platfusy.do.paki
18.05.12, 23:34
"Pani posłanka uległa agentowi. Rozkochał ją do tego stopnia, że stała się coraz bardziej łasa nie tylko na czułości, ale też na prezenty i łapówki. Pamiętamy jej łzy, kiedy błagała, żeby jej nie linczowano i prosiła o sprawiedliwy wyrok. Trzy lata bez zawieszenia to na pewno był szok dla Beaty Sawickiej. Zapewne sądziła, że sąd będzie łagodniejszy. Sędzia nie znalazł niczego na usprawiedliwienie posłanki. Więzienie, grzywna, 4 lata pozbawienia praw publicznych. Sędzia stwierdził, że nie "przekroczono granic cielesności". Ciekawe, czy gdyby tak się stało, to wyrok byłby inny. Gdyby agent Tomek nie uciekał przed Sawicką z wydm na helu, gdzie mało brakowało, a doszłoby do miłosnego zbliżenia. Być może nie byłaby w tym miejscu. Ale przystojniak wiedział, jakie są granice, a ona poszła jak owca na rzeź. Manipulował nią emocjonalnie, a pani poseł korumpowała innych i dała się korumpować. Wszystko to robiła dla swojego przystojniaka, który gładził ją po włosach. "
wyborcza.pl/1,75968,11745988,Brylantowy_Tomek.html