Spór o termin wotum dla nowego rządu

11.06.04, 12:59
Co do wypowiedzi dra Piotrowskiego, to chociaż jest on dobrym
konstytucjonalistą, to ulega charakterystycznej dla tej grupy prawników manii
patrzenia na prawo przez pryzmat polityki.
Konstytucja nie wprowadza szczególnego pojęcia "premier desygnowany"
czy "premier tymczasowy". Skoro tak, to takiemu premierowi przysługują
wszelkie uprawnienia zapisane w konstytucji, a więc także reprezentowanie
władzy wykonawczej w sprawach zagranicznych. Premier nie zaakceptowany przez
sejm nie ponosi też jakiejś szczególnej odpowiedzialności za swoje decyzje, a
może nawet ponosi mniejszą odpowiedzialność, gdyż tylko konstytucyjną
("normalny" premier ponosi również odpowiedzialność polityczną).
W tych okolicznościach mówienie przez prawnika o "słabej pozycji" premiera i
o konieczności zachowania "szczególnej ostrożności" nie znajduje uzasadnienia
i jest mieszaniem prawa z polityką.
    • Gość: www Re: Spór o termin wotum dla nowego rządu IP: *.dnvr.qwest.net 11.06.04, 18:57
      Premier nie zaakceptowany przez Sejm nie jest premierem a jedynie kandydatem na
      premiera. Taki kandydat /niedoszly premier/ nie moze podejmowac decyzji w
      imieniu RP. Co stoi na przeszkodzie glosowac wotum przed wyjazdem.
      • indris Mylisz się 11.06.04, 19:16
        Premier staje się premierem z chwilą zaprzysiężenia. "Akceptacja " a ściślej
        mówiąc wotum zaufania, jest tylko warunkiem koniecznym POZOSTANIA na tym
        stanowisku.
      • Gość: stąd Kryzys konstytucyjny za rogiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 19:23
        Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Nie dość, że Belka jest jedynie
        premierem desygnowanym, to na dodatek został już przez Sejm zweryfikowany
        negtatywnie. Fakt odrzucenia jego kandydatury przez Sejm czyni jego pozycję
        bardzo słabą. W tej sytuacji brak jest umocowania do podejmowania decyzji w
        imieniu państwa polskiego.
        Jedynym rozwiązaniem powstałego impasu wydaje się być ponowne przegłosowanie
        wotum zaufania jeszcze przed brukselskim szczytem.
        W przypadku negatywnego wyniku pozostaje jedynie podjęcie przez Sejm uchwały
        precyzyjnie określającej zakres uprawnień delegacji polskiej.
        Niezastosowanie się Belki do takiej procedury zaowocuje podważeniem legalności
        działania rządu przez następny parlament i doprowadzi w krótkim czasie do
        postawienia Belki, a być może i Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu. O tym
        również powinni oni pamiętać.
        • Gość: stąd Kto siedzi na tym forum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 22:00
          Dlaczego tak małe jest zainteresowanie tematem przecież nietuzinkowym?
          A może wynika to ze składu osobowego osób tu przesiadujących?
          W takim razie dają świadectwo swojej "troski" o sprawy polskie.

          W uzupełnieniu poprzedniego postu dodam, że kwestie umocowania delegacji
          polskiej zostały już określone uchwałą sejmową z dnia 2 października 2003 r.
          oraz potwierdzone uchwałą z dnia 11 grudnia 2003 r.
          • Gość: ruda Panie stąd, szukasz pan zaczepki politycznej, IP: *.krzeszowice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 23:31
            wypisujesz pan brednie i jeszcze dziwisz się, że ludziom nie chce sie z panem
            dyskutować. Pan masz gdzies sprawy polskie. Szkoda że polskie prawo nie
            przewiduje odpowiedzialności ludzi, których głównym celem jest jątrzenie.
          • plopli nie pisza bo... 12.06.04, 08:58
            Nikłe zainteresowanie tym wątkiem wynika m.zd. z faktu, że większość
            forumowiczów nie jest zainteresowana w wymianie poglądów, a jedynie w
            wykrzykiwaniu swojego stanowiska i obrażaniu innych, co zaprezentował w
            łagodnej formie autor o nicku "ruda" (pewnie raczej autorka).
            Jeśli zaś chodzi o warstwę merytoryczną Twoich postów, to pozwolę sobie nie
            zgodzić się z Tobą. Wydaje mi się, że powielasz błąd komentatora. Co to
            znaczy "słaba pozycja premiera", czy polega to na ograniczeniu jego prerogatyw,
            i z czego taka pozycja wynika - z układu sił w parlamencie; jaka jest podstawa
            prawna Twoich twierdzeń? Poza tym jak można uznać za nielegalne postępowanie
            premiera mieszczące się w granicach wyznaczonych mu przez Konstytucję.
            Co do granic kompromisu wyznaczonych premierowi przez wskazane przez Ciebie
            uchwały Sejmu, to nie mogę się wypowiadać, gdyż nie znamich treści. Jeśli
            rzeczywiście ich hipotezy sformułowane są w taki sposób, że regulacja znajdzie
            zastosowanie również do obecnego premiera, to rzeczywiście przekroczenie tych
            granic może być przesłanką pociągnięcia premiera do odpowiedzialności. Ale w
            tym przypadku nie ma znaczenia, czy jest on zaprzysiężony, zaakceptowany przez
            Sejm, czy zdymisjonowany.
Pełna wersja