notozobaczymy
23.02.13, 12:16
Przy wczorajszym "entuzjazmie" Kwaśniewskiego nie widać, by miało to wyglądać na coś więcej. Powrót Olka przerabialiśmy - w 2007 roku miał b. przewidywalnych sojuszników i większe ambicje. Skończyło się piękną katastrofą.
Palikot dziś może twierdzić, że dogadał się z różnymi literkami - ale wartość sojuszu z SDPL czy innym ABC jest zerowa. Liczą się tylko konkretne struktury partyjne i nazwiska oraz przychylność mediów.
Leszek Miller jest wytrawnym graczem i podejrzewam, że miał to wkalkulowane w koszty. I oczywiście jest jeszcze jeden gracz - Donald Tusk. Może więc zrobi się nieco ciekawiej, ale do wyborów jeszcze grubo ponad rok. Kwaśniewski sam nie wystartuje (kiepskie finansowo, trzeba składać oświadczenie majątkowe, wystawienie się na haki), a jego główny sojusznik jest mało obliczalny.