wujaszek_joe
21.05.12, 10:24
świetnie ujął temat Orliński, chyba najbardziej kompetentny dziennikarz w kwestii inwestycji drogowych
wyborcza.pl/1,75968,11756302,O_nagrodach_za_autostrade_A2___naleza_sie.html
To, że już za parę miesięcy będziemy mieli czterysta parędziesiąt kilometrów łączących Warszawę z Lizboną, to świetny wynik. Przetarg na odcinek Stryków (Łódź-Północ) - Konotopa (Warszawa) rozpisano przecież wiosną 2009, umowy z wykonawcami podpisywano jesienią tego samego roku.
To jest rekord za rekordem. Przetarg trwający pół roku, pierwsze samochody jadące nową trasą nim minie trzy lata od podpisania umowy z wykonawcą, to bardzo dobre wyniki. Tym bardziej, że tym razem nie było tego ułatwienia, które mieliśmy na innych odcinkach A2, że droga biegnie przez pustkowia i nikt się nie czepia.
Chińska wtopa, która opóźniła budowę centralnego odcinka, nie wzięła się z winy urzędników. Musieli zrobić przetarg zgodnie z ustawą, bo urzędnik ma taki obowiązek (też ustawowy zresztą). A ustawę napisano tak, żeby przetargi faworyzowały kryterium cenowe, w dużym stopniu za sprawą strachu przed mitycznym Układem.
W normalnych warunkach bankructwo wykonawcy (albo rozwiązanie z nim umowy z innych przyczyn) paraliżuje budowę co najmniej na rok. Tak było na przykład na S1, która przez rok (2006-2007) miała dziurę w postaci niedokończonej obwodnicy Skoczowa. Jeśli w przypadku A2 pechowy odcinek oddany będzie miesiąc czy dwa później po reszcie, to znowu rekordowe tempo.