gambit_smolenski
08.11.12, 23:37
To juz naprawde jest jak dobra fabula kryminalno-szpiegowska. Z grubsza: Hajdarowicz dzwoni jakas godzine po polnocy do Grasia i, zapewne bojac sie podsluchow obu numerow, hehe, prosi o spotkanie, tete-a-tete. Podjezdza w nocy pod mieszkanie Grasia, i panowie spotykaja sie pod budynkiem. Czyzby i tu obawa Grasia, iz jego lokum jest rowniez podsluchiwane? Na marginesie, przypominam Tuska zaslaniajacego firanki i odkrecajacego wode w kranie, hehe...
Najpierw Gras wypiera sie tego spotkania w cztery oczy, ale przycisniety, przyznaje, ze jednak do niego doszlo...
Do tego Gmyz podtrzymuje wartosc merytoryczna wlasnego artykulu, i pograza Hajdarowicza i Talage. Natomiast na ratunek Gmyzowi przychodzi dziennik Fakt, podchodzac jak najbardziej merytorycznie do sprawy, i zwracajac sie do zrodla, czyli producenta jednego z uzywanych we Smolensku spektrometrow; a tu sensacja, spektrometr nie wykrywa kremikow, zelikow i innych namiocikow, lecz stricte ladunki wybuchowe i powybuchowe...
Oj, cos czuje, ze Indeed trafil w 10tke podejrzewajac, ze za te kilka miesiecy zostana potwierdzone rewelacje Gmyza...