man_sapiens
09.04.13, 13:16
Postulat, żeby opublikować rozmowę Kaczyńskich prowadzoną krótko przed katastrofą w Smoleńsku wraca i wraca w różnych wątkach. Piszący to zakładają, że ucięłoby to durne spekulacje na temat przyczyn wypadku, bo zapewne Kaczyńscy rozmawiali o tym, że pilotów należy zmusić do lądowania niezależnie od warunków.
Zapewne mają rację. Ale - rozmowy przez telefon satelitarny były (mam nadzieję) szyfrowane. Złamanie szyfrowania nie jest proste i kosztuje wiele czasu pracy superkomputera. Czy komukolwiek chciałoby się inwestować taki czas w podsłuchiwanie rozmów Kaczyńskiego? Prezydenta drugorzędnego kraju, nie mającego tak naprawdę realnej władzy i nie mającego szans reelekcji w nadchodzących wyborach. Na dodatek nie mającego kontaktów z istotnymi politykami tak w Polsce jak i za granicą, a więc taki podsłuch nie dawał też szansy uzyskania informacji o poglądach czy działaniach innych polityków, ważnych.
Na dodatek - gdyby takie nagrania istniały, to korzyść dla obcego wywiadu z ich publikacji wątpliwa. Uzdrowienie chorej polityki w Polsce jest dla innych krajów co najmniej obojętne. No chyba, że to jakiś kraj mocno z Polską zaprzyjaźniony, ale fakt podsłuchiwania sojusznika to nie jest coś, co się chce publikować. To jest jeszcze silniejsze w odniesieniu do naszego kontrwywiadu, który (znowu mam nadzieję) zapewne czołowych polityków podsłuchuje. Na dodatek w razie posiadania takiego podsłuchu jakiś tam wywiad można większe korzyści czerpać z szantażowania groźbą publikacji Jarosława Kaczyńskiego niż z samego opublikowania.
Obawiam się że wyobrażenie o możliwości opublikowania tej rozmowy to marzenia ściętej głowy.