Jeszcze o prawie autorskim...

28.02.12, 15:18
Dzis w radiu byla audycja, w ktorej znow jakas nawiedzona baba rzucala argumenty typu: kopiowanie to nie kradziez, bo wlasciciel "nic nie traci"...

Nie wiem czy trafi do was taki przyklad:

Ktos wymyslil jakies niespotykane urzadzenie, nazwijmy je wehikulem czasu. Kosztowalo go to 100 mln $ i postanowil je sprzedawac. Koszt wyprodukowania jest znikomy, a sprzedawac chce po 1 mln $. Jest tylko 200 chetnych, czyli 100 mln by zarobil.

No ale teraz ktos kupil ten wehikul, kopiuje go i sprzedaje za pol ceny. No co... Wlasciciel przeciez "NIC NIE TRACI", ma te swoje wehikuly... Tyle ze od niego juz ich nikt nie chce kupic. Przy takiej polityce taki wehikul nigdy nie powstanie. To jest wlasnie odpowiednik kopiowania utworow.... Uczciwe ?

Moze byc tez tak, ze ktos kupi kilka wehikulow i bedzie je wypozyczal. Znow wynalazcy nie zwroca sie koszty. To jest odpowiednik wypozyczania ksiazek, filmow... Uczciwe ? A przeciez w istniejacym prawie dozwolone !

Czyli juz w tej chwili mamy nieuczciwe prawo, a wy sie domagacie jeszcze lagodniejszego...

Jedynym uczciwym prawem jest takie, w ktorym wlasciciel utworu decyduje co z nim wolno robic, a czego nie. Podobnie jak to ma miejsce w przypadku programow komputerowych, do ktorych dolaczana jest licencja, w ktorej jest informacja co wolno... On to stworzyl i jesli zabrania kopiowania i pozyczania, to nie wolno tego robic i nic nikomu do tego !

Jedyne co mozna robic to zachecac autorow do stosowania lagodnej polityki licencyjnej, ktora moze byc dla nich korzystna. Ale nie nakazywac !

KOPIOWANIE TO KRADZIEZ ! Nawet jesli nie spelnia scile definicji...
    • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 15:27
      przykład ukradziony doopie!
      Same pierdy!
      II - jak ktoś wymyślił wehikuł, to niech też umie go zabezpieczyć - a nie stawia organy rządowe (za podatników pieniądze), do jego pilnowania!
      Jakoś mi żaden urzędnik czy policjant nie stoi pod drzwiami - bo mogą wejść na chatę złodzieje!
      I tyle w temacie ACTA! To nie idzie o prawa intelektualne! A o coś więcej + zwalanie kosztów ochrony, na podatników!
    • mariner4 Inny przykład 28.02.12, 15:37
      Kupujesz pralkę i musisz jej projektantowi płacić "tantiemy". Każdy producent proszku do prania musiałaby płacić specjalny podatek na rzecz projektantów pralek.
      Też logiczne, ale pozornie, tak jak Twoja argumentacja.
      Pytania można mnożyć. Dlaczego piosenkarz nie ma płacić za promocję radiostacjom?
      M.
    • hummer Dlaczego funkcje ochrony zwalać na państwo? 28.02.12, 15:47
      To jest dopiero kradzież.
      Nie widzę powodu bym płacił za czyjąś indolencje jako podatnik.

      Od ewentualnych strat są ubezpieczenia. Ale trzeba tam już włożyć własne środki, a nie żerować na społeczeństwie.
    • 8macek a`propos uczciwości: 28.02.12, 16:04
      książka kosztuje w księgarni 50zł
      ta sama książka tylko, że nieistniejąca namacalnie (e-książka) kosztuje tyle samo.
      przy czym książkę mogę udostępniać komu chcę i ile razy chcę i zamieniać się z kimkolwiek na inną książkę.
      za udostępnienie (nawet jednorazowe) tej samej e-książki mogę być jako przestępca ścigany i dotkliwie ukarany...

      czy to jest uczciwe i kto tu kogo okrada?
      a przede wszystkim czy to jest mądre?!
      • bimota Re: a`propos uczciwości: 28.02.12, 16:17
        To jest to o czym pisalem... Pytanie czy zezwolic na kopiowanie, czy zabronic wypozyczania... Moim zdaniem pozwalanie na wypozyczanie jest nieuczciwe. Moze gdyby pozyczanie bylo zabronione to ksiazka by nie kosztowala 50 tylko 10... Poza tym pozyczanie i kopiowanie to nie to samo, kopiowanie umozliwia udostepnianie na duzo wieksza skale.

        Powtarzam: niech autor decyduje. Gdzie w tym widzisz okradanie ? Nie podoba sie, nie czytaj...

        Nieuczciwe prawo stawiacie za argument dla czynienia go jeszcze bardziej nieuczciwym...
        • 8macek Re: a`propos uczciwości: 28.02.12, 16:50
          Gdzie w tym widzisz okradanie ?

          ty nie widzisz?
          jeśli nie widzisz to niczym nie różnisz się od tych, których oskarżasz o kradzież w swoim poście.
          ja czuję się okradany przez dystrybutora książki (absolutnie bynajmniej przez autora)
          dlatego, że kupując książkę i stając się jej właścicielem automatycznie powinienem dostawać darmo plik z e-książką (czyt. mozliwość jego ściągnięcia w dowolnym momencie i przechowywania go na dowolnym nośniku).
          a gdybym nie chciał zakupić książki/muzyki/filmu w postaci fizycznie istniejącego nośnika to wirtualny plik z treścią książki/muzyki/filmu nie ma prawa kosztować tyle samo ile wersja "namacalna".
          • bimota Re: a`propos uczciwości: 28.02.12, 16:53
            Ale nikt cie nie zmusza do kupowania tego... Napisz sam ksiazke i sobie ja czytaj, a nawet rozdawaj za darmoche, albo nawet doplacaj kazdemu....
            • 8macek Re: a`propos uczciwości: 28.02.12, 17:27
              bimota napisał:

              > Ale nikt cie nie zmusza do kupowania tego... Napisz sam ksiazke i sobie ja czyt
              > aj, a nawet rozdawaj za darmoche, albo nawet doplacaj kazdemu....

              chodzi o to, że ja chcę kupić książkę bo np. jestem fanem twórczości lema i chcę mieć jego wszystkie dzieła jakie napisał, bo np. muszę kupić książkę, której treść jest mi niezbędna do wykonywania zawodu...

              myślałem, że ty jednak mądrzejszy jesteś...
              ale przy takiej argumentacji z twojej strony widzę, że dalsza dyskusja nie ma sensu.
              • bimota Re: a`propos uczciwości: 28.02.12, 21:33
                Musi to na rusi...

                Co autora obchodzi czyim jestes fanem albo jaki masz zawod. Uwazasz, ze "musisz" to plac, albo zmien zawod, albo cokolwiek...

                Ja jestem fanem samochodow Ferrari i "musze" miec kazdy model, prosze zarzadzic by byly tansze, bo np Fiat Panda jakos moze kosztowac 100x mniej...
    • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:10
      A gdzie ja pisalem o ACTA, czy o ponoszeniu kosztow ochrony ? Mowilem tylko od czego powinno wychodzic prawo... O co chodzi ? O to by zlikwidowac wszystkie przepisy, bo to koszty dla panstwa ? W jaki sposob projektant np. samochodu ma go zabezpieczyc przed kopiowaniem i z jakiej racji ponoscic dodatkowe koszty ?

      Kupujac pralke, oczywiscie place projektantowi... Moge prac recznie, wymyslic wlasna pralke, kupic czyjs pomysl albo go ukrasc...

      Analogii do proszkow do prania nie widze...
      • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:21
        > O to by zlikwidowac wszystkie przepisy, bo to koszty dla panstwa ?
        ty chcesz, aby państwo ścigało potencjalnych złodziei - za kasę podatnika, a nie właściciela!
        Prawo jest surowe dla złodziei!
        Ale to właściciel ma dbać o swoją własność!
        • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:25
          A jak ci ukradna rower albo zabija matke, to chcesz ponosic koszty scigania winnych, czy chcesz by policja to zrobila za darmo ?
          • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:31
            Ty dalej nie kumasz!
            Jak ktoś ma podstawy do ścigania - już może to robić!
            • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:38
              No ja wlasnie o tych podstawach...
              • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:46
                podstawy są takie:
                - możesz wynająć na swój koszt sztab ludzi, piszących że szukają pliku on ci go wysyła, i teraz ty masz premię, a właściciel pliku ma powód do ścigania!
                ufff, zmęczyłem się tym myśleniem za właścicieli!
                • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:55
                  Jak wypoczniesz to napisz bardziej zrozumiale...
                  • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:01
                    bardziej jaśniej!
                    Zapłać ludziom za szukanie potencjalnego złodzieja!
                    Nie wyręczaj się urzędnikiem - na koszt podatnika!
                    • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:06
                      Ostani raz powtarzam, ze to nie ma nic do rzeczy...

                      Od urzednika wymagam tylko, by dzialal gdy sa realne podstawy, uzasadnione podejrzenia, gdy "krazdziez" faktycznie nastapila.
                      • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:09
                        > gdy "krazdziez" faktycznie nastapila

                        Żeby mieć pewność, trzeba złapać za rękę, ew. mieć IP!
                        Teraz ustalmy kto łapie za rękę, czy ustala IP!
                        :)
      • hummer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:24
        Pijesz do acta.

        Weźmy inne twórcę, rzeczy materialnych. Ot pomysł na machinę czasu. Twórca wymyśla i patentuje, ponosząc opłatę patentową. Wtedy wkracza państwo. Ktoś zapłacił za jego działanie. Tak jak przy ochronie mienia, płacisz za np. księgę wieczystą, która jasno przedstawia, kto jest czegoś właścicielem. Co roku od własności płacisz podatki.

        Owa opłata za ochronę jest swojego rodzaju zabezpieczeniem. Dlaczego to ja mam płacić za Twoją ochronę?
        • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:27
          Ale za jaka ochrone ? Nie rozumiem...
          • hummer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:33
            bimota napisał:

            > Ale za jaka ochrone ? Nie rozumiem...

            Jeśli ktoś naruszy jakąś przestrzeń, za którą wnoszę opłaty, to mogę wezwać policję by usunęła intruza.
            Jeśli ktoś naruszy przestrzeń, którą sobie wymyśliłem, iż jest moja, to wezwana policja odwiezie mnie do Tworek.
            • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:40
              Mozesz wskazac konkretna analogie do tego co napisalem ?
              • hummer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:44
                bimota napisał:

                > Mozesz wskazac konkretna analogie do tego co napisalem ?

                Wymyślać możesz co chcesz i sprzedawać po ile chcesz. Ale, by domagać się ochrony na wyłączność, musisz za tą wyłączność wpierw zapłacić. Np. za ochronę patentową.
                • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:50
                  To ze tak jest, nie znaczy ze to uczciwe.

                  Patent, moim zdaniem, sluzy temu, by w przyszlosci mozna bylo udowodnic kto jest autorem i wlascicielem praw. Jesli ktos udowodni, ze wymyslil to samo wczesniej, wlasnie do niego powinny te prawa nalezec.
                  • hummer Ochrona to też produkt. 28.02.12, 16:56
                    bimota napisał:

                    > To ze tak jest, nie znaczy ze to uczciwe.
                    >
                    > Patent, moim zdaniem, sluzy temu, by w przyszlosci mozna bylo udowodnic kto jes
                    > t autorem i wlascicielem praw. Jesli ktos udowodni, ze wymyslil to samo wczesni
                    > ej, wlasnie do niego powinny te prawa nalezec.

                    Liczy się termin zgłoszenia patentowego. Inaczej sądy nie robiłyby nic innego tylko traciły czas na dochodzenie, kto wymyślił wcześniej. Udowodnij mi, iż nie wymyśliłem wcześniej od Ciebie maszyny do teleportacji? Ale możesz łatwo udowodnić, iż zapłaciłeś wcześniej za ochronę. Zresztą wtedy mojego wniosku o ochronę urząd nie przyjmie. Byłeś szybszy. Zapłaciłeś, masz.

                    Ochrona to też produkt. Chcesz go mieć zapłać.
                    • bimota Re: Ochrona to też produkt. 28.02.12, 17:10
                      Nie sad ma udawadniac tylko pozywajacy. Krzesla chyba nie da sie opatentowac, bo wiadomo, ze zostalo wymyslone juz wczesnniej... Patent wlasnie jest jakby dowodem na to, kto i kiedy wymyslil...
          • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:33
            Firmy z USA - chcą, aby to państwo dbało poprzez śledzenie ruchu w necie (jakoś nie wczepiają GPS do CD czy innych produktów). Kto i z kim się kontaktuje!
            Pomijam już wątek "za mordę" obywatela!
    • 8macek Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:16
      klęska ustaw typu ACTA jasno pokazuje, że nie będzie społecznego przyzwolenia na to aby koncerny medialne i monopolistyczne korporacje (które są tylko pośrednikami między autorem/właścicielem a odbiorcą/konsumentem) terroryzowały konsumentów.
      a czym większa będzie pazerność pośredników tym większa będzie chęć przeciwstawienia się tej pazerności i tak było od samego początku istnienia człowieka.

      AMEN!
      • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:20
        No patrz... Wydawalo mi sie, ze protestowano przeciw naruszaniu praw obywatelskich, a to jednak chodzi o zezwalanie na kradziez...

        Jesli chodzi tylko o pazernosc posrednikow to ok, ale nie o tym ta dyskusja.
        • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:29
          Prawa obywatelskie są naruszane - śledzenie ruchu w necie - przez providera!
          to tak, jakby ci policjant siedział na tylnym siedzeniu, i nagrywał wszystko!
          Za co nie da się posadzić do kryminału (przekraczanie prędkości itp), naśle obyczajówkę (bo przeklinasz), czy skarbówkę - bo hamując przed radarem, nie dałeś zarobić twórcy radaru!!
          Można mnożyć przykłady na nie i na tak - tylko po co, jak w zasadzie wszystko zamyka się w zdaniu:
          Sam dbaj o swoją własność - a nie zwalasz to na urzędnika!!
          • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:37
            Nie o tym ta dyskusja....
            • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:53
              Może kiedyś dojdzie do ludzi - że w zasadzie o tym!
              wiesz że JPG jest towarem zastrzeżonym? Nadal?
              Jak wyślesz zdjęcia w tym formacie z aparatu - to możesz zapłacić grzywnę?
              :)
    • woda_woda Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:18
      bimota napisał:

      > Jedynym uczciwym prawem jest takie, w ktorym wlasciciel utworu decyduje co z ni
      > m wolno robic, a czego nie.

      Również tak uważam.
      • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:24
        No ja tak prowokacyjnie rzucilem, pewne nieuczciwosci bym chyba dopuscil, np. ochrona tylko przez pewien okres. Pytanie tylko jaki... Choc np. praktyka informatyczna pokazuje, ze tworcy sami uwalniaja te prawa, gdy np. ich produkt juz nie przynosi profitow...
    • der-chef Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:21
      > Ktos wymyslil jakies niespotykane urzadzenie, nazwijmy je wehikulem czasu. Kosz
      > towalo go to 100 mln $ i postanowil je sprzedawac. Koszt wyprodukowania jest zn
      > ikomy, a sprzedawac chce po 1 mln $. Jest tylko 200 chetnych, czyli 100 mln by
      > zarobil.

      To znaczy że ten ktoś jest zwykłym pazernym idiotą. Skoro koszt produkcji jest nie wielki to niech wyprodukuje 20000 szt. i sprzeda po 20000 dolców a kasiory starczy dla niego i jego wnuków a prawa może wtedy olać.

      > No ale teraz ktos kupil ten wehikul, kopiuje go i sprzedaje za pol ceny. No co.
      > .. Wlasciciel przeciez "NIC NIE TRACI", ma te swoje wehikuly... Tyle ze od nieg
      > o juz ich nikt nie chce kupic. Przy takiej polityce taki wehikul nigdy nie pows
      > tanie. To jest wlasnie odpowiednik kopiowania utworow.... Uczciwe ?

      Tak, uczciwe. Jak idiota nie chce zejść z ceny to kij mu w oko.

      > Moze byc tez tak, ze ktos kupi kilka wehikulow i bedzie je wypozyczal. Znow wyn
      > alazcy nie zwroca sie koszty. To jest odpowiednik wypozyczania ksiazek, filmow.
      > .. Uczciwe ? A przeciez w istniejacym prawie dozwolone !

      To moja sprawa co zrobię z towarem zakupionym legalnie, po drodze wszyscy zarobili.

      > Czyli juz w tej chwili mamy nieuczciwe prawo, a wy sie domagacie jeszcze lagodn
      > iejszego...

      Prawo w tym zakresie jest kretyńskie a nie nieuczciwe.

      > Jedynym uczciwym prawem jest takie, w ktorym wlasciciel utworu decyduje co z ni
      > m wolno robic, a czego nie. Podobnie jak to ma miejsce w przypadku programow ko
      > mputerowych, do ktorych dolaczana jest licencja, w ktorej jest informacja co wo
      > lno... On to stworzyl i jesli zabrania kopiowania i pozyczania, to nie wolno te
      > go robic i nic nikomu do tego !

      I to właśnie jest nieuczciwe. Chcesz zarabiać produkuj i wymyślaj a nie żeruj na czyjejś głupocie za pomocą kretyńskiego prawa. Według ciebie, można napisać jeden debilny utwór, zrobić z niego np. lekturę i do końca swoich dni żyć z tego nic nie robiąc. To właśnie jest zwykłym sku...syństwem.
      • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:34
        > To znaczy że ten ktoś jest zwykłym pazernym idiotą. Skoro koszt produkcji jest
        > nie wielki to niech wyprodukuje 20000 szt. i sprzeda po 20000 dolców a kasiory
        > starczy dla niego i jego wnuków a prawa może wtedy olać.

        Jak jestes taka madra to ty wymysl taki wehikul i rob o swojemu. Ale co to ma do rzeczy ? To tylko przyklad...

        A jak sie robi lekture z utworu ?

        Jesli mam uzyc twego jezyka to prosze... Przykro mi, ze jestes durna pala niezdolna do wymyslenia czegokolwiek, pozostaje ci zerowanie na madrzejszych, nie mozna tez oczekiwac z twej strony zrozumienia, ze taka krotkowzrocznosc zaszkodzi nawet tobie, wiec trudno oczekwiac bys miala inne zdanie...
        • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:42
          Wiesz na czym polega problem, że ktoś napisze piosenkę, wymyśli program itd!
          I chciałby zablokować wszelkie nuty w nim użyte, czy wszelkie kody!
          Itp! W zasadzie ma to sens! Bo raz użyte rzeczy, w zasadzie powinny być wykorzystywane do tylko tego oryginału!
          To tak jakby wynalazca śrubki z kołnierzem - zablokował śrubki bez niego!
          Wiesz co to jest postęp? To ulepszanie już wymyślonego!
          jak tego nie pojmiesz - to jesteś kiepem, który ćwiczy sobie mowę, przed obroną ACTA!
          • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:03
            Jak na razie to ty gadasz od rzeczy i probujesz obrazac, wiec koncze z toba...
            • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:07
              bosze!!!!! kolejny delikatny!
              Czy kiep to obraza? Dobrze że nie żyjemy na przełomie komuny!
              Kto by nas uwalniał!
              :)
              • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:12
                Nie, komplement... Zreszta, naprawde gadasz nie na temat, wiec nie ma sensu...
                • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:20
                  obrażenie się nic nie da - nie rób z siebie jakieś baleriny
                  ;)
                  I zacznij dotykać konkretów!
                  Jak ja nie umiem zadbać o własne zamki - nie płaczę, że mi włażą do domu raz dziennie!
                  :)
                  • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 21:36
                    To twoja sprawa...

                    ja placze i zadam scigania sprawcow, jak nakazuje prawo.
        • der-chef Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:35
          Ty nawet nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem tego co napisałem, wiec powiem krótko, pie...cie hipolicie i nie macie zielonego pojęcia o tworzeniu czegokolwiek. Moje dzieści pomysłów i projektów też wykorzystali inni i nie płaczę z tego powodu. Tak że walcie się kolego.
    • 8macek Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:32
      > Dzis w radiu byla audycja, w ktorej znow jakas nawiedzona baba rzucala argument
      > y typu: kopiowanie to nie kradziez, bo wlasciciel "nic nie traci"...
      >
      > Nie wiem czy trafi do was taki przyklad:

      należy odróżnić kopiowanie pomysłu od kopiowania produktu.
      i jest co do tego pełna zgoda, że skopiowanie pomysłu (bez zgody autora) zawsze będzie nielegalne.
      na skopiowanie produktu bardzo często żadna zgoda nie jest wymagana, warunkiem jest oczywiście wyraźne zaznaczenie, że jest to kopia a nie oryginał.
      jeszcze inną sprawą jest kwestia czerpania korzyści z dystrybucji produktów skopiowanych.
      dlatego jesli się na zagadnienie praw autorskich spojrzy nieco szerzej (a nie punktowo tak jak by chciały pazerne korporacje) to wiele kwestii przestaje być tak oczywista jak się co niektórym wydaje.
    • zoil44elwer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:38
      Jak oddać właścicielowi praw autorskich odsłuchanie za darmo np piosenki na youtube? Albo kupuję płytę z piosenkami i nie mogę jej odtworzyć na imprezie u kumpla.Albo fryzjerce w jej jednoosobowym salonie fryzjerskim nie wolno słuchać audycji muzycznych mimo że płaci abonament RTV.Albo płacę abonament RTV,opłacam kablówkę i nie mogę puścić głośniej melodii bo usłyszą to sąsiedzi a więc będzie to nielegalne rozpowszechnianie!
      • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:45
        Kup taka plyte, ktorej wlasciciel na to zezwala... YT moze byc np. platne.

        Albo fryzjerce w jej jednoosobowym salonie fryzjerskim nie wolno słuchać au
        > dycji muzycznych mimo że płaci abonament RTV

        To akurat jest glupie, watpie by byl to wymysl tworcow.

        Albo płacę abonament RTV,opłacam k
        > ablówkę i nie mogę puścić głośniej melodii bo usłyszą to sąsiedzi a więc będzie
        > to nielegalne rozpowszechnianie!

        To akurat jest twoj wymysl...
        • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 16:52
          > To akurat jest glupie, watpie by byl to wymysl tworcow.
          to był ich wymysł - a raczej koncernów i ZAIKS!
          :)
          Masz działalność - musisz płacić. Nie pamiętam już kosztów, ale coś takiego było. Oczywiście Polacy to olali! A ci co dali pomysł, stwierdzili że nie będą cisnąć - bo sobie z ludzi wrogów zrobią.
          :)
          • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:01
            NApisalem, ze mi sie to nie podoaba... Jak ja bym byl u wladzy, to bym tego zakazal, bo to podwojna oplata za to samo, niezgodna z prawem.

            Mozna tez puszczac utwory nie podlegajace ZAIKSowi.
            • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:04
              wiem co napisałeś.
              Chcę ci uświadomić - do czego te wszystkie prawa autorskie itp. zmierzają!
              Piszesz o "wymyśl sobie coś sam i sprzedaj rozdaj"
              Ja piszę o tym, że jak już wymyślisz - zadbaj o swoje!
              Na swój koszt!
              a jak jakiś artysta nie potrafi, to niech zatrudni ludzi co to umieją.
              A jak artysty nie stać, niech pisze sobie utwory do własnej szafy!
              :)
              • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:14
                No to wlasnie zadbali i tez mialczysz...
                • cillian1 Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:15
                  nie kumam!
                  Kto zadbał, ktoś wydał miliony na ludzi szukających plików w necie?
                  Nie słyszałem!
                  • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 21:37
                    ZIKS zadbal o sciganie fryzjerow...
            • zoil44elwer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:15
              ZAiKS zrobił monopol,prawie spirytusowy.Wyprodukowanie litra wódki kosztuje 0,5 zł ale musisz płacić 20 zł,za 0,5 litra,tak jak wyprodukowanie płyty kosztuje 1 zł a sprzedają po 70 zł.Tak a propos,za II RP pożyczka oprocentowana powyżej 10 % była ścigana prawnie jako lichwa.Dziś banki i parabanki biorą odsetki od pożyczek w wysokości od 20 do 300 % i państwo(III RP) je chroni przy pomocy sądów i komorników.
              • bimota Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 21:42
                Nie kosztuje 1 zl, pitolisz bzdury... Poza tym juz mowilem - nie podoba sie, nie kupuj... Wodki podobnie, choc z nia jest ta roznica, ze faktycznie jest monopol, nawet sie tak nazywa...

                O bankach juz mi sie nie chce gadac, w prawie jest pelno bubli, to nie znaczy, ze trzeba tworzyc kolejne..
        • 8macek Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:15
          > Albo fryzjerce w jej jednoosobowym salonie fryzjerskim nie wolno słuchać au
          > > dycji muzycznych mimo że płaci abonament RTV
          >
          > To akurat jest glupie, watpie by byl to wymysl tworcow.

          to jest własnie przykład (jeden z wielu) patologicznej pazerności korporacji typu zaiks, sraiks i innych. to juz nawet nie jest pazerność tylko czysta forma bandyckiego łupienia przez korporacje i koncerny!
          bo skoro fryzjer czy taksówkarz kupił legalnie radio i płaci abonament to zmuszanie go do dodatkowych opłat za słuchanie muzyki w miejscu jego pracy jest czynem bandyckim i sku...syństwem!

          jeśli później taki fryzjer wraca do domu to nawet mu powieka nie drgnie przy decyzji o darmowym skopiowaniu pliku MP3 z muzyką, którą mając w dupie zaiks i sraiks będzie sobie słuchał przez słuchawki, a nie z radia...
          i ja mu się wcale nie dziwię.
          • zoil44elwer Re: Jeszcze o prawie autorskim... 28.02.12, 17:21
            A gdy jeszcze wziąść pod uwagę że w III RP,państwie o 5-krotnie niższych dochodach obywateli "produkcja" artystów jest sprzedawana 5 razy drożej,to nóż się w kieszeni otwiera na taką pazerność.Pazerni zarżną się sami bo jednak ich "towar" nie jest pierwszą i najważniejszą potrzebą.
Pełna wersja