l_zaraza_l
29.06.12, 10:34
Zaangażowani w odebranie maleńkich skrawków ziemi emerytom i rencistom (ogródki działkowe) przeoczyliśmy temat moim zdaniem o wiele istotniejszy.
Dzięki nowelizacji organy gminy będą miały możliwość zakazania organizacji dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym miejscu lub czasie, jeżeli doprowadzić to będzie mogło do naruszenia porządku publicznego.
Tylko na pozór wydaje się to OK i doprawdy nie jest tym, czym miało być - jedynie zakazem zasłaniania twarzy.
Żakowski:
- Ta ustawa tworzy stan prawny, w którym np. gdy prezydent jakiegoś miasta nadużywa władzy, pozwala sobie na nepotyzm, a obywatele będą chcieli zademonstrować przeciw temu, przyjdą do niego zgłosić demonstrację, to on będzie mógł powiedzieć: "kochani, kochani, no bardzo chętnie, ale przed chwilą przynieśli propozycję zorganizowania demonstracji w tym samym miejscu i tej samej porze ludzie zachwyceni moją władzą. Gdybyście demonstrowali jednocześnie, to mogłoby się stać coś niedobrego, więc nie dostaniecie zgody" - mówił publicysta.
prof. Płatek:
Płatek komentuje przemarsz rosyjskich kibiców w kontekście mającej odbyć się w Sejmie debaty na temat propozycji zaostrzenia prawa o zgromadzeniach. Zdaniem karnistki w Warszawie mieliśmy do czynienia z burdami, czyli konkretną sytuacją, której celem było zakłócenie pokojowego przemarszu. Używanie ich do argumentacji za zmianami w ustawie dot. zgromadzeń jest nieprawidłowe, ponieważ rzeczone burdy nie były pokojowym zgromadzeniem.
- To są wybryki objęte przepisami regulującymi naruszenia porządku w sferze publicznej. A to znaczy, że należy tu użyć kodeksu karnego czy kodeksu wykroczeń, a nie przemyśliwać na tej podstawie ograniczenie prawa do zgromadzeń w imię bezpieczeństwa publicznego - tłumaczy Płatek.
Jej zdaniem więc powoływanie się na przykłady bójek, aby zmienić ustawę o zgromadzeniach to "po prostu polityczny apetyt na ograniczenie praw obywatelskich". - I jest to nie tylko niezgodne z konstytucją, ale także niezwykle niebezpieczne społecznie - zauważa.