Gość: anka
IP: *.acn.waw.pl
26.06.04, 22:23
Ok. godz. 16.30 przejeżdżam obok Umschlagplatz i zatrzymuję się na
światłach.Jak zwykle wycieczka młodych ludzi odwiedza to miejsce.Wycieczka
młodych ludzi z Izraela.
Patrzę i oczom nie wierzę.Otóż ci młodzi ludzi w liczbie ok.20 chodzą sobie
po tym miejscu symbolicznym i mają super zabawę.Jeden w czapce góralskiej
(zimowej w dodatku) coś tam gardłuje.Dwóch innych (w tym jeden z ciupagą,co
oznacza,że młodzeż odwiedziła Zakopane albo Cepelię) zakładają trzeciemu
jakąś chustę z frędzlami.Wokół snuje się reszta
uchachana,zadowolona,zblazowana.
Nie,no śmiesznie jest.Niestety musiałam ruszyć,bo się światło zmieniło.
Ale za mną jechała jakaś rodzinka w samochodzie i tą chyba zamurowało na
dobre,bo nie ruszyła tylko patrzyła na to zjawisko nietypowe.
Nietypowe,bo jednak nie zdarza się widzieć wycieczek uradowanych i
szalejących w takich miejscach.
Przyznam i teraz sobie kojarzę to,że często widzę tam wycieczki młodych ludzi
z Izraela,którzy są bardzo wyzluzowani.
Młodych powtarzam,bo starzy zachowują się normalnie znaczy godnie.
I tak się zastanawiam,czy ci ludzi mają opiekunów?Czy mają opiekunów
polskich,którzy by im wytłumaczyli,że takie zachowanie nie przystoi.
A może,ja się czepiam i przykładam naszą ramę-sztywną,by nie rzec
sztywniacką,i kopii nie ma o co kruszyć?
Wątpię,lecz spytam naiwnie,a może jest to zgodne z obyczajami żywdowskimi?
Może przesadny spokój i powaga nie są wymagane?
Byłam poruszona tym.Nie było mi z tym dobrze.
Rozumiem,że np.Cyganie urządzają party na grobach bliskich.Ale to stary
zwyczaj,"odwiedzania" bliskich na grobach.Zmarłych jednak śmiercią naturalną
a nie....
Może ktoś mnie oświeci?