Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o PiS

29.08.11, 19:14
bo i po co ?
prezes pan siebie i swoją partię sam wyklucza.
a to wygłupiając się z Centrum Programowym PiS i wzywając tam premiera,
to znów, gdy reprezentanci partii startujących w wyborach ustalają warunki debat,
a PiSowski szef sztabu wychodzi ze spotkania przedtem stawiając warunki nie do przyjęcia.

no i ok.
tylko tak dalej prezesie panie.
jak co, to może się zajmie PiSem minister d/s wykluczonych.
    • olga_w_ogrodzie Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o PiS 29.08.11, 19:25
      a powód, wg mnie, jest taki, że pan Kaczyński zawsze uważał się za kogoś lepszego, niż inni.
      on jedynie może wezwać do kwatery PiS tego szkodnika Tuska, by go rozliczyć.
      ale debata w miejscu neutralnym i to z nienajważniejszymi rozgrywaczami też, to dla niego wszak poniżające.
      nie wiem skąd, na jakiej podstawie zrodziła się ta pewność panaprezesowa co własnej, tak ogromnie wysokiej, wartości.
      • snajper55 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o 29.08.11, 20:15
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > a powód, wg mnie, jest taki, że pan Kaczyński zawsze uważał się za kogoś lepsze
        > go, niż inni.
        > on jedynie może wezwać do kwatery PiS tego szkodnika Tuska, by go rozliczyć.
        > ale debata w miejscu neutralnym i to z nienajważniejszymi rozgrywaczami też, to
        > dla niego wszak poniżające.
        > nie wiem skąd, na jakiej podstawie zrodziła się ta pewność panaprezesowa co wła
        > snej, tak ogromnie wysokiej, wartości.

        Pan Prezes chce rozmawiać na gruncie neutralnym, a PiSowskie Centrum jest właśnie takim miejsce.

        A bezzasadnych oskarżeń wysuwanych wobec PiS przez różne partyjki nie powinny rozstrzygać komunistyczne czy postkomunistyczne sądy, tylko jakiś obiektywny arbiter. Na przykład Pan Prezes Jarosław Kaczyński.

        S.
      • wos9 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o 29.08.11, 21:09
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > a powód, wg mnie, jest taki, że pan Kaczyński zawsze uważał się za kogoś lepsze
        > go, niż inni.
        > on jedynie może wezwać do kwatery PiS tego szkodnika Tuska, by go rozliczyć.
        > ale debata w miejscu neutralnym i to z nienajważniejszymi rozgrywaczami też, to
        > dla niego wszak poniżające.
        > nie wiem skąd, na jakiej podstawie zrodziła się ta pewność panaprezesowa co wła
        > snej, tak ogromnie wysokiej, wartości.

        Ma to wrodzone, a przez lata to przekonanie utrwalała mamusia.
    • cookies9 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:00
      Jaka smutna,to bardzo dobra,wesoła prawda...PiS z panemprezesem znika ze sceny
      politycznej, Radosna prawda ,a do tego burak dla buraka w Sejmie.
      • olga_w_ogrodzie Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:10
        smutna w sensie takim, iż w tej prawdzie nie ma nic miłego, wesołego, ciepłego, pozytywnego.
        /tj. miła i przytulna była tylko ta owieczka ze zdjęcia z prezesem panem./

        wesoła, gdy się patrzy, jak PiS wyklucza się na życzenie własne - a to prezes pan coś chlapnie,
        a to pan Hofman poobraża, to znów się odezwie i zrazi pan Błaszczak czy B. Szydło.
    • lump-1 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:21
      Pogłoski o rychłej "śmierci" PIS są mocno przesadzone.
      Mówisz, że Panprezes siebie i partię wyklucza- przecież na tym polega siła PIS.
      Wszyscy są przeciwko nam, wokół nas tylko zaprzańcy i układ.
      Panprezes kolejny raz zwiera szeregi, wybory pokażą jak liczne są to szeregi,
      Tak jak Panprezes "myśli" około 20% Polaków, to sporo.
      Władza ?
      Jak się uda to ok a jak nie to - winny będzie układ, sfałszowane wybory itd.
      Panprezes wiecznie żywy dla wyznawców a , że chłop odleciał - wyznawcom to nie przeszkadza.
      Nie przeszkadza to także PO, PSL, SLD i innym.
      PIS dowodzony przez Panaprezesa jest idealną opozycją.
      • olga_w_ogrodzie Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:40
        mnie chodziło o to, że się on sytuuje jako wykluczony.
        on odstaje od innych, jest ponad.
        a, że fanatyczni wyznawcy go nie opuszczą, to jasne.
        i że , gdy przegra, to będzie szerzona teoria spisku - nie mam wątpliwości.
        że tę teorię jako prawdę przyjmą wyznawcy, to też pewne.
        takimi opowiadaniami o spiskach karmi od zawsze pan Kaczyński swój elektorat,
        bo wie, że jego przeważająca część, to ludzie, którzy mieliby baaaardzo wysokie wyniki w skali paranoi MMPI, więc paranoicznej karmy potrzebują.
        • lump-1 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:46
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > mnie chodziło o to, że się on sytuuje jako wykluczony.

          Panprezes cierpi za miliony.
          Zapewne można znaleźć sensowne wytłumaczenie jego stanu psychicznego tylko, że w takiej sytuacji człowieka należy leczyć czasami nawet wbrew jego woli.
          Problem w tym, że nie ma nikogo tak odważnego ani Marta ani jego najbliżsi współpracownicy nic w tym kierunku nie zrobią.
          Trochę mi Panaprezesa szkoda.
      • dystans4 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:46
        Prawda. Do zmiany przywództwa w sekcie gnostyckiej (taką jest PiS) dochodzi tylko na drodze przewrotu wewnętrznego. Po nim sekta może nawet przestać być sektą, tak też może być.
        Odrzucenie przez świat w niczym wyznawcom nie przeszkadza, potwierdza tylko ich wyjątkowość i słuszność obranej drogi.
        Ale wczoraj zauważyłem coś nowego: w Rozmowach niedokończonych nie było już bezwarunkowego poparcia dla PiS i nie było mowy o J. Kaczyńskim. Tak jakby RM zaczynało iść inną drogą, bez J.K.
        Pozdrowienia
        bul.
        • lump-1 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 20:54
          dystans4 napisał:

          > Ale wczoraj zauważyłem coś nowego: w Rozmowach niedokończonych nie było już bez
          > warunkowego poparcia dla PiS i nie było mowy o J. Kaczyńskim.
          Tak jakby RM zacz
          > ynało iść inną drogą, bez J.K.

          Nie spieszyłbym się z wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków.
          Ojdyr to wytrawny i skuteczny polityk.
          Jeszcze może różnie być chociaż numer jaki mu Panprezes wyciął z Sobecką daje do myślenia.
          Jeszcze będzie się dużo działo.


          • olga_w_ogrodzie Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 22:56
            Bogdan Święczkowski, kandydat PiS, zaproponował debatę wszystkim partiom na ''neutralnym'' gruncie. W Radiu Maryja.
            www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=242270985818182&id=193790360666245¬if_t=feed_comment
        • olga_w_ogrodzie Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 29.08.11, 22:59
          rację ma pewno R. Kalisz :
          - PiS adresuje przesłanie tylko do swojego plemienia. W planach ma tylko obniżenie frekwencji i przez to ma mieć lepszy wynik .
      • cookies9 Re: Nie trzeba nawet już mówić smutnej prawdy o P 30.08.11, 08:42
        >PIS dowodzony przez Panaprezesa jest idealną opozycją.<

        Oczywista oczywistość:-) idealna opozycja,bo niekumata i tchórzliwa...tylko dobra
        w prawieniu złośliwości,uszczypliwości - wypowiedzi Hofman,Girzyńskiego,Macierewicza,
        Kempy ,Krukówny,i samego panaprezesa osmieszają i partię i ich elektorat...
        Więcej PiS w mediach:-)))
    • rzewuski1 a kogo juz ta tepa propaganda Jarusia 29.08.11, 20:28
      obchodzi?
      to już jest nawet nudne
    • kaczcenie Pisioroglasza kleske w 2011 i zwyciestwo w 2015 30.08.11, 03:55
      Jeśli PiS nie zdobędzie większości parlamentarnej, Jarosław Kaczyński będzie chciał zmusić PO do szerokiej koalicji z PSL i SLD
      Pierwsze starcie
      M. BORAWSKI

      Prof. Mieczysław Ryba

      Nie można wykluczyć, że polska scena parlamentarna nie będzie w przyszłości zredukowana do czterech ugrupowań. Część elektoratu, zmęczona monotonną walką wyborczą, może uciec w kierunku alternatywnych stronnictw, które również wystartują w tych wyborach.

      Prezydent Bronisław Komorowski, ogłaszając wybory na 9 października, wpisał się jakby w kontekst planów kampanii Platformy Obywatelskiej. Chodziło o to, aby wybory odbyły się możliwie najszybciej po wakacjach. Dla PO bowiem czas działa na niekorzyść. Kryzys finansowy na świecie, problemy budżetowe w Polsce - to prawdziwa bomba z opóźnionym zapłonem. Chodzi również o to, aby wykorzystać propagandowy efekt polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. W sensie realnym przewodnictwo w UE nie ma większego znaczenia, ale w sensie propagandowym dla Platformy pokazanie się na salonach Europy ma silną wymowę wizerunkową. Ważny jest też wyścig z czasem w kwestii konfliktów społecznych, które piętrzą się w ostatnim czasie. W okresie kampanii wyborczej spory te nie zdążą nabrać rozpędu, gdyż będzie je dzielił niewielki odstęp czasu od mijających wakacji.

      Koalicja trwa
      Korzystny termin wyborów dla PO łączy się z krótką kampanią wyborczą, a więc trudno oczekiwać, aby preferencje elektoratu uległy zasadniczej zmianie. Liderzy PO zdają sobie jednak sprawę, że nie będą w stanie rządzić samodzielnie. Szczyt poparcia dla tej partii już minął, teraz pojawia się problem, z kim zawrzeć koalicję. Najbardziej optymalnym koalicjantem jest Polskie Stronnictwo Ludowe. Doświadczenia ostatnich czterech lat pokazują, że Platforma mogła w tym układzie zrealizować wszystkie swoje główne cele polityczne, kupując ludowców różnymi intratnymi (choć drugorzędnymi w sensie wpływu) stanowiskami rządowymi. Dzięki ludowcom PO rządzi nie tylko na niwie państwowej, ale i samorządowej (sejmiki wojewódzkie). Skala władzy, jaką ma PO, przypomina monopol. Ponad rok temu Platforma planowała przejąć elektorat wiejski, organizowała na wsi różnorakie spotkania, wiece itp., a wszystko po to, by zlikwidować wpływy PSL i doprowadzić do budowy systemu dwupartyjnego w Polsce. Dziś Donald Tusk, popierając m.in. lansowaną przez Waldemara Pawlaka ustawę antyspreadową, dał wyraz temu, że chce "odpuścić" prezesowi PSL i zapewnić mu minimalny sukces wyborczy.

      Gra o SLD
      Głównym konkurentem (w sensie taktycznym) dla Donalda Tuska nie jest PiS, ale SLD. Tusk nie chce koalicji z SLD, bojąc się kompromitacji w szerokim elektoracie, w kontekście nieuchronnych oskarżeń, że jest twórcą układów z postkomunistami. Woli zatem przejmować pojedynczych działaczy lewicy i podkradać jej kluczowe hasła programowe (kwestia związków homoseksualnych itp.). Wprawdzie w niektórych okręgach doszło do porozumienia z postkomunistami, szczególnie w wyborach do Senatu - tak aby umożliwić lewicy zwycięstwo (PO celowo nie wystawiała w niektórych okręgach swoich kandydatów), to jednak na niwie sejmowej dochodzi do bardzo ostrej walki. Coraz słyszymy o podkupywaniu działaczy lewicy, spośród których Bartosz Arłukowicz jest najbardziej wyrazistym przykładem. Jolanta Kwaśniewska poparła w wyborach do Senatu kandydatkę PO Alicję Chybicką, co odbiło się szerokim echem ogólnokrajowym. Należy przypuszczać, że tego typu gest był uzgodniony z Aleksandrem Kwaśniewskim, który najprawdopodobniej nie jest zadowolony z ekipy Grzegorza Napieralskiego (szczególnie biorąc pod uwagę skład list poselskich).
      Nie ulega wątpliwości, że Tusk szykuje jeszcze sporo ruchów przedwyborczych, aby osłabić SLD. Zapowiedzi legalizacji tzw. związków partnerskich to tylko najgłośniejszy wymiar programowy akcji na przejęcie elektoratu lewicy. Po stracie skandalisty Palikota Platforma może oprzeć się na wyczynach medialnych wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego, a ostatnio ministra Radosława Sikorskiego. Wystąpienia te mają niejednokrotnie charakter antyklerykalny, co musi się podobać wyborcom lewicy.
      Dla Grzegorza Napieralskiego zatem dzisiejsza walka wyborcza ma fundamentalne znaczenie. Jego działacze już przebierają nogami na myśl o przyszłej koalicji z PO. W tym środowisku mamy olbrzymią ilość "wygłodzonych" stanowisk polityków, którzy następnych lat posuchy mogą nie przetrzymać, wybierając drogę Arłukowicza. Napieralski zrobi więc wszystko, aby osiągnąć wynik porównywalny do tego sprzed roku w wyborach prezydenckich i zmusić PO do koalicji.

      Szansa przed PiS
      Prawo i Sprawiedliwość ma bardzo trudną drogę do władzy. Można nawet powiedzieć, że jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, nie zdoła osiągnąć większości dającej mu rządy w Polsce. PO zrobiła na płaszczyźnie finansowej wszystko, aby przetrwać jakoś do końca kampanii wyborczej bez większych wstrząsów. Przejęcie pieniędzy z funduszy emerytalnych, różne zabiegi księgowe ministra Rostowskiego miały uspokoić niepokoje społeczne i pokazać, że Polska wciąż jest "zieloną wyspą". PiS jest w stanie wygrać wybory, ale bardzo trudno będzie mu osiągnąć wymaganą większość sejmową. Ewentualna koalicja z PSL jest możliwa, ale pamiętajmy, nie jest to partner łatwy, po drugie, Pawlak o wiele chętniej zawrze bezpieczniejszą koalicję z Tuskiem (mając choćby w pamięci los Samoobrony). Pamiętać również należy, że prezydentura Bronisława Komorowskiego uniemożliwia w sytuacji rządów centroprawicy dokonanie radykalniejszych reform. Prezydent posiada bowiem prawo weta, jest to broń skuteczna, gdy większość sejmowa jest chwiejna. Jarosław Kaczyński zatem, jeśli nie osiągnie większości, chce zmusić PO do szerokiej koalicji z PSL i SLD. Wszystko to powodowałoby, że tylko jedna partia (PiS) pozostawałaby w opozycji, wszystkie inne brałyby pełną odpowiedzialność za losy kraju. Dopiero zatem w sytuacji kryzysu gospodarczego i wzmożonych protestów społecznych można by oczekiwać przyspieszonych wyborów i zmian podobnych do scenariusza węgierskiego. PiS cementuje swoje szeregi, odwołując się do treści związanych z tragedią smoleńską. Widać to wyraźnie chociażby przy analizie składu list poselskich i senackich.
      Możemy się zatem spodziewać w najbliższym czasie ostrej kampanii wyborczej, która ostatecznie będzie przygotowywać rozdanie pod kolejne wybory (niewykluczone, że przyspieszone w przypadku niepokojów społecznych).

      Autor jest kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, wykładowcą w WSKSiM.


    • 1.marouder_eu Oby tak dalej, Olgo.. 30.08.11, 04:02
      ..a zapewniam Pania, ze ujai ta prosta strategia, ktorej przeciez to jedynie pierwszy poziom, Pani ulubione PO:)

      Czas na debaty przyjdzie niebawem, za kilka tygodni:)
      Pani grywala kiedys w karty?
    • remik.bz Wszyscy zagłosują na PO :) 30.08.11, 08:51
      olga_w_ogrodzie napisała:

      > bo i po co ?
      > prezes pan siebie i swoją partię sam wyklucza.

      Skoro PiS zostało (Pani zdaniem) wykluczone, to prosze mi powiedzieć co stało się z wielomilionowym eletoratem PiS?
      Bo przeciez Pani jako osoba inteligentna i wykształcona (jak mniemam) doskonale wie,ze najwazniejszy jest eletorat i jak długo eletorat "jest" tak długo formacja polityczna też "jest".
      Ciekaw jestem Pani odpowiedzi, mam szczerą nadzieje, że jej Pani nie uniknie, bo to by było zaprzeczeniem zasad dyskusji. A Pani jako osoba inteligentna...itd na poważnie podchodzi do dyskusji. Prawda?
      • alistair-p Re: Wszyscy zagłosują na PO :) 30.08.11, 09:01
        Jarosław K. ma poprostu muchy w nosie,przenosi swoje osobiste fobie na forum polityczne,wiele elektoratu mu to nie zabierze,ale psuje jednak wizerunek.
      • olga_w_ogrodzie Re: Wszyscy zagłosują na PO :) 30.08.11, 12:02
        remik.bz napisał:
        > Skoro PiS zostało (Pani zdaniem) wykluczone, to prosze mi powiedzieć co stało s
        > ię z wielomilionowym eletoratem PiS?

        zdaje się, iż nie przeczytałeś, ale ja już w tym wątku powiedziałam wszak :

        mnie chodziło o to, że się on sytuuje jako wykluczony.
        on odstaje od innych, jest ponad.
        a, że fanatyczni wyznawcy go nie opuszczą, to jasne.
        i że , gdy przegra, to będzie szerzona teoria spisku - nie mam wątpliwości.
        że tę teorię jako prawdę przyjmą wyznawcy, to też pewne.
        takimi opowiadaniami o spiskach karmi od zawsze pan Kaczyński swój elektorat,
        bo wie, że jego przeważająca część, to ludzie, którzy mieliby baaaardzo wysokie wyniki w skali paranoi MMPI, więc paranoicznej karmy potrzebują.
        • remik.bz Mamy w Polsce ok. 7 mln paranoików ? 30.08.11, 12:18
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > >
          > zdaje się, iż nie przeczytałeś, ale ja już w tym wątku powiedziałam wszak :
          >
          > [i]mnie chodziło o to, że się on sytuuje jako wykluczony.
          > on odstaje od innych, jest ponad.

          Kazdy człowiek jest indywidualnością i kazdym mozna napisać , że odstaje jakoś tam od innych.

          > a, że fanatyczni wyznawcy go nie opuszczą, to jasne.

          A co z wyborcami PiS-u, którzy nie są fanatycznymi wyznawcami Kaczyńskiego ?

          > i> takimi opowiadaniami o spiskach karmi od zawsze pan Kaczyński swój elektorat,
          > bo wie, że jego przeważająca część, to ludzie, którzy mieliby baaaardzo wysokie
          > wyniki w skali paranoi MMPI, więc paranoicznej karmy potrzebują.
          >
          Rozumiem,że pisząc o elektoracie Kaczyńskiego masz na mysli ludzi głosujących na PiS.
          Uważasz,ze to w większości paranoicy.
          Na ile szacujesz taka paranoiczna populację , na 5,6 może 7 mln ludzi ?
          • olga_w_ogrodzie Re: Mamy w Polsce ok. 7 mln paranoików ? 30.08.11, 12:35
            remik.bz napisał:

            > Kazdy człowiek jest indywidualnością i kazdym mozna napisać , że odstaje jakoś
            > tam od innych.

            tu chodzi o polityka i jego publiczne wypowiedzi i zachowania.
            jego propozycja, by debata odbyła się w siedzibie PiS na gruncie "neutralnym", to dowód na stawianie siebie wyżej nad liderów innych partii, także ich lekceważeniu czy nawet pogardzie.
            takim dowodem z ostatnich dni jest też akceptacja dla wypowiedzi A.Hofmana o ludziach ze wsi.
            wyobrażasz sobie co by powiedział, gdyby debaty zaproponował pan Napieralski na innym "neutralnym" gruncie - w siedzibie SLD ?
            >

            > A co z wyborcami PiS-u, którzy nie są fanatycznymi wyznawcami Kaczyńskiego ?

            sądzę, że niekoniecznie muszą się im takie zachowania pana Kaczyńskiego podobać.
            > >
            > Rozumiem,że pisząc o elektoracie Kaczyńskiego masz na mysli ludzi głosujących n
            > a PiS.
            > Uważasz,ze to w większości paranoicy.

            paranoicy zapwne też.
            ale także ludzie o skłonnościach paranoicznych - czyli nie zaburzeniach, ale cechach osobowości.

            > Na ile szacujesz taka paranoiczna populację , na 5,6 może 7 mln ludzi ?

            żeby szacować należałoby przebadać testem osobowości, zwłaszcza tę część elektoratu, która rozprawia o helu, premiera służbie u Putina, tych, którzy już teraz zakładają, iż wybory będą sfałszowane etc., etc.
        • pollack5 PSL niech nie zwleka, 30.08.11, 12:19
          jarkacz zasłużył na słomę i buraka!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja