porannakawa01
17.10.11, 15:27
Nie wiem, dlaczego dla niektórych brak Krzyża w Sejmie oznacza opowiadanie się państwa za ateizmem?
Za ateizmem świadczyłoby zawieszenie tabliczki z napisem "Boga nie ma" lub jakiegoś "symbolu" ateistycznego; rybki Darwina etc.
Czy brak krzyża w ubikacji na dworcu oznacza, że PKP propaguje ateizm?
Zresztą; Polska tradycja i historia nie sprowadza się tylko do katolicyzmu/chrześcijaństwa a i samo dziedzictwo chrześcijańsko-katolickie nie jest jednoznacznie pozytywne.
Poza tym, prawa i swobody obywatelskie, którymi się cieszymy, w większej (by nie powiedzieć, że w głównej) mierze wynikają z dziedzictwa starożytnej Grecji, Rzymu i oświecenia aniżeli z Biblii, czy z działalności i dogmatów kościelnych.
Może dla niektórych będzie szokiem to, że współczesne pojęcie moralności, tzn. szeroki wachlarz uznawanych powszechnie norm moralnych nie wynika bezpośrednio (a i pośredni związek jest taki sobie) z Biblii, czy też z działalności i nauki Kościoła.
Kościół bowiem stał często (zwykle) w opozycji nie tylko do aktualnych przemian w sferze naukowej (mówiąc bardzo ogólnie), ale także w opozycji do przemian cywilizacyjnych związanych z rozwojem (tak, z rozwojem) moralności - wrażliwości moralnej ogółu.
Tak jest do dziś.
Nie wiem czy wynika to z tak silnego ugruntowania nauki Kościoła w filozofii św. Tomasza i J. Maritaina, czy to po prostu taka strategia.
Fakt jest taki, że ilekroć Kościół chce sytuować się w roli (ponad-bytowego i ponadczasowego) sędziego, tylekroć przegrywa i cofa się na kolejne pozycje - z czasem są one co raz bardziej komiczne.
Może i Kościół przetrwa "tysiąc PiSów", jak powiedział Niesiołowski. Ale będzie się kurczył, a nie rósł. Z prostego powodu - to nie dzięki teologii mamy pociągi, samochody, komputery, leki, szczepionki, prawa człowieka, wolność wyznania etc.
Poza tym ludzie wolą po prostu mieć więcej wolności niż mniej.
A taki wiecznie grożący palcem (piekłem) autorytarny Kościół przegra z ideami liberalnymi. Religijność przechodzi do sfery prywatnej, ulegając atomizacji.
Nawet w przypadku Polski trudno mówić o jakimś autorytecie Kościoła i katolickim monolicie, skoro (według ostatnich badań CBOS) połowa Polaków (także katolików) wierzy w różnego rodzaju zabobony - jako naddatek wobec zabobonów biblijnych.
Także niech sobie pokrzykują.
Postępu biskupi nie zatrzymają. Chyba, że zmienią nas w Arabię Saudyjską.
Ale na to, moim zdaniem, nawet większość katolików by nie przystała - polscy katolicy mają przeważnie niską tolerancję wobec księży.