kum.z.antalowki
01.11.12, 12:21
"bombowej" kampanii Kaczyńskiego i Macierewicza, którzy:
- dla odwrócenia uwagi od politycznej odpowiedzialności inicjatorów i organizatorów przedwyborczej "wyprawy smoleńskiej";
- dla osobistej satysfakcji, że dopiekli Tuskowi;
- dla partyjnej rozgrywki o punkt dla PiS w sondażowej rywalizacji z PO;
- dla podsycenia społecznego napięcia i antagonizmów w Polsce...
całą odpowiedzialność za katastrofę usiłują przypisać polskim władzom państwowym.
Teoria zamachu bombowego bardzo odpowiada stronie rosyjskiej, która w ten sposób zostaje całkowicie oczyszczona z współwiny i współodpowiedzialności za katastrofę. Bo jeśli na pokładzie była i eksplodowała bomba (albo nawet dwie bomby, jedna trotylowa, druga nitroglicerynowa) - to złe przygotowanie lotniska, niezamknięcie go z powodu niskiego pułapu chmur i mgły ograniczajacej widoczność, błedy w naprowadzaniu popełnione przez rosyjskich kotrolerów... to wszystko traci jakiekolwiek znaczenie.
Jeżeli rodziny niektóre ofiar liczyły na jakieś odszkodowanie od strony rosyjskiej, to szanse zmalały. Natomiast rosną szanse, że Rosja zwróci sie do Polski o przeprosiny i odszkodowanie za zagrożenie dla rosyjskich obywateli oraz za straty i koszty spowodowane przez eksplozję polskiego samolotu nad terytorium federacji Rosyjskiej.
Nie pierwszy to przypadek w polskiej historii, kiedy zacietrzewienie wobec władzy państwowej uzewnętrznia się retoryka i działaniami zbieżnymi z interesami naszego wschodniego sąsiada.
I za każdym razem historycy szukaja później odpowiedzi na pytanie - ile w tym było przypadkowej głupoty, a ile świadomej zdrady, czy wręcz agentury...