Recepta na polityczny nepotyzm

21.07.12, 12:05
Interesujący art. Mateusza Kalinowskiego.

Powiązane z partiami politycznymi zakorzenionymi w parlamencie quasi-mafijne struktury istnieją w większości gmin i powiatów. Dziennikarze opisali zaledwie drobny fragment stworzonego pod pozorem demokracji przez klasę polityczną systemu. Jej przedstawiciele żerują już na Polsce od bez mała lat 20 lat.

Proponowane są rozwiązania cząstkowe, np. Komitet Nominacyjny, które mogą jedynie budzić uśmiech politowania. Jaką metodą wybierzemy metodę nominowania do komitetu? Czy komitet będzie obsadzał wszystkie instytucje powiatowe i gminne w kraju? Czy jedynie wybrane stanowiska, podyktowane koniecznością naprawy nadszarpniętego wizerunku koalicji rządzącej?

Rozwiązaniem jest stworzenie korpusu służby cywilnej z prawdziwego zdarzenia, niezależnego od obrotów politycznych sfer, a przede wszystkim mechanizmów ludowej, demokratycznej kontroli nad wszystkimi instytucjami w kraju. To wymaga opracowania, przemyślenia, mechanizmów. W pierwszej kolejności jednak trzeba usunąć źródło problemów – Kodeks wyborczy, który zastąpił ordynacje wyborcze i przejął wszystkie ich systemowe wady. Dysponentem kandydatur w wyborach w praktyce są prezesi partii politycznych – dotyczy to wyborów parlamentarnych, jak i samorządowych. Sam pomysł jednomandatowych okręgów wyborczych niczego w tej kwestii nie zmienia. Dzięki temu do polityki przenikają tylko zaufani krewni i znajomi - autorzy i wykonawcy systemu klientelistycznych powiązań. Społecznicy i aktywiści nie tyle trzymają się z dala "bagna", co po prostu nie są do niego wpuszczani. W żaden sposób nie daje się ono osuszyć. Dlatego właśnie dzisiejsze deklaracje polityków o chęci zmian utrwalonych zwyczajów i zaprzestaniu rozkradania kraju pod pozorem działalności publicznej, należy włożyć między bajki.


Niestety, nie możemy liczyć na to, że rządziciele sami wprowadzą rozwiązania, które oderwą ich od koryta, przy którym, w najlepsze, i co najgorsze, z pełną aprobatą dużej części społeczeństwa, żerują już dwa pokolenia. Ale przecież musi być jakiś sposób, aby tę chorą sytuację zmienić. Jak sądzicie, co możemy zrobić, my zwykli śmiertelnicy?
Pełna wersja