mietowe_loczki
28.12.11, 16:11
Czy ktoś mądrzejszy ode mnie mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego np. szatnie przyklubowe muszą być wyposażone w kasy fiskalne i każdy zet musi być nabijany na kasę (nie pytajcie, jak długo z tego powodu czeka się na swoją kurtę po dużym koncercie), a dentyście, który kasuje stówkę za czyszczenie zębów (czyli w sumie to jest minimum przy każdorazowej wizycie), nieposiadanie kasy uchodzi na sucho?
Czy ktoś może mi wytłumaczyć ten ewenement, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę katastrofalny stan polskich finansów? Czy załatwienie tego jest naprawdę takie trudne? Powiedzcie mi, co stoi na przeszkodzie, bo nie rozkminiam.