Gość: Jason
IP: 212.33.85.*
30.06.04, 09:54
Moze byc niezla afera z tego. Caly artykul w dzisiejszym "Kurierze
Porannym" www.poranny.pl/ .
Edyta bije i kopie
Edyta Górniak uderzyła naszego fotoreportera, jej narzeczony Dariusz Krupa
obrzucił dziennikarzy "Porannego" obelgami
Ty łachu, łobuzie - krzyczała wczoraj do fotoreportera " Kuriera Porannego"
Gabora Lorinczego znana piosenkarka Edyta Górniak, kiedy robił jej zdjęcie.
Próbowała kopnąć fotoreportera w podbrzusze. Nie trafiła, ale go
spoliczkowała.
Górniak w ciemnych okularach i kapeluszu na głowie pośpiesznie wychodziła po
przesłuchaniu z łomżyńskiej prokuratury. Wraz ze swoim narzeczonym Dariuszem
Krupa, ojcem jej dziecka składali zeznania w związku z zawiadomieniem
łomżyńskiego biznesmena, któremu narzeczony gwiazdy nie zapłacił za
wstawienie okien w willi piosenkarki w Milanówku pod Warszawą.
- Jestem doświadczonym dziennikarzem, ale pierwszy raz spotkałem się z taką
agresją - mówi Gabor Lorinczy. Towarzyszący piosenkarce narzeczony posłał w
kierunku fotoreportera i towarzyszącego mu naszego dziennikarza serię
przekleństw, wezwał policję i zagroził wniesieniem oskarżenia o napaść.
Nasz fotoreporter szedł podestem, na którym znajdują się wejścia do
prokuratury i pogotowia ratunkowego. Gdy w drzwiach ukazali się Edyta Górniak
i Dariusz Krupa, Gabor zaczął robić zdjęcia.
Błysk flesza wprawił znaną parę w furię. W ułamkach sekund dopadli
fotoreportera i wepchnęli go do przedsionka sąsiadującego z prokuraturą
pogotowia.
- Pani Edyta Górniak uderzyła mnie w twarz i próbowała kopnąć - mówi Gabor
L"rinczy. - Byłem zaskoczony, jak zaczęła krzyczeć: ty łachu, łobuzie, ja
teraz powinnam karmić dziecko, a muszę się z tobą zadawać. Oboje wepchnęli
mnie do przedsionka. Agresja słowna zamieniła się w czyny. Pani Edyta
próbowała uderzyć mnie kolanem w podbrzusze. Zasłoniłem się, ale w tym czasie
dostałem ręką w twarz. Spadały mi okulary. Pani Edyto, pani mnie uderzyła,
proszę tego więcej nie robić - powiedziałem. Wtedy do akcji wkroczył Dariusz
Krupa. Ona cię tylko pogłaskała, łobuzie, jak ja cię pier... to dopiero
poczujesz - krzyknął.
Potem Krupa usiłował uspokajać rozhisteryzowaną narzeczoną i obrzucał
dziennikarzy przekleństwami nie nadającym się do cytowania. Sięgnął po
telefon komórkowy i zadzwonił na policję. - Zostaliśmy, ja i moja narzeczona
zaatakowani przez dziennikarzy przy wejściu do prokuratury - poinformował
dyżurnego łomżyńskiej komendy.
- Jeżeli coś opublikujecie, oddamy sprawę prawnikom - zagroził Dariusz Krupa.
Zażądał też telefonu do redaktora naczelnego "Porannego".
Górniak zaczęła płakać. Jej narzeczony uznał, że wymaga opieki lekarskiej i
odprowadził do pomieszczeń pogotowia. Policyjny patrol nadjechał kilka chwil
później. Funkcjonariusze spisali nasze dane.
- Oskarżają was o napaść. Lepiej dajcie im już spokój - poradził jeden z
policjantów.
Gabor Lorinczy zrobił obdukcję lekarską. Ma zadrapania na twarzy, a wczoraj
wieczorem skarżył się na silny ból głowy.