haen2010
01.12.11, 08:06
Mocno wszedł do gry, też na odwiecznych relacjach polsko-niemieckich. Polityka nie znosi próżni. Polska Tuska-Komorowskiego-Schetyny zamieniła się jednego dnia w Polskę Tuska-Komorowskiego-Sikorskiego. Polska polityka zagraniczna będzie od tej pory robiona w MSZ, nie w pałacach premiera czy prezydenta.
Sikorski wybił się na niepodległość jednym, mocnym wystąpieniem. I mocno wszedł do ścisłej elity decydującej o losach Europy. Jak znam życie, bardzo to się nie spodoba zarówno Tuskowi jak i Bronkowi i zacznie się polska schadenfreude.