Homo unia czI

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 09:23
Rządząca ekipa ogłosiła ostatnio propozycję stworzenia prawnej instytucji
związków homoseksualnych. Obwieszczając ten projekt, wskazano, że zbliża on nas
do UE, a zatem służy sprawie integracji.
Niektórzy jednak zaprotestowali, że jakoby nie ma takich oczekiwań ze strony
Unii. Przyjmując jednak tę ostatnią tezę, musielibyśmy chyba tym samym się
zgodzić, że peerelowscy politycy mają słabe wyczucie tzw. wiatru historii i nie
rozpoznają trafnie tego, czego oczekuje Unia. Wydaje mi się jednak, że jest
właśnie odwrotnie.
Popeerelowskim kręgom politycznym z pewnością nie zbywa na trafnym rozpoznaniu,
skąd aktualnie wieje wiatr, czyli - precyzyjnie mówiąc - czego sobie życzą
możni tego świata. Z jakiegoż bowiem innego powodu ci politycy robili w PRL to,
co robili? Oczywiście, z racji trafnego rozpoznania życzeń władzy, co
gwarantowało własne wymierne korzyści. Każdy system totalitarny niszczy
przecież najpierw rozpoznanie dobra i zła w obywatelu, a także swobodę
działania. Komunistyczny totalitaryzm również opierał się na ludziach
bezwzględnie podporządkowanych aparatowi władzy.
Jeśli zatem peerelowska ekipa dzisiaj podejmuje takie a nie inne
przedsięwzięcia, to z pewnością stawia pytanie: "Czego życzą sobie nasi
mocodawcy?". Kiedy więc słyszymy zwierzenia polityków, iż tworzenie instytucji
społeczno-prawnej związków zboczonych ma Polskę zbliżyć do UE, to akurat w tym
wypadku należy w to wierzyć.
Fakty bowiem niestety potwierdzają rachuby SLD-owskich polityków. Tworzące się
wciąż prawo UE idzie bowiem w kierunku promocji obyczajów rodem z Sodomy i
Gomory. Widoczne jest to już w Traktacie z Amsterdamu.

Traktat z Amsterdamu

W tym podstawowym dla UE traktacie dodano do Traktatu Rzymskiego nowy artykuł
13, w którym czytamy: "Bez uszczerbku dla innych postanowień niniejszego
Traktatu oraz w granicach uprawnień, nadanych niniejszym Traktatem Wspólnocie,
Rada, działając jednomyślnie na wniosek Komisji i po porozumieniu z Parlamentem
Europejskim, może podjąć działanie zwalczające dyskryminację w oparciu o płeć,
pochodzenie rasowe lub etniczne, religię lub wierzenia, inwalidztwo, wiek lub
orientację seksualną".
Z jakich powodów dokonano szczególnego wyróżnienia obowiązku
zwalczania "dyskryminacji" z racji "orientacji seksualnej"? Ani w Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka, ani w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw
Człowieka (por. art. 14), ani też w Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i
Politycznych ONZ z 1966 roku (por. art. 4) nie pojawił się taki zapis. Dlaczego
więc zawarty został w Traktacie z Amsterdamu?
Z pewnością szacunek - i w tym sensie "niedyskryminacja" - należy się każdemu
człowiekowi, niezależnie od jego moralnego stanu, z racji jego niezbywalnej
godności osoby ludzkiej. Niedyskryminowanie kogoś to nieodmawianie mu
przysługujących praw jako człowiekowi. I tak niedyskryminowanie
homoseksualistów oznacza najpierw uszanowanie ich człowieczeństwa, czyli faktu
bycia istotą rozumną i wolną. W imię zatem szacunku dla ich rozumności
konieczne jest organizowanie takiego życia społecznego, aby ta rozumność
została uszanowana. Rozum zaś jako moc odczytania prawdy o obiektywnej
rzeczywistości wskazuje, iż obiektywna rzeczywistość ludzkiej płciowości
zawiera nade wszystko możliwość zapoczątkowania istnienia jedynej i
niepowtarzalnej osoby ludzkiej. Związek jednopłciowy (homoseksualny) oczywiście
ze swej istoty nie respektuje tego obiektywnego znaczenia płciowości osoby
ludzkiej.
Jeśli zatem prawo stanowione ma być dziełem rozumu prawodawcy - i dziełem na
miarę rozumności adresatów tego prawa - to instytucja związków jednopłciowych z
pewnością tego wymagania nie spełnia. Zgoda zatem na podobny zapis w Traktacie
z Amsterdamu zakłada, iż państwo winno pójść w kierunku takiego samego
traktowania związków homoseksualnych jak małżeństw, czyli legalizacji związków
homoseksualnych, przyznania im prawa do adopcji dzieci itp. Takie zatem
rozwiązanie oznacza dyskryminację homoseksualistów jako ludzi, istot rozumnych
i wolnych. Stąd też omawiane tendencje w prawie UE wskazują najwyraźniej, że
nowy porządek prawny zmierza do jakiegoś systemu przemocy.
Odpowiadając na rezolucję Parlamentu Europejskiego z 1994 roku, Jan Paweł II
wskazał, iż dokument ten nie ma na celu "obrony osób o skłonnościach
homoseksualnych przed niesprawiedliwą dyskryminacją. Z takim celem zgadza się
także Kościół, więcej - popiera taką postawę i sam ją przyjmuje, jako że każdy
człowiek zasługuje na szacunek. Moralnie niedopuszczalne jest natomiast nadanie
sankcji prawnej praktyce homoseksualnej. Wyrozumiałość wobec tych, którzy
grzeszą i nie są w stanie uwolnić się od tej skłonności, nie jest przecież
równoznaczna ze złagodzeniem wymogów normy moralnej"[1].

Karta Praw Podstawowych i 12. Protokół Europejskiej Konwencji Praw Człowieka

Niestety, również w przyjętej w 2000 r. Karcie Praw Podstawowych Unii
Europejskiej prawodawcy poszli w kierunku promocji sodomii przy pomocy
instytucji państwa i prawa. Warto pamiętać, że stało się to w wyniku działania
Europejskiego Regionu Międzynarodowego Związku Lesbijek i Homoseksualistów,
który wnioskował do Parlamentu Europejskiego o wpisanie do nowego zbioru
normatywnych wytycznych dla Unii Europejskiej rozmaitych swobód dla
homoseksualistów (19 kwietnia 2000 r., Karta 4246/00). Uzasadniając swoje
postulaty, związek powołał się na wspomniany już zapis z Traktatu z Amsterdamu.
Oto zatem dowód, jak rozumie się "niedyskryminację z racji odmienności
seksualnej".
Drogę do forsowania tych rozwiązań toruje też przygotowywany w Radzie Europy
kolejny, 12. Protokół do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgromadzenie
Parlamentarne Rady Europy domaga się od Komitetu Ministrów Rady Europy (Opinia
Nr 216/2000/ przyjęta na posiedzeniu 26 stycznia 2000 r.), aby w najnowszym
uzupełnieniu podstawowego zbioru europejskich praw znalazł się także
zakaz "dyskryminacji" ze względu na "orientację seksualną" (art. 1.2). Ale już
wcześniej, w 1989 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło
Rekomendację 1117 dot. niedyskryminacji transseksualistów, powołując się na
artykuł 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Także Europejski Trybunał
Praw Człowieka (Salgueiro Da Silva Mouta C. Portugal /Aplikacja nr 33290/96/)
uznał, że dyskryminacja ze względu na orientację seksualną oznacza naruszenie
artykułu, który zabrania dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn.
Interesujące jest zatem, jak polscy politycy, zwolennicy UE, mają zamiar
podpisać się pod traktatem zjednoczeniowym z Amsterdamu? Warto najpierw
urządzić referendum naszym politykom i jako jedno z pierwszych pytań postawić:
czy jesteś za legalizacją związków homoseksualnych? Jak masz zamiar
zabezpieczyć Polskę przed takimi prawami, podpisując Traktat z Amsterdamu? W
przywołanych postulatach Europejskiego Regionu Międzynarodowego Związku
Lesbijek i Homoseksualistów wskazuje się, że w Polsce ma miejsce właśnie
dyskryminacja prawna z racji "odmienności seksualnej" i po przyjęciu Traktatu z
Amsterdamu trzeba to będzie zmienić
    • Gość: OzRM Re: Homo unia cz II- Filar Sodomy i Gomory IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 09:26
      Filar Sodomy i Gomory

      Po raz kolejny zatem widać, iż Unia Europejska buduje swój porządek prawny nie
      na filarze kultury greckiej, ale raczej na cywilizacji Sodomy i Gomory.
      Plutarch w "Dialogu o miłości" - broniącym miłości małżeńskiej przeciwko
      homoseksualnemu zboczeniu - zauważył, że pederastia była zjawiskiem nieznanym
      jeszcze Homerowi, który albo dawał przykłady wiernej miłości małżeńskiej, albo
      pokazywał godną potępienia namiętność Parysa do Heleny. Historycy zwracają
      uwagę, że siewcą patologii w starożytnej Helladzie była dopiero Sparta, która,
      prowadząc nieustanne wojny, skoszarowała wszystkich mężczyzn. Tamtejsze zaś
      kobiety - ubolewał Arystoteles w "Polityce" - również nie miały dobrej opinii w
      starożytnym świecie... Pierwszym homoseksualistą, według mitologii greckiej,
      był dopiero Lajos, ojciec króla Edypa, a dziadek Antygony. Wiemy z trylogii
      Sofoklesa (dzieła "Król Edyp", "Edyp w Kolonos" i "Antygona"), jak klątwa za to
      postępowanie zaciążyła na całym rodzie...
      Wbrew szeroko dzisiaj rozpowszechnionym pomówieniom również czołowi filozofowie
      greccy negatywnie oceniali homoseksualizm. Platon w "Fajdrosie" potępia
      homoseksualizm jako "rozkosz przeciwko naturze" ("Fajdros", 250 e). W "Prawach"
      (I, 636 c) mowa o prawach kreteńskich i dorobieniu przez Kreteńczyków opowieści
      o bogu homoseksualiście, aby usprawiedliwić własny brak panowania nad sobą. W
      księdze VIII "Praw" Platon proponuje wprowadzenie prawa, które zabraniać
      będą "mężczyznom obcować z mężczyznami, nie pozwalając im rozmyślnie niszczyć
      rodu ludzkiego i siać na skałach i głazach, gdzie nasienie nie zapuści korzeni
      i nie rozwinie swej przyrodzonej siły".
      Arystoteles traktował homoseksualizm jako jeden ze "stanów chorobliwych
      wynikających z przyzwyczajenia" ("Etyka nikomachejska", 1148 b; por.
      tenże, "Zagadnienia przyrodnicze", rozdział "O służbie Afrodycie").

      Zabezpieczenie prawa przed niewłaściwymi interpretacjami

      Gdyby zatem prohomoseksualne lobby nie przeważało w kierownictwie Unii
      Europejskiej, czy w Karcie Praw Podstawowych UE znalazłby się szczególny zapis
      o obowiązku tzw. niedyskryminacji osób z racji ich preferencji seksualnych?
      Dlaczego w Traktacie z Amsterdamu znalazł się ten sam zapis, który prostą drogą
      prowadzi do tworzenia wypaczonych instytucji? Widać zatem, że rządząca ekipa -
      przesiana w okresie PRL nade wszystko przez sito bezwzględnego posłuszeństwa
      aparatowi władzy - ma jednak dobre wyczucie tego, co się w UE może podobać.
      Jeden z polskich poważnych prawników zapytany przeze mnie o skutki podpisania
      wspomnianych dwóch dokumentów prawnych UE przez kraje wstępujące do Unii
      odpowiedział, że wszystko zależy od tego, jak się będzie interpretować owe
      szczególne zapisy o niedyskryminacji osób homoseksualnych. Oczywiście, każde
      prawo stanowione jest ogólne i wymaga interpretacji w szczegółowych sytuacjach.
      Problem jednak w tym, że podpisując dokument domagający się przyjęcia
      określonych regulacji prawnych, koniecznie trzeba zabezpieczyć się przed takimi
      możliwymi interpretacjami tego prawa, które zawsze i wszędzie należy odrzucić.
      Ktokolwiek zatem tworzy regulacje prawne działania np. jakiejś instytucji
      finansowej, winien wprowadzić takie zapisy, które uniemożliwią kradzież. Nie
      można poprzestawać na oczekiwaniu dobrej woli i kompetencji tych, którzy będą
      interpretowali te zapisy. Jeśli zatem zarówno w Traktacie z Amsterdamu, jak i w
      Karcie Praw Podstawowych są sformułowania, które co najmniej mogą - a może
      nawet muszą - być interpretowane jako otwierające drogę legalizacji związków
      zboczonych, konieczne jest wcześniejsze zabezpieczenie się przed takimi
      wypaczonymi interpretacjami. Na razie część z nas nie przejmuje się tym
      zagrożeniem. Chowa się niewygodne dokumenty, nie zadaje trudnych pytań...
      Pierwszymi ofiarami regulacji prawnych tworzących instytucję związków
      homoseksualnych są - jak widzieliśmy - sami zainteresowani. Okłamuje się ich,
      że wszystko jest z nimi w porządku. Nie jest jednak w porządku, ponieważ ten
      sposób odniesienia się do ludzkiej płciowości zakłada pęta na ludzki rozum.
      Rozum bowiem zostaje jakby zlekceważony w swojej mocy odczytania obiektywnej
      prawdy, również na temat ludzkiej płciowości.
      W przebudzeniu rozumu winny pomagać również państwo i prawo, a co najmniej nie
      przeszkadzać. Tworząc jednak instytucję nierozumną, gwałcącą ludzki rozum,
      państwo pogłębia jednak samookłamywanie. Poniekąd zapewnia się dotknięte tym
      zboczeniem osoby, że wszystko z nimi jest w najlepszym porządku, że nie muszą
      przejmować się swoją sytuacją i z niej wyzwalać.
      Tworząc instytucję związków zboczonych, okłamuje się także wszystkich
      pozostałych obywateli, wmawiając im, iż nie ma istotnej różnicy pomiędzy
      związkami małżeńskimi a homoseksualnymi. W ten sposób sferę ludzkiej płciowości
      traktuje się jak zabawę osobą, a nie wyraz szacunku dla osoby.
      Zasiane zło daje jednak paradoksalnie możliwość wzrostu dobra. Byleby tylko
      wziąć się do działania. Miejmy zatem nadzieję, że nowa oferta SLD, pokazująca
      oczekiwania decydentów Unii Europejskiej, zmobilizuje nas do przemyślenia
      wszystkich konsekwencji, jakie otwiera wejście do UE.

      [1] Jan Paweł II, Nie wolno fałszować norm moralnych, 20 II 1994 r.
      Tworzące się wciąż prawo UE idzie w kierunku promocji obyczajów rodem z Sodomy
      i Gomory. Widoczne jest to już w Traktacie z Amsterdamu. Europejski Region
      Międzynarodowego Związku Lesbijek i Homoseksualistów wnioskował do Parlamentu
      Europejskiego o wpisanie do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej
      rozmaitych swobód dla homoseksualistów.

      Oszołom z radia Maryja
      • nancyboy Re: Homo unia cz II- Filar Sodomy i Gomory 06.03.02, 09:33
        Pare slow o - jak to nazwales - "praktyce homoseksualnej":

        Homoseksualista nie jest ten, kto uprawia seks z kims o
        tej samej plci - bo to moze kazdy zrobic - lecz ten,
        kto jest w stanie kogos o tej samej plci pokochac.
        Wystepowanie przeciw homoseksualizmowi jest
        wystepowaniem przeciw milosci dwojga ludzi - a to jest
        najwieksza swietosc na Ziemi.
      • Gość: Beny Re: Homo unia cz II- Filar Sodomy i Gomory IP: 213.68.127.* 06.03.02, 09:38
        Ales sie napisal (albo nakopiowal)
        i po co to.
        Moglbys sie strescic do dwoch zdan.
    • Gość: ania Re: Homo unia czI IP: *.upc.chello.be 06.03.02, 10:54
      w krajach unii mieszkaja tacy sami ludzie jak wszedzie sa i homoseksualisci jak
      i w polsce lecz normalna wiekszosc ich nie lubi tak jak wszedzie sa oni jednak
      obywatelami i nie mozna ich dyskryminowac jezeli chca sie zenic miedzy soba
      niech sie zenia ja nie musze takiej pary zapraszac do swojego domu nie zgadzam
      sie tylko co do jednego do adopcji dzieci przez pary homoseksualne gdyz nie
      mozna lamac praw dzieci ktore maja tez swoje prawa niemowlak nie moze sie
      wypowiedziec czy chce miec dwoch tatusiow czy mame i tate tak jak wiekszosc
      dzieci
      • Gość: Hania Re: Homo unia czI IP: 195.217.253.* 06.03.02, 11:06
        Gość portalu: ania napisał(a):

        > w krajach unii mieszkaja tacy sami ludzie jak wszedzie sa i homoseksualisci jak
        >
        > i w polsce lecz normalna wiekszosc ich nie lubi tak jak wszedzie sa oni jednak
        >
        > obywatelami i nie mozna ich dyskryminowac jezeli chca sie zenic miedzy soba
        > niech sie zenia ja nie musze takiej pary zapraszac do swojego domu nie zgadzam
        > sie tylko co do jednego do adopcji dzieci przez pary homoseksualne gdyz nie
        > mozna lamac praw dzieci ktore maja tez swoje prawa niemowlak nie moze sie
        > wypowiedziec czy chce miec dwoch tatusiow czy mame i tate tak jak wiekszosc
        > dzieci

        Zgadzam sie z Toba, Aniu. Rowniez jestem przeciwko dyskryminacji
        homoseksualistow, poza jednym wyjatkiem: adopcji dzieci. Nie wiem, czemu sluza
        wywody OzRMa, wyraznie skopiowane z prac naukowych spod egidy Ojca R. Ale niech
        sie chlopak wyszumi przynajmniej na Forum ;)
        • Gość: Indris Skąd skopiowane IP: *.ibspan.waw.pl 06.03.02, 11:17
          Hania pisze: "(...)wywody OzRMa, wyraznie skopiowane z prac naukowych(...)" .
          Za wysoka ranga. Tekst OzRM-a jest kopią aartykułu Homo-Unia z
          dzisiejszego "Naszego Dziennika" (autor: Marek Czachorowski, str 10). Jest to
          metoda często stosowana. Rydzykowcy uparcie nie chcą podawać adresów (nie
          mówiąc już o aktywnych linkach)
          • Gość: ania Re: Skąd skopiowane IP: *.upc.chello.be 06.03.02, 11:26
            ale bez nich byloby nudno
          • Gość: Hania Re: Skąd skopiowane IP: 195.217.253.* 06.03.02, 11:30
            Gość portalu: Indris napisał(a):

            > Hania pisze: "(...)wywody OzRMa, wyraznie skopiowane z prac naukowych(...)" .
            > Za wysoka ranga. Tekst OzRM-a jest kopią aartykułu Homo-Unia z
            > dzisiejszego "Naszego Dziennika" (autor: Marek Czachorowski, str 10). Jest to
            > metoda często stosowana. Rydzykowcy uparcie nie chcą podawać adresów (nie
            > mówiąc już o aktywnych linkach)

            Zapomnialam umiescic "wywody naukowe" w cudzyslowiu, co tez niniejszym czynie ;)
            Nie podejrzewalam OzRM'a o to, ze byl autorem tego elaboratu.
            Pozdrawiam.
Pełna wersja