komisja Millera-Laska przepisala raport Anodiny

13.02.13, 15:59
Zaczynają się potwierdzać najgorsze podejrzenia tzw. - wedle lemingów - oszołomów/sekty smoleńskiej. Otóż przez te dwa lata pseudo-komisja Millera-Laska nie wykonywała naprawdę żadnych rzetelnych, profesjonalnych badań, analiz, symulacji i modelowań; ot, przepisywali raport pseudo-komisji Anodiny, okraszając go własnymi komentarzami, w między czasie pozorując śledztwa komisji i prokuratur, i prześladując tych, którzy dążyli do rzeczywistych śledztw i badań, vide prokurator Pasionek...

Prawdziwie prace podjęto DOPIERO po tych dwóch latach, pod naciskiem internautów, blogerów i komisji Macierewicza...

www.fakt.pl/Komisja-Millera-przepisala-raport-Anodiny,artykuly,199868,1.html
    • wariant_b Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 16:12
      Bo zadaniem komisji Millera było wyprać raport MAK z podpitych generałów
      i prezydentów, którzy latali do Gruzji, a w to miejsce wstawić kontrolerów lotu
      i bałagan w 36 pułku.
      • jacekm22 Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 16:20
        Bo zadaniem komisji Millera było wyprać raport MAK z podpitych generałów
        i prezydentów, którzy latali do Gruzji, a w to miejsce wstawić kontrolerów lotu
        i bałagan w 36 pułku.

        +1 !!
        Nic dodac nic ujac ....
        Tow pisowski Dorloff , jeszcze za 20 lat bedzie pisal o "zamachu".....
    • kotek.filemon Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 16:14
      > Zaczynają się potwierdzać najgorsze podejrzenia tzw. - wedle lemingów - oszołom
      > ów/sekty smoleńskiej. Otóż przez te dwa lata pseudo-komisja Millera-Laska nie w
      > ykonywała naprawdę żadnych rzetelnych, profesjonalnych badań, analiz, symulacji
      > i modelowań; ot, przepisywali raport pseudo-komisji Anodiny, okraszając go wł
      > asnymi komentarzami, w między czasie pozorując śledztwa komisji i prokuratur, i
      > prześladując tych, którzy dążyli do rzeczywistych śledztw i badań, vide prokur
      > ator Pasionek...

      Co "Fakt" (opiniotwórcze, fachowe medium) ogłosił na podstawie wysokości brzozy.
      Tej bardzo chorej brzozy, której wcale tam nie było.

      > Prawdziwie prace podjęto DOPIERO po tych dwóch latach, pod naciskiem internautó
      > w, blogerów i komisji Macierewicza...

      Prokuratura wojskowa pracuje cały czas, tylko ani myśli dzielić się informacjami z pacjentami oddziału S24 na bieżąco.
      • losiu4 Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 20:01
        kotek.filemon napisał:

        > Co "Fakt" (opiniotwórcze, fachowe medium) ogłosił na podstawie wysokości brzozy.
        > Tej bardzo chorej brzozy, której wcale tam nie było.

        nie tylko Fakt. To samo choć w sposób bardzo zawoalowany, sugeruje GW nasza kochana:
        "
        Tylko skąd w takim razie wzięła się wysokość ok. 5 metrów w raporcie MAK i 5,1 m w raporcie Millera? Czyżby eksperci Millera dane o wysokości brzozy i także średnicy drzewa w miejscu jego złamania przepisali - nie sprawdzając - z raportu MAK? W obu raportach jest podobna liczba.

        ZOBACZ: Raport Millera, strona 66

        ZOBACZ: Raport MAK, strona 83"

        Co do brzozy: a kto twierdził ze zadnej brzozy tam nie było? Twierdza, i owszem, ze była tylko jak już, to wiadoma tutka w nią nie uderzyła, lub, jeśli nawet zawadziła, to nie mogło jej to urwać skrzydła. Kto wam podrzuca te bzdury?


        > Prokuratura wojskowa pracuje cały czas, tylko ani myśli dzielić się informacjam
        > i z pacjentami oddziału S24 na bieżąco.

        i właśnie niechcący wylazło przy okazji jak "pracowała" komisja Millera z laskopodobnymi... pierwsze wyniki były tak niepokojące ze najwyraźniej ktoś się przestraszył i początkowa niedokładnośc wynoszącą niemal 3 m postanowiono zredukować do 1,5 metra...

        Pozdrawiam

        Losiu
        • wujaszek_joe Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 14.02.13, 08:46
          Brzoza nie mogła urwać skrzydła bo Binienda udowodnił to swoją animacją komputerową.
          Poza tym co skrzydło miałoby robić poniżej wysokości stu metrów?
    • zgred-zisko Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 16:53
      A może jeszcze parę szczegółów dotyczących przepisywania. Bo brzozy tam i tak nie było więc je wysokość nie ma znaczenia. Tym bardziej, że samolot leciał przecież przepisowo na wysokości 100 m.
      • losiu4 Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 19:54
        zgred-zisko napisał:

        > A może jeszcze parę szczegółów dotyczących przepisywania. Bo brzozy tam i tak n
        > ie było więc je wysokość nie ma znaczenia.

        była była. Sam wybiórcza o tym napisała:
        "Tylko skąd w takim razie wzięła się wysokość ok. 5 metrów w raporcie MAK i 5,1 m w raporcie Millera? Czyżby eksperci Millera dane o wysokości brzozy i także średnicy drzewa w miejscu jego złamania przepisali - nie sprawdzając - z raportu MAK? W obu raportach jest podobna liczba.

        ZOBACZ: Raport Millera, strona 66

        ZOBACZ: Raport MAK, strona 83"

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13395368,Skad_w_raporcie_Millera_brzoza_zlamana_na_wysokosci.html#BoxWiadTxt
        Tym bardziej, że samolot leciał prze
        > cież przepisowo na wysokości 100 m.

        każdy lot ma to do siebie ze w końcu samolot musi zejsc poniżej 100m powyżej poziomu gruntu. Albo "za zgoda i wiedzą" pilotów, albo bez niej.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • wujaszek_joe Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 14.02.13, 08:47
          jeśli warunków do lądowania brak to samolot też musi zejść poniżej 100m?
        • romullos Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 14.02.13, 21:26
          > każdy lot ma to do siebie ze w końcu samolot musi zejsc poniżej 100m powyżej po
          > ziomu gruntu. Albo "za zgoda i wiedzą" pilotów, albo bez niej.
          >
          > Pozdrawiam

          Ale dlaczego samolot musi schodzić poniżej 100m z dala od pasu startowego, i to tuż nad drzewami, jak zeznają świadkowie Rosjanie! w dokumencie Gargas? Losiu potrafi to wyjaśnić?
    • szwampuch58 Re: Wiemy juz... 13.02.13, 16:54
      ... że 10 kwietnia nie było awarii samolotu, nie wybuchła bomba termobaryczna, nie było meaconingu, nie było sztucznej mgły ani rozpylanego helu, feralna brzoza nie była specjalnie zasadzona, pilot znał prawidłowe ciśnienie na Siewiernym, nie było ruskiego magnesu, nie było dobijania rannych /przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania/. Nie stwierdzono też przestrzelenia sterów samolotu przez Ruskich ani wywrócenia przez wojsko wraku Tupolewa do góry nogami. Wszystkie te tezy lansowane przez pisowskie media i polityków w celu ukrycia prawdziwych przyczyn katastrofy i tumanienia ludzi, nie znalazły potwierdzenia w faktach. Był za to durnoning. A wobec tej przypadłości medycyna jest bezradna. Na życzenie Lecha Kaczynskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń podczas lotu /vide lot do Gruzji w 2008r/, samolotem dowodził młody, świeżo awansowany kapitan. Gwarantowało to prezydentowi ze będzie bez przeszkód komenderował samolotem. Na pokładzie nie było rosyjskiego lidera-nawigatora bo zrezygnowała z jego usług strona polska wystosowując formalne pismo do Rosjan że załoga zna rosyjski język i procedury. Nieoficjalnie wiadomo ze minister Szczygło komentował ze Rusek nie będzie mu się pętał po samolocie. Start zaplanowano na 06:00, jednak kancelaria prezydenta, aby się lepiej wyspać, przesunęła go na 07:00. Kapitan Protasiuk początkowo odmówił startu, gdyż nie otrzymał prognozy pogody ze stacji meteo. Start wymusił jednak dowódca Sił Powietrznych RP, protegowany Lecha Kaczyńskiego, gen. Błasik i to on a nie dowódca samolotu zameldował prezydentowi o gotowości samolotu do startu. Ostatecznie samolot wystartował o 07:27. W trakcie lotu, kontroler z lotniska polowego Siewiernyj dwukrotnie, zupełnie jednoznacznie poinformował załogę ze nie ma warunków do lądowania i zasugerował jej udanie się na lotnisko zapasowe. Pilot powinien niezwłocznie to uczynic. Jednak czekał na decyzje prezydenta – głównego fachowca lotniczego na pokładzie samolotu – poinformowanego o sytuacji /pośredniczył dyr. Kazana/. W tym czasie prezydent kontaktował się z bratem Jarosławem, również wielkim ekspertem lotniczym. Sprawa była poważna bo początek uroczystości i transmisje TV zaplanowano na 09:30 i miał to jednocześnie być triumfalny początek kampanii wyborczej Lecha. Z pewnością nie mogła się ona rozpocząć od lądowania na lotnisku zapasowym w Witebsku u Łukaszenki. Jaka była decyzja prezydenta możemy wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym ze pilot podjął próbę podejścia na wysokośc decyzji /100 m/ aby sprawdzic czy Ruscy nie kłamią z ta mgłą aby utrudnic reelekcję Lecha Kaczyńskiego, ośmieszajac jego wyprawę. Kapitan Protasiuk był jedynym członkiem załogi znającym język rosyjski i w końcowej fazie lotu był nadmiernie obciążony lądując przy niemal zerowej widzialności, prowadząc jednocześnie komunikację słowna z kontrolerem lotu na lotnisku Siewiernyj i zabawiając rozmową gen. Błasika. W rezultacie kpt. Protasiuk schodził ze zbyt dużą prędkością opadania – 8 m/s zamiast 4 m/s – a następnie nie widząc ziemi chcial odejsc na drugi krąg na automacie wciskając przycisk „odejście”. Jednak ten przycisk nie działał na lotnisku bez systemu ILS o czym pilot nie wiedział lub zapomniał. Pierwszy raz w życiu odchodził na drugi krąg. W tym momencie samolot znajdował się na wysokości 39 m nad poziomem lotniska a nie 100 m jak informował kapitana nawigator mający nalot na TU-154 zaledwie kilkanaście godzin (!). Przyczyna tego błędu było posługiwanie się przez załogę wysokościomierzem radiowym a nie barycznym. Zemściło się zaniechanie, z powodów politycznych /nalegali na to nasi sojusznicy z USA/, szkolenia pilotów na symulatorze w Moskwie przez stronę polska. Kłamliwie tłumaczono to oszczędnościami. Załoga z niezrozumiałych powodów ignorowała też ostrzeżenia Terrain ahead/Ziemia z przodu/, i instrukcje Pull up !/Ciągnij w górę!/ nadawane automatycznie kilkanaście razy przez system TAWS. Zapewne tych ostrzeżeń nikt nigdy nie słuchał i tak było i tym razem, Nie robiły tez na załodze wrażenia kolejne wysokości samolotu nad powierzchnią ziemi podawane przez nawigatora – ostatnia 20 metrów. Być może wydawało im się że bezpiecznie lądują ? Dopiero zobaczywszy drzewo na kursie, kpt. Protasiuk zorientował się że coś tu nie gra i podjął próbę ręcznego poderwania samolotu. Było już jednak za późno. Kontrolerzy z Siewiernego /było ich trzech/ zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa lecz nie mieli uprawnień aby zamknąć lotnisko przed zagranicznym samolotem, kontaktowali się ze swoimi przełożonymi ale nie dostali jasnych instrukcji. Mieli na ten temat rozbieżne zdania. Wiedzieli, że odsyłając samolot prezydencki znanego z rusofobii L.Kaczynskiego na zapasowe lotnisko, wywołają skandal międzynarodowy – BOHATERSKI POLSKI PREZYDENT, KTÓREMU NIESTRASZNA MGŁA I PRYMITYWNE LOTNISKO, NIEDOPUSZCZONY NA UROCZYSTOŚCI KATYŃSKIE PRZEZ ROSJAN ! Był to zapewne scenariusz zapasowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich, zgodnie z którym decyzja o nie lądowaniu na lotnisku Siewiernyj nie mogła wyjśc ze strony samolotu. Jednak Rosjanie intuicyjnie nie wpisali się w niego. Pozwolili Kaczynskim go zrealizowac. Pozostały przy życiu Lech Kaczyński i jego dwór z pewnością wykorzystaliby zamknięcie lotniska przez Rosjan do antyrosyjskiej kampanii oszczerstw a ich zbawcy staliby się kozłami ofiarnymi i być może ponieśliby konsekwencje służbowe. Wszak kilkadziesiąt minut wcześniej znacznie mniejszy - co trzeba dodac - Jak-40 wylądował , zresztą w lepszych warunkach, choć poniżej wymaganego minimum i bez formalnej zgody z wieży kontrolnej (!). Nie rozumieli poleceń kontrolera. Generalnie zarówno załoga samolotu jak i kontrolerzy mieli do wyboru albo postępować racjonalnie i ponieść konsekwencje służbowe albo poddać się presji zadufanych w sobie ignorantów na najwyższych stanowiskach. Rezultat znamy. Po katastrofie prezes i dożywotni właściciel PiS, Don Jarosław używa wszelkich wpływów aby narzucić opinii publicznej kłamliwą wersję o spisku Tuska z Putinem i męczeńskiej śmierci prezydenta. Spisek, zwłaszcza ruski, dodaje powagi i sensu tym śmierciom, a zwykłe zaniedbania, niekompetencja i bezprawne naciski polskiego prezydenta ujmują tej powagi i podkreślają że śmierc tych ludzi była bezsensowna. Gra PiSu toczy sie o odwrócenie uwagi od kompromitujących braci rzeczywistych przyczyn katastrofy i nadanie rysu heroizmu śmierci Lecha Kaczyńskiego, co wraz z Wawelem ma położyć podwaliny jego przyszłej legendy. Jeżeli fakty na to nie pozwalają to tym gorzej dla faktów. Dobrym przykładem jest tu raport A.Maciarewicza, który nie ma nic wspólnego z prawdą a jest bezwstydnie propagowany przez PiS. Ci ludzie nie maja nawet krzty elementarnej przyzwoitości. Dodajmy, że razem z prezydentem zginęło 95 innych osób, których nikt o zdanie nie pytał. byli nieświadomymi ofiarami śmiertelnej rozgrywki braci Kaczynskich z Tuskiem i z Rosja.

      • m.c.hrabia Re: ale nie wiemy... 13.02.13, 16:57
        img1.demotywatoryfb.pl/uploads/201004/1272547641_by_ozi.jpg
      • x2468 Re: Wiemy juz... 13.02.13, 17:18
        Amen.
      • losiu4 Re: Wiemy juz... 13.02.13, 20:26
        szwampuch58 napisał:

        > przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania

        a skądżeś wziął to 100g? Było ok. 250 km/h. Żeby uzyskać 100 g to hamowanie samolotu winno trwać krócej niz 1 s. To musiałoby być niemal jak zderzenie z betonową ścianą...

        > Na życzenie Lecha Kaczynskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich
        > karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń

        taaa. jedną z tych szykan było zapewne odznaczenie tego pilota...

        Jaka była decyzja prezydenta możem
        > y wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym ze pilot podjął pr
        > óbę podejścia na wysokośc decyzji /100 m/ aby sprawdzic czy Ruscy nie kłamią z
        > ta mgłą aby utrudnic reelekcję Lecha Kaczyńskiego, ośmieszajac jego wyprawę. Ka
        > pitan Protasiuk był jedynym członkiem załogi znającym język rosyjski i w końcow
        > ej fazie lotu był nadmiernie obciążony lądując przy niemal zerowej widzialności
        > , prowadząc jednocześnie komunikację słowna z kontrolerem lotu na lotnisku Siew
        > iernyj i zabawiając rozmową gen. Błasika.

        nie było zadnych rozmów z Błasikiem podczas podchodzenia do ladowania. Nie było zadnego Błasika w kokpicie. Nie ma śladu po przekazywaniu jakichkolwiek poleceń od L. Kaczyńskiego.

        Załoga z niezrozumiałych powodów ignorowała też ostrzeżenia Terrain
        > ahead/Ziemia z przodu/, i instrukcje Pull up !/Ciągnij w górę!/ nadawane autom
        > atycznie kilkanaście razy przez system TAWS.

        Już spieszę z wyjaśnieniem. Z bardzo zrozumiałych powodów to uczyniła:

        "Z raportu MAK wynika, że system TAWS na pokładzie prezydenckiego Tu-154M był sprawny. Dlaczego więc piloci polskiego tupolewa lądowali mimo ostrzeżeń? Jak się okazuje, robili to nie po raz pierwszy.

        Z dokumentów, do których dotarły „Wiadomości” wynika, że ostrzeżenia przed zderzeniem polskiego „Air Force One” z ziemią system TAWS wysyłał także podczas wcześniejszych lotów. Na przykład w Ameryce Południowej czy w Afganistanie.

        Ekspertów to nie dziwi: ostrzeżenie pojawia się, gdy samolot nieprawidłowo podchodzi do lądowania. Na lotnisku „niezamapowanym”, czyli takim, którego TAWS nie ma w swojej pamięci, włącza się zawsze. Tak było w Smoleńsku.

        – Jeżeli tego lotniska w bazie danych nie ma, wówczas jest to równoznaczne z lądowaniem (…) w szczerym polu – przyznaje Grzegorz Sobczak ze „Skrzydlatej Polski”.

        Dowódca tragicznego lotu musiał więc ignorować TAWS, bo taka była praktyka. Potwierdzeniem może być kolejny dokument, do którego dotarły „Wiadomości”. To protokół przesłuchania jednego z pilotów 36. specpułku po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r.
        „Lądowałem na lotnisku w Smoleńsku. Było to w 2008 roku i kapitan Protasiuk był II pilotem. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie dokładnie tego lotu, ale wydaje mi się, że wtedy również przy lądowaniu zadziałał TAWS” – czytamy w protokole.

        – Oni byli przygotowani na to, wiedzieli o tym, że TAWS w pewnym momencie zareaguje, bo będzie to potwierdzeniem, że zbliżają się do ziemi – tłumaczy Marek Sariusz-Wolski z „Polski Zbrojnej”.

        Mimo ostrzeżeń TAWS, naprowadzani przez kontrolerów z wieży piloci mieli prawo czuć się bezpiecznie – chcieli wylądować. Tm bardziej, że od 20 lat, kiedy wprowadzono system TAWS do użytku, tylko jeden z samolotów, na którym go zainstalowano, rozbił się podchodząc do lądowania."

        Pozdrawiam

        Losiu
        • wujaszek_joe Re: Wiemy juz... 14.02.13, 08:52
          Taa, Gosiewski w swojej interpelacji odznaczył tego pilota.

          "generałowie", "siadaj, siadajcie" Wg stenogramów generałowie byli w kokpicie podczas lądowania. Podobnie jak w Gruzji. Sami tam raczej nie przyszli.
          • obraza.uczuc.religijnych Oj tam, oj tam 14.02.13, 08:55
            Dlaczego nie akceptujesz tłumaczenia, że generałów nie mogło być w kokpicie, bo nie było tam siedzonek do siedzenia?
            • wujaszek_joe Re: Oj tam, oj tam 14.02.13, 09:04
              w takiej sytuacji obowiązkiem dobrze wychowanego pilota jest ustąpienie siedzenia generałowi
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Oj tam, oj tam 14.02.13, 09:09
                No cóż, ponoć regulamin lotów to świętość.
    • zapijaczony_ryj Czytaj Fakt to prawdy się dowiesz 13.02.13, 17:24
      O pupie Dody, albo majtkach innej pani Wałęsówny
    • fiu-bzdziu2010 Re: a jakie to ma znaczenie?? 13.02.13, 17:29
      a jakie to ma znaczenie dla pisolubnych- przecież twierdzicie że brzoza nie była przyczyną katastrofy?????
    • piq potrafisz, głąbit, wytłumaczyć,... 13.02.13, 17:30
      ...albo któryś z idiotów od Macierewicza, skąd się ten samolot znalazł w miejscu, w warunkach i na wysokości, na której nie powinno go być nawet według zwykłych procedur bezpieczeństwa, a co dopiero według procedur VIP?

      Jeśli nie, to spadaj, bezmózgu, bo cię każę wybatożyć, jak pijanego paroba.
      • niegracz Re: potrafisz, piqbit, wytłumaczyć,... 13.02.13, 17:53
        piq napisał:

        > ...albo któryś ze spec anodinowców
        -jak można wydawac opinie o przebiegu katastrofy
        bez złożenia wraku
        bez zbadania miejsca wypadku ( nawet nie wiadomo gdzie uderzył w glebę)
        bez wykonania sekcji zwłok
        >
        > Jeśli nie, to spadaj, bezmózgu, bo cię każę wybatożyć, jak pijanego paroba.
        • zgred-zisko Re: potrafisz, piqbit, wytłumaczyć,... 13.02.13, 18:02
          Piszesz o Macierewiczu? Przecież on wszystko zbadał w .... Ameryce.
        • piq przyczynę można podać od razu, niedojd,... 13.02.13, 20:09
          ...bo jest oczywista - po naruszeniu wszystkich możliwych do naruszenia zasad bezpieczeństwa lotu przez dowódcę załogi (on odpowiada, jako kapitan statku powietrznego, za wszystko, co od niego zależy, bez względu na okoliczności) samolot wbił się w ziemię. Koniec, niedojd, i kropka. Był to klasyczny CFIT (kontrolowany wlot w ziemię). Wbij sobie to w tę pustą przestrzeń, którą - gdybyś nie miał pecha - wypełniałby ci rozum.

          Natomiast przebieg katastrofy szczegółowo można wyjaśnić w długim i drobiazgowym śledztwie, które może potrwać wiele lat.
        • wujaszek_joe Re: potrafisz, piqbit, wytłumaczyć,... 14.02.13, 08:54
          czy ten samolot to jakieś puzzle, że potrzeba go poskładać?
    • fiu-bzdziu2010 Re: brzoza666 13.02.13, 18:48
      gdyby podali Brzoza666, to był pis-kał, że to cios w pysk, jak ten z promilami generała???

      a brzoza rośnie, czy się kurczy???
      • losiu4 Re: brzoza666 13.02.13, 22:39
        fiu-bzdziu2010 napisała:

        > gdyby podali Brzoza666, to był pis-kał, że to cios w pysk, jak ten z promilami
        > generała???

        z promilami generała było tak jak z promilami każdej osoby która w tej katastrofie zginęła. Gdyby przeprowadzono takie badania u każdej z ofiar, wynik powinien powinien wynosić do 1 promila. Nie, nie dlatego ze wszystkie piły...

        > a brzoza rośnie, czy się kurczy???

        wygląda na to ze sie kurczy. I to baaaardzo szybko. W ciagu bodajże dnia o dobry metr, znaczy z 7,70 na 6,66

        Pozdrawiam

        Losiu
        • fiu-bzdziu2010 Re: brzoza666 13.02.13, 22:49
          u pilotów nie stwierdzono, więc nie pitol o 1 promilu u wszystkich
    • losiu4 Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 20:29
      przecież to było jasne. Jak tylko ogłosili ze trzeba chwilę poczekać na ogłoszenie raportu, bo muszą go przetłumaczyć na angielski i rosyjski, co złośliwsi a siedzący w temacie zaczęli się głośniej zastanawiać, ze jeśli chodzi o ten angielski to rozumieją, ale po co tłumaczyć z powrotem na rosyjski - pojąć nie mogą :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • x2468 Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 13.02.13, 21:45
        Losie do zbyt inteligentnych stworzeń nie należą.
    • grba Bo nie mieli taśmy mierniczej... 14.02.13, 06:44
      bo o geodezji 3D to można tylko pomarzyć...
    • 3alfa.alfa Re: komisja Millera-Laska przepisala raport Anodi 14.02.13, 08:34
      gambit_smolenski2 napisał(a):

      > naprawdę żadnych rzetelnych, profesjonalnych badań, analiz, symulacji
      > i modelowań; ot, przepisywali raport pseudo-komisji Anodiny,

      Przecież to juz wiadomo od dawna.
      A odkryto to na podstawie rozbieżności dat tłumaczeń raportu.
      Otóż wersja rosyjska Raportu milera powstała wcześniej od polskiej wersji
    • obraza.uczuc.religijnych No to lipa 14.02.13, 08:42
      bo przecież zespół Macierewicza pracował wyłącznie na podstawie raportu MAK i stąd takie a nie inne wyniki zamówionych u Biniendy "ekspertyz".
    • niegracz Przyczyna katastrofy nie było zejscie ponizej 100m 14.02.13, 19:04
      a zdezorientowanie przestrzenne
      i zejscie do jaru zamiast na poczatek pasa
      w tym
      zejscie ze ściezki i kierunku i wysokosci
      ( na kursie na scieżce)
      czy(m) załoga była zdezorientowana
      czy była jakoas forma meaconingu ?

      Gdyby lecieli po ścieżce i na kursie
      samolot co najwyżej by twardo lądowal , może zlamal by podwozie i uległ katastrofie w której samolot uległby uszkodzeniu a czesc pasażerów byłaby ranna

      Nawet gdyby wysiadły tuż przed lądowaniem( np.na 120 km od lotniska wszystkie nawigacyjne przyrządy pokladowe a wystapiłaby koniecznośc lądowania np. brak paliwa , dym w kabinie etc.
      to przy tej mgle , przy wykorzystaniu radaru RSP-6
      kontoler byłby w stanie sprowdzic samolot na pas - na tyle że mogło by byc twarde lądowanie ale nie taka katastrofa

      co więcej gdyby nawet przy takiej awarii przyrzadów nawigacyjnych Tu-154
      na lotnisku mieliby archaiczny radar amerykański z 1944 roku SCR-584
      to tez byłoby to wystarczajace

      Zadziwiające jest dlaczego Tu-154 nie leciał nawet w tolerancji odchyłek ścieżki kierunku
      lądowania .


      Gdyby samolot schodził po scieżce to nawet gdyby pilot popełnił błąd i zszedł na 50 m i tu podjął decyzje o odjescu to jeszcze samolot bez problemu odszedł by na drugi krąg(po to samolot leci na sciezce m,.in aby ustabilizowac parametry schodzenia ( prędkośc , kierunek i predkośc opadania)
      • piq towarzyszu niedojd, w tym locie były... 14.02.13, 21:59
        ...dwa kluczowe momenty:

        - pierwszy to wejście w chmurę mimo komunikatów z ziemi od jaka40, że nie ma warunków do bezpiecznego, powtarzam, bezpiecznego - lądowania. Tylko takie wchodzi w rachubę w czasie lotów najważniejszych osób w państwie (patrz odwołane przyloty wszystkich przywódców z zachodu na pogrzeb wawelski z powodu odrobinki pyłu w powietrzu), a w cywilizowanych krajach również w ruchu pasażerskim.
        Widoczność pozioma wynosiła 200 m, podstawa chmur grubo poniżej 50 m, lotnisko nie miało systemu ILS do lądowania przy ograniczonej widoczności. Dla porównania, niedojd: Okęcie z ILS 2.kategorii dozwala na lądowanie przy widoczności poziomej co najmniej 400 m, podstawie chmur powyżej 30 m.
        Zatem warunki w Smoleńsku wykluczały nawet jakikolwiek zamiar "sprawdzenia" czy da się lądować. Samolot powinien był odlecieć od razu na lotnisko zapasowe, tym bardziej, że nie wylądował ił76 z wyposażeniem do wizyty.
        Wy, towarzyszu niedojd, jako notoryczny matołek, najwyraźniej bardzo chętnie ryzykowalibyście życie Lecha Kaczyńskiego i zabilibyście go w końcu. Jesteście potencjalnym zabójcą, niedojd, polskiego prezydenta.

        - drugi to kilka sekund dzielące pierwszą od drugiej komendy "odchodzimy", w czasie której samolot opadał z prędkością 8 m/s, a mimo to wysokościomierz pokazywał dalej 100 m wskutek ukształtowania dna parowu. Gdyby dowódca samolot odszedł na 100 m od razu, a nie kombinował, co się dzieje, wszyscy by przeżyli.

        Ja jednak pamiętam, że alarm wysokości odezwał się na 65 m, a nie na 120 m, jak miał i powinien być ustawiony. Brzęczyk ten ustawia się tak, by móc wyrównać lot - jeśli jest 120 m to na 100 m, jeśli jest 65 m, to na 50 metrach, towarzyszu cymbale. I moim zdaniem dowódca załogi wbrew wszystkim regułom szukał ziemi, ustawiając alarm dla wysokości domniemanej podstawy chmur, żeby wylądować za wszelką cenę.

        Takich, jak wy, niedojd, należałoby właściwie poddawać sanitarnemu ubojowi, bo przekazujecie swoją durnotę następnym pokoleniom. Jednak nie możemy was brać na nasze sumienie, w końcu jesteście człowiek. Proponuję wam, niedojd, żebyście zastosowali wasze i macierewiczowo-biniendowe brednie do jazdy samochodem we mgle. W ten sposób będziecie w praktyce wierni wyznawanym idiotyzmom, a dodatkowo szybko wyeliminujecie się z polskiej puli genowej na jakiejś brzozie. Won, sowiecki mydłku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja