piotr7777
29.10.11, 10:28
Zarówno komunizm jak i faszyzm czy nazizm (ideologie lewicowe, o czym warto pamiętać) uczyniły w XX wieku dużo zła. Zatem każdy porządny człowiek powinien być jednocześnie antyfaszystą (Słowo "antynazizm" się nie przyjęło) jak i antykomunistą. Co zresztą samo w sobie nie powinno wartościować.
Tymczasem bycie tylko i wyłącznie antyfaszystą nobilituje - mamy szanowane organizacje r rodzaju "Nigdy Więcej" czy "Otwarta Rzeczpospolita", ich aktywiści są lansowani przez dominujące media, mamy też zaszczytny tytuł "Antyfaszysty Roku".
Natomiast "antykomunizm" występuje zawsze z przymiotnikiem "zoologiczny" bądź "jaskiniowy". Uważa się, że jeżeli np. historyk przyznaje się do antykomunizmu to automatycznie dyskwalifikuje jego warsztat. Osoby przyznające się do antykomunizmu najczęściej spotykają się z pobłażaniem.
Czy jest tak dlatego, że wynik II wojny był taki a nie inny. A może dlatego, że dziś w Europie rząd dusz sprawuje światopoglądowa lewica, która zawsze była wyczulona na ideologie nacjonalistyczne a komunizm długo oceniała pozytywnie. I nawet jeśli się z tego wycofała to nie potrafi się przyznać do błędu. A w Polsce dodatkowo dochodzą różnego rodzaju osobiste doświadczenia późniejszych autorytetów, których droga od fascynacji ideologią bolszewicką do przeciwstawienia sie reżimowi była długa i wyboista i wolą ową złożoność uważać za coś naturalnego a nie wynik własnych słabości.