sowietolog
15.05.12, 18:12
Przepisuję mój wpis z wątku niejakiego "Kontestatorbg":
Szczyt obłudy, pazerności i arogancji tych platfuśniętych. Podobny do żądań Bolka-juniora tych 100 tysięcy zł odszkodowania...
Minęło 20 lat po przełomie roku '89, a dorobiliśmy się nowej nomeklatury. Równie aroganckiej, bezczelnej i aroganckiej, oraz oderwanej od rzeczywistości, jak ta PRLowska.
Czyżby PZPR-bis w postaci PZPO...?
Wywłaszczenie Polaków z ich emerytur i przymuszenie do płacenia przez dodatkowe kilka lat składek jest fair, natomiast potrząśnięcie pOsłami i zmuszenie ich do pozostania w pracy do JEJ KOŃCA, już nie jest fair? I ta bezczelna Pomaska, rżnąca głupa. Albo pracuje jako polityk/poseł i nie ma zmiłuj, jest gotowa na wszystko, albo siedzi w domowym ciepełku na macierzyńskim!
forum.gazeta.pl/forum/w,28,135889776,135891737,to_juz_szczyt_mamy_nowa_nomeklature_PZPO_.html
Taka jest bolesna prawa. Po XX latach po przełomie '89r. dorobiliśmy się rzeczywistości rodem z końcówki PRL. III RP, tak jak i wówczas PRL, bankrutuje, będąc bardziej zależna od kasy z zewnątrz (dotacje unijne, stabilność zł), niż własnej gospodarki, produkcji i usług. PZPOwski establishment jest równie bezczelny, jak PRLowska nomenklatura: Tusk funduje sobie cały departament propagandy, z Ostachowiczem na czele, Pawlak zarządza PSLowską, całą klasą społeczną pasożytującą na państwie (na marginesie, jak wygląda sprawa syna Sawickiego i jego dyplomu "pozyskanego" na SGGW?), Bolek-junior, pomimo oczywistego łamania przepisów drogowych i współprawstwa wypadku drogowego, rżnie głupa z pomrocznością jasną czy ciemną i żąda 100 tys. zł odszkodowania, posłanka Pomaska robi z siebie ofiarę związkowców, pomimo naginania prawa, poseł Suski chcąc wywołać bijatykę, prowokując związkowców wykrzykując im, iż są pijani (stary motyw, hehe), sam wdrapuje się na płot i próbuje skoczyć w tłum związkowców (co to, koncert rockowy, pogo pod sceną?), po czym powstrzymany przez związkowców, i odepchnięty z płotu, rzuca się z łapami, i szturchnięty (nie uderzony!) sklejkową deseczką, w biodro, woła larum, iż go biją DRĄGIEM (sic!), a za nim masa cyngli Agory/ITI, choć z takimi patykami to się dziatwa po podwórkach gania, natomiast podejrzewany o niestabilność psychiczną Niesiołowski, zamiast odwrócić się czy odejść, sam podchodzi do reporterki, zaczepia ją, bluzga i szarpie kamerą, po czym z siebie robi ofiarę prowokacji...