emeraldboy4
01.09.11, 19:55
Ostatnio ulubionym tematem tvn24 poruszanym na domowym podwórku jest "praca na wysokości bez zabezpieczeń", ewentualnie "wożenie busem nadmiarowej ilości pasażerów". Zastanawiam się, czy wynika to z kompletnej nieznajomości życia jaśnie mieszkańców strzeżonych osiedli zmieniających samochody co dwa sezony, czy też z zupełnego braku poważnych tematów, które można poruszyć.
Otóż remontowanie dachów bez dodatkowych zabezpieczeń jest najnormalniejszą praktyką pod słońcem. Mój własny dach (dom wielorodzinny) jest właśnie w tej chwili robiony w taki sposób, a ze swojego okna - nawet bez konieczności wychodzenia z domu - widzę jeszcze dwa takie remonty. Miałbym na kogoś donosić? Przychodzą rano, nie piją, robią sumiennie, nawet starają się za bardzo nie hałasować - najlepsza ekipa, z jaką miałem do czynienia.
Podobnie jest z przepełnionymi busami podmiejskimi. W godzinach szczytu każdy jeden bus jest przepełniony i jest to zjawisko tak normalne jak to, że rano kupuje się bułki w sklepie. Tak to po prostu wygląda w ciągu dnia. Kierowca miałby nie zabierać pasażerów, zostawiać ich bezczelnie na przystanku? Sami go o to proszą! On zarabia, oni na czas są tam, gdzie chcą być. Wszyscy zadowoleni. Polska praktyka nie pozwala na luksus rozrzutności, to znaczy w połowie puste busy (gdyż takie byłyby, gdyby nikt nie mógł w nich np. stać) mknące w połowie pustymi ulicami. Tak po prostu nie jest.
Oprócz przepisów (często administracyjnych - durnych, np. remont "na wysokości" i konieczność zabezpieczeń obowiązuje, gdy prace toczą się już na poziomie... metra nad ziemią) jest jeszcze coś takiego, jak praktyka codziennego życia. Pojęcie najwyraźniej nieznane jaśnie państwu z klimatyzowanych redakcji.