Polacy domagaja sie ograniczenia analfabetyzmu

IP: *.dyn.optonline.net 07.03.02, 23:18
Prawdziwi Polacy powinni przyczynic sie do zmniejszenia
analfabetyzmu w Polsce poprzez pisanie do ambasad
krajow zachodnich i domaganie sie znacznego zaostrzenia
wymagan co do wydawanie wiz. Najbardziej wyksztalceni
Polacy udaja sie do USA wiec do ambasady amerykanskiej
nalezy wysylac najwiecej listow.

Ambassador Christopher R. HILL
U.S. Embassy
Aleje Ujazdowskie 29/31
00-540, Warsaw P1

Jezeli kazdy Polak co jeszcze umie pisac wysle taki
list to byc moze zostanie wywarta wystarczajaca presja
aby zmienic terazniejsze wymagania wizowe i ograniczyc
odplyw najzdolniejszych ludzi z Polski.e

"Dwiescie piecdziesiat tysiecy mlodych ludzi wyjechalo
z Polski w ostatnich dwóch latach? Nic o tym nie
slyszelismy, a przeciez to emigracja o ogromnej skali -
mówia zaskoczeni socjologowie."

"W Polsce nie ma pracy nawet dla najbardziej
wartosciowych i wyksztalconych absolwentów"

www.kariera.wprost.pl/?d=03&art=207

Najbardziej wartosciowi i wyksztalceni opuszczaja
Polske w gwaltownie
wzrastajacym tempie i pozostaja wylacznie analfabeci.

www.gimnazjum.pl/opinie/inteligentniinaczej.phtml

Juz w Polsce jest 50 procent analfabetow i zreszta nie
tylko gwaltowny wzrost emigracje w Polsce wplywa na to
ale i inne przyczyny "a przede wszystkim Internet, a
poniewaz te media ciagle sie rozwijaja, to i
analfabetów nam przybywa. Kultura obrazkowa zbiera
swoje zniwo - uwaza Jolanta Dobrzynska, wicedyrektor
departamentu kadr i ksztalcenia MEN."
    • kimmjiki Re: Polacy domagaja sie ograniczenia analfabetyzmu 07.03.02, 23:33
      W ogole sprawy migracji sa postawione na glowie - powinno sie ulatwiac
      imigracje, a utrudniac emigracje, a nie odwrotnie! Przeciez wiekszosc migrantow
      to ci zdolni i ambitni, na ktorych powinno nam zalezec. Wystarczy spojrzec na
      USA - widac golym okiem, ze jedna z glownych przyczyn ich sukcesu, to wlasnie
      liberalne prawo imigracyjne. Ale kogo w Polsce to obchodzi, przeciez ulatwienie
      imigracji byloby zamachem na polskosc, niepodleglosc, katolicyzm i diabli
      wiedza co jeszcze... Boze, jesli istniejesz, zabierz do siebie tych cholernych
      nacjonalistow! Niech juz siedza sobie w niebie, byle nie u nas!
      • Gość: Nowy Re: Polacy domagaja sie ograniczenia analfabetyzmu IP: *.torun.dialup.inetia.pl 08.03.02, 00:30
        Chciałbym, żeby ludzie inteligentni i kreatywni nie
        wyjeżdżali z Polski, ale to chyba tylko z mojego
        egoizmu. Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
        Z tym tylko, że co w naszym kraju może czekać młodego,
        uczciwego człowieka, który chce normalnie żyć.
        Niestety co wybory wygrywający dzielą się etatami, nie
        zostawiając prawie żadnej szansy na normalność
        (własnosć firm prywatnych też jakby z partyjnego
        klucza). Więc lepiej niech wyjeżdżają - osobiście życzę
        im USA i Kanadę. I niech starają się zapomnieć o
        kompleksie Polaka
        Nowy
    • Gość: Kir Re: Polacy domagaja sie ograniczenia analfabetyzmu IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 19:38
      Zgadzam się z większością opinii wyrażonych przez moich przedmówców.Bardzo
      dobrze,że nareszcie ten problem w Polsce zauważono.Obarczanie winą Internetu
      jest zbyt dużym uproszczeniem.W Polsce surfuje ok.4mln osób, dla porównania
      w Szwecji: 4,7mln,w Belgii: 3,7 mln,w Niemczech: 31,9 mln.Gdybym był złośliwy
      i przyjął to tłumaczenie to powiedziałbym,że to coraz lepsza sytuacja
      materialna rodziców czyni z wielu analfabetów :-))) (patrząc na obecne ceny
      dostępu do Internetu). Trudno sobie wyobrazić aby nauczyciel dysponujący
      pracownią komputerową z dostępem do Internetu nie potrafił tego wykorzystać
      w procesie dydaktycznym.Chyba,że nie ma pojęcia o nauczaniu albo pracę traktuje
      jako zło konieczne.Tylko gdzie w takim razie rodzice? z dyrekcją (jak znam
      życie) może być różnie. Moim zdaniem to analfabetyzm polityczny doprowadził do
      takiej sytuacji,ale to już inny temat.Wszyscy skupiają się na strukturze
      szkolnictwa,co nie przeczę jest ważne, ale najważniejszy jest przecież sam
      proces nauczania oraz metody i techniki w nim wykorzystywane. Można przecież
      stosować metody aktywizujące gdzie uczeń nie będzie biernym obserwatorem ale
      uczestnikiem zajęć.Przejść np.od typowego wykładu profesorskiego (gdzie uczeń
      tylko słucha) do wykładu interaktywnego (gdzie sam staje się aktywnym
      uczestnikiem zajęć).Dlaczego nie stosować pracy w grupie, symulacji np.w nauce
      prawa gdy symulujący petenta zgłasza się z określonym problemem a uczeń ma
      ustalić o co chodzi i odpowiednio sprawę załatwić.Komputery w niektórych
      szkołach traktowane też są jako przedmiot dumy a nie jako pomoce dydaktyczne.
      Widać to później po absolwencie,który ma problem z wydrukiem i podskakuje
      wystraszony na odgłos rozpoczynającej wydruk drukarki.Jak się okazuje oni tego
      nie robili,im to tylko pokazywano.Podobnie z samodzielnym myśleniem.Nie ma
      problemów z pamięciowym opanowywaniem materiału,gorzej z jego interpretacją.
      Najczęściej jest to przytaczanie gotowych schematów,bez własnej interpretacji.
      Każdy może to sprawdzić, gdy dziecko nauczy się np.jakiejś definicji wystarczy
      zapytać:jak to rozumiesz?To jednak powinna być sprawa nauczyciela, który wie
      jakie cele ma zrealizować.Wszystkich jednak interesują oceny,słabe oceny-zły
      nauczyciel,pretensje rodziców.Po części to prawda,gdzieś jest problem i ten
      trzeba znaleźć i usunąć.Tylko kto pyta w jaki sposób przebiega proces nauczania
      w szkole?:-))).Wszystkich interesują tylko oceny,a później szok,co się dzieje?!!
      Czyżby naprawdę to było aż tak trudne do zauważenia? Wystarczy tylko trochę
      zainteresowania tematem.Autorytet zawodu nauczyciela zniszczony został gdy
      jednakową miarą traktowano złych i dobrych i mieszano w to samych uczniów
      a później wymagano od nich dla siebie szacunku.Niedawne to czasy.Faktem też
      jest,że do tego zawodu trafiło wielu przypadkowych ludzi i prawdą jest,że wielu
      nie widzi powodu do wysiłku.Może to zbyt ostre słowa,ale jak mogę mówić inaczej
      jeżeli słyszę,że nauczyciel wyzwał dziecko,bo rodzice "nic mu nie zrobią"
      a dyrektor uważa to za normalne.Postarajmy się więc zmienić to co można i to
      przy minimalnych nakładach,wystarczy efektywniej wykorzystać to czym już
      dysponujemy,bez żadnych rewolucji.Znając podejście polityków to nawet z tego
      można byłoby zrobić rewolucję:-))).Tylko po co?Mądrych i racjonalnie myślących
      obywateli mamy chyba jeszcze trochę,problem w tym,że chyba nie należą do żadnej
      partii.Kolejna sprawa to zastanawiam się czy przy tej całej "mizerocie" budżetu
      nie wrócić do centralnego ustalania podręczników do szkół publicznych a wolną
      rękę pozostawić niepublicznym.Dlaczego? książki są coraz droższe a odciążyłoby
      to budżety domowe.Czasami podręczniki dobre w zeszłym roku w następnym okazują
      się złe,chociaż rewolucyjnych zmian nie było w danej dziedzinie a jak przejrzeć
      starszy to wydaje się nawet lepszy. W rodzinach biednych i wielodzietnych
      (z reguły idzie to w parze) byłaby to istotna oszczędność, również dla państwa.
      Odnośnie pisania listów do ambasad,uważam,że to nic nie da,może rzeczywiście
      otrzymamy jakąś odpowiedź,ale gdybym ja był głową takiego państwa to wysłałbym
      poufną instrukcję do wszystkich ambasadorów aby przy rozpatrywaniu wniosków
      wizowych preferowali takie właśnie osoby:-)).Może można byłoby spróbować
      najlepszych absolwentów uczelni zatrudniać w administracji państwowej lub
      instytucjach czy spółkach z udziałem skarbu państwa.Chodzi o to aby nie musieli
      szukać pracy ale mieli możliwość jej wyboru, a ten wybór był nagrodą za ich
      pracę i zdolności.Może nareszcie udałoby się stworzyć kadrę, która nie
      podpadałaby pod "miotłę czystek politycznych".Co do imigrantów,oczywiście że
      tak, preferując fachowców z dziedzin które u nas "kuleją".Tylko problem
      z osiedleniem ich w kraju,a z pewnością tu chcieliby się osiedlić.Przypuszczam,
      że byliby to głównie przybysze zza wschodniej granicy,można sobie wyobrazić co
      się będzie działo:-(.
      Pozdrawiam
      Kir
      • wpich Re: Polacy domagaja sie ograniczenia analfabetyzmu 08.03.02, 19:56
        A ja jako, jak rozumiem ten mniej kreatywny i zdolny, aczkolwiek nie analfabeta
        jeszcze, postanowiłem pozostać w tym kraju.
Pełna wersja