Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 11:52
pewnym zaniepokojeniem można przeczytać wypowiedź Arcybiskupa Życińskiego w
artykule zatytułowanym "Obrażeni na wszechświat?", opublikowanym w
Rzeczpospolitej w dniu 6 marca, 2002. Artykułem tym Arcybiskup Życiński włącza
się do polityczno - gospodarczej debaty na temat integracji Polski z Unią
Europejską. Szczególnie niebezpiecznym staje się to wtedy, gdy dla poparcia
eurointegracji osoby reprezentujące Episkopat nadużywają powagi swego urzędu
wykorzystując zaufanie katolików do przywódców polskiego Kościoła.



Należałoby tu przypomnieć, że nauki Kościoła i jego reprezentantów obowiązują
katolików jedynie w sprawach wiary i moralności (res fidei et morum), natomiast
nie wymaga Kościół posłuszeństwa w kwestiach polityki czy gospodarki. Wypowiedź
Arcybiskupa Życińskiego należy tu traktować jako wypowiedź przedstawiciela
Kościoła o polityce, a nie naukę dotyczącą prawd wiary i moralności, pomimo iż
do celu politycznego próbuje on wykorzystać przesłanie Ewangelii. Dlatego też z
jego wypowiedzią można, a nawet należy podjąć polemikę, ponieważ - niestety -
nie jest ona wygłoszona z myślą o dobru naszego Narodu i państwa.



Wraz z postępem negocjacji w sprawie członkostwa polski w UE, do społeczeństwa
dociera coraz więcej prawd o stratach gospodarczych i politycznych związanych z
akcesją. Staje się coraz bardziej oczywistym, że niewiele od Unii otrzymamy,
natomiast wyłania się realne niebezpieczeństwo, że w efekcie końcowym nasze
wpłaty do budżetu Unii przewyższą unijne dotacje, czyli że właściwie Polska
stanie się płatnikiem netto. Natomiast nasi negocjatorzy i politycy
(Cimoszewicz) już sygnalizują, że ogromnym sukcesem polskich negocjacji będzie
uzyskanie takich warunków, aby w pierwszych latach członkostwa Polska do Unii
nie dopłacała. Nasuwa się więc wniosek, że propaganda nagłośni to jako ogromny
sukces, jeśli Unia odda nam nasze własne pieniądze, które do niej uprzednio
wpłacimy. Doprawdy, świetny interes. W miarę ujawniania nowych faktów coraz
bardziej staje się oczywistym, że król, który miał być odziany w piękne szaty,
w rzeczywistości jest nagi.



Już teraz rząd, którego głównym celem politycznym jest - według jego własnych
oświadczeń - wprowadzenie Polski do Unii dosłownie za każdą cenę, traci grunt
pod nogami, gdyż - w miarę ujawniania nowych faktów na temat akcesji Polski do
UE - zarysowuje się coraz bardziej realna możliwość przegrania referendum
akcesyjnego. W tej sytuacji rząd rozgląda się za sojusznikiem, który
mógłby “dorobić“ jakieś słuszne podłoże ideologiczne do polskiej integracji z
Unią - sojusznikiem, którego społeczeństwo polskie darzy kredytem zaufania, a
który to sojusznik zechciałby to posunięcie rządu firmować powagą swego urzędu.
Czyli ideologia miałaby zasłonić brak istotnych wymiernych korzyści dla państwa
i Narodu. Ponieważ globalizm, europejska ojczyzna, świat bez granic i tym
podobne brednie nie znajdują zbyt wielkiego oddźwięku u Polaków, zahartowanych
na tego typu propagandę latami niemalże identycznej propagandy sowieckiej,
wybór padł na Kościół Katolicki jako cieszący się jeszcze ciągle szerokim
poparciem społeczeństwa, a którego niektórzy przedstawiciele zdają się ochoczo
firmować swoimi osobami i godnościami to wątpliwej jakości przedsięwzięcie.



W związku z powyższym, wszelkie prounijne wypowiedzi najwyższych
przedstawicieli katolickiej hierarchii są sprytnie wychwytywane i nagłaśniane
przez środki masowego przekazu - ba, nawet zwiększyła się ilość wywiadów z
prounijnymi biskupami. Nie słychać już ze strony rządowej i prorządowych mediów
ulubionego zarzutu, tak chętnie powtarzanego przy każdej innej okazji, że
Kościół nie powinien mieszać się do polityki. A przecież integracja z UE jest
decyzją polityczną bardziej niż jakąkolwiek inną.



Charakter polityczny ma też wypowiedź Arcybiskupa Życińskiego. Na samym wstępie
proponuje on aby miejsce surrealistycznego pytania: "Czy Polska ma dołączyć do
Unii Europejskiej?", zostało zajęte przez kwestię: "Jak, tzn. na jakich
warunkach, Polska ma wejść do Unii Europejskiej?".



Przede wszystkim, dziwi w ustach arcybiskupa sugerowanie, że pytanie dotyczące
polskiej racji stanu może być pytaniem surrealistycznym. Prymas Tysiąclecia
odpowiedziałby na to zapewne słowami: Kościół polski staje w obronie narodowej
racji stanu. Albowiem polityczna racja stanu zmienia swoje wymiary, natomiast
naród - trwa, ma swoją wiarę, swoje zasady moralne, swoją kulturę religijno-
narodową, obyczaj narodowy i stoi na straży tych wartości, które nie od razu
powstają i zniszczyć się od razu nie dadzą. Czy dziś Kościół w Polsce przestał
już upominać się o Naród i jego wartości? Czy po ostatnich wiekach naszej
historii, w których Kościół troszczył się o Naród pozostawiony bez opieki,
przejdzie teraz Kościół do roli rządowej tuby propagandowej i zmieni swe
posłannictwo na polityczne?



Poza tym należałoby tu odwrócić kolejność tych pytań, czyli zapytać najpierw na
jakich warunkach Polska ma wejść do Unii Europejskiej? Ano, na takich żeby były
one dla Polski jako państwa i dla naszego Narodu korzystne. Ponieważ w miarę
postępu negocjacji z Unią okazuje się, iż warunki te są nie tylko niekorzystne,
ale wręcz grożą unicestwieniem Polski jako suwerennego państwa, a Narodowi
polskiemu grożą utratą podmiotowości i zepchnięciem do roli parobków żyjących w
nędzy we własnym kraju. Prorocze słowa Prymasa Tysiąclecia z 1981 roku nic nie
straciły dziś na aktualności: W Polsce trzeba bronić spraw własnej Ojczyzny, a
nie obcych zamówień. Czy włączając się do dzisiejszych spraw politycznych
również i Kościół zaprowadza politykę grubej kreski, odsyłając przestrogi
Prymasa Kardynała Wyszyńskiego do lamusa? Cóż myśleć ma katolik, który pamięta
tamte słowa, a dziś słyszy, że jego Kościół pomija obronę spraw własnej
Ojczyzny?



Dotychczasowe negocjacje pokazały, że Polska ze względu na swoją słabość
polityczną i ekonomiczną, występując w roli petenta, nie jest i nie będzie w
stanie dyktować warunków, na jakich znajdzie się w Unii Europejskiej. Warunki
dyktują Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy, być może mają jeszcze coś do
powiedzenia kraje Beneluksu. Z tego to względu, wszelkie próby mówienia naszemu
społeczeństwu o naszym ewentualnym wpływie na politykę wewnętrzna lub
zewnętrzną Unii są niczym innym jak mydleniem nam oczu. Czyżby ks. Arcybiskup
nigdy nie słyszał o teorii „dośrodkowych kręgów z rdzeniem”, czyli Europy
o „rożnych szybkościach” lub „zróżnicowanej geometrii”? Wszak plany dotyczące
takiego systemu „zjednoczonej” Europy są już od dawna znane. Zawierają one
różnego rodzaju warianty, które w efekcie sprowadzają się do jednego:
stworzenia tzw. „twardego rdzenia” krajów wysoko rozwiniętych i „dośrodkowych
kręgów” w skład których będą wchodziły kraje słabiej rozwinięte. Zarówno
wariant francuski jak i niemiecki tej teorii posiadają jeden wspólny motyw:
rozwój UE, ze względów ekonomicznych i politycznych, musi być zróżnicowany,
ponieważ kraje wyżej rozwinięte nie są w stanie czekać z dalszym rozwojem na
kraje słabsze, a za europejską wersję Planu Marshalla dla krajów kandydujących,
UE płacić ani nie chce, ani nie może.



Dopiero teraz, po dogłębnym rozważeniu wszystkich możliwości, wszystkich „za i
przeciw”, należałoby zadać to pierwsze pytanie, które Arcybiskup Życiński
chciał zastąpić drugim, czyli Czy Polska ma dołączyć do Unii Europejskiej?
Ponieważ zadawanie jedynie pytania na jakich warunkach, ze względu na
przedstawione powyżej okoliczności nie ma większego sensu - odpowiedź może być
tylko jedna: na takich, jakie nam podyktują. To nie brukselski moloch
dostosowuje się do poszczególnych krajów (chyba że tych najpotężniejszych,
które posiadają odpowiednie możliwośc
    • Gość: OzRM Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 11:54
      Czytamy też w artykule Arcybiskupa wyrwane z kontekstu słowa Ojca Świętego Nie
      lękajcie się!, wypowiedziane na początku pontyfikatu. Cóż za beztroska
      manipulacja zaprzęgnąć to uniwersalne wezwanie dla tak wąskiego celu
      europropagandy! Patrząc na Unię Europejską widzimy przecież, że daleka jest ona
      od Europy Ojczyzn, o której mówi Jan Paweł II. Tym bardziej dziwi, że tematu
      Ojczyzn (a więc i Narodów) ks. Arcybiskup w ogóle nie poruszył. Nazbyt łatwo
      media wychwytują papieskie poparcie dla zjednoczonej Europy, i zbyt łatwo
      posługuje się nim Arcybiskup Życiński. Ilekroć europropagandziści frymarczą
      autorytetem Głowy Kościoła Katolickiego, jakoś nie słychać by jednocześnie
      przytaczali wypowiedzi krytyczne, jak choćby tę, że za akt ahistoryczny i
      obraźliwy uznał Jan Paweł II fakt, że z Karty Europy usunięto wszelkie
      bezpośrednie odwołanie do religii, a zatem i do chrześcijaństwa. Może lepiej
      byłoby dla katolika wyrobić sobie obiektywne zdanie o zagrożeniach, jakie UE
      niesie dla etyki chrześcijańskiej?



      Następnie Arcybiskup Życiński powtarza oklepaną, niczym nie uzasadnioną mantrę
      wszelkiej maści euroentuzjastów: dla Polski nie ma alternatywy, jedyną
      alternatywą jest przekształcenie Polski w drugą Białoruś. Mam nadzieję, że ks.
      Arcybiskup zdaje sobie sprawę z tego, że poza obecnymi piętnastoma członkami
      Unii Europejskiej, istnieją na świecie jeszcze inne kraje, które członkami Unii
      nie są, a powodzi im się całkiem dobrze poza jej strukturami. My żyjemy we
      własnym kraju, my chcemy w naszej ojczyźnie mieć święty spokój! [...] Nie
      oglądamy się ani na prawo, ani na lewo, ani na Wschód, ani na Zachód! – wołał
      kardynał Wyszyński w 1976 roku.

      Do takiej pozycji Polska mogłaby konsekwentnie dążyć, gdyby miała elity
      troszczące się o jej dobro. Można by przeprowadzić rzetelną ocenę możliwości
      współpracy ekonomicznej z USA, którym najprawdopodobniej zależałoby na
      posiadaniu sojusznika gospodarczo-politycznego w centrum Europy, choćby z tego
      względu, że stosunki amerykańsko-unijne stają się coraz bardziej napięte (nota
      bene już słyszymy o obawach pojedynczych urzędników w Komisji Europejskiej, że
      Polska będzie koniem trojańskim USA w “zjednoczonej“ Europie). Ale do
      prowadzenia polityki w tym duchu potrzeba rządu z prawdziwego zdarzenia, rządu
      obdarzonego wizją niepodległej i suwerennej Polski, która ma na celu dobro
      swoich własnych obywateli. A nie rządu który nie ma żadnej wizji dla naszego
      państwa poza wcieleniem go do Unii Europejskiej, która ma być rzekomo jedynym
      zbawieniem i cudownym panaceum na wszelkie dolegliwości Polski.



      Z równie dobrym skutkiem Polska może stać się pod względem gospodarczym drugą
      Białorusią w granicach Unii Europejskiej, gdyż Unia sama boryka się z
      podstawowymi problemami społecznymi. Bezrobocie w krajach Piętnastki wynosi
      średnio 7.6%, ale na przykładzie Hiszpanii (której potencjał gospodarczy
      podobny jest do polskiego) widać, że jej wejście do UE w 1986 roku miało
      niewielki wpływ na poziom bezrobocia, skoro w 2001 roku wynosiło ono 15.9%.
      Ubóstwo również pozostaje istotnym problemem, skoro dotyka prawie co szóstego
      (około 16%) obywatela UE , a odsetek ten wzrasta nieprzerwanie od 20 lat!
      Trudno ocenić poziom analfabetyzmu na Białorusi, ale w UE dotyczy on aż 15%
      dorosłych osób!

      [wg danych z Eurostatu oraz raportu Europejskiego Komisarza Zatrudnienia i
      Spraw Socjalnych, Anny Diamantopoulou, pt. "Walka z ubóstwem" (The Fight
      Against Poverty) wygłoszonego w Parlamencie Europejskim w Brukseli dnia
      17.10.2001.]



      Skoro Unia nie potrafi sama sobie poradzić z tak drastycznymi problemami
      społecznymi, jak bezrobocie, rosnące od lat ubóstwo czy analfabetyzm, to jak
      wyobraża sobie Arcybiskup Życiński zbawienny wpływ członkostwa w Unii na
      podobne bolączki społeczne w Polsce? Czas skończyć z mitem
      nieuchronnej “białorusinizacji“ Polski pozostającej poza Unią, gdyż jak widać z
      powyższych wskaźników, jest to taki sam mit jak ten, że dzięki Unii dokonamy
      wiekopomnego skoku cywilizacyjnego. Skrępowani unijnymi dyrektywami, pod
      czujnym okiem Komisarzy, będziemy może nawet bardziej przypominać Białorusinów
      w ich zniewoleniu totalitaryzmem a la Łukaszenko. Należałoby tu zadać proste
      pytanie: czy warta skórka za wyprawkę? Bo i po co ten cały kram? I tak to
      naszej sytuacji nie poprawi, a sądząc po skutkach wywartych na polską
      gospodarkę w okresie układu stowarzyszeniowego – na pewno pogorszy. Stracimy
      Ojczyznę, nie otrzymując za nią nawet tej przysłowiowej miski soczewicy.



      Ale zostawmy to, bo przecież zamiast nadrzędnego celu jakim jest dobro naszej
      Ojczyzny i Narodu, my mamy posłannictwo dziejowo-duchowe wyznaczone przez ks.
      Arcybiskupa Życińskiego...



      Zadaje Arcybiskup Życiński ciekawe pytanie: Czy Europa to skończony projekt?

      W odpowiedzi na nie przytacza zapytania rożnych Włochów, Niemców czy Hiszpanów
      pracujących w strukturach Unii, którzy pytają, kiedy to Polska wreszcie
      dopomoże im w nadawaniu UE chrześcijańskiego oblicza. Hm... jakież inne słowa
      może usłyszeć w Brukseli polski arcybiskup od unijnych urzędników, którzy chcą
      sobie zjednać przychylność Episkopatu z kraju kandydującego? Przecież to jest
      zwyczajne kadzenie polskiemu Episkopatowi dla osiągnięcia doraźnego celu
      politycznego, po osiągnięciu którego Kościół Katolicki nie będzie już
      potrzebny! Czy ten argument ks. Arcybiskupa to nie przypadkiem wyraz
      politycznej naiwności, zważywszy na fakt, iż jak dotąd polscy negocjatorzy ani
      nie zająknęli się na temat chrześcijańskich wartości? Czy nie dziwi ta
      łatwowierność wobec faktu, iż jednocześnie wysuwa się w Polsce postulat
      równouprawnionych “małżeństw“ homoseksualnych, gdyż jakoby tego wymagało od
      nas “tolerancyjne“ prawodawstwo unijne?

      Jak to oni na tę Polskę czekają! Tyle krajów chrześcijańskich, katolickich
      (Włochy, Irlandia, Hiszpania i Portugalia), około 300 mln. ludzi, a oni na
      jedną Polskę czekają, żeby te duchowe przemiany przeprowadzać! Cóż do tej pory
      znaczy w Unii stanowisko tych czterech krajów katolickich? Czy zmienia się
      oblicze Unii na bardziej chrześcijańskie? Z Polską byłoby tych krajów pięć, a
      więc byłby to już silniejszy głos... tyle że pozostanie głosem na pustyni wobec
      przeważającej większości brzmiącej jak dotąd raczej masońskim głosem. A przede
      wszystkim, przecież jakość naszego głosu w UE zależeć będzie od osób (czytaj:
      partii i ugrupowań) reprezentujących Polskę w strukturach Unii. Jak na razie
      pcha się tam tylko lewica i liberałowie, którym niezupełnie po drodze z
      wartościami chrześcijańskimi. Ośmiesza się natomiast ugrupowania o orientacji
      narodowo-katolickiej, które byłyby jedynym gwarantem dążenia ku chrystianizacji
      i etyczności życia publicznego. Zróbmy porządek najpierw na własnym podwórku, a
      dopiero potem myślmy o celach dalekosiężnych.

      To boli, że Kościół w Polsce tak niewiele robi dla wspierania tych ugrupowań,
      że milczy zamiast bronić prawdy w zalewie wszechobecnej propagandy i
      ośmieszających oskarżeń o oszołomstwo. To boli, że Arcybiskup Życiński
      przyłącza się do tej lewicowej propagandy i obraża swój Naród, kiedy cytuje
      Lenina, by eurosceptyków nazwać reakcyjnym obskurantyzmem. Chylę głowę przed
      sakrą biskupią, ale podnoszę głowę by przytoczyć inne słowa Prymasa Tysiąclecia
      (z 1975 r.): Były takie sytuacje dla Kościoła, żeśmy przegrywali z rządem takim
      czy innym, z partią – taką czy inną, z państwem – takim czy innym, ale nie
      wolno nam przegrać z narodem! Nasza wrażliwość na to, co się w duszy narodu
      dzieje, musi być ciągle wyostrzona. Nasza czujność musi być taka, jaką
      przedstawiał Malczewski w swoim sławetnym “Koniu na wzgórzu“. Przyłożywszy ucho
      do ziemi mamy wsłuchiwać się, co tam w tej polskiej ziemi się dzieje. Czy dziś
      Prymas Tysiąclecia przekreśliłby te słowa?

      Rzekome oczekiwani
      • Gość: OzRM Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 11:55
        Smutne (ale i gniewne) zadziwienie ogarnia katolika, który przy okazji pro
        unijnych nawoływań ks. Arcybiskupa nie słyszy sprzeciwu wobec unijnej
        eutanazji, “małżeństwom“ homoseksualnym czy też aborcji. Raczej niemożliwe, aby
        nie wiedział o sytuacji w katolickiej Irlandii, która broni jak może swojego
        antyaborcyjnego ustawodawstwa przeciwko proaborcyjnemu ustawodawstwu Unii.
        Powoli, pod naciskiem unijnego molocha zaczynają pojawiać się rysy w postawie
        Irlandii. Powoli, krok za krokiem, przy użyciu wszelkich dostępnych kruczków
        prawnych i politycznych, unijne naciski w celu osiągnięcia zmiany prawa
        irlandzkiego rosną. Odbyły się już dwa referenda w tej sprawie, trzecie się
        właśnie odbyło. I tak aż do skutku, referendum po referendum, aż prawo
        irlandzkie ujednolici się z prawem unijnym. Dzisiejszy (07.03.2002) EUobserver
        donosi o możliwości istnienia nieformalnego porozumienia pomiędzy Kościołem
        Katolickim w Polsce i rządzącą koalicją. To nieformalne porozumienie ma
        dotyczyć właśnie udziału Kościoła w propagandzie pro unijnej w zamian za
        zaniechanie przez rząd dalszych poprawek do ustawy antyaborcyjnej.

        Warto przypomnieć, że już dzisiaj Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej uznaje w
        niektórych przypadkach pierwszeństwo prawa międzynarodowego nad prawem polskim.
        Natomiast po integracji Polski z Unią Europejską, obowiązywać będzie w Polsce
        prawo unijne, a więc wszelkiego rodzaju umowy zawierane z rządem będą musiały
        być ważne w świetle tego prawa, chyba że zostanie to zagwarantowane specjalną
        klauzulą w indywidualnym Traktacie Członkowskim, tak uczyniła to Irlandia z
        Aneksem Antyaborcyjnym do Traktatu z Maastricht.



        Jak doniósł EUobserver w dniu 28.12.2001, Jan Truszczyński, główny negocjator
        ze strony Polski, zaprzeczył jakoby polski rząd czynił w rozmowach
        negocjacyjnych jakiekolwiek starania o taki specjalny zapis antyaborcyjny dla
        swojego państwa. "Niczego takiego nigdy nie omawialiśmy" - powiedział
        EUobserverowi pan Truszczyński.



        Kościół powinien też zdać sobie sprawę z jednej, bardzo istotnej sprawy. Jeżeli
        Polska zostanie członkiem Unii Europejskiej, tak jak tego chce rząd, wtedy już
        Kościół do niczego nie będzie rządzącej koalicji potrzebny, a unijne
        prawodawstwo dokona reszty. A kiedy już do Unii wejdziemy, za późno będzie
        zastanawiać się nad sposobami odkręcenia tego całego galimatiasu, ponieważ
        furtki wyjściowej nie ma, nie przewiduje jej Traktat o Unii Europejskiej z
        Maastricht. Jak powiedział Romano Prodi: Członkostwo w Unii jest jak
        nierozerwalne małżeństwo. I nad tym powinien zastanowić się Arcybiskup Życiński
        i cały Episkopat Kościoła Katolickiego w Polsce, zanim przyjmie na siebie rolę
        pro unijnej tuby propagandowej.



        Na zakończenie tego artykułu, należy raz jeszcze oddać głos naszemu Wielkiemu
        Rodakowi i Patriocie, Prymasowi Tysiąclecia, aby jego glos, przemawiający tak
        wielkim autorytetem, zarówno kościelnym jak i narodowym, zabrzmiał raz jeszcze,
        ku pokrzepieniu serc:



        Naród nasz ma prawo do zachowania własnej, rodzimej kultury i do samodzielności
        narodowej w granicach ojczyzny, do własnego życia i bytu narodowego czy
        państwowego. [...] Nawet gdyby w świecie doszła do głosu doktryna społeczno-
        ekonomiczna, której dążeniem jest ogarnąć całą ludzkość, jeżeli chce się
        utrzymać i usłużyć dobrem, niech się strzeże przed wynaradawianiem i
        narzucaniem siłą swoich przekonań. Bo wtedy będzie sobie przedwcześnie kopać
        grób. Jest to pewnik historycznie potwierdzony.



        Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, 1976 r.





        Trzeba odwołać się do mądrości, rozsądku, szanować człowieka, jego prawa i
        pracę, zabezpieczając mu wolność społeczną. Wówczas wszystko będziemy mieć we
        własnej ojczyźnie – bez niczyjej pomocy, bez pożyczek zagranicznych i importów,
        które nas tak wiele kosztują. [...] Nie chciejmy żywić całego świata, nie
        chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której
        wspierając się patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom żywić polskie
        dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie
        ulegać pokusie zbawiania świata kosztem własnej ojczyzny. Przypomina mi się tak
        wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa Bolesław Chrobry i Parnickiego
        Srebrne orły fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go
        patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się
        wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim
        kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi
        swoją ojczyznę, a gdy to zrobi pomyśli o innych, o sąsiadach. Niestety, u nas
        dzieje się trochę inaczej – zbawia się cały świat kosztem Polski. To jest
        zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza
        ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma
        osiągnąć upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym
        światem kosztem własnej ojczyzny. Taka czy inna władza potrzebna jest nam,
        Polakom, dla utrzymania ładu w Polsce, a nie w całym świecie! Jeżeli tego
        dokonamy, nasze dzieci będą otoczone opieką, należycie odżywione i wychowane –
        nie mówię już o dobrobycie, ale przynajmniej o tym, co jest konieczne – to
        naród polski nie odmówi swojej pomocy innym potrzebującym ludziom. Ale nie
        można zakłócać tego porządku, nie można zbawiać świata zapominając o własnej
        ojczyźnie i obowiązkach wobec własnego narodu.

        Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński, 1976 r

        Oszołom z Radia Maryja
    • Gość: Indris Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.ibspan.waw.pl 12.03.02, 12:11
      OzRM napisał:
      "Szczególnie niebezpiecznym staje się to wtedy, gdy dla poparcia
      eurointegracji osoby reprezentujące Episkopat nadużywają powagi swego urzędu
      wykorzystując zaufanie katolików"

      Jest to niestety mentalność Kalego. Wszyscy zainteresowani wiedzą, że Radio
      Maryja i szerzej koncern medialny o. Rydzyka prowadzą od kilku lat intensywną
      propagandę antyintegracyjną i że w tej propagandzie powołują się na autorytet
      Kościoła i religii. Wypowiedzi takie jak abp. Życińskiego uniemożliwiają takie
      powoływanie się - i bardzo słusznie.
      • Gość: malek1 Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.pppool.de 12.03.02, 12:43
        Indris ma racje. A poza tym RM jest w sprawach politycznych o tyle
        oszolomiaste, ze tak naprawde proponuje droge Lukaszenki - droge izolacji i
        bratania sie z...
        • Gość: ania Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.upc.chello.be 12.03.02, 12:59
          Ciesze sie ,ze mamy takie same zdanie ale powiedz mi przeciez w Unii sa takie
          katolickie kraje jak Wlochy,Hiszpania czy Irlandia czy Unia ogranicza tam
          jakies prawa katolikom o co tu wogole chodzi??
        • Gość: snajper Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: 213.134.143.* 12.03.02, 15:58
          Gość portalu: malek1 napisał(a):

          > Indris ma racje. A poza tym RM jest w sprawach politycznych o tyle
          > oszolomiaste, ze tak naprawde proponuje droge Lukaszenki - droge izolacji i
          > bratania sie z...

          A co ma proponować, skoro jest fiansowane przez naszego byłego Wielkiego Brata ?
        • Gość: OzRM Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 18:11
          A wy nas ciągniecie przez UE do Argentyny
          • Gość: snajper Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: 213.134.143.* 13.03.02, 14:20
            Gość portalu: OzRM napisał(a):

            > A wy nas ciągniecie przez UE do Argentyny

            To Argentyna była w UE ??????
            • Gość: OzRM Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 16:08
              Argentyna wcielała w życie to co eksperci z UE jej zalecili . I efekty tego
              widać!!
              • Gość: snajper Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: 213.134.143.* 13.03.02, 16:21
                Gość portalu: OzRM napisał(a):

                > Argentyna wcielała w życie to co eksperci z UE jej zalecili . I efekty tego
                > widać!!

                O ile mi wiadomo, to ekonomiści argentyńscy kierowali się radami ekspertów
                amerykańskich. Stąd zresztą przywiązanie ich waluty do dolara, a nie marki czy
                franka. Na radach amerykańskich tak pięknie wyszli. Pamiętaj też, że w każdym
                państwie znajdziesz ekonomistów róznych szkół, którzy doradzą Ci skrajnie różne
                drogi postępowania. Tak więc narodowość doradców tak naprawdę o niczym nie
                świadzczy.

                Pozdrawiam.

                • Gość: OzRM Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 16:31
                  Aż boję się pytać jakiego pochodzenia są ci amerykańscy ekonomisci
                  • Gość: snajper Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: 213.134.143.* 14.03.02, 13:47
                    Gość portalu: OzRM napisał(a):

                    > Aż boję się pytać jakiego pochodzenia są ci amerykańscy ekonomisci

                    Nie ważne jakiego. Ci sami nam by doradzali, gdybyśmy weszli do NAFTA.

                    • Gość: GMR Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 17:52
                      Gdyby tak było to NAFTy by juz dawno nie było! A w UE przyrost PKB jest bliski
                      zeru a gdyby nie Irlandia która poszła pod prąd unijnym dyrektywom to UE
                      miałaby przyrost PKB ujemny
                      • Gość: snajper Re: Medice cura te ipsum czyli uczył Marcin Marcina... IP: 213.134.143.* 14.03.02, 19:55
                        Gość portalu: GMR napisał(a):

                        > Gdyby tak było to NAFTy by juz dawno nie było! A w UE przyrost PKB jest bliski
                        > zeru a gdyby nie Irlandia która poszła pod prąd unijnym dyrektywom to UE
                        > miałaby przyrost PKB ujemny

                        Co to znaczy >gdyby tak było< ? Doradztwo amerykańskich ekonomistów Argentynie
                        jest faktem.

                        "Myślę, że skończy się to jako bardzo kosztowny eksperyment dla USA" powiedział
                        Walter Molano, szef badań BCP Securities, firmy brokerskiej zajmującej się
                        Ameryką Łacińską. "Jest jasne, że Departament Skarbu pchnął Argentynę w przepaść
                        i pozwolił na jej upadek" powiedział o rządzie amerykańskim, " Myślę, że wychodzi
                        tutaj sprawa – kto winien".

                        Larry Rohter New York Times Service
                        Wednesday, December 26, 2001





      • Gość: anty Zły policjant, dobry policjant IP: 212.244.75.* 12.03.02, 12:56
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > OzRM napisał:
        > "Szczególnie niebezpiecznym staje się to wtedy, gdy dla poparcia
        > eurointegracji osoby reprezentujące Episkopat nadużywają powagi swego urzędu
        > wykorzystując zaufanie katolików"
        >
        > Jest to niestety mentalność Kalego. Wszyscy zainteresowani wiedzą, że Radio
        > Maryja i szerzej koncern medialny o. Rydzyka prowadzą od kilku lat intensywną
        > propagandę antyintegracyjną i że w tej propagandzie powołują się na autorytet
        > Kościoła i religii. Wypowiedzi takie jak abp. Życińskiego uniemożliwiają takie
        > powoływanie się - i bardzo słusznie.
        Dla wzmocnienia pozycji negocjacyjnej niezbędny jest wręcz przeciwnik akcesji o w
        miarę poważnej pozycji politycznej. Jego rolą winno być tworzenie realnych
        scenariuszy pt "co, jeśli nie". Winny tam być określone WSZELKIE środki jakie
        podejmiemy wobec UE jeśli negocjacje nie zapewnią pozytywnego wyniku referendum.
        Z taką opozycją za plecami można znacznie pewniej negocjować a w razie
        ostatecznego rezulatu na "nie" jest gotowy scenariusz działania. Szkoda, że póki
        co takiej opozycji nie ma. I wyglądamy jak pamienka co dała przed ślubem -
        sytuacja przymusowa.
        Pozdr anty

        • Gość: Indris Z różnych policji niestety IP: *.ibspan.waw.pl 12.03.02, 13:49
          Anty ma rację i nie ma. Ma rację, bo intensywna opozycja antyakcesyjna jest
          poważnym argumentem w negocjacjach. Zawsze można - zgodnie z prawdą -
          powiedzieć: tu nie możemy ustąpić, bo nawet jak my się zgodzimy, to w wyniku
          tej zgody przegramy referendum i cały pogrzeb na nic. A ewentualny wynik
          na "nie" w referendum oznaczałby przecież kompromitację również negocjatorów ze
          strony UE.
          A nie ma racji, bo propozycje TEJ opozycji antyeuropejskiej albo nie istnieją
          albo sprowadzają się do "Katolickiego Państwa Narodu Polskiego". To nie tylko
          antyunijna opozycja powinna mieć alternatywę, ale i prounijny rząd. Ktoś to
          kiedyś porównał do targów na bazarze: byłoby bez sensu mówienie
          sprzedawcy: "potargujemy się, ale ja to NA PEWNO kupię".
          Pozdr.
          • Gość: Woland Nie państwa a autonomii IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 12.03.02, 18:41
            Ni tyle "Katolickiego Państwa Narodu Polskiego" ile w ostatecznym
            rachunku "Katolickiej Autonomii Polskiej Wszechrusi". Prorosyjskość a nawet
            ostentacyjne popieranie rosyjskich interesów widoczne jest w RM na każdym kroku
            • Gość: Karol W. Poprostu nie ma innego wyjścia, jak ... IP: *.chello.pl 12.03.02, 18:52
              ... osadzić naszego Ojca Dyrektora na tronie piotrowym.
              Ciekawe jakie imię wybierze Ojciec Dyrektor gdy wreszcie już zostanie papieżem
              (co od dawna Mu się należy) ?
              Juliusz Bender III ?
              Czy może: Antoni Macier II ?
              Ciekawe.
              • Gość: snajper Re: Poprostu nie ma innego wyjścia, jak ... IP: 213.134.143.* 13.03.02, 14:21
                Gość portalu: Karol W. napisał(a):

                > ... osadzić naszego Ojca Dyrektora na tronie piotrowym.
                > Ciekawe jakie imię wybierze Ojciec Dyrektor gdy wreszcie już zostanie papieżem
                > (co od dawna Mu się należy) ?
                > Juliusz Bender III ?
                > Czy może: Antoni Macier II ?
                > Ciekawe.

                Rus I. ;))

              • indris Jak już bawimy się w czarny humor... 13.03.02, 15:14
                ...to sugerowałbym Grzegorz XVII. Jako nawiązanie do Grzegorza XVI, najbardziej
                konserwatywnego papieża XIX-go wieku.
                <a href="wiem.onet.pl/wiem/00b0b3.html" >
                wiem.onet.pl/wiem/00b0b3.html </a>
            • Gość: GMR Re: Nie państwa a autonomii IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 17:01
              Woland by to mogło się stać to musielibyśmy przejść na prawosławie a nato RM
              się raczej nie zgodzi
              • Gość: Woland Re: Nie państwa a autonomii IP: *.tpi.pl 13.03.02, 18:21
                Oj, chyba niekonieczne...Są tacy w RM i poza nią, którzy uważają, że "w
                ramionach Rosji zakwitniem", jak np. Łopuszański
                • Gość: OzRM Re: Nie państwa a autonomii IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 18:29
                  My nie chcemy służyć ani Moskwie ani Brukseli tylko Polsce i Polakom. A ci co
                  straszą nas Białorusią i Rosją pchają nas w do UE ale de facto do Argentyny
                  • Gość: Woland Re: Nie państwa a autonomii IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 13.03.02, 20:31
                    Jasne - po co do Moskwy jak wam bliżej do Mińska
                  • Gość: snajper Re: Nie państwa a autonomii IP: 213.134.143.* 14.03.02, 13:49
                    Gość portalu: OzRM napisał(a):

                    > My nie chcemy służyć ani Moskwie ani Brukseli tylko Polsce i Polakom. A ci co
                    > straszą nas Białorusią i Rosją pchają nas w do UE ale de facto do Argentyny

                    Ale to nie wy decydujecie, tylko ten, co Was finansuje. ;))

    • Gość: Hania Do OzRM IP: 195.217.253.* 13.03.02, 18:29
      Gość portalu: OzRM napisał(a):

      >> Należałoby tu przypomnieć, że nauki Kościoła i jego reprezentantów obowiązują
      > katolików jedynie w sprawach wiary i moralności (res fidei et morum), natomiast
      >
      > nie wymaga Kościół posłuszeństwa w kwestiach polityki czy gospodarki. Wypowiedź
      >
      Dziekuje OzRM, ze wreszcie powiedziales cos rozsadnego!
      Wyjasnij mi tylko jedna rzecz: dlaczego w kosciolach przed wyborami sa
      odczytywane listy, w ktorych episkopat "nie poleca" glosowac na pewne ugrupowania?
      • Gość: snajper Re: Do OzRM IP: 213.134.143.* 14.03.02, 13:52
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Gość portalu: OzRM napisał(a):
        >
        > > Należałoby tu przypomnieć, że nauki Kościoła i jego reprezentantów obowiązują
        > > katolików jedynie w sprawach wiary i moralności (res fidei et morum),natomiast
        > > nie wymaga Kościół posłuszeństwa w kwestiach polityki czy gospodarki.Wypowiedź
        > >
        > Dziekuje OzRM, ze wreszcie powiedziales cos rozsadnego!
        > Wyjasnij mi tylko jedna rzecz: dlaczego w kosciolach przed wyborami sa
        > odczytywane listy, w ktorych episkopat "nie poleca" glosowac na pewne ugrupowan
        > ia?

        Bo to jest sprawa moralności. Wszyskie partie poza jedną są niemoralne. ;))
        • Gość: Hania Re: Do OzRM IP: 195.217.253.* 14.03.02, 17:58
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: OzRM napisał(a):
          > >
          > > > Należałoby tu przypomnieć, że nauki Kościoła i jego reprezentantów ob
          > owiązują
          > > > katolików jedynie w sprawach wiary i moralności (res fidei et morum),
          > natomiast
          > > > nie wymaga Kościół posłuszeństwa w kwestiach polityki czy gospodarki.
          > Wypowiedź
          > > >
          > > Dziekuje OzRM, ze wreszcie powiedziales cos rozsadnego!
          > > Wyjasnij mi tylko jedna rzecz: dlaczego w kosciolach przed wyborami sa
          > > odczytywane listy, w ktorych episkopat "nie poleca" glosowac na pewne ugru
          > powan
          > > ia?
          >
          > Bo to jest sprawa moralności. Wszyskie partie poza jedną są niemoralne. ;))

          Aha ;)
          A tak swoja droga, ciekawe gdzie podziewa sie Oszolek z Radia M. Cos go dzisiaj
          na Forum nie widac.
          • Gość: GMR Re: Do Hani IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 18:01
            Oszołom poszedł na zajęcia ale niedługo powinien wrócić. Mnie za to nie bedzie
            w sobotę i w niedzielę. Oszołom ma jeden zaległy egzamin do zdania.
            • Gość: Hania Do GMR IP: 195.217.253.* 14.03.02, 18:04
              Gość portalu: GMR napisał(a):

              > Oszołom poszedł na zajęcia ale niedługo powinien wrócić. Mnie za to nie bedzie
              > w sobotę i w niedzielę. Oszołom ma jeden zaległy egzamin do zdania.

              A Wy razem studiujecie? Prawo?
              Oszolom bedzie prawnikiem?!
              • Gość: GMR Re: Do Hani IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 18:30
                On jest na magisterskich a ja skończyłem socjologię i oficjalnie jestem
                bezrobotny a nieoficjalnie prowadzę ojcu księgowość nie jesteśmy braćmi tylko
                kuzynostwem a mieszkamy obok siebie. (bliźniaczy dom). Ostatnio zrobiliśmy
                przebitkę przez ścianę (drzwi).. dzieki temu wpada do mnie kiedy chce.
          • Gość: GMR Re: Do OzRM IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 18:03
            Ale niestety Skin urwał się spod kurateli sądowej i szaleje na Hodze!! Rzucił
            tam garść ostrych antysemickich dowcipów
            • Gość: Hania Re: Do OzRM IP: 195.217.253.* 14.03.02, 18:05
              Gość portalu: GMR napisał(a):

              > Ale niestety Skin urwał się spod kurateli sądowej i szaleje na Hodze!! Rzucił
              > tam garść ostrych antysemickich dowcipów

              Skin to nieuleczalny przypadek. Ale moze lepiej, ze dowcipy w internecie rzuca,
              zamiast plyty chodnikowe w ruchome cele ludzkie.
    • Gość: neutron Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 19:08
      OzeRaMku, czy jak Ci tam! Przeczytałbym Twój długawy post i podyskutował z
      Tobą. Ale już samo celowe zniekształcenie nazwiska arcybiskupa Życińskiego na
      Żydciński zaszeregowuje Cię do kręgu ludzi autentycznie podłych. W nurt
      dyskusji na temat przyszłej Europy wprowadzasz od razu element antysemicki, a
      jednocześnie uważasz się za arcykatolika. Pluję na taki Twój katolicyzm. Ze
      znajomości nauki Kościoła Rzymsko – Katolickiego dostałbyś pałę i nie
      przeszedłbyś z pierwszej klasy podstawowej do drugiej. A do pierwszej Komunii
      Świętej na pewno byś nie był dopuszczony. Musisz jeszcze do chrześcijaństwa
      dorosnąć. Teraz nawet nie jesteś na etapie katechumena. Podpisujesz się nikiem
      OzRM. Dwie ostatnie litery sugerują, że coś masz stycznego z Radiem Maryja,
      najbardziej politycznie namolnym radiem w naszym domu. Nie ma dnia, by nie było
      w nim jakiejś politycznej smaczliwki. I Ty mi będziesz mówił, że biskupów
      trzeba słuchać tylko w sprawach wiary i moralności? Być może o. Rydzyk
      pouczyłby samego Ojca świętego, co ma mówić i jak ma mówić. Samozwańczych
      geniuszów mieliśmy już wielu. Ale zgodnie z Pismem: ludzi poznaje się po
      owocach. Mam tak niski iloraz inteligencji, że nie potrafię zrozumieć, jak
      można mówić o miłości (i to Chrystusowej!) z jadem nienawiści. A to wyczuwam w
      audycjach RM i w wypowiedzi OzRM. Coś tu jest dla mnie niezrozumiałego. Cała
      wypowiedź OzRM to jego jednostkowy, indywidualny sąd. Będzie referendum i
      sprawę rozstrzygnie. Będzie jak będzie. Ale ton polemiki faceta, który chce się
      nazywać chrześcijaninem, ale de facto nim nie jest, jest tak obrzydliwy, że
      odchodzi chęć do wszelkiej merytorycznej polemiki.
      • Gość: Oszołom Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 19:24
        To nie ja wprowadziłem ten podział. Do 1989 roku kosciół był jednością...no z
        wyjątkiem tzw "księży patriotów" jak widać po twoim tekście jesteś ich
        sympatykiem. To tacy jak ty dzielą kościół od wewnątrz. Podejrzewam że wywołują
        celowo skandale obyczajowe a potem podszywająs ię pod narodowców..od razu
        wyczuwam tu podstęp Michnika!
        A w ogóle to jestem Oszołom z Radia Maryja
        • Gość: Neutron Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 20:16
          No i proszę. Zaraz arogancki ton, taki jak z Naszego Dziennika, czy Radia
          Maryja. Od razu zjadliwy atak jak u małego ratlerka...
          • Gość: OzRM Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 10:39
            O sobie mówisz?
            • Gość: ania Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.upc.chello.be 15.03.02, 10:52
              Gość portalu: OzRM napisał(a):

              > O sobie mówisz?

              nie.Neutron wspominal o tobie.
              • Gość: OzRM Re: Ciszej nad tą unią! polemika z abp Żydcińskim IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 21:41
                A kto cie prosił byś się wtrącała między wódkę a zakąskę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja