O nieskonczonosci slow kilka

IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 01:58
Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
(A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
(maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
(olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).
    • Gość: appendix Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.dyn.optonline.net 18.03.02, 02:00
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
      > otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
      > proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
      > nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
      > Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
      > lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
      > istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
      > nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
      > (A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
      > prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
      > (albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
      > bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
      > miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
      > Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
      > Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
      > nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
      > ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
      > polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
      > one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
      > kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
      > kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
      > na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
      > (maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
      > promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
      > Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
      > I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
      > wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
      > jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
      > na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
      > skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
      > razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
      > wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
      > (olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
      > Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
      > sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
      > rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
      > abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
      > zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
      > ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
      > realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
      > nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
      > ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
      > opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
      > nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
      > nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
      > i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
      > skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
      > Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
      > to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
      > fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
      > to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
      > Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).

      Takich rzeczy to nie slyszalem nawet od moich jaslabszych uczniow
      ze szkoly sredniej,ktorym kiedys (a bylo to kilkanascie lat temu}
      udzielalem korepetycji.
      Przepraszam,ale radze sie udac do psychologa i opowiedziec mu ten
      fragment rozwazan.
      Pozdrawiam serdecznie, i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

      Z powazaniem,



      • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.vic.bigpond.net.au 18.03.02, 03:13
        Gość portalu: appendix napisał(a):
        Gość portalu: Kagan napisał(a):
        Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
        otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
        proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
        nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
        Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
        lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
        istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
        nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
        (A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
        prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
        (albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
        bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
        miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
        Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
        Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
        nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
        ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
        polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
        one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
        kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
        kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
        na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
        (maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
        promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
        Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
        I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
        wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
        jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
        na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
        skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
        razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
        wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
        (olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
        Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
        sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
        rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
        abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
        zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
        ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
        realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
        nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
        ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
        opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
        nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
        nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
        i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
        skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
        Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
        to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
        fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
        to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
        Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).

        A: Takich rzeczy to nie slyszalem nawet od moich jaslabszych uczniow
        ze szkoly sredniej,ktorym kiedys (a bylo to kilkanascie lat temu}
        udzielalem korepetycji.
        K: Biedni ci uczniowie...

        Przepraszam,ale radze sie udac do psychologa i opowiedziec mu ten
        fragment rozwazan.Pozdrawiam serdecznie, i zycze szybkiego powrotu do
        zdrowia.
        K: jak nie masz racjonalnych kontrargumentow, to atakujesz mnie
        po katolicku, czyli ad personam... ZALOSNE!
        • Gość: adam s Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.okwf.fuw.edu.pl 20.03.02, 09:53
          Kilka uwag, drogi Kaganku:

          wbrew "oczywistym" wyobrazeniom nie jest potrzebny
          osrodek 'zewnetrzny', w ktorym nasz wszechswiat mialby
          sie rozszerzac: modele matematycze takiego procesu,
          opisywane przy pomocy metod geometrii rozniczkowej,
          opisuja efekt, ktory 'wyglada' jak rozszerzanie, ale
          tak naprawde, to oznacza tylko tyle, ze wyniki pewnych
          pomiarow zmieniaja sie w sposob, ktory jestes w stanie
          przewidziec (czy wyliczyc raczej). W przypadku takich
          'namacalnych' modeli fizycznych (nie matemtycznych!!),
          jak np. nadmuchiwany balon, to faktycznie wyglada jak
          'rozszerzanie' tego balonika, ale dogmatyczna proba
          przeniesienia takiego opisu na modele matematyczne
          (ktore wychwytuja pewne tylko cechy fizycznego
          wszechswiata) jest po prostu niepotrzebna, chocby tylko
          dla tego, by niektorzy nie cierpieli na bezsennosc -
          wlasnie, jak z Twoim snem? Nie meczysz sie zanadto
          snujac swoje mnogie przemyslenia? Wybacz te nutke
          ironii :) Pozdrawiam.

          adam s
          • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 11:54
            Gość portalu: adam s napisał(a):

            > Kilka uwag, drogi Kaganku:
            >
            > wbrew "oczywistym" wyobrazeniom nie jest potrzebny
            > osrodek 'zewnetrzny', w ktorym nasz wszechswiat mialby
            > sie rozszerzac: modele matematycze takiego procesu,
            > opisywane przy pomocy metod geometrii rozniczkowej,
            > opisuja efekt, ktory 'wyglada' jak rozszerzanie, ale
            > tak naprawde, to oznacza tylko tyle, ze wyniki pewnych
            > pomiarow zmieniaja sie w sposob, ktory jestes w stanie
            > przewidziec (czy wyliczyc raczej).
            K: Oczywiscie, ten nadymajacy sie balon to tylko bardzo
            uproszczony model do uzytku "dydaktycznego". Modele matematyczne
            nie potrzebuja "osrodka" to tej "inflacji", podobnie jak fale
            elektromagnetyczne nie potrzebuja tzw. eteru. Ale wytlumacz to
            idealistom, myslacym wciaz jak Arystoteles...

            > W przypadku takich
            > 'namacalnych' modeli fizycznych (nie matemtycznych!!),
            > jak np. nadmuchiwany balon, to faktycznie wyglada jak
            > 'rozszerzanie' tego balonika, ale dogmatyczna proba
            > przeniesienia takiego opisu na modele matematyczne
            > (ktore wychwytuja pewne tylko cechy fizycznego
            > wszechswiata) jest po prostu niepotrzebna, chocby tylko
            > dla tego, by niektorzy nie cierpieli na bezsennosc -
            > wlasnie, jak z Twoim snem? Nie meczysz sie zanadto
            > snujac swoje mnogie przemyslenia? Wybacz te nutke
            > ironii :) Pozdrawiam.
            > adam s
            K: Spie b. dobrze, mam kolorowe sny, w ktorych sobie fruwam
            w skonczonym wszechswiecie i jest mi fajnie!
            Tez pozdr.
    • Gość: muł Kaganku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 03:24
      Co ty z tym katolicyzmem? katolicyzm nie ma nic wspólnego z twoimi rzewnymi
      teoriami. Najbardziej rozbawiłeś mnie z tym modelem kuli/wszechświata mającym
      dowieść, że nie ma nieskończoności. A ta twoja kula/wszechświat to w czymś się
      ona tak rozszerza. A może wewnątrz kuli jest czasoprzestrzeń, a już na zewnątrz
      nie? A może ta kula ją "buduje" Gdzie kaganku? W czym? Nie możesz sobie nic
      wyobrazić poza ową kulą. Jeśli nie to trudno.
      • Gość: Kagan Do krzyzowki konia z oslem IP: *.vic.bigpond.net.au 18.03.02, 04:28
        Gość portalu: muł napisał(a):
        Co ty z tym katolicyzmem? katolicyzm nie ma nic wspólnego z twoimi rzewnymi
        teoriami.
        K: Ma jak najbardziej, bo katolicyzm to popluczyny po judaizmie, ktory
        pierwszy "wynalazl" nieskonczonego Boga. Jezuici wykorzytuja zas
        pseudonaukowe teorie wariata Cantora (tzw. terorie nieskonczonych zbiorow)
        aby udowodnic istnienie tzw. boga...

        Najbardziej rozbawiłeś mnie z tym modelem kuli/wszechświata mającym
        dowieść, że nie ma nieskończoności. A ta twoja kula/wszechświat to w czymś
        się ona tak rozszerza.
        K: Energia z tzw. Big bangu!

        A może wewnątrz kuli jest czasoprzestrzeń, a już na zewnątrz nie?
        K: Dokladnie tak, poza naszym skonczonym wszechswiatem NIE ma
        czasoprzestrzeni. Zapytaj astronomow albo fizykow! Tylko NIE z KULu!

        A może ta kula ją "buduje" Gdzie kaganku? W czym? Nie możesz sobie nic
        wyobrazić poza ową kulą. Jeśli nie to trudno.
        K: Jakbys zgadl! Big Bang utworzyl czasoprzestrzen, ktora sie
        powieksza. Jak tego nie potrafisz pojac, to trudno. Idz lepiej na
        roraty...
        PS Patrz tez na watek o tym samym tytule na forum NAUKA...
        • indris Cantor a teodycea 18.03.02, 13:54
          Kagan napisał: "Jezuici wykorzytuja zas pseudonaukowe teorie wariata Cantora
          (tzw. terorie nieskonczonych zbiorow)aby udowodnic istnienie tzw. boga..."

          1. Teorie Cantora są uznawane przez całą współczesną naukę. Spór o ich
          naukowość zakończył się jeszcze w XIX wieku.

          2. W jaki sposób wykorzystuje się te teorie do udowodniania istnienia Boga ?
          Teoria mnogości traktuje o bytach abstrakcyjnych a Bóg, o którym mówią religie
          jest wg nich bytem realnym.
          • Gość: Kagan Re: Cantor a teodycea IP: *.lib.monash.edu.au 19.03.02, 05:41
            indris napisał(a):

            > Kagan napisał: "Jezuici wykorzytuja zas pseudonaukowe teorie wariata Cantora
            > (tzw. terorie nieskonczonych zbiorow)aby udowodnic istnienie tzw. boga..."
            >
            > 1. Teorie Cantora są uznawane przez całą współczesną naukę. Spór o ich
            > naukowość zakończył się jeszcze w XIX wieku.
            K: Czyzby? W XIX wieku myslano, ze wszechswiat jest nieskonczony...
            Wiele sie zmienilo od tego czasu!

            > 2. W jaki sposób wykorzystuje się te teorie do udowodniania istnienia Boga ?
            > Teoria mnogości traktuje o bytach abstrakcyjnych a Bóg, o którym mówią religie
            > jest wg nich bytem realnym.
            K: Zgoda, ale faktem jest tez, ze Jezuici uzywali teorii Cantora,
            do udowadniania istnienia tzw. nieskonczonego boga (mocy continuum?) :)

            • indris Do stu tysięcy kangurów ! 19.03.02, 16:23
              Kaganie, czy nie rozumiesz, że prace Cantora odnosiły się do bytów
              ABSTRAKCYJNYCH ? Przynajmniej te, które przetrwały. XIX wiek dokonał pod swój
              koniec rozgraniczenia PRZEDMIOTU zainteresowania matematyki i np. fizyki.
              Nieskończoność, o której pisał Cantor nie ma NIC wspólnego z zagadnieniem
              skończoności czy nieskończoności Wszechświata. Podobnie z zagadnieniem
              istnienia Boga. Czy mógłbyś streścić to "rozumowanie" wiążące teorię mnogości z
              zagadnieniem istnienia Boga ? Naprawdę jetem ciekaw.
              • Gość: Kagan Re: Do stu tysięcy kangurów ! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 12:01
                indris napisał(a):

                > Kaganie, czy nie rozumiesz, że prace Cantora odnosiły się do bytów
                > ABSTRAKCYJNYCH ? Przynajmniej te, które przetrwały.
                K: Wiem, ale:
                1. Cantor naprawde myslal, ze nieskonczonosc istnieje podobnie jak
                istnieje np. zero, liczba 1 czy liczba "pi". Stad skonczyl jak skonczyl,
                bo realna nieskonczonosc nigdy sie nie zmiesci w skonczonym umysle
                ludzkim; nawet genialnym, jak cantorowski. Zreszta geniusz od obledu
                dzieli niewiele wiecej niz zero...
                2. Myslal tak, bo w XIX wieku uwazano, ze wszechswiat jest
                nieskonczony w czasie i przestrzeni (czas i przestrzen byly wtedy
                bytami osobnymi i niezaleznymi)...
                3. Gauss, zyjacy mniej wiecej w tym samym czasie, wysmial (i slusznie),
                iluzje Cantora. Uwazam, ze to Gauss, a nie Cantor mial racje!

                > XIX wiek dokonał pod swój
                > koniec rozgraniczenia PRZEDMIOTU zainteresowania matematyki i np. fizyki.
                > Nieskończoność, o której pisał Cantor nie ma NIC wspólnego z zagadnieniem
                > skończoności czy nieskończoności Wszechświata. Podobnie z zagadnieniem
                > istnienia Boga. Czy mógłbyś streścić to "rozumowanie" wiążące teorię mnogości z
                > zagadnieniem istnienia Boga ? Naprawdę jetem ciekaw.
                K: To nie ja tez zwiazek wymyslilem, ale jezuici. Ich sie zapytaj,
                czemu i jak uzywali teoryjki Cantora do przeprowadzenia teologicznych
                pseudowodow na "istnienie boga"...

                • indris Na litość kangura ! 20.03.02, 12:54
                  1. Piszesz: 'Cantor naprawde myslal, ze nieskonczonosc istnieje PODOBNIE JAK
                  istnieje np. zero, liczba 1 czy liczba "pi".'

                  No i co do tego istnieje dzisiaj powszechna zgoda - wśród matematyków. Liczby
                  0, 1, PI NIE muszą mieć związku z rzeczywistym światem. NIE istnieją jako
                  byty realne w czasie i przestrzeni (jakichkolwiek). O istnieniu nieskończoności
                  W ŚWIECIE LICZB wiedziano zresztą od czasów Euklidesa. To on udowodnił, że
                  liczb pierwszych jest właśnie NIESKOŃCZENIE wiele i ŻADNE zmiany poglądów na
                  budowę Wszechświata tego nie zmieniły i nie zmienią, bo to nie było twierdzenie
                  o Wszechświecie ! Cantor nie tyle wprowadził pojęcie nieskończoności, co
                  wprowadził pojęcie różnych jej rodzajów. O tym, że np. liczb rzeczywistych
                  zawartych między 0 a 1 jest NIESKOŃCZENIE wiele wiedział przed Cantorem każdy
                  student. Ale dopiero Cantor wykazał, że jest ich "więcej" niż liczb
                  całkowitych, a nawet liczb algebraicznych - i w ten sposób udowodnił istnienie
                  liczb przestępnych (jedną z nich jest właśnie PI). To sie wykłada na podstawach
                  matematyki na każdym uniwersytecie, w kraju kangurów chyba też.
                  I jeszcze raz powtarzam: to nie są twierdzenia o REALNYM ŚWIECIE.

                  22. Pisałeś kilkakrotnie o jezuickich dowodach na istnienie Boga odwołujących
                  się do teorii Cantora. Jeżeli nie wyssałeś sobie tego z palca albo z kangurzej
                  łapy, to musiałeś te dowody widzieć, albo powiedział Ci o tym ktoś godny Twego
                  zaufania. Jeżeli to pierwsze, to ponawiam prośbę o szczegóły. Jeżeli to drugie,
                  to pytanie SKĄD O TYM WIESZ ???
                  • Gość: Kagan Re: Na litość kangura ! IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 04:49
                    indris napisał(a):

                    > 1. Piszesz: 'Cantor naprawde myslal, ze nieskonczonosc istnieje PODOBNIE JAK
                    > istnieje np. zero, liczba 1 czy liczba "pi".'
                    > No i co do tego istnieje dzisiaj powszechna zgoda - wśród matematyków. Liczby
                    > 0, 1, PI NIE muszą mieć związku z rzeczywistym światem. NIE istnieją jako
                    > byty realne w czasie i przestrzeni (jakichkolwiek). O istnieniu nieskończoności
                    > W ŚWIECIE LICZB wiedziano zresztą od czasów Euklidesa. To on udowodnił, że
                    > liczb pierwszych jest właśnie NIESKOŃCZENIE wiele i ŻADNE zmiany poglądów na
                    > budowę Wszechświata tego nie zmieniły i nie zmienią, bo to nie było twierdzenie
                    > o Wszechświecie ! Cantor nie tyle wprowadził pojęcie nieskończoności, co
                    > wprowadził pojęcie różnych jej rodzajów. O tym, że np. liczb rzeczywistych
                    > zawartych między 0 a 1 jest NIESKOŃCZENIE wiele wiedział przed Cantorem każdy
                    > student. Ale dopiero Cantor wykazał, że jest ich "więcej" niż liczb
                    > całkowitych, a nawet liczb algebraicznych - i w ten sposób udowodnił istnienie
                    > liczb przestępnych (jedną z nich jest właśnie PI). To sie wykłada na podstawach
                    > matematyki na każdym uniwersytecie, w kraju kangurów chyba też.

                    K: Mnie te abstrakcje matematyczne NIE interesuja, jako calkowicie oderwane od rzeczywistosci.
                    Przeciez rownie dobrze mozna skonstruowac abstrakcyjna przestrzen, gdzie nie ma
                    nieskonczonosci, np. geometrie swiata skonczonego, trojwymiarowego, o dyskretnym charakterze.
                    Euklides, Cantor itp. przyjeli model przestrzeni nieskonczonej i ciaglej, stad te
                    nieskonczonosci. Ale nasz realny wszechswiat lepiej opisywala by inna geometria, bez
                    nieskonczonosci. To, ze sie wciaz uzywa modeli Euklidesowsko-Cantorowskich swiadczy glownie
                    o inercji intelektualnej znakomitej wiekszosci uczonych...

                    > I jeszcze raz powtarzam: to nie są twierdzenia o REALNYM ŚWIECIE.
                    >
                    > 22. Pisałeś kilkakrotnie o jezuickich dowodach na istnienie Boga odwołujących
                    > się do teorii Cantora. Jeżeli nie wyssałeś sobie tego z palca albo z kangurzej
                    > łapy, to musiałeś te dowody widzieć, albo powiedział Ci o tym ktoś godny Twego
                    > zaufania. Jeżeli to pierwsze, to ponawiam prośbę o szczegóły. Jeżeli to drugie,
                    > to pytanie SKĄD O TYM WIESZ ???
                    K: Z biografii Cantora (mozna je znalezc na Internceie albo w bibliotekach,
                    pod Matematycy czy Historia Matematyki). Jak nie znajdziez, to napisz na
                    ljkel2@netscape.net, a dam ci wskazowki bibliograficzne...

      • d_nutka Re: Kaganku 18.03.02, 07:56
        Ja jestem jeszcze większy muł w tym temacie. Nie podejmuję dyskusji. Brak mi
        dodatkowego zwoju. Może tego o nieskończoności?
        • Gość: Kagan Re: Kaganku IP: *.vic.bigpond.net.au 18.03.02, 13:13
          d_nutka napisał(a):

          > Ja jestem jeszcze większy muł w tym temacie. Nie podejmuję dyskusji. Brak mi
          > dodatkowego zwoju. Może tego o nieskończoności?
          K: D_nutko, NIE martw sie! Mamy chyba to samo uposledzenie:
          brak tzw. nieskonczonego zwoju w mozgu... :)
          Ale moze to i lepiej, bo nie skonczymy, w odroznieniu od
          'wynalazcy' nieskonczonosci, niejakiego Cantora, w przytulku dla
          umyslowo chorych!
          Kagan
      • Gość: Alan Obsesja ? IP: *.tlsa.pl 18.03.02, 15:57
        Ty Kagan, Ty masz chyba obsesje na punkcie katolicyzmu. Co sie tak uparłeś na
        niego ? Ty chyba będziesz istanił jak będziesz atakował i atakował (casus
        polscy "patrioci"). Jak Cie to wkurza to sie odpieprz i tyle. Temat o
        nieskończosci jest ciekawy. Jednak nie rzucja sie z watkami katolickimi. To nie
        ma w tym przypadku tu nic do rzeczy. Jak ktos Ci dogryza to juz od razu ma byc
        katofanatykiem ? Robisz sie juz w tym temacie naprawde nudny.
        • Gość: Kagan Re: Obsesja ? IP: *.lib.monash.edu.au 19.03.02, 06:15
          Gość portalu: Alan napisał(a):

          > Ty Kagan, Ty masz chyba obsesje na punkcie katolicyzmu. Co sie tak uparłeś na
          > niego ?
          K: Razi mnie hipokryzja biskupow: w Melbourne biskup odmawia komunii
          tym, co przychodza na msze z napisami "jestem gejem" (oczywiscie po
          tutejszemu), a w Poznaniu gej jest biskupem, zas w Dukli ksiadz
          wsadza diewczynkom lapy pod sukienki... W Bostonie placa po milionie
          dolcow ofiarom ksiezy-pedofilow... ITP. ITD.
          Nawet moja zona, niegdys "devout catholic", ma tego dosc, i przestala
          chadzac do kosciola (przed tem dawala sowite datki "na tace")...

          Ty chyba będziesz istanił jak będziesz atakował i atakował (casus
          polscy "patrioci"). Jak Cie to wkurza to sie odpieprz i tyle. Temat o
          nieskończosci jest ciekawy. Jednak nie rzucja sie z watkami katolickimi. To nie
          ma w tym przypadku tu nic do rzeczy. Jak ktos Ci dogryza to juz od razu ma byc
          katofanatykiem ? Robisz sie juz w tym temacie naprawde nudny.
          K: Powtarzam: nie musisz mnie czytac! A idee Cantora byly uzywane
          przez jezuitow jako dowod istnienia ichniego boga - to fakt!
          Kagan
    • Gość: Nieuk Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.radomsko.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 14:15
      A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
      • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.lib.monash.edu.au 19.03.02, 05:38
        Gość portalu: Nieuk napisał(a):

        > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
        Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
        Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
        Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie innego
        wszechswiata... :)



        • andrzejg w innym wszechwiecie 19.03.02, 05:59
          kolargol ci odpisal na twoj hymn, sądzę ze nie dojrzysz bez naprowadzenia

          Andrzej
          • Gość: Kagan Re: w innym wszechwiecie IP: *.lib.monash.edu.au 19.03.02, 06:08
            andrzejg napisał(a):

            > kolargol ci odpisal na twoj hymn, sądzę ze nie dojrzysz bez naprowadzenia
            >
            > Andrzej

            ????
            • andrzejg Re: w innym wszechwiecie 19.03.02, 06:24
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > andrzejg napisał(a):
              >
              > > kolargol ci odpisal na twoj hymn, sądzę ze nie dojrzysz bez naprowadzenia
              > >
              > > Andrzej
              >
              > ????


              W wątku 'to co piekne'
              To tak dla informacji
              • Gość: Kagan Re: w innym wszechwiecie IP: *.arts.monash.edu.au 19.03.02, 07:12
                andrzejg napisał(a):

                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                >
                > > andrzejg napisał(a):
                > >
                > > > kolargol ci odpisal na twoj hymn, sądzę ze nie dojrzysz bez naprowadzenia
                > > >
                > > > Andrzej
                > >
                > > ????
                >
                > W wątku 'to co piekne'
                > To tak dla informacji
                K: Nic dziwnego... Wiesz ile jest watkow na samym forum KRAJ?
                Tylko nieco mniej niz nieskonczonosc :)
                Anyway: DZIEKUJE!

        • Gość: Maya Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.03.02, 06:19
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
          >
          > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
          > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
          > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
          > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie innego
          > wszechswiata... :)

          M. Kto jest "wiezniem" to jego sprawa, jesli NIE WYBIEGA MYSLA POZA...
          WSZYSTKO I NIC...POCZATEK I KONIEC "SPOTYKAJACY SIE"..CZYLI NIESKONCZONOSC.
          Kto nie pozwala nam siegac, poza nasz wszechswiat?
          A moze pora na nowe odkrycia i wyzwania nauki?

          Pieklo i niebo...symboliczne czy doslowne?
          Jest tu na ziemi, ale glownie W NAS!
          ZAMYSL CZLOWIEKA...PRZEISTACZAJACY SIE W CZYN,
          URZECZYWISNIAJACY SIE...NADAJE SENS PIEKLA CZY NIEBA.
          TO ZAMYSL LUDZKI...KREUJE. ZDARZENIA POMIEDZY NAMI.
          DLACZEGO CZLOWIEK POTRAFI BYC TAK DOSKONALYM KREATOREM,
          ODKRYWCA...CO ODKRYWA? ZAPIS GENETYCZNY JEST WSZAK INFORMACJA O NAS
          ....ZAKODOWANA...JAKA DOSKONALA SILA, DOKONALA TEGO KODU?
          LECZ NASZ UMYSL, JEST WCIAZ NAJWIEKSZA TAJEMNICA.
          WARTO SIE W TEN "WSZECHSWIAT" ZAGLEBIC, NAJWYZSZA PORA!

          (:

          >
          >
          >

          • andrzejg Re: O nieskonczonosci slow kilka 19.03.02, 06:27
            Gość portalu: Maya napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
            > >
            > > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
            > > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
            > > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
            > > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie inneg
            > o
            > > wszechswiata... :)
            >
            > M. Kto jest "wiezniem" to jego sprawa, jesli NIE WYBIEGA MYSLA POZA...
            > WSZYSTKO I NIC...POCZATEK I KONIEC "SPOTYKAJACY SIE"..CZYLI NIESKONCZONOSC
            > .
            > Kto nie pozwala nam siegac, poza nasz wszechswiat?
            > A moze pora na nowe odkrycia i wyzwania nauki?
            >
            > Pieklo i niebo...symboliczne czy doslowne?
            > Jest tu na ziemi, ale glownie W NAS!
            > ZAMYSL CZLOWIEKA...PRZEISTACZAJACY SIE W CZYN,
            > URZECZYWISNIAJACY SIE...NADAJE SENS PIEKLA CZY NIEBA.
            > TO ZAMYSL LUDZKI...KREUJE. ZDARZENIA POMIEDZY NAMI.
            > DLACZEGO CZLOWIEK POTRAFI BYC TAK DOSKONALYM KREATOREM,
            > ODKRYWCA...CO ODKRYWA? ZAPIS GENETYCZNY JEST WSZAK INFORMACJA O NAS
            > ....ZAKODOWANA...JAKA DOSKONALA SILA, DOKONALA TEGO KODU?
            > LECZ NASZ UMYSL, JEST WCIAZ NAJWIEKSZA TAJEMNICA.
            > WARTO SIE W TEN "WSZECHSWIAT" ZAGLEBIC, NAJWYZSZA PORA!
            >
            > (:
            >
            > >
            > >
            > >
            >

            Medytacje?
            • Gość: Maya Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.03.02, 06:41
              andrzejg napisał(a):

              > Gość portalu: Maya napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
              > > >
              > > > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
              > > > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
              > > > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
              > > > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie
              > inneg
              > > o
              > > > wszechswiata... :)
              > >
              > > M. Kto jest "wiezniem" to jego sprawa, jesli NIE WYBIEGA MYSLA POZA...
              > > WSZYSTKO I NIC...POCZATEK I KONIEC "SPOTYKAJACY SIE"..CZYLI NIESKONCZ
              > ONOSC
              > > .
              > > Kto nie pozwala nam siegac, poza nasz wszechswiat?
              > > A moze pora na nowe odkrycia i wyzwania nauki?
              > >
              > > Pieklo i niebo...symboliczne czy doslowne?
              > > Jest tu na ziemi, ale glownie W NAS!
              > > ZAMYSL CZLOWIEKA...PRZEISTACZAJACY SIE W CZYN,
              > > URZECZYWISNIAJACY SIE...NADAJE SENS PIEKLA CZY NIEBA.
              > > TO ZAMYSL LUDZKI...KREUJE. ZDARZENIA POMIEDZY NAMI.
              > > DLACZEGO CZLOWIEK POTRAFI BYC TAK DOSKONALYM KREATOREM,
              > > ODKRYWCA...CO ODKRYWA? ZAPIS GENETYCZNY JEST WSZAK INFORMACJA O NAS
              > > ....ZAKODOWANA...JAKA DOSKONALA SILA, DOKONALA TEGO KODU?
              > > LECZ NASZ UMYSL, JEST WCIAZ NAJWIEKSZA TAJEMNICA.
              > > WARTO SIE W TEN "WSZECHSWIAT" ZAGLEBIC, NAJWYZSZA PORA!
              > >
              > > (:
              > >
              > > >
              > > >
              > > >
              > >
              >
              > Medytacje?

              M. Andrew....Buzka!!


              • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.arts.monash.edu.au 19.03.02, 07:09
                Gość portalu: Maya napisał(a):

                > andrzejg napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Maya napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                > > >
                > > > > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
                > > > >
                > > > > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
                > > > > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
                > > > > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
                > > > > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie innego
                > > > > wszechswiata... :)
                > > >
                > > > M. Kto jest "wiezniem" to jego sprawa, jesli NIE WYBIEGA MYSLA POZA
                > ...
                > > > WSZYSTKO I NIC...POCZATEK I KONIEC "SPOTYKAJACY SIE"..CZYLI NIESKONCZONOSC .
                K: Niekoniecznie: Jesli podrozujesz np. z Melbourne do Melbourne via Los Angeles, Chicago,
                New York, Warszawe, Bangkok i Sydney zpowrotem do Melbourne, do podroz jest
                skonczona w czasie i przestrzeni, a poczatek sie spotyka z koncem...

                > > > Kto nie pozwala nam siegac, poza nasz wszechswiat?
                K: Prawa fizyki. Ryba nie ma energii, aby przebic sciany akwarium, a nawet jak sie jej uda wyskoczyc
                z wody, to czeka ja smierc...

                > > > A moze pora na nowe odkrycia i wyzwania nauki?
                K: Zawsze jest NA TO pora!

                > > > Pieklo i niebo...symboliczne czy doslowne?
                K: Raczej symboliczne. W/g wiekszosci teologow protestanckich pieklo to NIE jest
                miejsce w sensie fizycznym, ale brak kontaktu duszy z bogiem...

                > > > Jest tu na ziemi, ale glownie W NAS!
                K: My sami to pieklo tworzymy, np. uwazajac, ze nasza religia jest lepsza (wojny religijne'w
                Indiach, Indonezji czy na Filipinach a nawet na wyspie zwanej Irlandia), zburzone meczety w Indiach,
                granaty wybuchajace w zapelnionej wiernymi "kirchie" protestanckiej w Pakistanie,
                katolickie dziewczynki w Irlandii obrzucane w drodze do szkoly kamieniami przez bojowki
                protestanckie, a przed tem Sw. Inkwizycja i wyprawy krzyzowe...
                Wystarczy?

                > > > ZAMYSL CZLOWIEKA...PRZEISTACZAJACY SIE W CZYN,
                > > > URZECZYWISNIAJACY SIE...NADAJE SENS PIEKLA CZY NIEBA.
                > > > TO ZAMYSL LUDZKI...KREUJE. ZDARZENIA POMIEDZY NAMI.
                > > > DLACZEGO CZLOWIEK POTRAFI BYC TAK DOSKONALYM KREATOREM,
                > > > ODKRYWCA...CO ODKRYWA? ZAPIS GENETYCZNY JEST WSZAK INFORMACJA O
                > > > NAS
                > > > ....ZAKODOWANA...JAKA DOSKONALA SILA, DOKONALA TEGO KODU?
                K: Slepa ewolucja, stad DNA zawiera tez "zaprogramowana" smierc, a przed nia takze (dla wielu)
                zachorowanie na raka czy szalenstwo....

                > > > LECZ NASZ UMYSL, JEST WCIAZ NAJWIEKSZA TAJEMNICA.
                > > > WARTO SIE W TEN "WSZECHSWIAT" ZAGLEBIC, NAJWYZSZA PORA!
                K: Niejeden sie juz zaglebial (M. innymi Freud, Jung et al.), i co z tego?

                > > > (:
                K: A moze :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) ?
                > >
                > > Medytacje?
                K: "O zyciu godziwym"?
                >
                > M. Andrew....Buzka!!
                K: :) !

        • d_nutka Re: O nieskonczonosci slow kilka 19.03.02, 07:16
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
          >
          > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
          > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
          > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
          > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie innego
          > wszechswiata... :)
          >
          >
          >

          Chyba po raz pierwszy się z Tobą, KaganKu całkowicie zgadzam :)
          • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.arts.monash.edu.au 19.03.02, 07:20
            d_nutka napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Nieuk napisał(a):
            > >
            > > > A co jest za tom kulom, niebo czy piekło ?
            > > Pieklo jest wszedzie, niebo tylko w katechizmie...
            > > Za ta "kula" moze byc zas wszystko i nic...
            > > Tyle, ze dla nas to bez znaczenia, bo jestesmi wiezniami tego, a nie innego wszechswiata... :)
            >
            > Chyba po raz pierwszy się z Tobą, KaganKu całkowicie zgadzam :)
            K: Ciekawe, bo na ogol leca na mnie gromy z "jasnego nieba", za to, ze podwazam
            dogmaty wpajane w szkolach, czy to za sanacji, czy tez za tzw. ludowej demokracji...
            I oczywiscie w latach 19990-2002...
            Kagan(ek) z pozdr. :)
        • Gość: Nieuk Re: O nieskonczonosci slow kilka - do Kagana IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 19:23
          Niestety, po to są ludzie wykształceni, żeby oczekiwać od nich bardziej
          dogłębnej odpowiedzi (to nie jest ironia), chyba że właśnie tej kwestii
          człowiek jednoznacznie nie jest W STANIE wyjaśnić i wówczas powinno się to
          uczciwie przyznać (chociażby w odróżnieniu od niemiłych nam metod teologii).
          Bowiem jeśli nie zdobędziemy się na przyznanie do niewiedzy podważamy
          wiarygodność i intencje naszych wywodów.
          Więc jak, wiadomo co jest dalej? Czy wypadnie stwierdzić że niemożliwe jest
          poznanie tego, ba nawet wyobrażenie sobie ...

          W ogólności - dla wyjaśnienia chcę stwierdzić, że argumentacja Kagana na różne
          poruszane tematy (może nie wszystkie) jest przekonywująca, a ponieważ uprawiane
          tutaj jego "posłannictwo" jest bezinteresowne, wzbudza zaufanie.

          Nieuk
          • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka - do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 11:47
            Gość portalu: Nieuk napisał(a):
            Niestety, po to są ludzie wykształceni, żeby oczekiwać od nich bardziej
            dogłębnej odpowiedzi (to nie jest ironia), chyba że właśnie tej kwestii
            człowiek jednoznacznie nie jest W STANIE wyjaśnić i wówczas powinno się to
            uczciwie przyznać (chociażby w odróżnieniu od niemiłych nam metod teologii).
            Bowiem jeśli nie zdobędziemy się na przyznanie do niewiedzy podważamy
            wiarygodność i intencje naszych wywodów.
            Więc jak, wiadomo co jest dalej? Czy wypadnie stwierdzić że niemożliwe jest
            poznanie tego, ba nawet wyobrażenie sobie ...
            K: O co ci wlasciwie chodzi?

            W ogólności - dla wyjaśnienia chcę stwierdzić, że argumentacja Kagana na
            różne poruszane tematy (może nie wszystkie) jest przekonywująca, a ponieważ
            uprawiane tutaj jego "posłannictwo" jest bezinteresowne, wzbudza zaufanie.
            Nieuk
            K: Nie wiem, o co ci chodzi? Przeciez to jest tylko taka zabawa
            intelektualna...
    • Gość: adam s Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.okwf.fuw.edu.pl 19.03.02, 14:07
      No coz, polecam Ci ksiazke, ktora trakruje rowniez o
      nieskonczonosci: "Swiat matematyki: Reubena i Hersha.
      Tam znajdziesz odpowiedzi na dreczace Cie pytania, m.
      in. aksjomaty teorii mnogosci (te ktore zawieraja
      aksjomat o istnieniu zbioru nieskonczonego), ale
      rowniez znalezc w niej mozesz opis szkoly
      konstruktywistow (Brouwer), ktorzy negowali przyjecie
      tego aksjomatu (oczyqwiscie roznice byly rowniez inne).
      chcialbym Ci tylko zwrocic uwage, ze naiwonoscia jest
      szukanie przyzwolenia na zajmowanie sie obiektami
      matematycnymi, dkla Ciebie zapewne zbyt abstrakcyjnymi,
      w otaczajacym nas swiecie, prawda?

      • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 11:44
        P. na forum NAUKA (watek o tym samym tytule).
        • dziwak4 Re: O nieskonczonosci slow kilka 20.03.02, 23:43

          cos mi tutaj nie gra,
          bo np. taka liczba Pi=3.14....................
          jest nieskonczenie dluga,a przeciez wystepuje w
          rzeczywistosci,bo jest nia np. dlugosc obwodu kola
          o promieniu pol metra.
          A wiec nieskonczonosc istnieje, i to w dodatku
          w naszej rzeczywistosci.


          • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 04:42
            dziwak4 napisał(a):

            > cos mi tutaj nie gra,
            > bo np. taka liczba Pi=3.14....................
            > jest nieskonczenie dluga,a przeciez wystepuje w
            > rzeczywistosci,bo jest nia np. dlugosc obwodu kola
            > o promieniu pol metra.
            K: W praktyce NIE jest ona nieskonczenie dluga! Po pierwsze, praktyczne znaczeniema zaledwie kilka
            cyfr po przecinku. Po drugie znamy, i zawsze bedziemy znac, tylko skonczona liczbe cyfr po przecinku
            (kropce)...

            > A wiec nieskonczonosc istnieje, i to w dodatku
            > w naszej rzeczywistosci.
            K: Jak widzisz, realnie ona NIE istnieje, to tylko abstrakcja matematyczna!
            Zabawa w szukanie kolejnych cyfr nie ma sensu, bo co nam po tych tysiacach cyfr,
            skoro one praktycznie nie maja zadnego sensu (blad pomiaru srednicy czy promienia
            kola albo kuli jest wystarczajaco duzy, aby cyfry po kilku pierwszych po przecinku, nie mialy
            zadnego praktycznego znaczenia)...
    • Gość: muł Re: kaganku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 01:45
      Znów mnie ubawiłeś. A najbardziej odpwoiedzią na pytanie w czym się owa
      kula/wszechświat rozszerza. Ano wg. kaganka ona/on się rozszerza w energii z
      Big Bena. A to ciekawe. Ponieważ tak b. lubisz katolików to opowiem ci jak to
      tłumaczył pewien ksiądz skąd się wziął wszechświat. Ksiądz tłumaczył tak: są
      trzy teorie. Pierwsza, że to Bóg stworzył wszechświat, druga, że wszechświat
      powstał z materii, trzecia, że z przypadku. Mógłbyś se z tym księdzem pogadać.
      Jesteście na tym samym poziomie, tyle, że po dwóch stronach. Świat się
      rozszerza w energii - Hahhahhhaahha. Muszę tę teorię gdzieś sprzedać.
      • d_nutka Re: kaganku 20.03.02, 07:51
        Gość portalu: muł napisał(a):

        > Znów mnie ubawiłeś. A najbardziej odpwoiedzią na pytanie w czym się owa
        > kula/wszechświat rozszerza. Ano wg. kaganka ona/on się rozszerza w energii z
        > Big Bena. A to ciekawe. Ponieważ tak b. lubisz katolików to opowiem ci jak to
        > tłumaczył pewien ksiądz skąd się wziął wszechświat. Ksiądz tłumaczył tak: są
        > trzy teorie. Pierwsza, że to Bóg stworzył wszechświat, druga, że wszechświat
        > powstał z materii, trzecia, że z przypadku. Mógłbyś se z tym księdzem pogadać.
        > Jesteście na tym samym poziomie, tyle, że po dwóch stronach. Świat się
        > rozszerza w energii - Hahhahhhaahha. Muszę tę teorię gdzieś sprzedać.

        A ty mule nie śmiej się za wcześnie. Znaszto: ten się śmieje, kto śmieje się
        ostatni.
        Ale czy jesteś muł czy nie muł- to nie wiem.
      • Gość: Kagan Re: kaganku IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 11:42
        Gość portalu: muł napisał(a):

        > Znów mnie ubawiłeś. A najbardziej odpwoiedzią na pytanie w czym się owa
        > kula/wszechświat rozszerza.
        K: Pytanie "w czym sie ona rozszerza" nie ma sensu, podobnie jak pytanie
        "w czym czlowiek mysli". Z naukowego punktu widzenia nie mozemy nic
        powiedziec na temat co jest poza naszym wszechswiatem, tylko religia
        i filozofowie bawia sie w takie pseudonaukowe spekulacje. Dla nas
        istnieje realnie tylko nasz wszechswiat! Ty zas wziales jego bardzo
        uproszczony model za rzeczywistosc fizyczna, i stad udajesz glupka...

        Ano wg. kaganka ona/on się rozszerza w energii z Big Bena.
        K:
        1. Nie "kaganka", Kagana. Wysmiewanie sie z czyjegos nicka to dowod
        niedojrzalosci umyslowej i emocjonalnej.
        2. Nie "w energii", ale "z energii", w sensie "uzywajac energie".
        3. Nie "Big Bena" (to jest zegar w Londynie), a "BIG BANG'U".

        > A to ciekawe. Ponieważ tak b. lubisz katolików to opowiem ci jak to
        > tłumaczył pewien ksiądz skąd się wziął wszechświat. Ksiądz tłumaczył tak:
        > są trzy teorie. Pierwsza, że to Bóg stworzył wszechświat, druga, że
        > wszechświat powstał z materii, trzecia, że z przypadku. Mógłbyś se z tym
        > księdzem pogadać.
        K: Calkiem zgrabnie to ujal, oczywiscie w olbrzymim uproszczeniu, podobnie
        jak ja ci tlumaczylem idee "inflacyjnego wszechswiata" na twojwymiarowym
        balonie...

        > Jesteście na tym samym poziomie, tyle, że po dwóch stronach. Świat się
        > rozszerza w energii - Hahhahhhaahha. Muszę tę teorię gdzieś sprzedać.
        L: Glupich nie brak...
        • d_nutka Re: Kagan'ie 20.03.02, 12:04
          Przepraszam za zdrobnienie.BARDZO!
          D_nuta
          • Gość: Kagan Re: Kagan'ie IP: *.vic.bigpond.net.au 20.03.02, 12:15
            d_nutka napisał(a):

            > Przepraszam za zdrobnienie.BARDZO!
            > D_nuta
            K: Tobie wiecej wybacze, ale innym niekoniecznie!
            :)


            • d_nutka Re: Kagan'ie 20.03.02, 12:41
              Jestem gotowa adpokutować za wyrządzoną Ci krzywdę.Ale odpuścisz?
              D_nuta
              • d_nutka Re: Kagan'ie 20.03.02, 12:46
                Ale jak nie" odpuścisz" też jestem gotowa "odpokutować", ale włosienicy nie
                założę i biczować się też nie będę. Wolę przyjemniejsze "kary". Zaznaczam- nie
                jestem masochistką.
                D-nuta
                • Gość: Kagan Danut(k)o! IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 04:36
                  d_nutka napisał(a):

                  > Ale jak nie" odpuścisz" też jestem gotowa "odpokutować", ale włosienicy nie
                  > założę i biczować się też nie będę. Wolę przyjemniejsze "kary". Zaznaczam- nie
                  > jestem masochistką.
                  > D-nuta
                  Nie jestem chrzescijaninem, inaczej wiec rozumiem pojecia "winy" i "kary".
                  Pokute zas wrecz odrzucam!
                  Dla mnie wystarczy, jak zalujesz swego czynu!
                  K.
                  • d_nutka Re: Danut(k)o! 21.03.02, 07:13
                    Dzięki za odpuszczenie!!!
                    • Gość: Kagan Re: Danut(k)o! IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 07:18
                      d_nutka napisał(a):

                      > Dzięki za odpuszczenie!!!
                      I to jeszcze za darmo! Luter bylby ze mnie dumny! :)
                      Pozdr.
                      Kagan


        • Gość: muł Re: Kaganku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 15:09
          Z Twojego nicka się nie naśmiewam, po prostu sądzę, że jesteś mądry i niesiesz
          kaganek oświaty.
          Oczywiście przejęzyczyłem się chodziło o BIG BANG, co w cale nie zmienia istoty
          pytania. W czym się owy wszechświat rozszerza? O tym później. Mylisz pewne
          pojęcia. Albo rozważasz na temat nieskończoności, albo na temat budowy naszego
          wszechświata. Teoria BB próbuje wiele wyjaśnić, ale nijak się nie przykłada do
          rozważań o nieskończoności. Zrób następującą spekulację myślową. W
          uproszczeniu: Wyobraź sobie, że możessz trwać/żyć kilka mld. lat. Wyobraź
          sobie, że znajdujesz się na krańcu owego wszechświata (możesz bo on jest wg.
          ciebie skóńczony i jego rozmiarowi da się przyporządkować jakąś liczbę). A więc
          jesteś na tym krańcu załózmy w punkcie X. Teraz cofnij się pamięcią o milard
          lat. Nadal jesteś na krańcu rozszerzającego się wszechświata, tyle, że ten
          wszechświat jest o tyle mniejszy, o ile mniej zdążył się rozszerzyć w ciągu mld
          lat. Z punktu widzenia twojego jesteś nadal w miejscu X, a z punktu widzenia
          Ciebie za 1 mld. lat ten młodszy TY jest w punkcie X minus cały odcinek, o
          który rozszerzył się wszechświat w ciagu 1 mld lat.itd. Teraz co do
          roszerzania: Przy takich konstrukcjach jakie stosujesz musi być ośrodek, w
          którym zachodzi zjawisko - muszą być punkty odniesienia. Porównanie tego z
          myśleniem nie ma żadnego sensu, bo to jest abstrakcja, natomiast zzmiany w
          czasie i przestrzeni to konkret. Nad tym "ośrodkiem" - kiedyś nazywano go
          eterem, próbując zrozumieć jak w próżni może rozchodzić się światło mając
          naturę korpuskularno falową - próbują głowić się nie tacy jak my. Dalej: jesteś
          w punkcie X - a więc wszystkie twoje punkty odniesienia znajdują się wewnątrz
          wszechświata, skoro nic nie znajduje się na zewnątrz. Tym samym otrzymujesz
          dwuwymiarową powierzchnię wszechświata - identyczna jak tej twojej kuli. By owa
          kula mogła się rozszerzać potrzebuje ona punktów odniesienia poza układem
          własnym - czyli tym wszechświatem. I tu jest cała lipa w twoim rozumowaniu.
          Jeśli ten Twój wszechświat rozszerza się jak balon to punktem odniesienia dla
          cząstek powietrza, które się w nim znajdują są inne cząstki i w uproszczeniu
          wewnętrzna powierzchnia balona. Balon się rzoszerza, a więc w naszym modelu
          cząstki, które znajdują się na jego dwuwymiarowej zmieniają położenie
          przestrzeni także względem tego co na zewnątrz. Inaczej mówiąc jak dmuchamy w
          domu, to ten balon coraz bardziej ów dom wypełnia. Co wypełnia nasz
          wszechświat? Jaki dom? Stan wiedzy idzie dziś dalej i wyjaśnia niektóre rzeczy,
          ale ja się odnoszę tylko do twojego modelu, który ma wewnętrzn sprzeczności
          Wszelkie rozważania na temat nieskończoności itd.są owszem ciekawe, ale może
          tylko ty poważyłbyś się przyznać, że rozwiązałeś tą zagadkę, stąd jesteś Kaganek
          • Gość: Kagan Re: Kaganku IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 04:34
            Gość portalu: muł napisał(a):

            > Z Twojego nicka się nie naśmiewam, po prostu sądzę, że jesteś mądry i niesiesz
            > kaganek oświaty.
            K: OK, niech ci bedzie...

            > Oczywiście przejęzyczyłem się chodziło o BIG BANG, co w cale nie zmienia istoty
            > pytania. W czym się owy wszechświat rozszerza? O tym później.
            K: Odpowiem ci teraz, ze w "niczym". Podobnie jak fale elektromagnetyczne nie potrzebuja wcale
            srodowiska fizycznego (tzw. eteru), aby sie rozprzestrzeniac, to nasz wszechswiat sie
            "nadyma", co wcale nie znaczy, ze "zabiera" komus lub czemus jakas przestrzen
            (dokl. czasoprzestrzen), on ja po prostu tworzy, wlasnie korzystajac z energii owego
            BIG BANGU. To jest opisane rownaniami, szczegoly na forum NAUKA (watek o tym
            samym tytule).

            > Mylisz pewne
            > pojęcia. Albo rozważasz na temat nieskończoności, albo na temat budowy naszego
            > wszechświata. Teoria BB próbuje wiele wyjaśnić, ale nijak się nie przykłada do
            > rozważań o nieskończoności. Zrób następującą spekulację myślową. W
            > uproszczeniu: Wyobraź sobie, że możessz trwać/żyć kilka mld. lat. Wyobraź
            > sobie, że znajdujesz się na krańcu owego wszechświata (możesz bo on jest wg.
            > ciebie skóńczony i jego rozmiarowi da się przyporządkować jakąś liczbę). A więc
            > jesteś na tym krańcu załózmy w punkcie X. Teraz cofnij się pamięcią o milard
            > lat. Nadal jesteś na krańcu rozszerzającego się wszechświata, tyle, że ten
            > wszechświat jest o tyle mniejszy, o ile mniej zdążył się rozszerzyć w ciągu mld
            > lat. Z punktu widzenia twojego jesteś nadal w miejscu X, a z punktu widzenia
            > Ciebie za 1 mld. lat ten młodszy TY jest w punkcie X minus cały odcinek, o
            > który rozszerzył się wszechświat w ciagu 1 mld lat.itd. Teraz co do
            > roszerzania: Przy takich konstrukcjach jakie stosujesz musi być ośrodek, w
            > którym zachodzi zjawisko - muszą być punkty odniesienia.
            K: O to,wlasnie chodzi, ze NIE ma takiego osrodka! Przyjales ten model z balonem
            za rzeczywistosc, a to byl tylko model pogladowy. Jedynym punktem odniesienia jest
            niejako "centrum" naszego wszechswiata, ale tez nie wiemy, czy on sie
            "rozszerza' rownomoernie, i gdzie go szukac (to jest tak, jakbysmy bedac mrowkami
            szukali Palacu Kultury w Wwie bedac gdzies w Puszczy Bialowieskiej).
            Szczegoly na forum NAUKA!

            > Porównanie tego z
            > myśleniem nie ma żadnego sensu, bo to jest abstrakcja, natomiast zzmiany w
            > czasie i przestrzeni to konkret. Nad tym "ośrodkiem" - kiedyś nazywano go
            > eterem, próbując zrozumieć jak w próżni może rozchodzić się światło mając
            > naturę korpuskularno falową - próbują głowić się nie tacy jak my.
            K: To juz dawno rozwiazano, wiadomo, przynajmniej od poczatku XXw., ze owego
            "eteru" nie ma, i ze fale EM nie potrzebuja zadnego osrodka, aby sie propagowac...
            Zaktualizuj swa wiedze!

            > Dalej: jesteś
            > w punkcie X - a więc wszystkie twoje punkty odniesienia znajdują się wewnątrz
            > wszechświata, skoro nic nie znajduje się na zewnątrz. Tym samym otrzymujesz
            > dwuwymiarową powierzchnię wszechświata - identyczna jak tej twojej kuli. By owa
            > kula mogła się rozszerzać potrzebuje ona punktów odniesienia poza układem
            > własnym - czyli tym wszechświatem. I tu jest cała lipa w twoim rozumowaniu.
            K: Wcale NIE! Widzisz, ta nadymajaca sie kula to tylko model, stworzony do celow
            dydaktyczno-pogladowych. Kule opisujemy za pomoca jednego parametru, czyli promienia R.
            Tak wiec, aby kule zdefiniowac, potrzebujemy tylko jej srodek (centrum) i promien...
            Nic, poza nia, nam NIE jest potrzebne do szczescia...

            > Jeśli ten Twój wszechświat rozszerza się jak balon to punktem odniesienia dla
            > cząstek powietrza, które się w nim znajdują są inne cząstki i w uproszczeniu
            > wewnętrzna powierzchnia balona. Balon się rzoszerza, a więc w naszym modelu
            > cząstki, które znajdują się na jego dwuwymiarowej zmieniają położenie
            > przestrzeni także względem tego co na zewnątrz. Inaczej mówiąc jak dmuchamy w
            > domu, to ten balon coraz bardziej ów dom wypełnia. Co wypełnia nasz
            > wszechświat? Jaki dom?
            K: Po pierwsze, to "granica" naszego wszechswiata nie jest tak zdefiniowana jak wewnetrzna
            powierzchnia kuli.
            Po drugie, na tej granicy nic nie ma, to jest cos podobnego bardziej do granicy funkcji
            niz granicy panstwa, mowiac obrazowo.
            Po trzecie, ta "kula" nic nie wypelnia, ona sobie niejako sama stwarza przestrzen, i to
            tylko wewnetrzna, bo poza nia nie ma nic. Podobnie jak fale EM nie potrzebuja owego eteru
            do propagacji, tak samo nasz wszechswiat nie potrzebuje niczego poza nim, aby sie
            rozszerzac... Wiem, ze to trudne do zrozumienia, ale w fizyce wspolczesnej jest wiele
            takich pojec, np. jak zrozumiec to, ze kwark ma ulamkowy ladunek elektryczny?

            > Stan wiedzy idzie dziś dalej i wyjaśnia niektóre rzeczy,
            > ale ja się odnoszę tylko do twojego modelu, który ma wewnętrzn sprzeczności
            > Wszelkie rozważania na temat nieskończoności itd.są owszem ciekawe, ale może
            > tylko ty poważyłbyś się przyznać, że rozwiązałeś tą zagadkę, stąd jesteś Kaganek
            K: To jest tylko zabawa intelektualna!
    • Gość: Kagan Re: O nieskonczonosci slow kilka IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 05:27
      Patrz tez:
      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=NAUKA&wid=1423019&aid=1423744
    • nossos --OSTRZEŻENIE - WARNING ---- 21.03.02, 05:40
      do wszytkich co nie są specjalistami w dziedzinie matematyki, fizyki,
      kosmologii, astrofizyki itp.

      Kagan nie ma pojęcia o w/w naukach. Jego pewność siebie jest rozczulająca.
      Przypomina mi niemowlaka, co dostał grzechotkę i szcześliwy sobie gulgoce.

      Niejaki appendix nameczyl sie probujac wyjasnic Kaganowi uzywanie
      nieskonczonosci w analizie,(patrz
      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1384799

      tutaj widze innych poczciwych ludzi piszacych o teorii mnogosci itp. To nie ma
      sensu...Podsumowanie wiedzy Kagana znajduje sie blisko w/w postu appendixa.
      • Gość: Kagan Re: --OSTRZEŻENIE - WARNING ---- IP: *.arts.monash.edu.au 21.03.02, 06:28
        nossos napisał(a):
        > do wszytkich co nie są specjalistami w dziedzinie matematyki, fizyki,
        > kosmologii, astrofizyki itp.
        >
        > Kagan nie ma pojęcia o w/w naukach. Jego pewność siebie jest rozczulająca.
        > Przypomina mi niemowlaka, co dostał grzechotkę i szcześliwy sobie gulgoce.
        K: A ty kto jestes, co za ekspert z ciebie? Moze taki jak ksiadz prof. Heller, co to
        wciaz szuka swego boga w naturze?

        > Niejaki appendix nameczyl sie probujac wyjasnic Kaganowi uzywanie
        > nieskonczonosci w analizie ,(patrz "www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&ai
        d=1384799"target="_blank">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1384799
        K: Co inngo nieskonczonosc jako granica abstrakcyjnego ciagu, a co innego jej nieistnienie w naszym ralnym swiecie!

        > tutaj widze innych poczciwych ludzi piszacych o teorii mnogosci itp. To nie ma
        > sensu...Podsumowanie wiedzy Kagana znajduje sie blisko w/w postu appendixa.
        K: Znow atak ad personam, zamiast konkretnych argumentow. WSTYD!
        • Gość: Kagan Popularna kosmogonia IP: *.vic.bigpond.net.au 21.03.02, 14:10
          www.bbc.co.uk/science/space/origins/index.shtml
          BIG BANG
          The Big Bang theory tells us how the Universe began and is evolving. In
          essence, it is a theory that was created to explain two facts that we know
          about the Universe - it is gradually expanding and cooling.
          In the 1920s, E. Hubble found that galaxies far from our own Milky Way are
          moving away from us. In fact, the further away galaxies are, the faster they
          are receding. So he concluded that the whole Universe must have been expanding.
          Working backwards this means that at one stage the Universe must have come from
          a single point. We also know that the Universe is cooler now than in the past.
          In the 1960s A. Panzias and R. Wilson detected the afterglow of the Big Bang,
          known as the cosmic microwave background, which revealed that the Universe was
          once a very hot, hostile place. Both these discoveries led astronomers to
          deduce that the Universe began as an infinitely compact fireball. The Big Bang
          describes how this fireball grew to form all the stars and planets we see
          around us now. Because of its name many people think of the Big Bang as a kind
          of explosion that happened at some specific point in space, but this isn't
          correct, as the Universe didn't spring from one central ignition point.
          Instead, during the Big Bang space was first created and then stretched.
          K: W skrocie: w roku 1920 Hubble odkryl, ze galaktyki "uciekaja"
          od naszej galatyki, co znaczy, ze nasz wszechswiat sie rozszerza.
          Oznacza to, ze na "poczatku" byl on niejako w jednym punkcie, z ktorego
          "eksplodowal". Nie oznacza to jednak, ze ta "ekslplozja" byla w jakims
          okreslonym miejscu, tylko ze podczas owego "big bang" zostala stworzona,
          a nastepnie "poszerzona" przestrzen (dokladnie czasoprzestrzen)...

          The easiest way to understand this tricky concept is to think of the Universe
          as a fruitcake in an oven. Imagine you are a bit of fruit inside the cake. As
          it bakes, the cake rises and all the other bits of fruit around you move
          further and further away. No matter whereabouts in the cake you are, everything
          around you is moving away at the same rate. But unlike the fruitcake, there is
          no centre to the Universe.

          INFLATION
          In beginning there was nothing. There was no matter at all, not even tiny
          particles existed. So how was something as huge and complex as the Universe
          created out of nothing? The answer lies in marrying the science of the very
          small (quantum theory) with the very large (cosmology). Amazingly, quantum
          theory says that bubbles of energy can appear temporarily out of absolutely
          nothing.
          K: Jak moglo powstac "z niczego" cos tak wielkiego jak wszechswiat?
          Wedlug teorii kwantowej, energia moze powstac, na pewien czas, z "niczego"...

          Normally these bubbles 'pop' as soon as they are formed. In order for one to
          survive, one of these transient bubbles must have had an intense outward push.
          Only then could this tiny bubble go on to evolve into the immense Universe
          around us. Inflation is the best theory to date to describe how this might have
          happened. It involves a short period of extremely rapid expansion, where the
          Universe grew by a factor of a 10 to the power 60. It expanded from smaller
          than the size of a proton to the size of a grapefruit in a tiny fraction of a
          second. This then kick started the Big Bang and the creation of everything in
          the Universe.
          K: Wedlug teorii "inflacyjnej", ten "babel" energii, ktory dal poczatek
          naszemu swiatu, rozszerzal sie poczatkowo w tempie 10^60 (10 z 60 zerami).
          Z rozmiaru protonu do rozmiaru duzej pomaranczy zwiekszyl sie w malutkiej
          czesci sekundy (pamietajmy, ze proton jest tak maly, ze niemozliwy do
          bezposredniej obesrwacji, "ukryty" gleboko w atomie, ktory, choc znacznie
          wiekszy od protonu, jest tez niewyobrazalnie maly...

          This theory has sparked some mind-blowing ideas - including the possibility
          that inflation may be an ongoing process and not just a unique event that
          created our own Universe. Somewhere else in the Universe, bubbles of energy
          might be appearing and creating other universes that grow off our own. And our
          Universe may have originally budded out from another. We may be just one of
          many multiverses, in an evolution without beginning or end.

          THE END
          Astronomers are now fairly sure that the Universe was born 15 billion years ago
          in the Big Bang. Since then, the Universe has been constantly expanding,
          stretching the very fabric of space itself. But will it ever die? And if so,
          how? There are three alternative scenarios for the future fate of the Universe.
          If the expansion continues forever then the Universe is destined for the Big
          Freeze, gradually pulled apart into a cold desolate wasteland of dying stars
          and black holes. If space stops stretching and springs back on itself, it will
          shrink until galaxies start colliding in the Big Crunch - terminating in the
          mother of all black holes. However, there is a more peaceful option. The final
          scenario involves the Universe gradually slowing down to a halt. With the whole
          Universe balanced precisely, cosmic catastrophe would be averted and space
          would be saved. At least for a while. Eventually the Universe would succumb to
          the Big Freeze, it would just take a lot longer.
          K: Mamy trzy mozliwe konce swiata:
          1. Wielki mroz czyli smierc termiczna
          2. Wielkie zgniecenie (odwrotnosc "big bangu", czyli "wielkiej eksplozji")
          3. Wielkie zgniecenie, ale na raty, co nieco przedluzy agonie pacjenta...

          The fate of the Universe is basically a battle fought between the inward pull
          of gravity and the outward push of expansion. So astronomers are trying to
          calculate the strength of these forces. The amount of gravity the Universe has
          to wield against this expansive onslaught depends on how much stuff there is
          out there in space. Anything with a mass has its own gravity. Even you yourself
          have a gravitational force that attracts everything else around you, including
          other people. The bigger you are, the stronger this force is, and so, the
          Earth, being the most massive thing around, completely overwhelms the tiny
          forces that we personally possess. So to calculate the fate of the Universe, we
          must weigh it to find its density. In astronomy, the density of the Universe
          goes under the symbol O (Omega), the last letter of the Greek alphabet,
          meaning 'the end'. The precise amount of matter needed to gradually halt the
          expansion of the Universe is known as the critical density, where O=1. If O is
          1 then the future of the Universe is a gentle, serene stop. Smaller than 1 and
          we're heading for the quick Big Freeze, a universal ice age. Larger than 1 then
          it's Crunch time. So our destiny depends on our density. Recent results show
          that O is at least 0.3. That figure includes the mysterious dark matter that
          lurks invisibly in space and has yet to be fully understood.
          K: Wedlug ostanich szacunkow czeka nas smierc termiczna...

          It has also been proving difficult to measure the precise expansion rate of the
          Universe. Recently it's been discovered that this expansion is accelerating
          under the grip of a previously undetected force, called dark energy, that is
          helping to pull the Universe apart. Until both these dark questions are
          answered, the fate of the Universe still hangs in the balance.

          However, although the end of the Universe may look pretty black, this impending
          cosmic catastrophe is not our most pressing concern. In about 4 billion years
          the Sun will expand and engulf our planet Earth. Also around the same time, our
          nearest galactic neighbour, Andromeda, will start to crash into our own galaxy,
          the Milky Way. Life on Earth must escape into space if it is to survive.
          K: Niemniej, zanim nadejdzie konec swiata, nasze slonce eksploduje, spali
          ziemie, a na dodatek sasiednia galaktyka sie zderzy z nasza...
      • Gość: muł Re: --OSTRZEŻENIE - WARNING ---- IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 18:10
        Oczywiście, że Kaganek nie ma pojęcia o fizyce i matematyce i że swoją wiedzę
        czerpie z książek, albo programów komputerowych. Ale to zabawne poczytać kogoś,
        kto uważa, że rozgryzł wszystkie zagadki. Ten model kuli/balonika wprawił mnie
        wesoły nastrój. W ogóle się nie odniosłem do jego rozważń o nieskończoności,
        ale ciekaw byłem co on jeszcze o tej kuli może napisać. Wyłożyłem gdzieś
        Kagankowi jak to według pewnego - dość starego modelu na użytek
        nieskończoności - on stanie się mną, a ja nim. Perspektywa przerażająca, ale
        może na szczęście, mój post diabli wzięli, zniknął gdzieś w niesk... A teraz
        zupełnie inny model - bardzo prościutki. Otóż Kaganek pisze coś na forum, potem
        czyta to i zupełnie się z tym nie zgadza, albo chce temu wszystkiemu
        zaprzeczyć, więc pisze:Re. Za chwilę czyta to Re coś mu się przypomina i znów
        odpowiada na to Re, po czym do tego Re dopisuje kolejne Re........itd itd. Może
        to jest rozwiązanie jego zagadki.
        • Gość: Kagan Re: --OSTRZEŻENIE - WARNING ---- IP: *.vic.bigpond.net.au 29.03.02, 11:00
          Gość portalu: muł napisał(a):

          > Oczywiście, że Kaganek nie ma pojęcia o fizyce i matematyce i że swoją wiedzę
          > czerpie z książek, albo programów komputerowych.
          K: Horror! Ktos smie czerpac wiedze z ksiazek zamiast z kazan ksiedza proboszcza!

          > Ale to zabawne poczytać kogoś, kto uważa, że rozgryzł wszystkie zagadki. Ten model kuli/balonika
          > wprawił mnie w wesoły nastrój. W ogóle się nie odniosłem do jego rozważń o nieskończoności,
          > ale ciekaw byłem co on jeszcze o tej kuli może napisać. Wyłożyłem gdzieś
          > Kagankowi jak to według pewnego - dość starego modelu na użytek
          > nieskończoności - on stanie się mną, a ja nim. Perspektywa przerażająca, ale
          > może na szczęście, mój post diabli wzięli, zniknął gdzieś w niesk... A teraz
          > zupełnie inny model - bardzo prościutki. Otóż Kaganek pisze coś na forum, potem
          > czyta to i zupełnie się z tym nie zgadza, albo chce temu wszystkiemu
          > zaprzeczyć, więc pisze:Re. Za chwilę czyta to Re coś mu się przypomina i znów
          > odpowiada na to Re, po czym do tego Re dopisuje kolejne Re........itd itd. Może
          > to jest rozwiązanie jego zagadki.
          K: Nieudolny atak ad personam... No coz, katola na wiecej NIE stac!
Pełna wersja