Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w PE!

22.07.04, 20:56
www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=703&dz=pe&x=2&pocz=0&gr=
-Rosniemy w siłę! jeszce trzy tygodnie temu było nas 31..przyłączyli się do nas Włosi z Umberto Bossim na czele oraz pojedyńczy posłowie z Czech Grecji i Irlandii
a eurosceptyków w sumie jest prawie stu!! wliczajac w to Europę na rzecz Narodów do której należy PiS oraz praktycznie wszyscy posłowie niezależni (m.in z Samoobrony Frontu Narodowego Le Pena i partii ktorej przewodzi wnuczka Mussoliniego)
    • Gość: janusz lewandowski źle suę dzieje w w Europie faszyści podnosza łeb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 21:31
      przejżałem sobie listę eurodeputowanych z wszystkich krajów i aż włosy na
      głowie mi się zjeżyły jak zobaczyłem kto się dostał do
      europarlamentu...wymienię niektórych...wnuczka Mussoliniego Umberto Bossi Le
      Pen nacjonaliści z Vlaams Bloku.. po prostu szok
      • Gość: Znawca Re: źle się dzieje w w Europie faszyści podnosza IP: 8.183.217.* / 66.5.125.* 22.07.04, 21:47
        Spokojnie. Jezeli wnusie Mussoliniego przyjma z takim szacunkiem jak Le Pena,
        baba peknie, chyba, ze ma taka moc psychopatki jak stary faszo z Francji.
    • Gość: jack Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w IP: *.proxy.aol.com 22.07.04, 21:53
      Nic tylko towarzystwa pogratulowac.
      Swoj swojego zawsze znajdzie, nieprawdaz?
      • Gość: Europejczyk I za tych bandziorow placa Europejczycy ! Do gazu IP: *.ns.eecs.stut.edu.tw / *.stut.edu.tw 22.07.04, 21:58
        z nimi !
    • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 22.07.04, 21:57
      Gen. Franco dał nam przykład-będziemy V kolumną i rozsadzimy eurokołchoz od
      środka!
      • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 22.07.04, 22:42
        Naprawdę uważasz, że lepiej będzie Polsce samotnej? I innym europejskim krajom
        też?
        • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 22.07.04, 23:08
          Jestem przeciwnikiem ponadnarodwych struktur w stylu UE. Moim zdaniem
          integracja jest zbyt głęboko posunięta, prowadzi do powstania
          zbiurokratyzowanego molocha, państwa federacyjnego, w którym wolność państw i
          narodów jest ograniczana, a wszelka ludzka incjatywa tłamszona przez setki
          bzdetnych przepisów, które dyktują urzędasy z Brukseli. Natomiast za luźnym
          związkiem w pełni suwerennych państw, Europą Ojczyzn, owszem byłbym, czemu nie?
          Pozdrawiam
          • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 01:32
            Rozsadzanie Eurokołchozu (nie lubię tego sloganu) skojarzyło mi się z zupełnym
            rozbiciem struktur europejskich. Ja chciałbym czego innego. Maży mi się Europa
            silna, zjednoczona, ze zsumowanymi potencjałami jej państw członkowskich. Taki
            kraj- federacja mógłby czegoś dokonać. To jednak jak narazie mrzonki.
            Pozdrawiam
            • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 01:59
              Nie jestem za federacją, bo oznaczałoby to zapewne koniec suwerenności i
              stopniową utratę tożsamości narodowej. "Ja nie wytrzymuję takich hybryd; ja
              uciekam przez okno z krzykiem".
              • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 02:28
                Takie twoje prawo. Ja tak bardzo tożsamości nar. chyba nie cenię. Choć nie
                jestem pewny. Uważam zaś, że tożsamość ową można zachować. Wewnątrz polskiego
                państwa żyją przecież grupy, które zachowały swoją odrębność.
                • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 02:37
                  Ja jestem bardzo przywiązany do tożsamości narodowej. Denerwuję mnie
                  makdonaldyzacja świata i ta unijna unifikacja.
                  • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 02:58
                    Mokdonaldyzacja i unifikacja to inna sprawa. Mnie też się to nie podoba. Po
                    prostu staram się myśleć o sobie jako o członku możliwie najogólniejszej grupy,
                    aby pozbyć się zwłowieszczego "oni".
                    • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 12:04
                      Ja tam pamiętam o słowach Dmowskiego: "Jestem Polakiem, więc mam polskie
                      obowiązki". Jakoś nie bardzo czuję się "Europejczykiem", a już zupełnie
                      nie "Europejsem":)
                      • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 13:03
                        Rozumiem Cię. Tyle, że do endecji czuję lekki afront w związku z zamachem na
                        Narutowicza. Wiem, że to odchył, ale jednak.
                        • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 15:19
                          Nie jestem endekiem, uważam, iż były tam rzeczy dobre i złe, ale generalnie
                          Narodową Demokrację należy ocenić dobrze, jako ruch propagujący postawy i
                          wartości patriotyczne, choć czasem przesadzali, chociażby w kwestii
                          Narutowicza.
                          • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 15:22
                            Tosmy zamkneli kolumienke.;)
                            Pozdrawiam
                          • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 17:49
                            Narutowicza zabił gość który został z endecji wyrzucony jeszczec przed dokonaniem tej zbrodni
                            • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 18:21
                              Oj, to przycie mówie, że odchył, ale ideaologia zbliżona.
      • mogiliani Faszystowska czarna koszula:((((((((((((( 22.07.04, 23:18
        yossarian18 napisał:

        > Gen. Franco dał nam przykład-będziemy V kolumną i rozsadzimy eurokołchoz od
        > środka!

        www.hitlerstoppedbyfranco.com/images/photos/franco_hitler_2.jpg
        • yossarian18 Gen. Franco to wybitny mąż stanu 22.07.04, 23:32
          Po tym spotkaniu(trwającym 9 godzin) Hitler powiedział, że wolałby żeby wyrwano
          mu kilka zębów, a Goebbels nazwał w swoich dziennikach Caudillo "fanatycznym
          dewotem"(mnie też tak możecie nazywać, wcale się nie obrażę).
          • mogiliani KOMU BIJE DZWON? 22.07.04, 23:53
            John Donne, poeta angielski (1573-1631)

            ŻADEN CZŁOWIEK NIE JEST SAMOISTNĄ WYSPĄ;
            KAŻDY STANOWI UŁOMEK KONTYNENTU, CZĘŚĆ LĄDU.
            JEŻELI MORZE ZMYJE CHOĆBY GRUDKĘ ZIEMI,
            EUROPA BĘDZIE POMNIEJSZONA, TAK SAMO
            JAK GDYBY POCHŁONĘŁO PRZYLĄDEK,
            WŁOŚĆ TWOICH PRZYJACIÓŁ CZY TWOJĄ WŁASNĄ.
            ŚMIERĆ KAŻDEGO CZŁOWIEKA UMNIEJSZA MNIE
            ALBOWIEM JESTEM ZESPOLONY Z LUDZKOŚCIĄ.
            PRZETO NIGDY NIE PYTAJ,
            KOMU BIJE DZWON:
            BIJE
            ON TOBIE.

            KOMU BIJE DZWON?
            Szli między wrzosami przez górską polanę (...).
            Potem był zapach rozgniatanych wrzosów, szorstkość przygiętych łodyg pod jej
            głową i słońce świecące w zamknięte oczy, a on zapamiętał na zawsze wygięcie
            jej szyi, gdy odchyliła głowę w tył, między korzenie wrzosu, lekkie, mimowolne
            drganie warg, trzepotanie powiek zaciśniętych mocno przed światłem słońca,
            przed wszystkim - a dla niej niebo było czerwone, pomarańczowe, złotoczerwone
            od słońca padającego na zamknięte powieki, i wszystko miało tę barwę - całe
            spełnienie, posiadanie, osiągnięcie - wszystko było tej barwy, oślepiające tą
            barwą. Dla niego było to mrocznym przejściem, prowadzącym do nikąd, znowu do
            nikąd i znowu do nikąd, i jeszcze raz do nikąd, wciąż i na zawsze do nikąd, gdy
            leżał ciężko na łokciach wspartych w ziemię - do nikąd, w mrok, w nieskończoną
            nicość i ciągle w tą niewiadomą nicość, teraz i na zawsze do nikąd, i znowu
            nieznośnie, raz jeszcze do nikąd - aż wreszcie ponad wszelką wytrzymałość,
            coraz mocniej, mocniej, mocniej, nagle, piekąco, wciąż w nicość, i wtem nicość
            znikła, czas się zatrzymał, oboje znaleźli się poza czasem i wtedy uczuł, że
            ziemia poruszyła się i usunęła spod nich.
            (...)Nie ma mowy o jakimś "na zawsze"(...).
            Nie będzie ani długiego czasu, ani szczęścia, ani zabawy, ani dzieci, ani domu,
            ani łazienki, czystej pidżamy, porannych gazet, wspólnego budzenia się rano,
            ani budzenia się w nocy ze świadomością, że ona jest przy tobie i że nie jesteś
            sam. Nie. Żadnej z tych rzeczy. Ale jeżeli to jest wszystko co możesz mieć od
            życia(...)

            z rozdziału 13
            • yossarian18 Re: KOMU BIJE DZWON? 23.07.04, 00:00
              ???
              • mogiliani Faszyści są gó... warci 23.07.04, 00:17
                Nawet jeżeli dla niepoznaki oddają kraj we władanie Chrystusowi. Szczyt obłudy,
                • yossarian18 Komuniści są gó... warci 23.07.04, 00:46
                  Kolejny dyletant z mózgiem przepranym przez komunistyczną propagandę. Gen.
                  Franco nie był żadnym faszystą, to epitet nadany mu przez komuchów.
                  • mogiliani Komuniści są gó... warci - też 23.07.04, 00:52
                    yossarian18 napisał:

                    > Kolejny dyletant z mózgiem przepranym przez komunistyczną propagandę. Gen.
                    > Franco nie był żadnym faszystą, to epitet nadany mu przez komuchów.

                    Był gnojem niewartym splunięcia tak jak i komuchy
                    • yossarian18 W d**ie byłeś, gó*** wiesz! 23.07.04, 01:15
                      Chyba żaden europejski polityk nie zrobił dla swojej ojczyzny więcej niż gen.
                      Franco.
                      • mogiliani Jaka elekwentncja:))) Killers of the 20th Century 23.07.04, 01:23
                        yossarian18 napisał:

                        > Chyba żaden europejski polityk nie zrobił dla swojej ojczyzny więcej niż gen.
                        > Franco.

                        Należą ci się oklaski, ksiądz cię pochwali, brawooooo!!!!!!!!!!!!
                        Poczytaj sobie o swych bohaterach

                        www.moreorless.au.com/killers/killers.htm
                        • humbak Ktoś wam kiedyś mówił, że jesteście nienormalni? 23.07.04, 01:36
                          Czy może jestem pierwszy? Fajnie by było, co nieeeeeeee? ;)
                          • yossarian18 To zależy 23.07.04, 01:51
                            Mi ktoś kiedyś powiedział coś w tym stylu jak sobie szedłem ulicą, ale o mnie i
                            mogilianim jako o "parze" nikt tak uroczo i filuternie się nie wyrażał. Jesteś
                            pierwszy:)
                            • humbak Co tu dużo gadać? 23.07.04, 02:04
                              Urocza z Was parka. Tyle że małe byłyby porażające! Liberalna prawica? Jakiś
                              total error;)
                        • yossarian18 Caudillo 23.07.04, 01:44
                          Prawdziwe i niepodważalne zasługi Franco dla Hiszpanii(cytuję z pamięci
                          za "Dziennikami" Kisiela, więc może niedokładnie, ale liczę na Basię):
                          1. uratował Hiszpanię przed komunizmem
                          2. uratował Hiszpanię przed hitleryzmem
                          3. nie dał się wciągnąć do wojny, jak głupek Mussolini
                          4. przeczekał powojenne ataki aliantów, co zaowocowało "cudem gospodarczym".
                          • humbak Re: Caudillo 23.07.04, 01:47
                            To czemu ten cud nie zaowacował bogactwem Hiszpanii?
                            • yossarian18 Re: Caudillo 23.07.04, 02:03
                              Bo "cud" był w latach 60-tych, ale ulica i szare masy autentycznie kochała gen.
                              Franco. W tamtych w Hiszpanii czasach nie było większej opozycji.
                              haggard.w.interia.pl/franco.html
                              Ostatni akapit tego tekstu adresuję do mogilianiego.
                              • humbak Re: Caudillo 23.07.04, 02:07
                                A po cudzie co? Nie przeczytam teraz, bo mam jeszcze inne zajęcie. Jak trwał
                                tak krótko, to żaden to cud.
                                • yossarian18 Re: Caudillo 23.07.04, 02:19
                                  A po cudzie gen. Franco pożył jeszcze parę lat, a potem umarł.
                                  • mogiliani Ale zdążył wcześniej trochę ludzi zabić 23.07.04, 02:38
                                    A ilu tysiącom, milionom zniszczył życie...
                                    • yossarian18 Re: Ale zdążył wcześniej trochę ludzi zabić 23.07.04, 02:43
                                      A jakby komuniści wygrali wojnę, a nie gen. Franco to nikomu nawet włos z głowy
                                      by nie spadł.
                                      • humbak Re: Ale zdążył wcześniej trochę ludzi zabić 23.07.04, 03:00
                                        Co nie zmienia faktu, że i on miał sporo na sumieniu.
                              • Gość: ted Oglądałeś filmy Saury? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 02:08
                                Lub inne filmy hiszpańskie nakręcone po 1976 roku?
                                Napisz też, dlaczego najwybitniejsi artyści hiszpańscy uciekli ze swojej
                                ojczyzny?
                                • yossarian18 Re: Oglądałeś filmy Saury? 23.07.04, 02:15
                                  Bo mieli ciągoty do komunizmu i lewactwa(vide Picasso)?
                                  • mogiliani Re: Oglądałeś filmy Saury? 23.07.04, 02:20
                                    yossarian18 napisał:

                                    > Bo mieli ciągoty do komunizmu i lewactwa(vide Picasso)?

                                    Hiszpańscy faszyści mieli za to samych wybitnych twórców o których świat do
                                    dziś mówi z podziwem....
                          • Gość: ted Hiszpanie walczyli razem z faszystami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 02:02
                            Dywizja miała początkowo składać się z 4 pułków piechoty nazwanych zgodnie z
                            hiszpańską tradycją od nazwisk dowódców:
                            Pułk Rodrigo - płk. Miguel Rodrigo Martines,
                            Pułk Vierna - płk. Jose Vierna Trabega.
                            Pułk Esparza (niekiedy nazywany "de Andalucia") - płk. Jose Martinez Esparsa,
                            Pułk Pimental - płk. Pedro Pimental Zayas,
                            Wchodzące w skład pułków bataliony formowano we wszystkich większych miastach
                            Hiszpanii: Madrycie, Saragossie, Sewilli, Ceucie (Maroko hiszp.), Valladolid,
                            La Coruna, Burgos, Walencji i Barcelonie. Równolegle formowano pułk artylerii,
                            jednostki towarzyszące oraz zaplecze. Początkowo powstał problem tego jakie
                            mundury mogą nosić żołnierze dywizji - Hiszpania nie była oficjalnie w stanie
                            wojny ze Związkiem Sowieckim, więc oficjalnie nie można było używać mundurów
                            armii hiszpańskiej. Wybrnięto z problemu tworząc uniform kombinowany,
                            składający się z błękitnej bluzy mundurowej Falangi, czerwonego beretu
                            hiszpańskich monarchistów - Karlistów i oliwkowych bryczesów z munduru
                            hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej. Nieoficjalnie jednak wielu ochotników,
                            szczególnie oficerów, nosiło mundury zwykłe wojskowe.


                            Autentyczna odezwa mobilizacyjna
                            "Hiszpanie!
                            Wojna hiszpańska, w której barbarzyńca komunistyczny wbił swoje szpony w nasze
                            terytorium kładąc kres życiu najlepszym spośród nas, ma dziś swoją kontynuację
                            na stepach rosyjskich gdzie Błękitna Dywizja Hiszpańskich Ochotników
                            mężnie udowadnia wartość naszego narodu przez swój udział w zniszczeniu
                            bolszewizmu. Ale ten zaszczyt, który na wszystkich spływa, nie może stać się
                            przywilejem jedynie nielicznych.
                            Aby dzielić chwałę i poświecenie: Za naszą wiarę. Za honor i przyszłość
                            ojczyzny i aby dać zasłużony wypoczynek naszym bojownikom w Rosji, dziś na nowo
                            otwiera się punkty werbunkowe we wszystkich lokalach Falangi.
                            Wy którzy śnicie o lepszej Hiszpanii i pragniecie służyć jej jak najlepiej -
                            wstępujcie w szeregi Ochotniczej Dywizji Hiszpańskiej!
                            Wszyscy którzy się zaciągną mają w pełni zagwarantowane wszystkie prawa i
                            powinności państwa względem siebie i swoich rodzin. Będziecie pobierać żołd
                            żołnierza niemieckiego a w Hiszpanii wasze rodziny będą otrzymywać rentę 7,30
                            pesety dziennie lub pensję jaką pobieraliście przed wyruszeniem na front.
                            Zostaną Wam zagwarantowane dotychczasowe miejsca pracy i wasza przyszłość.
                            Ponadto wasze rodziny będą miały pierwszeństwo w obejmowaniu stanowisk,
                            kreowaniu swojej przyszłości, zostaną objęte bezpłatną nauką w szkołach
                            średnich i wyższych a także otrzymają wszystko co społeczeństwo hiszpańskie
                            przyznaje swym najlepszym synom".

                            18 tysięcy żołnierzy Hiszpańskich walczyło ramię w ramię z hitlerowcami, a
                            ostatni z nich zakończyli udział w wojnie w 1945 roku na gruzach Berlina
                            • yossarian18 Re: Hiszpanie walczyli razem z faszystami 23.07.04, 02:12
                              haggard.w.interia.pl/franco.html
                              "Problemy wewnętrzne Hiszpanii były nieodłączne od sytuacji międzynarodowej;
                              główną troską Caudillo i osią jego strategii przyjętej w czasie II wojny
                              światowej było uchronienie wyczerpanej Hiszpanii przed wciągnięciem jej do
                              wojny - co wymagało umiejętnego obejścia zobowiązań zaczerpniętych wobec
                              sojuszników zewnętrznych w wojnie domowej - a jednocześnie zapewnienie jej
                              niezawisłości na wypadek każdego możliwego scenariusza wydarzeń: standardowo
                              niechętna F. autorka jednej z najnowszych biografii podkreśla, mimo to, że
                              F. "... potrafił czekać i milczeć. Dzięki przyrodzonemu sprytowi lub też
                              ogromnemu szczęściu trzymał Hiszpanię z dala od wojny, oddając krajowi
                              przysługę, z której ten będzie czerpał największe korzyści" (A. Bachoud, dz.
                              cyt., s. 228); dopóty szala zwycięstwa zdawała się przechylać na stronę "osi"
                              niemiecko-włoskiej F. wykonywał (niewiele kosztujące) gesty sugerujące
                              wspólnotę ideologiczno-polityczną; we wszystkich rozmowach z Niemcami i
                              Włochami o przystąpieniu do wojny stawiał celowo zbyt daleko idące warunki
                              pomocy materialno-technicznej oraz dotyczące ewentualnych zdobyczy wojennych,
                              zwłaszcza podziału Afryki Płn.; wewnątrz państwa stwarzał pozory jego
                              totalizacji i upodobnienia do reżimów faszystowskich: zaczął występować
                              publicznie w błękitnym mundurze Falangi, a 4 VIII 1939 nadał jej nowy statut,
                              zwiększający jej uprawnienia, w tym kontrolę nad syndykatami; funkcję
                              przewodniczącego FET otrzymał zwolennik sojuszu z III Rzeszą Serrano Suner,
                              nadzorujący też propagandę, a 16 X 1940 mianowany ministrem spraw
                              zagranicznych, wykorzystywany jednak przez Caudillo do zwodzenia Niemców, póki
                              było to konieczne; dymisja anglofilskiego ministra Jordany też mogła być
                              interpretowana jako zbliżenie do państw Osi, tym bardziej, że 27 III 1939
                              Hiszpania przystąpiła (poufnie) do Paktu Antykominternowskiego; oburzenie F. i
                              Hiszpanów wywołało jednak zawarcie Paktu Ribbentrop - Mołotow i dokonanie
                              niemiecko-sowieckiego rozbioru Polski; 4 IX 1939 Caudillo ogłosił neutralność
                              Hiszpanii; po ataku Niemców na Francję i przystąpieniu do wojny Włoch Hiszpania
                              12 VI 1940 ogłosiła status (zajmowany dotychczas przez Włochy) "nieprowadzenia
                              wojny", korzystając jedynie z okazji odzyskania po 150 latach Tangeru, nie
                              atakując natomiast - co było zbawienne dla Brytyjczyków - Gibraltaru; podczas
                              spotkania z Hitlerem 23 X 1940 w przygranicznej miejscowości Hendaye F.
                              pozbawił Führera złudzeń co do zaangażowania Hiszpanii po stronie Osi,
                              podpisując jedynie nic nie znaczącą deklarację o przystąpieniu do
                              wojny, "jeżeli będą tego wymagać okoliczności" i "jeżeli Hiszpania będzie w
                              stanie to uczynić"; z góry wykluczał także możliwość zaatakowania kolonii
                              francuskich w Afryce; po tym spotkaniu Hitler - który już wcześniej żałował, że
                              w hiszpańskiej wojnie domowej nie udzielił poparcia (nb. zazwyczaj
                              przesadzanego co do rozmiarów i znaczenia) "prawdziwym rewolucjonistom" z obozu
                              republikańskiego, tylko "poplecznikowi klechów i arystokracji" - miał się
                              wyrazić, że wolałby dać sobie wyrwać 3 lub 4 zęby, niż jeszcze raz spotkać się
                              z F., zaś poirytowany Goebbels zanotował w swoim dzienniku: "Franco to
                              fanatyczny dewot. Dopuszcza do tego, że w dzisiejszej Hiszpanii rządy sprawuje
                              [...] jego spowiednik"; miesiąc później F. podpisał cały pakiet umów handlowych
                              i finansowych z Anglią; 10 I 1941 odrzucił prośbę o zgodę na przemarsz wojsk
                              niemieckich, które miały zaatakować Gibraltar; jedyną koncesją była zgoda na
                              sformowanie z ochotników hiszpańskich Błękitnej Dywizji (División Azul), która
                              pod dowództwem gen. A. Munoza Grandeza, w sile 18 000 ludzi, wzięła udział w
                              walce z bolszewikami na froncie wschodnim".(...)
                              • mogiliani Kościół katolicki a wojna domowa w Hiszpanii 23.07.04, 02:19
                                KLER katolicki od najdawniejszych czasów dysponował w Hiszpanii szczególnie
                                wielką władzą. Tamtejszy Kościół, już w czasach antycznych, rażąco zaciekle
                                zwalczał kacerzy. Prześladowanie Żydów ciągnęło się w Hiszpanii bardzo długo,
                                niewolnictwo przetrwało do XVIII wieku [30], inkwizycja zaś prosperowała tam,
                                jak w żadnym chyba innym kraju.
                                Natomiast pod względem gospodarczym i kulturowym, jeśli weźmiemy pod uwagę
                                choćby poziom wykształcenia ludności, rozkwitu odnotować nie sposób. Jeszcze w
                                roku 1870 ponad 60% Hiszpanów było analfabetami; zresztą i na włoskich
                                terytoriach papieskich odsetek analfabetów był jednym z najwyższych w Europie.
                                (Dzisiaj też żyje w katolickich Włoszech bez mała pięć i pół miliona ludzi nie
                                umiejących pisać i czytać, a siedem i pół miliona Włochów to półanalfabeci
                                [31].) Nawet w Madrycie 8tys. dzieci nie uczęszczało w 1930 roku do żadnej
                                szkoły [32]. Nakłady na oświatę były w Hiszpanii niewiarygodnie niskie, a
                                sytuacja materialna większości mieszkańców kraju wprost przerażająca. Tymczasem
                                hierarchowie Kościoła, współdziałający ze szlachtą i wielkim kapitałem,
                                posiadali fabryki, banki, kopalnie, koleje; jezuici zaś mieli około roku 1912
                                jedną trzecią całego hiszpańskiego kapitału w swoich rękach [33].
                                Z generałem Franco Rosnące bogactwo Kościoła i ubożenie ludności sprzyjały w
                                coraz większej mierze odżegnywaniu się od katolicyzmu. Około 1910 roku prawie
                                dwie trzecie Hiszpanów nie praktykowało już tej religii. W roku 1931, po
                                obaleniu monarchii, spośród 80 000 mieszkańców jednej z dzielnic Madrytu, tylko
                                3,5% ludzi uczęszczało na msze, 25% dzieci nie miało chrztu, 40% ludności
                                umierało bez sakramentów [33]! W Andaluzji już tylko 1% ludności uczestniczył w
                                służbie Bożej [33]. Rozżalenie na kler kazało Hiszpanom, od roku 1931 do
                                wybuchu wojny domowej, zburzyć, jak się podaje, 700 kościołów i klasztorów.
                                Natomiast w piśmie okólnym biskupów hiszpańskich, napisanym po pierwszym roku
                                wojny domowej, wymieniona jest liczba ponad 20 000 zniszczonych kościołów i
                                kaplic [36].
                                O porażce Kościoła mówią nawet katolicy. Otóż wiosną 1936 roku prymas
                                Hiszpanii, kardynał Goma, zdobył się w jednym z listów pasterskich na
                                następujące wyznanie: „Nie jesteśmy już przewodnikami duchowymi naszego narodu,
                                nie tylko odnosi się on do nas z niechęcią, ale wręcz widzi w nas wrogów swej
                                pomyślności" [37]. Pod koniec tegoż roku, również pewien niemiecki jezuita
                                zauważa, że Kościół katolicki Hiszpanii „jest przez bardzo wielu ludzi"
                                postrzegany jako „sprzymierzeniec konserwatywnych warstw posiadających",
                                a „jego działalność socjalna rozwija się w sumie słabo" [38].
                                Kościół hiszpański, który przed I wojną światową sprawił, że tysiące ludzi
                                średniowiecznymi metodami torturowano w więzieniach, a setki rozstrzelano - z
                                każdym kolejnym dziesięcioleciem tracił zatem na prestiżu. Ludność coraz
                                chętniej popierała partie liberalne, socjalistyczne i radykalnie
                                socjalistyczne. Na początku lat trzydziestych Hiszpania nie była już krajem
                                katolickim. Na drodze pokojowej, przy aprobacie przytłaczającej większości
                                obalono monarchię, proklamowano republikę i w następnych latach przeprowadzono
                                cały szereg torpedowanych wcześniej, lecz pilnie potrzebnych reform.
                                Nowy rząd, powołany w wyniku prawomocnych wyborów, nie był bynajmniej
                                antyreligijny czy skory do uczynienia z Hiszpanii państwa
                                antychrześcijańskiego. Wprawdzie rozwiązał on zakon jezuitów [sztandarowe
                                narzędzie Inkwizycji] i pozostałe zakony objął ścisłą kontrolą, a także
                                zezwolił na rozwody, ale równocześnie nie przeszkadzał Kościołowi w głoszeniu
                                jego nauk i gwarantował wolność wyznania i sumienia [41]. Przeważająca
                                większość hiszpańskich hierarchów przystąpiła jednak niezwłocznie do akcji,
                                której celem było odzyskanie dawnej wysokiej pozycji.
                                Episkopat otwarcie podburzał przeciwko rządowi, przy czym szukał poparcia u
                                zwolenników starego reżimu, posiadaczy wielkich majątków ziemskich, szlachty
                                oraz ze strony warstwy najbardziej zacofanej - ludności chłopskiej, wśród
                                której jeszcze w trzeciej dekadzie XX wieku było 80% analfabetów - dzięki
                                katolickiej edukacji [42]. Już w roku 1933 biskupi hiszpańscy sformułowali w
                                jednym z listów pasterskich, papież natomiast w encyklice z 3 czerwca,
                                postulat „świętej krucjaty dla całkowitego przywrócenia Kościołowi jego praw"
                                [42].
                                Kościół sprzymierzył się przede wszystkim z przywódcą utworzonej w roku 1931
                                Acción Popular - Gilem Roblesem, który był entuzjastą Hitlera, oraz z generałem
                                Franco. Szwagier tego ostatniego, Serrano Suñer - sekretarz związku młodzieży
                                katolickiej, później zaś minister spraw wewnętrznych i zagranicznych, należał
                                do grona przyjaciół Mussoliniego i Hitlera, a pod koniec 1942 roku został przez
                                papieża odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Piusa IX. Na dwa miesiące przed tym
                                wydarzeniem Suñer poinformował korespondenta jednej z duńskich gazet, że już
                                15000 Hiszpanów walczy na niemieckim froncie wschodnim i że liczba tych
                                żołnierzy wzrośnie do miliona, gdyby Niemcy tego potrzebowały [44].
                                Rosnący wpływ sił kościelnych i faszystowskich w Hiszpanii skłonił socjalistów,
                                syndykalistów i komunistów do połączenia się, w styczniu 1936 roku, we Froncie
                                Ludowym. Odbyte w lutym tego roku wybory przyniosły Frontowi 269 mandatów,
                                podczas gdy prawica uzyskała 140 miejsc, a partie centrowe - około 70 mandatów.
                                Ta druzgocąca klęska strony katolickiej stała się dla monarchistów i katolików
                                okazją do otwartego buntu przeciw rządowi, przy czym trzeba tu wspomnieć, że
                                wśród 473 deputowanych do parlamentu znalazło się tylko 15 komunistów [45].
                                Wojna, pobłogosławiona przez Kościół, rozpoczęła się 16 lipca 1936 roku. Kler
                                katolicki usilnie orędował na rzecz przywódcy faszystowskich rebeliantów z
                                ambon i w prasie, i to z widocznym skutkiem nawet w takich krajach
                                protestanckich, jak Wielka Brytania czy USA. Również papież, który został jako
                                pierwszy poinformowany przez generała Franco o wybuchu powstania, apelował
                                pisemnie i ustnie do światowej opinii publicznej, a prócz tego współdziałał nie
                                tylko z Mussolinim, który przysłał powstańcom około 100 000 żołnierzy, ale i z
                                Hitlerem, który wsparł generała Franco eskadrami bombowców i czołgami [40].
                                Watykańskie czasopismo „Civiltà Cattolica", wydawane przez jezuitów,
                                nieustannie propagowało tę wojnę domową. „Podczas puczu faszystowskiego -
                                pisano 2 stycznia 1937 roku - wojsko wykazało się postawą chwalebną,
                                zasługującą na stokrotne błogosławieństwo" [47]. W wydaniu z 20 listopada 1937
                                roku, ten półoficjalny organ Watykanu stwierdza: „Obecnie wszyscy uczciwi
                                obywatele muszą, nie zważając na różnice poglądów w innych kwestiach,
                                zjednoczyć się we wspólnym dziele pozbycia się tamtych nowożytnych barbarzyńców
                                bez ojczyzny i bez Boga - cokolwiek by miało z tego wyniknąć" [47].
                                Biskupi niemieccy ogłosili już 30 sierpnia 1936 roku (nakłonieni do tego
                                bezpośrednio przez sekretarza stanu, kardynała Pacellego) list pasterski, który
                                na tematy hiszpańskie wypowiada się tak oto: „Zadanie, jakie przypada w udziale
                                naszemu narodowi i naszej ojczyźnie jest oczywiste. Oby nasz Führer zdołał z
                                pomocą Bożą zrealizować to nadzwyczaj trudne dzieło obrony (!) z niezachwianą
                                konsekwencją i przy pełnym współudziale wiernych rodaków" [49]. I już 3
                                stycznia 1937 roku niemieccy biskupi znowu - i też w związku z Hiszpanią -
                                urabiają wiernych:
                                „Umiłowani diecezjanie! Nasz Führer, kanclerz Rzeszy Adolf Hitler, przewidział
                                zawczasu ekspansję bolszewizmu i dołożył wszelkich starań, by odsunąć to
                                straszne niebezpieczeństwo od narodu niemieckiego i od świata zachodniego.
                                Niemieccy biskupi uważają za swój obowiązek wspierać przywódcę Rzeszy w tej
                                walce obronnej wszystkimi środkami, jakimi obdarzył ich Bóg" [50].
                                Pierwszą obcą flagą, nad kwaterą główną generała Franco w Burgos, była flaga
                                papieska, nad
                                • mogiliani Re: Kościół katolicki a wojna domowa w Hiszpanii 23.07.04, 02:25
                                  Wystarczy link:
                                  www.rumburak.website.pl/artykuly/obluda/franco.html
                                • yossarian18 Re: Kościół katolicki a wojna domowa w Hiszpanii 23.07.04, 02:34
                                  "Powodem najważniejszym i wspólnym dla wszystkich odłamów świata "postępu" jest
                                  przywiązanie F. do idei państwa katolickiego: to właśnie jest
                                  prawdziwym "skandalem", budzącym "zgorszenie" współczesnego świata, i w tym
                                  Caudillo jest gorszy od Duce i Führera; oni są "z tego świata" - panowania
                                  techniki, szybkości, mobilności, "rozkołysania" mas, propagandy sukcesu i
                                  powszechnej konsumpcji, on - "nie z tego świata", zastygły w hieratycznym i
                                  hierarchicznym trwaniu ponad czasem, "na wysokim krześle", z którego widać
                                  marność i przemijanie rzeczy świata tego; faszystowska gloryfikacja przemocy, a
                                  tym bardziej rasistowska ideologia narodowego socjalizmu, są dla współczesnej
                                  mentalności wstydliwe i odrażające, ale "zrozumiałe" (intelligibilne),
                                  bo "nowoczesne", sformułowane w języku moderny, można zatem je obalić, wykazać
                                  ich nicość na gruncie tego samego paradygmatu ideologicznego i kulturowego;
                                  wizja polityczna F. jest całkowicie spoza tego paradygmatu,
                                  jest "średniowieczna"; kluczowe dla niej pojęcia, takie
                                  jak "krucjata", "imperium Boga", "monarchia tradycjonalna" czy "reprezentacja
                                  organiczna", nie posiadają żadnych odpowiedników ani desygnatów w świecie
                                  zsekularyzowanym i zatomizowanym; są więc całkowicie obce "nowoczesności", a
                                  to, co obce, budzi zawsze strach, odrazę i agresję".
                                  • mogiliani Re: Kościół katolicki a wojna domowa w Hiszpanii 23.07.04, 02:43
                                    yossarian18 napisał:

                                    > "Powodem najważniejszym i wspólnym dla wszystkich odłamów świata "postępu"
                                    jest przywiązanie F. do idei państwa katolickiego: to właśnie jest
                                    > prawdziwym "skandalem", budzącym "zgorszenie" współczesnego świata, i w tym
                                    > Caudillo jest gorszy od Duce i Führera; oni są "z tego świata" - panowania
                                    > techniki, szybkości, mobilności, "rozkołysania" mas, propagandy sukcesu i
                                    > powszechnej konsumpcji, on - "nie z tego świata", zastygły w hieratycznym i
                                    > hierarchicznym trwaniu ponad czasem, "na wysokim krześle", z którego widać
                                    > marność i przemijanie rzeczy świata tego; faszystowska gloryfikacja przemocy,
                                    a tym bardziej rasistowska ideologia narodowego socjalizmu, są dla współczesnej
                                    > mentalności wstydliwe i odrażające, ale "zrozumiałe" (intelligibilne),
                                    > bo "nowoczesne", sformułowane w języku moderny, można zatem je obalić,
                                    wykazać ich nicość na gruncie tego samego paradygmatu ideologicznego i
                                    kulturowego;
                                    > wizja polityczna F. jest całkowicie spoza tego paradygmatu,
                                    > jest "średniowieczna"; kluczowe dla niej pojęcia, takie
                                    > jak "krucjata", "imperium Boga", "monarchia tradycjonalna" czy "reprezentacja
                                    > organiczna", nie posiadają żadnych odpowiedników ani desygnatów w świecie
                                    > zsekularyzowanym i zatomizowanym; są więc całkowicie obce "nowoczesności", a
                                    > to, co obce, budzi zawsze strach, odrazę i agresję".

                                    Ale zdanie.... ten autor nie umie stawiać kropek?
                                    • yossarian18 Re: Kościół katolicki a wojna domowa w Hiszpanii 23.07.04, 02:45
                                      Najważniejsze jest to, że ma rację.
                                      • Gość: ted Chrześcijański fundamentalizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 09:48
                                        Pomiędzy takimi pojęciami państwa jakie miał gen. Franco, Mussolini, Stalin czy
                                        Hitler nie ma wielkich różnic - struktury ich państw polegały na centralizacji
                                        i eliminacji fizycznej opozycji. Dyktatorzy ci dla uwiarygodnienia swoich
                                        rządów posługiwali się różnymi ideologiami, ale efekt dla "szarego człowieka"
                                        był taki sam - strach i przymus podporządkowania się rządzącym. Takie systemy
                                        niszczą moralność podporządkowanych sobie ludzi, ludzi mających wątpliwości
                                        zamyka się w więzieniach i opozycję zabija.
                                        Każda forma ideologicznego fundamentalizmu jest wroga światu i ludziom.
                                        • yossarian18 Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 12:16
                                          Porównywanie Franco z Hitlerem czy Stalinem jest nie na miejscu. Gen. Franco w
                                          przeciwieństwie do tych panów nie planował i nie realizował masowego
                                          ludobójstwa.
                                          Gdyby wojny domowej w Hiszpanii nie wygrały siły narodowokatolickie to wówczas
                                          zapanowałby tam Stalin.
                                          • humbak Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 13:02
                                            Nie Stalin, bez przesady. Franco raczej należy porównać do Castro, tyle że ten
                                            nawet okresowo dobrze funkcjącej gosp. nie stworzył.
                                            • yossarian18 Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 14:56
                                              Prędzej do Pinocheta, on również walczył z komunizmem, tylko, że dyktatura
                                              Pinocheta był autentycznie brutalna.
                                              • humbak Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 15:15
                                                Znaczy sie, mnie nie chodzilo o podloze ideologiczne, tylko o efekty.
                                                • yossarian18 Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 15:55
                                                  Castro dobrze zrobił, że obalił amerykańskiego pachoła, Batistę, ale na tym
                                                  jego zasługi dla Kuby się kończą, potem była już tylko ciemność, czyli realny
                                                  socjalizm w całej okazałości. Natomiast pomimo brutalności rządów Pinochet
                                                  jakieś tam zasługi ma-uratował Chile przed komuną i pod bagnetami wprowadził
                                                  pewne reformy, które zaowocowały "cudem gospodarczym".
                                                  Pozdrawiam
                                                  • humbak Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 16:00
                                                    No fakt. nie wiem w jakim stopniu jest to zasluga Pinocheta, ale Chile
                                                    funkcjonuje teraz dobrze. Wszczegolnosci w konfrontacji z innymi krajami
                                                    regionu.
                                                  • yossarian18 Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 16:31
                                                    Pinocheta nie lubię, on był za bardzo brutalny, ale jego ocena też nie może być
                                                    jednoznacznie negatywna.
                                                  • humbak Re: Chrześcijański fundamentalizm? 23.07.04, 16:50
                                                    No nie moze. Tu sie zgadzamy.
                              • mogiliani Hitler też rozpoczął od wyrżnięcia komuchów 23.07.04, 02:24
                                Chyba każdy faszysta (jak i inne dyktatorskie ideologie) zaczyna od tego
                                samego - znajduje sobie wroga i dąży do jego zniszczenia. Nie widzi miejsca na
                                demokrację ani tolerancję.
                                • humbak Re: Hitler też rozpoczął od wyrżnięcia komuchów 23.07.04, 03:06
                                  Usuwanie ideologii, które mogłyby pociągnąć tłumy. Znajdowanie wroga, by
                                  usprawiedliwić terror. Tolerancja nie ma tu nic do rzeczy. Utrzymanie władzy i
                                  to absolutnej, w każdej sferze, to priorytet.
                                • nowy.oszolom.z.r.maryja i dobrze robił..szkoda ze sie potem zagalopował 23.07.04, 11:03
                                  • humbak Re: i dobrze robił..szkoda ze sie potem zagalopow 23.07.04, 12:01
                                    To świadczy jakie były jego zamiary.
          • mogiliani Bim-bom, bam-bim-bom... komu bije dzwon 22.07.04, 23:58
            Znowu dziś widzę zachód słońcaZnowu udało się doczekać końca
            Mniej szczęścia mieli, ilu ich byłoWielu, nawet ich nie liczyłem
            Codziennie żniwo swoje zbieramKres podróży każdego dnia
            Być czy mieć - takie dwa pytaniaBliżej ku celom posiadania
            Nie mam potrzeby zbyt wiele wiedzieć Nie mam potrzeby wiedzieć zbyt wiele
            Gdy wszystko skończy się jak myślałem Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Więc głowa do góry, gdy dzień wstaje ranoOd tego są nogi, by łazić na nich
            We dni, czy gorsze, czy lepszeTen jest ostatni, który nie pierwszy
            Brzdęk, pękła czara pełna goryczyRozlanych kropel już nie policzę
            Który dzień będzie ten dzień ostatniByłem czy miałem - dwie zagadki
            Nie mam potrzeby zbyt wiele wiedzieć Nie mam potrzeby wiedzieć zbyt wiele
            Gdy wszystko skończy się jak myślałem Wsyp mnie do morza, stąd przyjechałem
            Tak bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije dzwon
            Bim-bom, bam-bim-bom Skąd wiedzieć wszystko komu bije
    • mogiliani Po komunizmie i imperializmie imperium zła to Żydz 23.07.04, 00:57
      Umberto Eco
      Po komunizmie i imperializmie imperium zła to Żydzi
      Święty Augustyn był w swoich czasach najbardziej uczonym człowiekiem i jak na
      owe czasy miał umysł zadziwiająco otwarty. Jednym z jego najważniejszych
      problemów było interpretowanie Pisma Świętego, a w tym celu pragnął ustalić, co
      rzeczywiście mówi święty tekst. Niestety nie znał hebrajskiego i dysponował
      jedynie przekładami. Człowiek jego pokroju przystąpiłby do nauki hebrajskiego,
      gdyby uznał, że jest to konieczne. Nie zrobił jednak tego, sądził bowiem, że
      tekst hebrajski stał się niedostępny: Żydzi z pewnością zmienili go, usuwając
      wszystkie wzmianki o powtórnym przyjściu Chrystusa.
      Tak więc, kiedy się mówi o antysemityzmie, trzeba pamiętać o tym, jak daleko
      sięgają w naszej kulturze jego korzenie. I że są to korzenie o charakterze
      intelektualnym. Dopiero później przyszły motywacje społeczne, kiedy okazało
      się, że Europa po Rzymie, po diasporze, w okresie schyłku kultury ma w środku
      miast i wsi wspólnotę mówiącą obcym językiem i złożoną z ludzi czytających,
      gdyż ich religia i kultura związana jest z Księgą. I to w czasach, gdy nawet
      królowie nie umieli czytać.
      Tłumaczono nam, że jeszcze w dziewiętnastym wieku jedną z głębokich motywacji
      antysemityzmu rosyjskich chłopów było właśnie poczucie obcości w stosunku do
      ludzi uczonych. Którzy zresztą wysyłali synów na studia, dając początek
      krytycznie nastawionej i niepokornej rosyjskiej inteligencji.
      W swojej najbardziej rozpowszechnionej formie antysemityzm to choroba biednych,
      chcących uczynić trudnym życie ludzi, dla których, jak się uważa jest, ono zbyt
      łatwe.
      Na tę frustrację nakłada się sezonowo antysemityzm intelektualny, który w
      odróżnieniu od tego pierwszego ma prawie zawsze charakter symboliczny: wizja
      Żydów jako metafory zła. Czasem intelektualista wykorzystuje to urojenie,
      kierując się politycznym cynizmem, umie bowiem znaleźć wrażliwy punkt ludowej
      frustracji.
      Czasem jednak (mam tu na my?li przypadki w rodzaju Céline'a), szukając symbolu
      zła sięga do własnych odwiecznych urazów (arystokrata odkrywa - w tym sensie, w
      jakim odkrywa się garnek - swą "biedną" nie?wiadomo?ć). Sądzę, że wła?nie
      dlatego Sarte powiedział, że antysemityzm to przede wszystkim problem
      (psychologiczny i psychiatryczny) dla antysemitów.
      Te refleksje stały się użyteczne dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z falą
      antysemityzmu . Je?li nawet nie jest tak potężna, jak chcą nam wmówić ?rodki
      masowego przekazu - ujawniają się tu bowiem tendencje, które już przedtem
      występowały w społeczeństwie na skalę prawie fizjologiczną - a problem
      naziskinów i przemocy na stadionach piłkarskich na inne korzenie, pozostaje
      faktem, że grupy te wyrażają się między innymi przez zachowania antysemickie.
      Dlaczego właśnie teraz, dlaczego nie kilka lat temu, kiedy, na przykład,
      wielkie odłamy zbuntowanej młodzieży były radykalnie filoarabskie, a na
      nieprzejednanego Izraelczyka patrzono jak na wroga - bardziej niż dzisiaj,
      kiedy układa się z Palestyńczykami?
      Jedna z możliwych odpowiedzi mówi, że w danym społeczeństwie istnieje zawsze
      pewna ilość przemocy, która musi się w ten czy inny sposób wyrazić (walka
      polityczna, przestępczość, samozniszczenie)
      Zanim upadł mur berliński, mieliśmy inne symbole zła, dla jednych był to
      komunizm, dla innych amerykański imperializm. Po upadku obu tych symboli
      wszelki syndrom frustracji (nie przypadkiem zarówno naziskini jak i sięgający
      po przemoc kibice należą pod względem socjologicznym i intelektualnym
      do "ubogich") stara się wyrazić poprzez nowy symbol zła. Nie szukając daleko,
      sięga w głąb zbiorowej pamięci i odkrywa czarną owcę dawnych biedaków. Jeśli
      jednak komuś udało się znaleźć inne czarne owce (skorumpowane państwo,
      imigranci, Południe Włoch) nie chce, jak się zdaje, uznać, że mamy do czynienia
      z falą antysemicką, musiałby bowiem wtedy przyznać, że istnieje większa fala
      irracjonalizmu, która pozbawia trzeźwości spojżenia jego polityczny zamysł.
      Tak więc Liga Północna stara się zaprzeczyć istnieniu fali rasistowskiej in
      toto, aby nie przyznać, że oto raz jeszcze grupa intelektualistów, aczkolwiek
      niskiego lotu, robi politykę, wykorzystując mroczne frustracje nowych ubogich,
      do których się odwołuje.
      Jeśli takie są w istocie odwieczne powody antysemityzmu, jedyna odpowiedź to
      ta, której nie dała przeszłość: wielki seans psychoanalityczny dla zachodu,
      poczynając od szkoły.
      Umberto Eco "Drugie zapiski na pudełku zapałek", Historia i Sztuka, Poznań 1994
      • Gość: jack Re: Po komunizmie i imperializmie imperium zła to IP: *.proxy.aol.com 23.07.04, 01:15
        Dzis do kazdej zwariowanej teorii czy wyrwanego z kontekstu sposobu myslenia
        czlowieka sprzed x lat znajdziesz x podkladek.
        Jakiekolwiek porownania traca sens, gdyz byly uzyte w stosunku do tamtych
        otaczajacych realiow.
        Kazda forumowa papuga cos cytuje, sama czesto nie zdajac sobie sprawe w jakim
        kontekscie mysl zostala uzyta.
        Staraj sie myslec jak mysla tobie wspolczesni. Problem?
        • mogiliani Re: Po komunizmie i imperializmie imperium zła to 23.07.04, 01:26
          A ty na kiedy datujesz ten tekst?
    • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 10:55
      pragnę wam zwrócić uwagę ze zeszliście z pierwotnego tematu. Jeśli chcecie
      sobie podyskuować o gen Franco załózcie sobie osobny wątek
      • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 12:03
        Takie meandry tematyczne są nieuniknione. Za dużo roboty z przenoszeniem
        dyskusji. Temat nie jest chyba na jakiś duży wątek poza tym.
      • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 12:24
        Jest na temat, bo Caudillo dawał przykład jak walczyć z lewactwem, dlatego
        komuchy i demoliberałowie, a także katolewica tak na niego pluję.
        • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 13:00
          Komuchy i demoliberałowie może. Ci skrajni i porypani. Przeciętni ludzie czują
          do niego niechęć w związku z brutalnością jego rządów.
          • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 14:45
            Może rzecywiście gen. Franco był trochę bezwględny w stosunku do przeciwników,
            ale to byli głównie komuniści i gdyby to oni wygrali wojnę to w Hiszpanii
            zapanowałby prawdziwy terror w stylu CZEKI, a rządy sił narodowokatolickich
            były mniejszym złem.
            • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 15:18
              Nie da sie przewidziec, do czego doszliby tamtejsi komucici. Mozliwe, ze
              skonczylo by sie tak jak Ty mowisz. A moze zbydowaliby cos blizszego panstwu
              komunistycznemu?
              • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 16:09
                To jest dość proste do przewidzenia. Hiszpanią rządziliby agenci NKWD, pachołki
                Kominternu i Stalina(tak jak Polską po 1944r.), którzy oprócz likwidacji
                nacjonalistów, mordowaliby także swoich dawnych sojuszników z Frontu Ludowego,
                czyli anarchistów, socjalistów, trockistów, prześladowanoby Kościół Katolicki.
                W 1940r. Hitler wykonał majstersztyk, jakim było zajęcie Francji, więc
                pokonanie zrujnowanej po wojnie Hiszpanii nie zajęłoby mu większego trudu
                (chociaż gdyby Moskwa bardzo chciała utrzymać czerwoną Hiszpanię, to może
                Hitlerowi nie poszłoby tak szybko). Dalej zapewne wojna by się przeciągnęła, z
                Półwyspu Iberyjskiego można było kontrolować parę ważnych strategicznie celów
                (Giblartar). A coby się działo potem, to już cholera wie, ale po wojnie domowej
                i wojnie z Niemcami Hiszpania byłaby całkowicie zniszczona.
                A co zrobił Franco?
                Pokonał komunistów, uniemożliwiając im utworzenie przyczółka w Europie
                Zachodniej, wymanewrował Hitlera, przeczekał ataki aliantów(którzy po wojnie
                byli gotowi zbrojnie obalić rządy gen. Franco), potem otworzył się na Zachód i
                prowadził mądrą politykę gospodarczą.
                • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 16:21
                  Problem w tym, ze gdy trwala wojna w Hiszpanii, ZSRR nie byl jeszcze chyba az
                  tak silny.
                  • yossarian18 Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 16:41
                    No i bardzo dobrze, że Sowieci nie mogli przysłać żołnierzy, pieniędzy i
                    sprzętu w imię internacjonalistycznej pomocy. Nawet nasi "pożyteczni idioci" w
                    liczbie 5 tyś. (Dąbrowszczacy) dzielnie walczyli w Hiszpanii o
                    zwycięstwo "realnego socjalizmu".
                    • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 16:51
                      Ta, jeden Zwiaek Radziecki to juz i tak zbyt duzo.
                      • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 17:51
                        stanowczo za dużo..a teraz jeśli łaska wróćcie do tematu
                        • humbak Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 18:26
                          No to zaproponuj jakiś temacik związany z wątkiem. Bo fakt, że sceptycy mają
                          jakąś ilość głosów w PE jakoś się wyczerpał chyba.
                          • nowy.oszolom.z.r.maryja Re: Niepodległość i Demokracja ma już 37 posłów w 23.07.04, 18:33
                            To może porozmawiamy o lewakach? jest ich tym europarlamanice jak nasrane!
                            zieloni grupa nordycka socjalisci...
                            wwwdb.europarl.eu.int/ep6/owa/p_meps2.repartition?ilg=PL&iorig=home
Inne wątki na temat:
Pełna wersja