posolone_peesele
11.04.12, 15:04
Pod względem siły nabywczej średniej płacy dystans między Polską a Botswaną nie jest wcale taki duży. Jest on znacznie mniejszy niż np. dystans pomiędzy Polską a Grecją, że o Niemczech czy Szwecji nie wspomnę. Tu jest porównanie: forsal.pl/grafika/609161,95816,globalny_ranking_sily_nabywczej_plac_na_ile_naprawde_nas_stac.html
A teraz zagadka związana z powyższa informacją: ilu urzędników jest naprawdę w Polsce?
Rozwiązanie zagadki: być może nawet dwa razy więcej niż podają oficjalne statystyki: forsal.pl/artykuly/609285,oficjalne_dane_o_liczbie_urzednikow_w_polsce_to_fikcja_moze_ich_byc_nawet_milion.html
Czyli prawda o statystycznym polskim lemingu jest taka, że nie dość, że jest biedny jak mysz kościelna w Botswanie, to jeszcze musi wykarmić milionową rzeszą biurw i pierdzistołków. Ale widocznie niewidzialna ręka rynku urządziła świat w taki sposób, że ktoś musi być biedny, aby bogaty mógł być ktoś. Prawda, futrzaki? No to bierzcie się do roboty, bo urzędasy chcą jeść.