasę zawodowych polityków i ich rodziny i znajomych. Po co to komu?
              Teraz da się rządzić bez pośredników. Technicznie jest to możliwe i wykonalne.
      • tojabogdan wybiera się władze ustawodawcze 14.08.11, 22:14
        i to ma sens.
        W systemach prezydenckich (USA, Francja, Rosja np.), to wybór prezydenta jest decydujący. I on ma praktycznie władzę, chociaż równolegle istnieje też władza ustawodawcza, czyli parlament.
        • wariant_b Re: wybiera się władze ustawodawcze 14.08.11, 22:25
          tojabogdan napisał:
          > i to ma sens.

          To nie ma najmniejszego sensu, bo władza ustawodawcza jest tożsama
          z władzą wykonawczą, a jej funkcje kontrolne są czystą fikcją.

          Przy obecnej technice wybór władzy ustawodawczej jest anachronizmem.
          Społeczeństwo może już wyrażać swoje zdanie bez pomocy zawodowych
          przedstawicieli. Nie musi się w tym celu zbierać koniecznie w jednym miejscu
          i w jednym czasie, a skład przedstawicielstwa może być dostosowany do
          problematyki, którą władza ustawodawcza aktualnie się zajmuje.
          • kzet69 Re: wybiera się władze ustawodawcze 14.08.11, 22:28
            Utopia, w polskich warunkach nowe obszary wykluczenia, 25-30% wyborców ma dostęp do szerokopasmowego internetu... Chyba że chcesz by ustawy głosować sms-em w systemie audiotele...
    • neoretronick To by dopiero było .... 14.08.11, 22:10
      Premier Rydzyk, wicepremier Sobecka, minister spraw wewnętrznych - Macierewicz, minister sprawiedliwości Ziobro, minister edukacji - Terlikowski itd ...
      Na krzyże i "wiertła" by pieniędzy zabrakło.
      • wariant_b Re: To by dopiero było .... 14.08.11, 22:18
        neoretronick napisał:
        > Premier Rydzyk, wicepremier Sobecka, minister spraw wewnętrznych - Macierewicz,
        > minister sprawiedliwości Ziobro, minister edukacji - Terlikowski itd ...
        > Na krzyże i "wiertła" by pieniędzy zabrakło.

        Ale jawnie - jeśli większość tak chce, to tak dostanie.
        Jeśli nie chce - nie oni będą pociągać za sznurki i sterować kukiełkami.
    • trevik Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:27
      > Dlaczego nie wybieramy bezpośrednio rządu

      Całe szczęście!

      > Partie mogłyby przedstawiać swoje ekipy, a pieniądze włożone w promocję nie
      > miałyby większego znaczenia, kiedy możliwe byłoby porównanie programów.

      To miałbyś dopiero programy! Obecny populizm już nie wystarczy? ;-)

      T.
    • behemot17-13 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:33
      kiedy idę w góry, wolą trzymać się utartych szlaków. Twoja propozycja, jak dla mnie, zbyt abstrakcyjna. co nie oznacza, ,ze nie trzeba szukać innych rozwiązań. krótko- zbyt nowatorskie i niezrozumiałe dla mnie, niekoniecznie dla innych.
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 22:41
        behemot17-13 napisał:
        > kiedy idę w góry, wolą trzymać się utartych szlaków.

        Również, ale niekoniecznie.

        I dlatego wolę wiedzieć z góry dokąd i którędy prowadzi szlak, a nie być
        zaskakiwanym przez kogoś, kto wytycza go według swojego uznania.
        Trasą, którą przez przypadek przemierzył, bo tak mu wypadło.
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:01
        behemot17-13 napisał:
        > krótko- zbyt nowatorskie i niezrozumiałe dla mnie, niekoniecznie dla innych

        Krótko - mamy XXI wiek - Internet, telefonię komórkową, szybką komunikację.
        Jesteśmy w stanie szybko wyłonić i zorganizować losową próbkę społeczeństwa
        o zadanych parametrach (na przykład złożoną w większości z prawników, jeśli
        chcemy zmienić kodeks karny, czy ekologów, jeśli coś z ochrony środowiska)
        i nie musimy bazować na etatowych przedstawicielach od wszystkiego.

        Jest sens wybierać bezpośrednio osoby, którym nadajemy konkretne uprawnienia
        w celu realizacji konkretnych celów - na przykład Rząd, Prezydenta, prezydentów
        miast, wojewodów, starostów, wójtów czy sołtysów. Ale bez sensu jest
        wybieranie osób, których jedynym zadaniem jest reprezentowanie ludu i nie
        ponoszą z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, natomiast mogą czerpać
        dodatkowe korzyści.
        • behemot17-13 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:08
          pomijając moje niezrozumienie istoty pomysłu, gdzie gwarancja, że tą drogą dojdziemy do właściwego wyboru?.
          • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:25
            behemot17-13 napisał:
            > pomijając moje niezrozumienie istoty pomysłu, gdzie gwarancja, że tą drogą
            > dojdziemy do właściwego wyboru?.


            W statystyce.
            Mamy dwadzieścia lat obecnego ustroju i coraz bardziej chory system.
            Partie nie dążą do jego naprawy i psują go nieustannie.

            Trzeba zwyczajnie zrezygnować z usług partii - niech się zajmą tworzeniem
            zaplecza społecznego dla swoich programów, a nie stanowieniem prawa.
            Wyszukiwaniem wartościowych ludzi, a nie promocją miernoty i lojalności.
            • behemot17-13 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:43
              jak dla mnie, statystyki są martwe, to nie one kreują otaczającą nas rzeczywistość. żeby się nie zagłębiać w dalszą dyskusję, szanuję Ciebie, lecz nie jestem w stanie kontynuować dalszej dyskusji w tym temacie, jak dla mnie, za wysoka półka, po prostu nie dorastam. dzięki za uwagę.
        • lump-1 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 14.08.11, 23:10
          wariant_b napisał:

          > behemot17-13 napisał:
          > > krótko- zbyt nowatorskie i niezrozumiałe dla mnie, niekoniecznie dla inny
          > ch
          >
          > Krótko - mamy XXI wiek - Internet, telefonię komórkową, szybką komunikację.
          > Jesteśmy w stanie szybko wyłonić i zorganizować losową próbkę społeczeństwa
          > o zadanych parametrach (na przykład złożoną w większości z prawników, jeśli
          > chcemy zmienić kodeks karny, czy ekologów, jeśli coś z ochrony środowiska
          )
          > i nie musimy bazować na etatowych przedstawicielach od wszystkiego.
          >
          > Jest sens wybierać bezpośrednio osoby, którym nadajemy konkretne uprawnienia
          > w celu realizacji konkretnych celów - na przykład Rząd, Prezydenta, prezydentów
          > miast, wojewodów, starostów, wójtów czy sołtysów. Ale bez sensu jest
          > wybieranie osób, których jedynym zadaniem jest reprezentowanie ludu i nie
          > ponoszą z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, natomiast mogą czerpać
          > dodatkowe korzyści.

          Moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł.
    • neoretronick Co do jednego jestem zgodny .... 14.08.11, 23:19
      Obecny system jest archaiczny i nie pasuje do wyzwań przed jakimi stoi społeczeństwo XXI wieku. Koniecznie trzeba szukać nowych, lepszych i skuteczniejszych rozwiązań, ponieważ psychiatra w roli ministra obronności kraju czy kierowca w roli ministra gospodarki mi nie odpowiadają.
      Marionetki można instalować w teatrzyku kukiełkowym ale nie w rządzie.
      Pozdr ....
      • wariant_b Re: Co do jednego jestem zgodny .... 14.08.11, 23:38
        neoretronick napisał:
        > ponieważ psychiatra w roli ministra obronności kraju ...

        W tej chwili premier może powołać na ministra kogo chce, bo ma większość
        sejmową, która ten wybór posłusznie przegłosuje. I oczywiście może chcieć
        mieć psychiatrę za szefa MON, ale w debatach przedwyborczych nie będzie
        on raczej silnym punktem jego ekipy. Kilka takich decyzji personalnych i można
        przegrać teoretycznie wygrane wybory. Dlatego dobrze by było, żeby wyborca wiedział,
        kogo tak naprawdę wybiera, a nie tylko znał ogólny szyld partyjny, z którego też
        niewiele wynika, bo a nuż będzie kolejny raz koalicja.
        • neoretronick Re: Co do jednego jestem zgodny .... 15.08.11, 17:11
          Powinny obowiązywać czytelne zasady tworzenia rządu,
          uniemożliwiające premierowi przy desygnowaniu ministrów bujanie w obłokach.
          Aktem normatywnym powinna być odpowiednia ustawa.
    • dystans4 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 08:15
      Mnie by się coś takiego bardzo podobało. W idei jednomandatowych okręgów wyborczych widzę ślad tego samego myślenia - dać ludziom możliwość konkretnego wyboru i możliwości kontroli.
      Tu poszedłbym jeszcze dalej. Mogłyby poszczególne organizacje wystawiać nie cały rząd, a, na przykład, poszczególne resorty. Przy czym, żeby wziąć udział w konkursie, musiałyby zawczasu wejść w koalicję z innymi, żeby po wyborach utworzyć rząd spójny.
      Miałbym jeszcze inne pomysły, odnośnie wykorzystania możliwości elektoratu. Status majątkowy to nie to, wykształcenia - również nie wyczerpuje tematu. Moim zdaniem rozsądnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie każdemu prawa głosu, a niektórym - z racji aktywności publicznej - przyznawanie większej ilości głosów (od ok. 100, żeby to w ogóle było odczuwalne, do kilku, może dziesięciu, tysięcy) - np. w wyłącznie pozytywnym głosowaniu internetowym (np. 100 głosów za - 1 prawo wyborcze więcej). Społeczności internetowe są o wiele mądrzejsze, niż inne, to byłby bardzo dobry filtr.

      A teraz powiedz, czy którykolwiek z wymienionych wątku pomysłów ma choć cień szansy na realizację?
      Pozdrowienia,
      bul.
      • lump-1 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 09:16
        > Społeczności internetowe są o wiele mądrzejsze, niż inne, to
        > byłby bardzo dobry filtr.
        Odważne i moim zdaniem nieuprawnione stwierdzenie.

        > A teraz powiedz, czy którykolwiek z wymienionych wątku pomysłów ma choć cień sz
        > ansy na realizację?

        Dzisiaj żaden.
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 10:49
        dystans4 napisał:

        > W idei jednomandatowych okręgów wyborczych widzę ślad tego samego myślenia
        > - dać ludziom możliwość konkretnego wyboru i możliwości kontroli.

        Nie dokładnie to samo - JOW-y dalej oparte są na kampanii wyborczej, w której
        decydującą rolę odgrywają zaangażowane środki, a nie osobowość kandydata.
        Miałyby sens, gdyby Sejm był reprezentacją terytorialną obywateli, a nie jest.
        Dlatego idea JOW-ów skończy się podziałem okręgów wyborczych między partie
        i zamurowaniem sceny politycznej przez dwie partie dominujące.

        Możliwości kontroli nadal nie ma - Sejm jest instytucją niemal anonimową.
        Znamy z mediów kilkunastu czy kilkudziesięciu polityków, nie znamy reszty.
        Pojedynczy poseł nie ma szans na przeforsowanie własnego programu
        wyborczego, więc za co niby go oceniać?

        > Mogłyby poszczególne organizacje wystawiać nie cały rząd, a, na przykład,
        > poszczególne resorty

        Oczywiście - wprawdzie kandydowałaby ekipa rządowa jako całość, ale zapewne
        byłaby to ekipa koalicyjna, żeby poszczególni kandydaci byli mocniejsi. Natomiast
        nie widzę sensu w wybieraniu pojedynczych ministrów. Głosujemy na całą ekipę.

        > ... a niektórym - z racji aktywności publicznej - przyznawanie większej ilości głosów
        > (od ok. 100, żeby to w ogóle było odczuwalne, do kilku, może dziesięciu, tysięcy)

        To samo proponuję przy losowaniu Izby Ustawodawczej, a właściwie kilkunastu
        podizb odpowiadających komisjom sejmowym - wagi dobrane na podstawie
        wykształcenia i dotychczasowej aktywności - tak, żeby na przykład ustawy
        związane z prawem w 33% uchwalały osoby z doktoratem (lub równorzędną praktyką)
        z prawa, w 33% z jakąkolwiek orientacją prawną, a pozostałe 33% przypadkowe.

        Generalnie chodzi o wyodrębnienie władzy ustawodawczej i oddzielenie jej
        od władzy wykonawczej, bo na razie są one jednym, a tak być nie powinno.

        > A teraz powiedz, czy którykolwiek z wymienionych wątku pomysłów ma choć cień
        > szansy na realizację?

        Oczywiście - technika leci do przodu i rozwiązania społeczne muszą za nią nadążać.
        Obecnie fizyczna obecność osoby w określonym miejscu i czasie jako warunek
        uczestnictwa w pracach już dawno nie jest wymagana, a jeśli nawet, to nie stanowi
        ona poważnego problemu technicznego.
        • dystans4 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 12:13
          Nie dokładnie to samo - JOW-y dalej oparte są...
          Zgoda. [Dlatego] napisałem "ślad tego samego myślenia". Jak zrobić, żeby stały się reprezentacją terytorialną obywateli, nie do końca wiem. Choć uważam, że lata 90-e minęły bezpowrotnie i czasy Stokłosy też.
          Z tym brakiem możliwości przeforsowania programu wyborczego przez pojedynczego posła w ramach jednego okręgu - nie przesadzałbym. Moim zdaniem starczyłoby już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Uważam, że wiedziałbym, jak skutecznie przeprowadzić taką kampanię, od czego zacząć, jak ją rozwijać. Największe, prawdziwe trudności widzę gdzie indziej (koniec wpisu).

          ... nie widzę sensu w wybieraniu pojedynczych ministrów. Głosujemy na całą ekipę.
          Ale mogłaby ekipa wystawić dwóch kandydatów, np. na min. sprawiedliwości. Każdy głos oddany na dowolną wybraną konfigurację liczyłby się dla ekipy, ministrem zostałby ten, który zbierze więcej. Np. Ziobro i Czuma, podobni do siebie, ale jakieś różnice pomiędzy nimi chyba są (staram się, żeby rozmowa nie była nazbyt sucha).

          ... wagi dobrane na podstawie wykształcenia i dotychczasowej aktywności ...
          Wagi jakieś powinny być. Ale podane propozycje uważam za niewystarczające. Wspomniałeś prawników, to podam przykład z życia. Kilkanaście lat temu była do sporządzenia umowa kupna/sprzedaży dość drogiego sprzętu (bez cła i VAT ok. 1 mln dolarów). Poważna firma przyprowadziła swojego prawnika (specjalistę od umów). Po krótkiej rozmowie ten prawnik przyznał, że przedstawiona konkurencyjna redakcja umowy jest lepsza. Przykład drugi. Mamy rok 2000, bardzo podobny sprzęt (ale czas leci, ta kategoria wyrobów tanieje), umowa opiewa na ok. 1 mln zł. (j. w.). Konsultantem nabywcy jest (chyba profesor, nie pamiętam) prawa (międzynarodowego) z Krakowa. Co facet opowiadał, trudno opisać. Nie wiedział nawet, jak się liczy VAT, a się stawiał tak, żeśmy się pożarli. Przykład trzeci. Dzień dzisiejszy (1/5 wymienionej kwoty). Doświadczony prawnik z okolic Poznania przedstawia wątpliwości, które być może pasują do handlu samochodami z niemieckich szrotów, ale ewidentnie dowodzą kompletnej ignorancji w temacie i pełnego przekonania o własnej słuszności. Starczy.
          Powinny być jakieś inne kryteria, publiczne. Nie cytowalność w mediach, bo zwyciężą Błaszczak i Doda.
          Może sprawdzalność wcześniejszych przedstawionych publicznie opinii? Przychodzi na myśl prezydencki doradca dr Ryszard Bugaj i jego życzeniowa teza o tym, że w drugiej połowie ub. roku i całym obecnym opanuje Polskę wielki kryzys (i Pis, i prezydent Pis wygrają wybory i posadka, i służbowy barek alkoholowy – mój domysł – zostaną).
          A może co innego?

          Wyżej powiedziano, że [moja] teza o większej kompetencji środowisk internetowych jest odważna i nieuprawniona. Nie myślę o wszystkich, ale odnoszę wrażenie, że choćby to Forum jest skupiskiem (nie mówię o zamierzonym zniekształcaniu obrazu świata) ludzi świadomych tego co piszą. Bardziej świadomych, niż losowa (reprezentatywna) próbka zebrana z ulicy. Ale może się mylę. Lepsze propozycje przyjmę z entuzjazmem.

          Na koniec kwestia realizacji postulatów z wątku. Trudności, wydaje się, nieprzezwyciężalne, widzę w stanowisku funkcjonariuszy partii politycznych, którzy traciliby swoje ciepłe posadki i gwarancje mandatu pod warunkiem głosowania zgodnego z rozpiską.
          Pozdrowienia,
          bul.
          • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 15:14
            dystans4 napisał:
            > Jak zrobić, żeby stały się reprezentacją terytorialną obywateli, nie do końca wiem.

            Nie widzę potrzeby reprezentacji terytorialnej w Sejmie. Prędzej już w Senacie.
            Jeśli już - to zmniejszenie liczby województw: Pomorze, Warmia i Mazury, Wielkopolska,
            Mazowsze, Podlasie i Lubelszczyzna, Dolny Śląsk, Górny Śląsk i Małopolska z własnymi
            Sejmami, które wybierałyby posłów do centralnego sejmu.

            > Wagi jakieś powinny być. Ale podane propozycje uważam za niewystarczające.

            Wystarczy. Rolą Izby Ustawodawczej jest akceptacja projektów ustaw w imieniu
            społeczeństwa. Obecnie inicjatywa ustawodawcza Sejmu też jest szczątkowa.
            Istotą projektu losowanej Izby Ustawodawczej jest reprezentatywność jej członków,
            ich w pewnym sensie anonimowość, natomiast możliwie spore kompetencje formalne.
            I całkowity brak kadencyjności. Izba zmieniana i uzupełniana jest na bieżąco.
            Ustawy i tak pisze ktoś inny, a oni mają jedynie ocenić, czy projekty idą w pożądanym
            przez społeczeństwo kierunku. I w imieniu społeczeństwa wybierać osoby pełniące
            stanowiska z wyboru oraz udzielać rządowi absolutorium z wykonania budżetu.

            > Wyżej powiedziano, że [moja] teza o większej kompetencji środowisk internetowych
            >jest odważna i nieuprawniona

            I trochę nieaktualna. Internet stał się medium powszechnym, a nie elitarnym.
            Sporo osób na Forum nie potrafi zinterpretować wklejonego przez siebie tekstu.

            > Na koniec kwestia realizacji postulatów z wątku. Trudności, wydaje się, nieprze-
            > zwyciężalne, widzę w stanowisku funkcjonariuszy partii politycznych, którzy traciliby
            > swoje ciepłe posadki i gwarancje mandatu ...

            Troska o zawodowych przedstawicieli ludu jest mi całkowicie obca, podobnie jak
            troska tychże przedstawicieli o moje interesy. Drogi wyborców i polityków rozeszły
            się dawno i nie ma powodu, by Państwo zajmowało się utrzymywaniem pozycji
            klasy przedstawicielskiej wobec reszty społeczeństwa.
            • dystans4 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 16:25
              Generalnie mogę powyższe uznać.
              1. Niekoniecznie musi być reprezentacja terytorialna (aczkolwiek niezbyt wielka odległość fizyczna posła jest pożądana, by miał - piszę serio - pod opieką nie tylko abstrakcyjne i niemożliwą do ogarnięcia w szczegółach całość, ale by odpowiadał za choćby niewielki konkret). Sam o niej wcześniej wspominałeś, ale nie upieram się.
              2. Troska o zawodowych przedstawicieli ludu jest mi całkowicie obca, podobnie jak troska tychże przedstawicieli o moje interesy.
              Mnie również. I najważniejsze:

              Drogi wyborców i polityków rozeszły się dawno i nie ma powodu, by Państwo zajmowało się utrzymywaniem pozycji klasy przedstawicielskiej wobec reszty społeczeństwa.

              Pytanie: jak to zrobić?
              • dystans4 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 15.08.11, 16:38
                Z potrzeby umysłu i serca przypomnę Sejm Kontraktowy. Najwspanialszy i jedyny dobry, jaki miała pokomunistyczna Polska.

                I dość prowokacyjnie wrzucę do pieca granat: a co innego wtedy było? Lepsza ordynacja wyborcza? Kto to zniszczył?
                Z pierwszą odpowiedzią się powstrzymam. Drugą dam następującą: bezprzykładny egoizm wszystko zło tzw. drugiej Solidarności. Nie postkomuniści.
                bul.
                • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 09:41
                  dystans4 napisał:
                  > Z potrzeby umysłu i serca przypomnę Sejm Kontraktowy. Najwspanialszy i jedyny
                  > dobry, jaki miała pokomunistyczna Polska.

                  To głównie zasługa Mazowieckiego i Jaruzelskiego.
                  Formalnie rzecz biorąc, "Solidarność" stanowiła sejmową mniejszość.

                  Ale już wkrótce mieliśmy najgorszy i najbardziej skłócony parlament w historii,
                  bo do władzy dorwał się Wałęsa i jego żrące się przydupasy.
    • remik.bz A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 09:28
      Wiem, ze to co napiszę to herezja i zaraz zostanę zdrowo opieprz.....
      Dla mnie najważniejszym problemem jest głosownie- takie bezmyślne, bez analizy.
      Jak tu już ktoś napisał 75 % społeczeństwa nie potrafi ze zrozumieniem przeczytać rozkladu jazdy PKP, gdzieś słyszałem,ze ok 80 % nie potrafi przeanalizować "wiadomości" TV , nie potrafi wyciągać wniosoków.
      Trudno zakladać, że tacy wyborcy będą sie przejmować jakims deficytem budżetowym czy długiem publicznym.
      W starych demokracjach (np w USA) prawo głosu swego czasu mieli tylko ci, którzy "coś mieli"- a więc zależało im aby tego "czegoś" nie stracić poprzez niekompetencje głupio wybranej władzy.
      Wiem,ze to co powiem to "głupota, utopia, piśdzielskie gadanie itp" ale uważam ,ze nalezy w Polsce ograniczyć liczbę wyborców (koledzy pro-pisowscy mnie "zastrzelą") do tych, którym "zależy i są jako-tako świadomi".
      Po pierwsze podniósłbym granicę wieku uprawniającą do głosowania do 21, a nawet 23 lat.
      Po drugie głosować mogliby tylko ci, którzy mają stałe dochody ew, jakis majatek (nieruchomosci, lokaty)
      Wykluczyłbym z glosowania ludzi mających na swym koncie wyroki "karne" oraz ludzi będących w rejestrze dłuzników.
      No i (ale mi się dostanie) wykluczyłbym ludzi, którzy nie maja dzieci (swoich, przysposobionych, adoptowanych).
      Po prostu uważam, ze każdy opiekujący sie dzieckiem powinien z definicji być odpowiedzialny.
      • m.c.hrabia Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 10:52
        a co z tymi po siedemdziesiątce
        rozmodlonymi?
        • remik.bz Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 11:21
          m.c.hrabia napisał:

          > a co z tymi po siedemdziesiątce
          > rozmodlonymi?

          Jeśli mają jakis dochód(emerytura) lub jakiś "mająteczek" (np udział w mieszkaniu) to niech głosują. A że są rozmodleni....to ich prywatna w tym kontekście sprawa.
      • wariant_b Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 10:59
        remik.bz napisał:
        > Wiem,ze to co powiem to "głupota, utopia, piśdzielskie gadanie itp" ale uważam,
        > ze nalezy w Polsce ograniczyć liczbę wyborców

        Nie jest to dobry pomysł. W którymś momencie "wykluczeni" mogą się policzyć,
        zobaczyć, że to oni stanowią większość i sięgnąć po władzę zabierając
        "wykluczającym" to, co dawało im większe prawa.
        • remik.bz Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 11:33
          wariant_b napisał:

          >
          > Nie jest to dobry pomysł. W którymś momencie "wykluczeni" mogą się policzyć,
          > zobaczyć, że to oni stanowią większość i sięgnąć po władzę zabierając
          > "wykluczającym" to, co dawało im większe prawa.

          No cóż, to rzeczywiście zwieksza ryzyko rewolty czy rewolucji. Ale może też być sodkiem dopingujacym dla wykluczonych, aby zlikwidować przyczyny wykluczenia we własnym zakresie.
          A do zabrania głosu zainspirowało mnie pewne dawne zdarzenie.
          Znajoma, starsza pani powiedziała, ze odda głos na Olechpwskiego, bo to taki"przystojny, wysoki , mlody człowiek". Ja dodałem "niezły fachowiec". Pani na to "nieważne, ale jaki przystojny !"
          • remez2 Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 15:29
            > A do zabrania głosu zainspirowało mnie pewne dawne zdarzenie.
            > Znajoma, starsza pani powiedziała, ze odda głos na Olechpwskiego, bo to taki"pr
            > zystojny, wysoki , mlody człowiek". Ja dodałem "niezły fachowiec". Pani na to "
            > nieważne, ale jaki przystojny !"
            Nawet bardzo młody. Zaledwie 64 lata.
            A czy ta pani nie miała przypadkiem emerytury? Bo jeśli miała, nie mógłbyś (zgodnie ze swoim pomysłem) pozbawić jej praw wyborczych.
            • remik.bz Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 16:11
              >> Nawet bardzo młody. Zaledwie 64 lata.
              > A czy ta pani nie miała przypadkiem emerytury? Bo jeśli miała, nie mógłbyś (zgo
              > dnie ze swoim pomysłem) pozbawić jej praw wyborczych.

              Pani miała wtedy ponad 80 , więc dla niej był młody.
              Nie wiem czy Pani miała emeryturę, na pewno miała udziały w kilku kamienicach , gdyż kręcilo sie kolo niej wielu potencjalnych "następców prawnych".
              No cóz, nie mogłbym jej pozbawić prawa głosu, a szkoda:)
              PS chociaż jej pomysł z Olechowskim z całkiem innych przyczyn nie był taki zły.
              • remez2 Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 16.08.11, 09:32
                > PS chociaż jej pomysł z Olechowskim z całkiem innych przyczyn nie był taki zły
                W tzw. kręgach ma ksywkę - "Mister five per cent".
      • woda_woda Ograniczyć. 15.08.11, 11:31
        Odebrac je głupcom.
        • remik.bz Re: Ograniczyć. 15.08.11, 11:33
          woda_woda napisała:

          > Odebrac je głupcom.

          A może nieodpowiedzialnym ?
          • woda_woda Re: Ograniczyć. 15.08.11, 11:34
            remik.bz napisał:


            > A może nieodpowiedzialnym ?

            Nie, tym nierozgarniętym i będzie OK.
      • tytanya Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 16:13
        "Qu'est-ce que le tiers état ?"

        Tak mi się jakoś przypomniało.
        • wariant_b Re: A może ograniczyć prawa wyborcze? 15.08.11, 16:30
          tytanya napisała:
          > Tak mi się jakoś przypomniało.

          Świetnie trafiłaś z tym stanem trzecim.

          W Polsce płacący podatki PIT według stawki 18% stanowią również ponad 95%
          społeczeństwa, a nie mają żadnego przedstawiciela w Sejmie.
    • cookies9 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 09:39
      Tu nie USA:-) Tam wybierają prezydenta,który jest szefem rządu...może i kiedyś u nas:-)
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 09:44
        cookies9 napisała:
        > Tu nie USA:-) Tam wybierają prezydenta,który jest szefem rządu..

        Tu nie USA - tam kandydaci na prezydenta sami się zgłaszają i muszą przejść ostrą
        selekcję w prawyborach - nie wyznacza ich żaden partyjny aktyw i jego wodzusie.
      • trevik Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 13:01
        > Tu nie USA:-) Tam wybierają prezydenta,który jest szefem rządu...może i kiedyś
        > u nas:-)

        Bezpośrednio? ;-)

        T.
        • cookies9 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 13:06
          trevik napisał:

          > > Tu nie USA:-) Tam wybierają prezydenta,który jest szefem rządu...może i k
          > iedyś
          > > u nas:-)
          >
          > Bezpośrednio? ;-)

          Nie,przez elektorów...ale moze i kiedyś u nas,za 100 lat?
          >
          > T.
          >
          • trevik Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 23:25
            > Nie,przez elektorów...

            No właśnie - jakaś zapora przed możliwym amokiem ciemnej masy musi być,

            T.
    • woda_woda Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 13:10
      > Partie mogłyby przedstawiać swoje ekipy, a pieniądze włożone w promocję nie
      > miałyby większego znaczenia, kiedy możliwe byłoby porównanie programów.

      Kiedy szkopuł w tym, że mało kogo interesują programy i sposoby ich realizacji - bo to powinno iśc w parze.

      Na razie jesteśmy na etapie walki dwóch cywilizacji: światła i otwarta contra tępa i zamknieta. Jeśli wygra ta pierwsza, będzie czas na programy :)
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 13:47
        woda_woda napisała:
        > Kiedy szkopuł w tym, że mało kogo interesują programy...

        Cały szkopuł w tym, że to byt określa świadomość. Jeżeli jako społeczność
        nauczymy się czegoś wymagać od polityków i będziemy mieli narzędzia,
        żeby to od nich wyegzekwować, za parę lat będziemy traktowali to jako
        zupełnie naturalne i nie będziemy w stanie wyobrazić sobie, że można inaczej.
        To tak, jak z wykorzystaniem komputerów czy telefonii komórkowej.

        Politycy wmuszają nam rozwiązania z minionej epoki tylko dlatego, że dla nich
        są one korzystne. Nie ma racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego w wyborach
        musimy kupować kota w worku, nie możemy znać składu rządu, jaki zostanie
        powołany w wyniku naszego wyboru, czy programu jego działania. Nic nie stoi
        na przeszkodzie, by rejestrując się komitet wyborczy nie musiał przedstawić
        tych informacji PKW, podobnie jak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nie musiał
        wypełnić jakiejś ankiety porównawczej opisującej stanowisko w najważniejszych
        czy najbardziej kontrowersyjnych sprawach. Nic nie stoi na przeszkodzie, by
        wszystkie te informacje były łatwo dostępne i łatwe do porównania.

        Najlepszym pierwszym krokiem w tym kierunku jest zupełne oddzielenie władzy
        wykonawczej od ustawodawczej i kontrolnej. Paranoiczna jest bowiem sytuacja,
        że ta sama partia tworzy rząd i kontroluje zgodność jego działania z programem
        wyborczym - a właściwie w ogóle nikt nie kontroluje poczynań rządu.
        Dopiero wyborca musi obudzić się z ręką w nocniku i stwierdzić, że dostarczono
        mu nie ten towar, który zamawiał. I nie dać sobie wmówić ulepszonej wersji.
        • cookies9 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 15:41
          wariant_b napisał:


          >a właściwie w ogóle nikt nie kontroluje poczynań rządu.<

          Jest instytucja powołana do kontroli rządu na zlecenie Sejmu - to Najwyższa Izba Kontroli

          "Najwyższa Izba Kontroli – instytucja państwowa, podlegająca bezpośrednio Sejmowi i prowadząca kontrole w państwie. W zakresie NIK-u jest m.in.: kontrolowanie działalności organów państwa (administracji rządowej), NBP, osób prawnych działających na rzecz państwa, organizacji państwowych. ..."

          więcej...pl.wikipedia.org/wiki/Najwy%C5%BCsza_Izba_Kontroli
          • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 15:58
            cookies9 napisała:
            > Jest instytucja powołana do kontroli rządu na zlecenie Sejmu - to Najwyższa Izba Kontroli

            Owszem - ale powoływana jest przez większość sejmową. Tą samą, co wyłania rząd.

            Jedynie 6-letnia kadencja prezesa NIK powoduje, że czasem prezes wyłoniony przez
            jedną partię rządzącą kontroluje poczynania jej następców po przegranych wyborach.
            Ale i tak NIK podlega sejmowi, więc krzywdy aktualnemu rządowi zrobić nie może.
      • remik.bz Jakie przyjełaś kryteria podziału ? 16.08.11, 15:03
        woda_woda napisała:

        >
        > Na razie jesteśmy na etapie walki dwóch cywilizacji: światła i otwarta contra t
        > ępa i zamknieta.

        Bardzo jestem ciekaw kto Twoim zdaniem nalezy do cywilizacji "światłej i otwartej" a kto do "tepej i zamknietej".
        A jeszcze bardziej ciekawi mnie jakie przyjęłaś kryteria podziału na te dwie cywilizacje.
        Czy bedzieśz na tyle uprzejma,ze udzielisz mi powaznej odpowiedzi ?
        Dla przykladu podaje niepoważną : piśdzielec i tak tego nie zrozumie

        Jeśli wygra ta pierwsza, będzie czas na programy :)

        Tylko kto te programy będzie weryfikował skoro bedzie tylko jedna cywilizacja ? Przecież te programy z definicji będą jedyne, niepodważalne, dla dobra ludu . Nawety nie będzie sytuacji "kto nie z nami ten przeciw nam" , bo wszyscy będą "z nami".
        Ktos kiedys już miał monopol na prawdę i działał dla dobra "ludu pracujacego a okrutnie wyzyskiwanego". Nie skończyło się to dobrze.
        • wariant_b Re: Jakie przyjełaś kryteria podziału ? 16.08.11, 15:23
          remik.bz napisał:
          > A jeszcze bardziej ciekawi mnie jakie przyjęłaś kryteria podziału na te dwie cywilizacje.

          Ależ jest to prostsze niż myślisz.
          Rozejrzyj się wokół i znajdź kilka osób, które uważasz za światłe i otwarte.
          Zobacz, kogo traktują jako równorzędnych partnerów w tych obszarach,
          w których są światli i w tych, w których są otwarci.

          > Tylko kto te programy będzie weryfikował

          Ależ ludzie światli i otwarci też różnią się w poglądach. Jednoczy ich tylko to, że poglądy
          można porównać, zweryfikować i wybrać ten, który wydaje się najtrafniejszy -
          niezależnie od tego, czy jest nasz, czy cudzy. Tępi i zamknięci tego nie potrafią.
    • agnostic5 Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 16.08.11, 13:11
      Coś czas zmienić to fakt.
      Może lepszym wyjściem byłby wymóg tworzenia składu rządu przed wyborami?
      Pis proponuje taki skład, PO taki. Wtedy wiemy, kto za co będzie odpowiadał. Zdrojewski poszedłby do MON, bo szykował się na tę funkcję od lat, a psychiatra Klich mógłby się zająć czymś innym niż psuciem armii.
    • wylogowany.pielegniarz Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 17.08.11, 07:04
      Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby konkurujące partie już dzisiaj ścierały się na programy, a jakoś tego nie robią.
      Bezpośredni wybór mniejszej niż partia grupy rządzącej nic by nie zmienił. Może poza tym, że mielibyśmy wśród kandydatów na odpowiedzialne stanowiska jakieś przysłowiowe "Dody" w celu zwiększenia popularności.
      W końcu mediokracja to mediokracja i to nie wielkość grup, dążących do władzy, stanowi główny problem w jakości tej władzy.
      • wariant_b Re: Dlaczego nie wybieramy Rządu bezpośrednio? 17.08.11, 11:57
        wylogowany.pielegniarz napisał:
        > Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby konkurujące partie już dzisiaj ścierały się na programy,

        Ale też nic ich do tego nie zmusza.
        Wystarczy porównać sposób prowadzenie audycji wyborczych przez media publiczne
        teraz i piętnaście czy dwadzieścia lat temu.

        > Bezpośredni wybór mniejszej niż partia grupy rządzącej nic by nie zmienił.

        Zmieniłby wszystko, zwłaszcza w połączeniu z odpowiednimi zasadami prowadzenia
        kampanii, nie zezwalającymi na organizowanie imprez wyborczych z udziałem
        kandydatów jednej lub ograniczonej liczby kandydujących ekip rządowych.
        Teraz byłby to rodzaj konkursu, w którym nie można z góry preferować któregoś
        z uczestników. I druga sprawa - nie tylko partie mogłyby wystawić swoją ekipę.
        Idę o zakład, że samorządy lub wyższe uczelnie są w stanie wystawić ekipę
        silniejszą niż jakakolwiek partia polityczna - jeśli tylko będą się umiały porozumieć.
        Jeśli wygrają - będą musiały bazować na apolitycznej Służbie Cywilnej,
        zamiast upychać partyjnych kolesiów, gdzie to tylko możliwe.

        > Może poza tym, że mielibyśmy wśród kandydatów na odpowiedzialne stanowiska
        > jakieś przysłowiowe "Dody" w celu zwiększenia popularności.

        To już mamy przy wyborach do Sejmu. Ponieważ de facto Sejm jest zbędny,
        a dyscyplina partyjna przy głosowaniach z reguły wyklucza prezentowanie
        prywatnych poglądów - większość posłów to kukły. Wystarczyłoby, żeby Sejm
        stanowiły obecnie 4 osoby z ilością głosów wynikającą z wyników wyborczych.
        Byłoby szybciej i sprawniej, a rezultat byłby identyczny.

        Trudność z "Dodami" w rządzie byłaby taka, że byłyby one niezbywalne, bo
        możliwości manewrów kadrowych ograniczone byłyby do wąskiej puli osób,
        które jako ekipa zostały wybrane. "Dodę" możnaby zastąpić wybranym
        kandydatem na pierwszego wiceministra lub ministra bez teki i to koniec możliwości.
        Jeśli wybrana ekipa nie będzie w stanie rządzić, sama poda się do dymisji.

        > W końcu mediokracja to mediokracja

        Media to osobny problem, a media publiczne to wielki problem.
        Ale wydaje się, że w przypadku kampanii wyborczych można ten problem
        ograniczyć zakazując płatnych reklam i aktywności medialnej kandydatów
        innej, niż określona i zatwierdzona przez PKW, czyli zbiorowej konfrontacji
        przedstawicieli wszystkich kandydujących ekip.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja