palnick1
15.03.13, 15:46
Leming na krytykę PO obrazi się lub zastygnie nie mogąc pojąć jak można popierać PiS, który wtłoczono mu w podświadomość w pobliże emocji związanych z HIV, kłębowiskiem skorpionów, cuchnącymi zwłokami i nosorożcem tratującym grupę przedszkolaków.
Abstrahując od jakości „sondaży”, trzeba pochylić się nad zaskakującym stanem psychiki Polaków, którzy sumę dokonań rządu PO oceniają fatalnie, ale sam rząd niezasłużenie wysoko. Postaram się to wytłumaczyć.
Aby wyprodukować akceptację i posłuszeństwo elektoratu niezbędne jest subtelne sączenie obowiązującej linii przewodniej, które jest skuteczne pod warunkiem, że jest to proces ciągły, technicznie bardzo zbliżony do procesu kodowania. Pisałem o tym szczegółowo w notce „Toksyczna moc autorytetów”.
Kształtowanie zachowań społecznych w dziedzinie polityki oparte jest na klasycznej goebbelsowskiej zasadzie wielokrotnego powtarzania tezy, która będąc kłamstwem staje się w umyśle odbiorcy prawdą – właśnie dzięki wielokrotności powtórzeń. Najlepsze rezultaty osiąga się wówczas, kiedy określoną tezę powtarzają różne media (jednocześnie telewizja, prasa, radio, portale internetowe) oraz nieocenione autorytety. Taka dywersyfikacja źródeł wpływu na odbiorcę ułatwia manipulację i uwiarygodnia ją w oczach manipulowanego. W sytuacji, kiedy porównując to co mu zakodowano z rzeczywistością – zaczyna mieć wątpliwości, często używa argumentu: „Przecież nie tylko TVN twierdzi, że Kaczyńscy jątrzą, prowokują awantury i dzielą ludzi ale i Onet i Wyborcza i Wprost a nawet Tadeusz Mazowiecki i biskup Pieronek!”
To jednak nie wystarcza. Trzeba jeszcze sytuacje, przedmioty, ikony kultury itd. pogrupować tak, aby te, które są w danym momencie dobrze odbierane, które są trendy zestawiać z PO i zakodować w podświadomości manipulowanego używając słów kluczy – Europa, styl, fachowość, elegancja, profesjonalizm. Te zaś, które są uznawane za wieśniackie, obciachowe, niemodne, prowincjonalne - trwale powiązać z PiS (oszołomstwo, pieniactwo, bieda, smutek, zacofanie, brzydota).
Tak uzyskuje się u wielu odbiorców poddanych opisanemu działaniu trwałe zakotwiczenie skutecznego automatyzmu skojarzeń. Potem prezentowany w telewizji uśmiechnięty oszust i złodziej ubrany z europejskim sznytem w nieskazitelnie skrojony garnitur, którego każdy ruch i gest ujawnia dalsze znamiona przynależności do elity, wyzwala w nas reakcję podświadomości w postaci uwolnienia miłych uczuć wcześniej w niej zakodowanych.
Potem pokazuje się uczciwego człowieka, np. Jarosława Kaczyńskiego, który chce odsunąć od władzy ludzi, którzy donosili na kolegów, kradli itd., Człowiek ten jest przeciętnie ubrany, ma rozwiązane sznurowadło, niemodny garnitur. W rezultacie, gdy pokazują Kaczyńskiego w telewizji, oglądających zalewają uczucia gniewu, zakłopotania, zażenowania. To się nazywa uwarunkowanie, i odruch Pawłowa. Powtarzanie i stosowanie zasady skojarzeń czasem doprowadza wręcz do zmiany osobowości. Pewnie spotkaliście ludzi zwyczajnie robionych w konia, którzy są wręcz z tego zadowoleni a nawet dumni.
Odruch Pawłowa - pokazujesz wyborcy PO zdjęcie Kaczyńskiego -wpada w furię, źle się czuje, jest spięty, ma zawroty głowy od jadu zalewającego całe ciało. Pokazujesz zdjęcie Tuska niosącego choinkę do domu - wpada w ekstazę, w przyjemny stan umysłu, odpręża się. Zaprogramowanie oczywiście dokonuje się również u wyborców PIS, ale na znacznie mniejszą skalę. Takiej agresji jak u wyborców PO nie widziałem u stronników żadnej partii politycznej.